Gdy moje dziecko mówi, że mnie nienawidzi, cieszę się, że nie jest bez uczuć

Total
3
Shares

 

Kiedy powiedział to pierwszy raz, zamarłam. Pewnie też tak miałaś, że na tak mocne słowa zareagowałaś przerażeniem. Co się dziwić. Nienawiść to jedno z najmocniejszych negatywnych uczuć i każdy, kto usłyszy, że jest nienawidzony, czuje, że gorzej być nie może. A co jeśli usłyszy to  z ust dziecka?

 

A ja w sumie nic złego nie zrobiłam, po prostu powiedziałam, że nie pójdziemy na razie nad rzekę. No dobra, wcześniej powiedziałam, że w naszym domu śniadanie nie składa się z czekolady. A jeszcze wcześniej poprosiłam, żeby nie skakał na łóżku. I wybuchło.
 

Moje dziecko mnie nienawidzi

I jestem w stanie to zrozumieć. Był zły, był nawet bardziej niż zły, a nie wiedział, jak swoje emocje nazwać, jak je z siebie wyrzucić. Jak ugryźć mnie tak, żeby zabolało, tak jak jego zabolało, kiedy po raz pierwszy usłyszał, że mój plan jest inny niż jego. To są zwykłe ludzkie uczucia, które nim szarpały, a z którymi nie wiedział, co zrobić. Zresztą i dorośli nie do końca panują nad swoimi emocjami. I padły te słowa.
 
– Nienawidzę cię! Jesteś najgorszą mamą!
 
A ja zamarłam. Czy on na pewno wie, co to znaczy nienawiść? Pewnie wie, bo trochę o tym czytaliśmy. A może zapomniał? A może naprawdę jest tak wściekły, jego uczucie jest tak silne? Patrzyłam się w oczy mojego zapieklonego dziecka i odważyłam się zapytać. 
– Ok. Rozumiem, że mówisz mi to, bo jesteś zły, że nie zgodziłam się na żadne z twoich pomysłów?
– I jesteś najgorszą mamą! Do tego!
– Myślisz, że inne mamy pozwalają swoim dzieciom na jedzenie czekolady, dlatego ja jestem najgorsza?
– Na pewno. Nienawidzę cię. Nienawidzę cię.
 
I w tym momencie mnie olśniło. Z oczu mojego dziecka zionęła czysta żądza mordu, nie znosił mnie, bo nie mógł zrobić czegoś, co chciał. Ja też tak nie znosiłam mojej matki, kiedy mi zabraniała wyjechać gdzieś z koleżankami albo mówiła mi coś przykrego. Po chwili mi przechodziło, ale w momencie, gdy słyszałam, że nie, miałam ochotę roztrzaskać jej coś na głowie. Zastanawiałam się, jakiej metody użyć, żeby tej nienawiści w sobie do mnie nie pielęgnował, jak go od niej uwolnić. I spokojnie zapytałam.
 
– A mocno mnie nienawidzisz?
– Mocno!
– A jak mocno?
– Bardzo mocno!
– Dałoby radę z tej nienawiści wystrzelić mnie na księżyc?
– Pewnie! I na ostatnią planetę – Pluton! On jest mały i byś w ogóle nie miała miejsca! Siku byś nie mogła robić! Ha!
– Ojej. To straszna zemsta. A jakbyś mnie tam wystrzelił?
– Wsadziłbym ci fajerwerki w buzię!
– Jak wsadzisz w buzię, to nie będziesz słyszał, jak krzyczę i nie będzie satysfakcji. Może lepiej w tyłek?
– Oj tak, w tyłek. W pupie będziesz miała fajerwerki i pooolecisz!
 
Wizja mnie z fajerwerkami w tyłku tak nas rozbawiła, że zaczęliśmy się rechotać i pokładać na podłodze. Atmosfera się rozluźniła. W oczach mojego dziecka zagościła radość, ustępująca temu okropnemu błyskowi wściekłości.
– Ja cię kocham, mamo, tylko byłem na ciebie zły, wiesz?
– Oj, to dobrze. Byłoby mi smutno, gdybyś mnie znienawidził.

To stara sztuczka, żeby za pomocą fantazjowania rozładować wściekłość. Sami to robimy, kiedy coś nas rozzłości, imaginujemy sobie, co moglibyśmy wkurzającej nas osobie powiedzieć lub co jej zrobić. Naszych fantazji nie wcielamy w życie, ale samo myślenie o rewanżu nas uspokaja i odechciewa nam się wprowadzać nasze myśli w życie.

Jak bardzo jesteś zła?

Nie pierwszy raz nazwanie uczuć dziecka i ich zaakceptowanie oczyściło atmosferę i pomogło synkowi przejść trudne chwile. Czasem złe emocje wystarczy nazwać.

– Nienawidzę cię!

– Ok, jesteś zły, tak zły, że chcesz mi powiedzieć coś przykrego. Zrozumiałam. Nie podoba mi się, że używasz tak ostrych słów, czy powiedzenie, że cię wkurzam wystarczy?
 – Wystarczy. Wkurzasz mnie!
– O rety? Czym?
 
To jest chyba najlepszy sposób, którego mało kto chce się chwytać. Nazwanie uczuć uwalnia jakąś barierę, która do tej pory stała między tobą a dzieckiem. Pokazuje mu, że nie zbywasz go frazesami, ale autentycznie chcesz wiedzieć, co ono przeżywa. A cały trik pomaga też dorosłym. Nie wiem, czemu traciłam tyle godzin na bezsensowne przepychanki z Chłopem. Wystarczyło raz mu powiedzieć: Jestem zła, bardzo zła. Tak zła, że jakby nie było mi żal talerzy, to bym ci je wszystkie na głowie rozbiła, dołożyła patelnią i tłuczkiem. Zostaw mnie na chwilę, muszę ochłonąć.
 
Wystarczy to powiedzieć, spróbuj: Jestem zła.
 

Masz prawo do złości. I twoje dziecko też!

Masz prawo do złości i to jest jak najbardziej normalne, nie powinno być czymś, co tłamsisz w sobie i starasz się temu zaprzeczyć. Tak samo z dzieckiem. Owszem, ty wymagasz, żeby się ubrało, ale ono nie chce. Wydziera się i wrzeszczy. Powiedz mu, że rozumiesz jego wściekłość, nazwij ją. Zaproponuj jakąś formę rozładowania.
 
– Widzę, że nie chcesz się ubrać. Nie masz ochoty iść ze mną i przykro mi, że musimy to zrobić akurat dzisiaj, gdy nie masz ochoty. To bardzo dla mnie ważne, żebyśmy dziś załatwili tę sprawę, a potem możemy iść na lody.  Ubierasz się sam, czy ci pomóc?
 
Pójdź na kompromis – może nie chce się ubrać akurat w to, co proponujesz, a może dziś, do licha, zostaniecie w domu i wszystko dałoby się na jutrzejszy dzień przerzucić? Ale nie każ tłamsić w sobie uczucia, które samo w sobie nie jest złe. Jest naturalną reakcją, kiedy ktoś nie robi czegoś po naszej myśli. Warto pokazać dziecku [na swoim przykładzie też], jak sobie z nią radzić, zamiast zmuszać do duszenia w sobie. Zresztą często nie ma co dusić, wielkie słowa nie oznaczają wcale katastrofy.
– Nie cierpię babci! Powiedziała, że będę u niej spał, a nie spałem. Głupia jest!
[ w tym momencie większość zakrzyknie – Nie waż się tak mówić, to twoja babcia! Tymczasem z tego zdania wcale nie wyziera chęć obrażenia matki któregoś z rodziców, ale…]
– Przykro ci, że babcia nie dotrzymała słowa?
– Bardzo mi przykro. Miałem u niej spać i tak na to czekałem, a ona powiedziała: nie!
– A wyjaśniła ci, czemu tak powiedziała?
– Bo ma gości i nie będzie mogła się zająć mną.
– Czyli trzeba będzie czekać, aż goście pojadą?
– Tak. Czekać i czekać, nie znoszę czekać.
– No, czekanie jest trudne, też nie lubię czekać. Co zrobimy, żeby szybciej zleciało? Masz na coś ochotę?
 

Bez oceniania

Rozmowa bez oceniania bardzo pomaga uporządkować dziecku w głowie swoje emocje, pomaga je nazwać. Nie oburzajmy się na słowa “głupia”, “wredna”, “niefajna”. My tez ich używamy. Pokażmy dziecku, w jaki sposób można nazwać swoje uczucia inaczej. Przecież dziecko wcale nie myśli, że babcia jest głupia, czuje po prostu zawód, że obiecane spanie u niej nie doszło do skutku. Wcale też nie nienawidzi w takim sensie, w jakim my to rozumiemy. Po prostu to słowo zdaje mu się określać ten ogrom złości, jaka nim kołacze.
A wypuszczenie ich z siebie za pomocą fantazji – uwalnia naszą głowę. Wypuszczenie z siebie złych uczuć, zostawia miejsce na dobre. Nie będzie miejsca na dobre uczucia, jeśli głowa zapełniona jest złymi. Próbowałam to wytłumaczyć w tekście “Czego nauczysz dziecko, odwracając jego uwagę od problemu?”.
Teściowa cię wkurza? Pomyśl, co jej powiesz, połóż ją w wyobraźni na kole tortur i obetnij jej jęzor. Narysuj jej karykaturę i powbijaj jej szpilki w oczy. Niech ma. Wkurza cię mąż? Zamiast rzucać talerzami stań spokojnie, weź kartkę, powiedz mu, że gdyby był tą kartką, to zrobiłabyś to. I rwij, gnieć, memłaj, niech zobaczy, w jakich mógłby być tarapatach, doprowadzając cię do ostateczności.
Wkurza cię dziecko, bo nie chce posprzątać klocków lego? Zamiast wrzeszczeć, stań i powiedz, że widok tych klocków denerwuje i wkurza cię tak bardzo, że albo je, dziecko, posprzątasz, albo będziesz musiał zmierzyć się z istnym wulkanem wściekłości w postaci twojej wyprowadzonej z równowagi matki. Bo tak.  I jak dziecko nie posprząta, to zrób to za nie, wrzucając z impetem klocki do torby i chowając je głęboko w cholerę. Obyło się bez wrzasku? Obyło. [Przynajmniej twojego.]
Albo po prostu wyjdź na spacer do lasu.
 
DSC_0400
 
DSC_0451
 
DSC_0319
 
DSC_0317
 
DSC_0366
 
DSC_0359
hjhjhj
Spodenki Kosmy i koszulka Adasia: Next
Bluza Kosmy i ogrodniczki Adasia: Zara
Buty Kosmy: Bobux
Buty Adasia: jego własne stopy
You May Also Like