Do wszystkich matek małych dzieci: później będzie łatwiej!

Joanna Jaskółka
21 grudnia 2015

Udostępnij wpis

Leżysz piąty dzień w łóżku z niemowlakiem, a każde wstanie do łazienki czy po herbatę okraszone jest przeraźliwym rykiem, toniesz w pieluchach, w morzu pieluch, nie wyrabiasz z praniem, spokojny prysznic to marzenie, a czas na kupę traktujesz jak urlop.  Myślisz, że gorzej być nie może, a od kochanych koleżanek słyszysz jedynie "daj spokój, później będzie gorzej". Przecież małe dziecko, mały kłopot, duże dziecko... wiadomo.

 

Osobiście dotknęło mnie to w ten weekend, gdy wracałam z Blogowigilii, a Adaś, korzystający z Zemsty Niemowlaka [standardowe zachowanie, gdy matka zostawi dziecko na wieczór z kimś innym, charakteryzuje się nieustanną potrzebą wczepienia w rodzicielkę i histerycznym wrzaskiem, gdy ta oddala się nawet na pół metra] był gorzej niż nadmiernie roszczeniowy. Wiłam się między nim, a pieluchą, a jedzeniem, a potrzebą wyjścia na zakupy, a zmęczoną miną Chłopa i w pewnym momencie spojrzałam na całkowicie zajętego sobą Kosmyka. On mnie już zupełnie nie potrzebował. Bawił się sam i bawił się świetnie. Wtedy poczułam, że te wszystkie teksty "później będzie gorzej", to można o kant tyłka obić.

 

Pisała już o tym  Ilona z "Mum and the city" [wpis tutaj]. Ona to już dawno zauważyła, ja potwierdziłam, ale dogłębnie poczułam to właśnie ostatnio. I mnie, gdy skarżyłam się na nieśpiącego Kosmyka, płaczącego Adaśka czy gdy potrzebowałam standardowego matczynego wygadania się komukolwiek, "pocieszano" słowami, że później będzie gorzej. Później to zobaczę! Nie marudź, bo nawet nie wiesz, jaki koszmar cię czeka.

 

A idźcie w cholerę z takimi pocieszeniami.

 

Jechaliśmy z powrotem do domu, zatrzymując się co 50 km, a to żeby przewinąć Adaśka, a to żeby nakarmić, a to że "nie wiadomo co", gdy weszliśmy do domu nastąpił sajgon kąpieli, bo wanienka, bo płyn, bo uszka, bo włoski, bo pajac. Potem koszmar nocny i pobudki co godzina, czy na pewno ta wredna matka, co jej wczoraj nie było, jest, że nie uciekła. Bujałam się z Adaśkiem do czwartej rano, patrząc tęsknie na śpiącego słodko Kosmyka, który raz tylko się przebudził, żeby pójść do łazienki, a całą podróż spokojnie obserwował z fotelika, w połowie drogi prosząc tylko o loda z Maca.

 

Później będzie gorzej? Serio? Będzie więcej pieluch, więcej zupek, więcej noszenia, więcej wstawania w nocy, więcej zalegania w łóżku, bo dziecko ma kryzys i chce być non stop przyssane? Hm, nie sądzę. Nie mówię, że te wszystkie zajęcia przy niemowlęciu są jakieś koszmarne, bo jest w nich urok i czasem łapie za nimi tęsknota, jednak skumulowane w dni, które zamieniają się w tygodnie, miesiące, mogą przyprawić zwyczajnie o jakiś koszmarny matczyny dół i frustrację.

 

 

KOSZMAR, KTÓRY WAS CZEKA

Kosmyk w lutym skończy cztery lata. Jest wymagający i ruchliwy, wymaga uwagi, czasu i cierpliwości. Ale. No właśnie... ale potrafi sam sobie zrobić śniadanie, sam umyje ręce, buzię, sam załatwi się w toalecie,  wyniesie mały worek śmieci, przyniesie ziemniaki lub inne warzywa z piwnicy, jest w stanie sam zasnąć, sam się obudzić do przedszkola, sam się rozebrać [z ubraniem potrzebuje trochę pomocy], umie po sobie sprzątać i potrafi prosto wyjaśnić, czego konkretnie potrzebuje, czego chce i jak się czuje. Na samodzielnej zabawie potrafi spędzić ponad dwie godziny, w czasie których sam naleje sobie wody do szklanki oraz sam poczęstuje się jabłkiem. Owszem, jeśli mam z nim jakiś problem, to ten problem przewyższa miarą brudną pieluchę czy kryzys laktacyjny. Ale  i ja ten problem traktuję z większym dystansem, bez szaleństwa hormonów, bez szwów w wiadomym miejscu, bez pękającego od rozbuchanej laktacji stanika.

 

 

Co wy mi chrzanicie, że później będzie gorzej? Z całą moją świadomością, że niemowlęctwo to czas, gdy maluszek jest najpiękniejszy [podejrzewam, że najintensywniej kochany] i najcudowniejszy, z niejaką tęsknotą myślę czasami o czasie, gdy wreszcie nie będzie mnie tak potrzebował na każdym kroku. Że będę mogła usiąść  i napisać tekst bez strachu, że mam piętnaście minut drzemki tylko, że będę mogła spokojnie wyjść na chwilę z pokoju bez obawy, że niemowlak połknie coś, czego w odpowiedniej chwili nie sprzątnę mu sprzed nosa, że wreszcie przestanę trząść portkami, że moje terminy przepadną przez jakieś kryzysy niemowlęce i gorącą potrzebę ssania i noszenia przez cały dzień. Wreszcie - że będę mogła wyjść wieczorem bez strachu o pękające od mleka piersi i o to, czy dziecko wypije mleko z butelki czy nie. Owszem, pewnie za tym czasem zatęsknię i go wyidealizuję [bo już nie wróci], ale jednak będę miała dwie wolne ręce i dość samodzielne dziecko, któremu nie będzie potrzebny stały zapas pieluch, chusteczek, a nosić będę go raz na jakiś czas na dłuższych spacerach.

 

Do wszystkich matek małych dzieci, które przerażone ilością pieluch, wymiocin, prania, noszenia, brakiem snu, brakiem czasu, ciągłą i nieprzerwaną opieką nad niemowlakiem, straszone są "później będzie gorzej":  Nie słuchajcie tego, będzie łatwiej, naprawdę! Z dnia na dzień wasze dzieci urosną, nauczą się nowych rzeczy, staną się coraz bardziej samodzielne. Martwić możecie się jedynie tym, że ten czas wam zlatuje, że on mija, że te malutkie rączki być może ostatni raz pacają was po buzi, bo zaraz będą trzymać was za rękę, a potem to już machać z pociągu na wakacje.

 

Później będzie łatwiej. Ciekawiej. Może intensywniej, ale na pewno nie nudno. Czekają na was setki pytań, brudne rączki od farb, upaciane buzie od czekolady, tupot nóżek, radosny śmiech, noga na twarzy nad ranem i obślinione buziaki. Później będzie łatwiej. Z każdym dniem cudowniej. Weselej. Prościej. Nie martw się. Nie dołuj siebie i innych. Weź ze sobą najlepsze wspomnienia z tych czasów, zbieraj je, kumuluj, i zamiast wprawiać w przerażenie kolejne pokolenia, przekazuj wszystkim młodym matkom najważniejszą dla nich informację: później będzie lepiej. Będzie. Nie bój się.

 

 

Zdjęcie: Thomas Hawk

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official