Do przyjaciół, którzy zapomnieli, że mam dzieci i myślą, że będzie jak dawniej

Joanna Jaskółka
15 listopada 2016

Udostępnij wpis

Drogi przyjacielu. Piszesz mi "Wpadaj, jest impreza". Albo dziwisz się, że kręcę nosem, kiedy zapraszasz mnie na posiadówę do nocy. Nie potrafisz zrozumieć, czemu jestem zaspana tuż po dwudziestej i nie wiesz, dlaczego jestem zła, gdy wpadasz niezapowiedziany w południe, gdy akurat usypiam małego. Ustalmy sobie jedno: nigdy już nie będzie jak dawniej.

 

 

Domyślam się, co czujesz. Przecież tyle gadałam, że macierzyństwo mnie nie zmieni. Wspólnie robiliśmy sobie heheszki, jak to będziemy się dobrze bawić, a dziecko zamkniemy w szafie. Zabawnie było, prawda? I powiedz mi - naprawdę w to wierzyłeś? Naprawdę sądzisz, że zostawię dziecko samo sobie i spokojnie wyjdę sobie z domu? No to witaj na świecie.

 

I wiesz, co? Przepraszam cię. Mówiłam, że się nie zmienię, ale się zmieniłam. Moje dziecko stało się ważniejsze od ciebie, a nie tak się umawialiśmy. Sama nie wiem, jak to się stało, że kiedy trzymałam je bezbronne na rękach, przestałam myśleć o tobie, a zaczęłam o nim. Bo wiesz, ty sobie poradzisz - sam zjesz, ubierzesz się, nawet włosów ci nie muszę przy wymiotowaniu na imprezie podtrzymywać, bo masz krótkie. A to dziecko... To dziecko sika pod siebie i nawet nie do końca wie, jak się nazywa.

 

Stało się. Nie miało się stać, ale się stało. Zmieniłam się praktycznie w jedną noc i kręcę nosem na wszystko to, do czego się przyzwyczaiłeś. Nie mogę wyjść wieczorem z domu, bo nie ma kto mi dziecka przypilnować i uwierz - to jest dla mnie tak samo frustrujące. A nawet bardziej, bo w domu siedzę całymi dniami i marzę o tym, żeby mój spacer nie ograniczał się do skweru pod  domem.

 

Nie odbieram telefonów, skarżysz się. No jasne, bo po pierwszej pobudce od natrętnego dzwonienia, wyciszyłam telefon na amen i nie mam zamiaru rezygnować z godziny spokoju dla 5 minut rozmowy z tobą, bo ty nie masz więcej czasu, a dziecko się i tak obudzi od mojego głosu.

 

Zastanawiasz się, o co się wściekam? Przecież wpadasz wesoły i krzykliwy, prosto do mojego domu, jak dawniej, a zamiast wesołej mnie, widzisz wściekłą, obcą, nieumalowaną babę. Nie wiesz, co jest nie tak? Naprawdę nie wiesz?

 

Nie wiesz, czemu na twoje smsy "Jest impreza, wpadajcie" odpowiadam wymownym milczeniem? Naprawdę nie wiesz, czemu się wkurzam, kiedy spóźnisz się i zamiast o 12, przyjdziesz godzinę później nie rzucając nawet przepraszam? Wciąż dochodzisz, czemu z uśmiechem kwituję twoje opowieści o zmęczeniu i o tym, jak chciałabyś zwyczajnie posiedzieć sobie w domu, jak ja? Siedzisz przy przy moim zawalonym dziecięcymi rzeczami stole, siorbiesz tę herbatę, którą zalałam zbyt zimną wodą i łypiesz na mnie okiem, zastanawiając się, co się zmieniło, że już nie jest jak dawniej. Gdzie ten kiedyś uporządkowany dom i gdzie ta wesoła, gotowa rzucić wszystko dziewczyna?

 

Powiem ci. Powiem ci mój drogi przyjacielu. Powiem ci, że zniknęła. Nie ma i na razie nie będzie.  Po tej jednej nocy, gdy wysłałam ci sms z wagą i długością tego małego człowieka, wszystko się zmieniło i albo się do tego dostosujesz, albo możemy się pożegnać, żeby uniknąć wzajemnej frustracji.

 

Jeśli chcesz się ze mną spotkać - umów się. To niewiele kosztuje, a wiele ułatwia. Po prostu napisz do mnie, kiedy bym mogła. Zapewniam, że zrobię, co w mojej mocy, żeby móc. Ale i ty zastanów się, czy możesz mi to spotkanie ułatwić. Korona ci spadnie, jeśli zamiast po galerii, pochodzimy z wózkiem pod blokiem lub w parku, prawda?

 

A jeśli się umawiasz - bądź punktualny. To nie moja fanaberia, to wymóg, bo moje życie jeszcze trzymają w ryzach drzemki dziecka i jeśli chcesz pogadać w spokoju, też weź je pod uwagę. Serio, jeśli umawiamy się na 12, to ja cały dzień ustalam sobie na tę 12 i od bladego świtu układam dzień dziecka tak, by punkt 12 padło i dało nam spokojnie porozmawiać. I kiedy ty się spóźniasz, to odbieram to jak policzek na całe moje starania. Bo uwierz - spotkanie z tobą to dla mnie często okazja porozmawiania z jakimś dorosłym człowiekiem. Przychodząc po drzemce dziecka, obojgu z nas odbierasz tę przyjemność. A ja zamiast czekać na ciebie, mogłam się kurde zwyczajnie wyspać.

 

I wybacz, ale tak - można nie spać przez pół roku i żyć. Ja żyję. I kiedy mówisz mi o swoim zmęczeniu, policz najpierw czerwone żyłki na moich oczach, a potem zastanów się, czy zmierzwione włosy i nieumalowaną twarz mam na pewno od nadmiernego wypoczywania. Fakt, bałagan sam się nie robi, ale na litość, uwierz, nie bałagan mi teraz w głowie. Dzieci są może małe, ale nawet nie wiesz, jak wiele rzeczy w ciągu minuty biorą do rąk. Przeszkadza ci bałagan? To se go posprzątaj, albo mi dzieci zabierz, to se posprzątam sama. Albo umów się pod tym blokiem i oboje odpuśćmy sobie widok zabawek na dywanie i pomalowanych ścian. Choć na godzinkę.

 

Martwisz się, nie mówisz tego, ale widzę, że dziwisz się mojemu stłumionemu refleksowi i że nie rzucam już ciętymi ripostami. Wybacz. Przez pół dnia zmieniam pieluchy, a telewizor włączam bez głosu - naprawdę ciężko mi policzyć czasem do dziesięciu, choć pamiętam wszystkie kupy przewinięte przez ostatnie trzy dni.

 

No i cześć, witaj. Spotykamy się po raz pierwszy, od kiedy jestem matką. Przyjrzyj się dokładnie, bo to całkiem nowa ja. I zrozum to, bo jeśli uda nam się dogadać, być może wypracujemy sobie takie relacje, które przynajmniej dadzą nadzieję, że może jeszcze być tak fajnie, jak dawniej.

 

Dzieci przecież kiedyś dorosną.

 

 

 

Zdjęcie: Aidan Meyer

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
24 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością i zrób z dziećmi kopytka

Kopytka to ulubione danie moich dzieci. I bywa tak, że zanim podam obiad, to chłopcy są już napełnieni po czubki uszu podjadaniem świeżo wyciąganych z wody kopytek. Tylko że... kopytka zawsze robi moja mama. Ja nigdy się nie odważyłam zrobić ich samodzielnie.  

17 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - budyń jaglany ze smażonymi jabłkami i z cynamonem

    Kiedy Almette #zostańwdomu z przyjemnością dowiedziało się, że wspólne gotowanie z dziećmi to dla mnie codzienność i sposób na aktywne i pożywne zajęcie chłopaków, zaprosiło mnie do akcji #zostańwdomu z przyjemnością. David Gaboriaud łączy się ze mną online i proponuje łatwy i smaczny przepis, który mogę łatwo zrobić z dziećmi i który jest […]

10 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - babka piaskowa prosta tak, że dzieci ci pomogą ją zrobić.

Mamoooo, daj coś słodkieeeego! - czy tylko ja słyszę to zawodzenie? A kiedy ciężko wyjść z domu do sklepu, trzeba ruszyć głową i wymyślić coś pysznego, co jednocześnie zajęłoby dzieci na tyle, żeby nie usłyszeć za chwilę kolejnego powszechnego zwrotu: - Mamoooo, nudzi mi się! Dzięki Davidowi Gaboriaud mam na to sposób!  

3 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - tartaletki na cieście francuskim, które przygotowały moje dzieci

Gotowanie z jednym dzieckiem u boku praktykuję od lat, ale od kiedy starszak nie chodzi do szkoły i całymi dniami przesiaduje w domu, wyłączając w to przerwy na lekcje online, jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch małych mężczyzn w kuchni. Nie licząc Chłopa, ale to duży facet. I ustaliliśmy, że jak on gotuje, to ja mu się […]

26 marca 2020
Czas się pożegnać - chcemy czy nie, pewne rzeczy musimy zakończyć.

Czas się pożegnać i powiedzieć sobie stop. Czas pewne sprawy zakończyć i rozstać się z uśmiechem na ustach.  

22 marca 2020
Dlaczego soda i ocet nie są najlepszym połączeniem podczas sprzątania?

W ciągu ostatnich trzech lat bardzo mocno wkręciłam się w naturalny ogród, ale wcześniej już zainteresowałam się ekologicznym sprzątaniem - soda i ocet to produkty, na których bazowałam. I pamiętam tę chwilę, kiedy dowiedziałam się, jak bardzo ekologiczne sprzątanie może być nieekologiczne. Gdybym nosiła kapcie, to by mi spadły. Mimo tylu lat chemii w szkole, […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official