Do przyjaciół, którzy zapomnieli, że mam dzieci i myślą, że będzie jak dawniej

Joanna Jaskółka
15 listopada 2016

Udostępnij wpis

Drogi przyjacielu. Piszesz mi "Wpadaj, jest impreza". Albo dziwisz się, że kręcę nosem, kiedy zapraszasz mnie na posiadówę do nocy. Nie potrafisz zrozumieć, czemu jestem zaspana tuż po dwudziestej i nie wiesz, dlaczego jestem zła, gdy wpadasz niezapowiedziany w południe, gdy akurat usypiam małego. Ustalmy sobie jedno: nigdy już nie będzie jak dawniej.

 

 

Domyślam się, co czujesz. Przecież tyle gadałam, że macierzyństwo mnie nie zmieni. Wspólnie robiliśmy sobie heheszki, jak to będziemy się dobrze bawić, a dziecko zamkniemy w szafie. Zabawnie było, prawda? I powiedz mi - naprawdę w to wierzyłeś? Naprawdę sądzisz, że zostawię dziecko samo sobie i spokojnie wyjdę sobie z domu? No to witaj na świecie.

 

I wiesz, co? Przepraszam cię. Mówiłam, że się nie zmienię, ale się zmieniłam. Moje dziecko stało się ważniejsze od ciebie, a nie tak się umawialiśmy. Sama nie wiem, jak to się stało, że kiedy trzymałam je bezbronne na rękach, przestałam myśleć o tobie, a zaczęłam o nim. Bo wiesz, ty sobie poradzisz - sam zjesz, ubierzesz się, nawet włosów ci nie muszę przy wymiotowaniu na imprezie podtrzymywać, bo masz krótkie. A to dziecko... To dziecko sika pod siebie i nawet nie do końca wie, jak się nazywa.

 

Stało się. Nie miało się stać, ale się stało. Zmieniłam się praktycznie w jedną noc i kręcę nosem na wszystko to, do czego się przyzwyczaiłeś. Nie mogę wyjść wieczorem z domu, bo nie ma kto mi dziecka przypilnować i uwierz - to jest dla mnie tak samo frustrujące. A nawet bardziej, bo w domu siedzę całymi dniami i marzę o tym, żeby mój spacer nie ograniczał się do skweru pod  domem.

 

Nie odbieram telefonów, skarżysz się. No jasne, bo po pierwszej pobudce od natrętnego dzwonienia, wyciszyłam telefon na amen i nie mam zamiaru rezygnować z godziny spokoju dla 5 minut rozmowy z tobą, bo ty nie masz więcej czasu, a dziecko się i tak obudzi od mojego głosu.

 

Zastanawiasz się, o co się wściekam? Przecież wpadasz wesoły i krzykliwy, prosto do mojego domu, jak dawniej, a zamiast wesołej mnie, widzisz wściekłą, obcą, nieumalowaną babę. Nie wiesz, co jest nie tak? Naprawdę nie wiesz?

 

Nie wiesz, czemu na twoje smsy "Jest impreza, wpadajcie" odpowiadam wymownym milczeniem? Naprawdę nie wiesz, czemu się wkurzam, kiedy spóźnisz się i zamiast o 12, przyjdziesz godzinę później nie rzucając nawet przepraszam? Wciąż dochodzisz, czemu z uśmiechem kwituję twoje opowieści o zmęczeniu i o tym, jak chciałabyś zwyczajnie posiedzieć sobie w domu, jak ja? Siedzisz przy przy moim zawalonym dziecięcymi rzeczami stole, siorbiesz tę herbatę, którą zalałam zbyt zimną wodą i łypiesz na mnie okiem, zastanawiając się, co się zmieniło, że już nie jest jak dawniej. Gdzie ten kiedyś uporządkowany dom i gdzie ta wesoła, gotowa rzucić wszystko dziewczyna?

 

Powiem ci. Powiem ci mój drogi przyjacielu. Powiem ci, że zniknęła. Nie ma i na razie nie będzie.  Po tej jednej nocy, gdy wysłałam ci sms z wagą i długością tego małego człowieka, wszystko się zmieniło i albo się do tego dostosujesz, albo możemy się pożegnać, żeby uniknąć wzajemnej frustracji.

 

Jeśli chcesz się ze mną spotkać - umów się. To niewiele kosztuje, a wiele ułatwia. Po prostu napisz do mnie, kiedy bym mogła. Zapewniam, że zrobię, co w mojej mocy, żeby móc. Ale i ty zastanów się, czy możesz mi to spotkanie ułatwić. Korona ci spadnie, jeśli zamiast po galerii, pochodzimy z wózkiem pod blokiem lub w parku, prawda?

 

A jeśli się umawiasz - bądź punktualny. To nie moja fanaberia, to wymóg, bo moje życie jeszcze trzymają w ryzach drzemki dziecka i jeśli chcesz pogadać w spokoju, też weź je pod uwagę. Serio, jeśli umawiamy się na 12, to ja cały dzień ustalam sobie na tę 12 i od bladego świtu układam dzień dziecka tak, by punkt 12 padło i dało nam spokojnie porozmawiać. I kiedy ty się spóźniasz, to odbieram to jak policzek na całe moje starania. Bo uwierz - spotkanie z tobą to dla mnie często okazja porozmawiania z jakimś dorosłym człowiekiem. Przychodząc po drzemce dziecka, obojgu z nas odbierasz tę przyjemność. A ja zamiast czekać na ciebie, mogłam się kurde zwyczajnie wyspać.

 

I wybacz, ale tak - można nie spać przez pół roku i żyć. Ja żyję. I kiedy mówisz mi o swoim zmęczeniu, policz najpierw czerwone żyłki na moich oczach, a potem zastanów się, czy zmierzwione włosy i nieumalowaną twarz mam na pewno od nadmiernego wypoczywania. Fakt, bałagan sam się nie robi, ale na litość, uwierz, nie bałagan mi teraz w głowie. Dzieci są może małe, ale nawet nie wiesz, jak wiele rzeczy w ciągu minuty biorą do rąk. Przeszkadza ci bałagan? To se go posprzątaj, albo mi dzieci zabierz, to se posprzątam sama. Albo umów się pod tym blokiem i oboje odpuśćmy sobie widok zabawek na dywanie i pomalowanych ścian. Choć na godzinkę.

 

Martwisz się, nie mówisz tego, ale widzę, że dziwisz się mojemu stłumionemu refleksowi i że nie rzucam już ciętymi ripostami. Wybacz. Przez pół dnia zmieniam pieluchy, a telewizor włączam bez głosu - naprawdę ciężko mi policzyć czasem do dziesięciu, choć pamiętam wszystkie kupy przewinięte przez ostatnie trzy dni.

 

No i cześć, witaj. Spotykamy się po raz pierwszy, od kiedy jestem matką. Przyjrzyj się dokładnie, bo to całkiem nowa ja. I zrozum to, bo jeśli uda nam się dogadać, być może wypracujemy sobie takie relacje, które przynajmniej dadzą nadzieję, że może jeszcze być tak fajnie, jak dawniej.

 

Dzieci przecież kiedyś dorosną.

 

 

 

Zdjęcie: Aidan Meyer

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    23 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Marta Rusek-Cabaj
    Marta Rusek-Cabaj
    6 lat temu

    Fajny tekst! Dzięki 🙂
    Przyda się każdemu niedzieciatemu 🙂
    Mnie np. wkurzało wpadanie rodziny bliższej czy dalszej wtedy, kiedy usypiałam albo miałam uspanego synka - i mi go budzili i nie rozumieli, że jak wpadli np. po wiertarkę i rzucają "oddam ci za kwadrans!", a ja wkurzona, że nie, że oddadzą innym razem traktowali jak jakiś wyrzut, że przecież dla nich nie ma problemu, żeby od razu przynieść... Nie docierało 😉 Do czasu, aż im samym nie pojawiły się dzieci 😉

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Marta Rusek-Cabaj
    6 lat temu

    Oj tak, to wpadanie na chwilę jest najgorsze. Jak już wpadłeś i obudziłeś dziecko to siedź, kawy, herbaty? 😀

    Beata Kos
    Beata Kos
    6 lat temu

    Nie nazwałabym takiej osoby przyjaciel tak w skrócie

    Olga | Napisawszy.pl
    6 lat temu

    Dla moich niedzieciatych znajomych od pół roku nie istnieję. Może to i dobrze… Gdyby mi mieli dziecko budzić, to by mnie szlag trafił.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Olga | Napisawszy.pl
    6 lat temu

    😀

    Paula Suchocka
    6 lat temu

    A ja się trochę dziwię 😉 Bo tacy " przyjaciele " to nie przyjaciele, to raz , a po drugie to straszni ignoranci 😉 Większość dorosłych ludzi chyba ma świadomość tego ze życie kobiety zmienia się o 180 po pojawieniu się dziecka.

    Kat Nems
    6 lat temu

    czekałam na jakieś mocniejsze zakończenie, coś co by mi staneło w gardle:))
    ale i tak mi się podoba.
    co bym dodała?
    coś w stylu, że ja będę dla ciebie przyjacielu jak przyjdzie twój czas rodzica

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Kat Nems
    6 lat temu

    Następnym razem 🙂

    Martyna
    Martyna
    6 lat temu

    A ja czuję w tym tekście dużo uszczypliwości. Według mnie jest mega złośliwy. Nie zamykajmy ust przyjaciołom, którzy prowadzą taki a nie inny tryb życia, nie bagatelizujmy ich zmęczenia. Też kiedyś byłam po stronie tej singielki, która nie rozumiała tego, że koleżanka wyszła za mąż i zawsze przychodziła na spotkanie z dzieckiem. Jej błyszczały oczy z dumy, a mi ze złości, że przecież mogła je z kimś na tą godzinę zostawić. Mój światopogląd zmienił się kiedy urodziłam dziecko. Nawet straciłam kontakt na 2 lata z moją przyjaciółką, która w momencie kiedy ja wyszłam za maż i zaszłam w ciąże, była nadal sama. Nasze oczekiwania się rozjechały. Bardzo mi jej przez ten czas brakowało. Odnowiłyśmy kontakt i teraz przyjaciółka ma narzeczonego, planuje dziecko.. Może ta przerwa była nam potrzebna. Zmieniłyśmy się. Teraz jest cudownie. Nie umniejszam nikomu zmęczenia tylko dlatego, że nie ma dwójki dzieci. Czasem fajnie jest posłuchać o tym, jak to ktoś imprezuje i to go tak wyczerpuje. Mnie interesuje życie mojego przyjaciela. A jeśli spóźni się na spotkanie, które w późniejszym czasie uniemożliwi dziecko, to następnym razem jeśli będzie mu zależało, przyjdzie na czas. I zastanawiam się czy to aby na pewno jest przyjaciel, jeśli nie można z nim otwarcie porozmawiać i wyjaśnić zmian jakie zaszły w naszym życiu. Początkowy brak akceptacji, zrozumienia i żal też jest elementem przyjaźni. Należy to albo wyjaśnić, albo przeczekać taką sytuację i dać czas na oswojenie się ze zmianami.

    Pionierka
    Pionierka
    6 lat temu

    "Moja droga, dzieciata przyjaciółko. Wiem, że Twoje życie się zmieniło. Od początku się tego spodziewałam. Ale wiesz, moje też się zmienia. Zapytaj prosze czasem, co u mnie słychać. Rozumiem, że to nie jest tak istotne, jak wychowywanie małego człowieka, ale byłoby miło, gdybyś wykazała odrobinę zainteresowania. Wiesz, dla mnie to, co robię ma znaczenie. Jeśli ja pytam, co u Ciebie słychać, mogłabyś się czasem zrewanżować. Nie dawaj mi też proszę do zrozumienia, że nic nie wiem o życiu, bo nie jestem matką. Owszem, matką nie jestem, ale nie jestem też bezrozumnym stworzeniem o poziomie rozwoju ameby. Zrozum też proszę, że można być zmęczonym, bardzo zmęczonym, nie mając dziecka.Ja nie mówię, że odpoczywasz sobie, bo siedzisz w domu, to nie mów mi prosze, że moja praca to jak wakacje. Wiesz, chętnie umówię się z Toba wtedy, kiedy Ci pasuje, możemy spacerować z wózkiem, możemy iść na plac zabaw. Ale nie traktuj mnie wtedy jak powietrze, bo na tym placu masz nowe, fajniejsze koleżanki. takie, które znają prawdziwe życie".

    OlgaEs
    Reply to  Pionierka
    6 lat temu

    To jest tak dobry komentarz, że już dawno nie czytałam lepszego i bardziej w punkt. 'Nie dawaj mi też proszę do zrozumienia, że nic nie wiem o życiu, bo nie jestem matką' to zdanie wyryte w kamieniu powinna dostać każda matka po urodzeniu dziecka. I dożywotni ban na mówienie: 'Będziesz miała swoje, to zobaczysz jak to jest'.

    Ewa Majewska
    Ewa Majewska
    Reply to  Pionierka
    5 lat temu

    Kocham ten komentarz !!!
    Sama nie posiadam dzieci, ale zawodowo się nimi opiekuje Ale i tak usłysze, że nic nie wiem o życiu bo dzieci własnych nie posiadam.

    ewa
    ewa
    Reply to  Pionierka
    5 lat temu

    Fantastyczny komentarz! Ja niestety czuje sie dyskryminowana po tej drugiej stronie i za kazdym razem gdy kolezanka czy przyjaciolka informuje mnie ze zostanie matka, ja odruchowo wpadam w zalobe bo wiem ze teraz ja juz nie istnieje i istniec nie bede nie przez okres niemowlectwa ale najblizsze kilka lat, nie w czasie gdy dziecko placze i potrzebuje ale z wyboru bo dla wielu, zbyt wielu matek ludzie, nawet ci do niedawna najblizsi przestaja byc ludzmi z ktorymi wogole trzeba sie liczyc.
    Przyklad z niedawna, jeden z wielu ale zabrakloby mi czasu a tu miejsca by wypunktowac wszystkie lekcewazenia i przykrosci ze strony przyjaciolek mam.
    Sms od przyjaciolki-mamy, dziecko jedno lat 3 - co u ciebie nie odzywasz sie,
    Ja - sorry, mam dola stracilam prace, nie moge sobie poradzic
    Przyjaciolka - oj ta, pewnie zaraz cos znajdziesz. ale mowie ci moj niunius znow ma katarek, ja juz nie wiem co robic, no kolejny raz, a wczoraj postanowilismy z mezem zapisac go juz do przedszkola bo wiesz miejsc potem nie bedzie, i on tak pieknie mowi, a jakie zarty sie go trzymaja normalnie nie moge, ale ten katarek to znow, no ktory to juz raz no nie wiem nie wiem. no czesc uciekam niunius robi papatki.
    Czy widzicie ta przepasc miedzy uwaga w rozmowie poswiecanej przez mame tematom? Tematom ktorych nie dzieli sie na wazne, traumatyczne, lekkie, mniej wazne. Nie, jak sie zostaje mama tematy dzieli sie tylko na: moje dziecko i cala niewazna reszta.
    TAK, uwazam ze cala nagonka na matki nie wziela sie z nikad.
    Po kolejnym doswiadczeniu takich jak powyzsze zachowan, po ciaglym poczuciu ze sie jest nikim waznym, ze zaden problem, zadne zdazenie losowe nie przebije niunia ukladajacego klocuszki czy majacego katarek po prostu czlowiekowi sie odechciewa.
    Bylam naiwna przez dlugi czas i przez wiele pierwszych ciaz i macierzynstwa przyjaciolek poswiecalam sie bez zajakniecia na calego. Nie mialam potrzeb, rozumialam ze dziecko wszystko zmienia, ale kiedy mijaly miesiace rok dwa a ja czulam sie nie jak przyjaciel, ba nawet nie jak czlowiek, zaczela we mnie narastac frustracja. z kolejnymi zaczelam wyrazniej stwiac granice i przestalam sie poswiecac ale tez nic nie dzialalo.
    Teraz zwyczajnie sie sama odsuwam. Nie jestem masochistka, nie lubie tez jak ktos mi wmawia ze dla potrzeb dziecka musi sie tak zachowywac..wiekszosc z tych zachowan to zwykly maciezynski egocentryzm i nic wiecej i zero czlowieczenstwa w stosunku do kogokolwiek kto nie jest wlasnym dzieckiem

    Jazzi
    Jazzi
    Reply to  Pionierka
    5 lat temu

    Podpisuję się pod tym komentarzem!!!! "Zrozum też proszę, że można być zmęczonym, bardzo zmęczonym, nie mając dziecka." Dodałabym jeszcze, "nie traktuj proszę jak oczywistość, że to ja powinnam się dostosować, bo przecież Ty (o mój Boże!) masz dziecko, a mi przecież korona z głowy nie spadnie:). Poproś, zrozumiem, podziękuj czasem, że spotkałyśmy się 10 razy dalej od mojego domu czy pracy, bo Tobie tak wygodniej z dzieckiem". Amen

    Beata J
    6 lat temu

    Mam chyba dużo szczęścia, bo póki co to wszyscy się do mnie dopasowują, co mi naturalnie pasuje. PS fajny wpis, wypowiedziałaś głośno coś bardzo potrzebnego.

    szip
    szip
    6 lat temu

    wow, ileż goryczy, gniewu, uogólnień, a przede wszystkim bzdur! oby dzieci wyrosły na mniejszych frustratów;)

    Pionierka
    Pionierka
    Reply to  szip
    6 lat temu

    Każdemu czasem się uleje, a gniew i gorycz to normalne składniki egzystencji. Mnie też się ulało po kolejnym pytaniu "kiedy ty", więc rozumiem, że i dzieciaci mogą się wkurzyć na coś.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Pionierka
    6 lat temu

    Akurat jestem zdziwiona tą nadinterpretacją i raczej w komentarzu szip widzę gniew i gorycz [komentarz o frustratach], ale masz rację, Pionierko, cały czas spotykam się z tekstami o wrednych dzieciatych, to i poczułam potrzebę uderzenia z drugiej strony 🙂 Potrzebę nie wynikającą z frustracji, bo jak się domyślasz, dzieci mam trochę większe niż opisane w tekście i żadnego problemu ze znajomymi 🙂

    Pionierka
    Pionierka
    Reply to  Joanna Jaskółka
    6 lat temu

    Ja dla odmiany spotykam głównie o niedzieciatych, co życia nie znają, a pytanie dzieciatych koleżanek "a kiedy ty się zdecydujesz" sprawiało, że miałam ochotę wylać na łeb kaszkę z mlekiem 🙂 Ale za pół roku znajdę się po drugiej stronie barykady, to zobaczymy... Mam nadzieję, że ani ja nie będę wredna, ani dla mnie nie będą.

    Krzysztof MC
    Krzysztof MC
    6 lat temu

    O! Trochę za dużo uszczypliwości, ale rozumiem, choć mamą nie jestem. Inna kwestia. Dla mnie, pierwsze pół roku życia córki było mega stresujące. Stresowało mnie wszystko! Ten stres sprawił, że funkcjonowałem na zasadzie praca - dom - praca - dom, a jak niedługo potem straciłem pracę to tylko dom - dom - dom - dom... Jak się stresuję, to wiadomo, zamykam się w osobistym bunkrze. W moim musiało być miejsce dla płaczącej małej istotki i w rezultacie jej mamusi, która często miała po prostu dość... a to jak wiadomo nie ulubiony stan tego bunkra, bo ma być pusty! I teraz, jak ktoś miał do mnie pretensje, że czegoś nie robię bo... w sumie to nie wiem, "bo co?" bo miałem go gdzieś... Nie z niechęci, zadzierania nosa, dogłębnej znajomości prawdziwego życia, czy nielubienia, po prostu nie było dla niego miejsca. Do dziś nie udało mi się odbudować wszystkich straconych znajomości, nawet tego nie chcę. Uważam, że przetrwały po prostu prawdziwe przyjaźnie. Moja rada dla świeżutkich mamuś i tatusiów. Bądźcie wdzięczni. Dziecko zrobiło wam 100% pewny filtr znajomych, którym warto poświęcać czas. 😉

    Katarzyna Kowalczyk - Murynka
    Katarzyna Kowalczyk - Murynka
    6 lat temu

    A ja bym chciała, żeby moi znajomi mnie odwiedzali.. siedziałam przez 8 miesięcy w domu z córką, syn przedpołudnia spędzał w klubiku, a potem też był z nami i czułam się jak w więzieniu. Wychodziłam z propozycjami spotkań (spacer z wózkiem i starszym za rączkę w naszej okolicy), zapraszałam w gości, ale nikt nigdy nie miał czasu, może raz na miesiąc któraś z koleżanek przychodziła w odwiedziny i dla mnie to było święto po prostu... Tak mi brakowało kontaktu z ludźmi, że aż polubiłam przychodzących do mnie regularnie Świadków Jehowy.

    EDIT: I nie, nie zamęczałam w kółko tematem "dzieci, dzieci, dzieci". Gdy koleżanka poruszała ten temat (niektóre moje koleżanki bezdzietne marzą o dzieciach, planują je, pytały więc o różne rzeczy), to opowiadałam chętnie, ale ten temat nie dominował.

    Magda
    Magda
    5 lat temu

    Mysle, ze w tekscie ukazane postawy sa bardzo jednostronne. A zwyczajnie
    - brakuje otwartej komunikacji, zaufania i delikatnosci wzgledem siebie
    przyjaciol i po prostu zrozumienia. Przyjaciolka w tym momencie nie
    jest ani kobieta posiadajaca dziecko, ani ta, ktora go nie ma. Obie
    wygladaja z tektsu jak snobki - chociaz oczywiscie, latwo tak ocenic
    siedzac przed klawitura i czytajac sobie ot tak tekst przy herbacie i w
    przerwie od pracy, nie bedac wewnatrz zaognionej sytuacji.

    Gosia
    Gosia
    5 lat temu

    Mocno antykoncepcyjny tekst

    6 grudnia 2022
    Jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko?

    Kiedy sytuacja w kraju pogarsza się, a z każdej strony jesteśmy zalewani informacjami o rosnącej inflacji, wielu rodziców czuje ciarki na myśl o zbliżających się świętach. Co się stanie, gdy Wigilia nie będzie „na bogato”? A przede wszystkim, jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko, a marzenia są ogromne? […]

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official