Mam 31 lat i dopiero zaczynam się rozkręcać!

Joanna Jaskółka
31 lipca 2016

Udostępnij wpis

 

Chłop ma taki zwyczaj w moje urodziny, że chodzi i dogryza mi, jak bardzo jestem stara. Przy okazji każdych urodzin subtelnie przypomina mi, że czas umierać, w najlepszym wypadku wybierać sobie chodzik dla staruszków. Czasem czeka na moją reakcję i we wzroku ma taką chęć ujrzenia chwilowego smutku albo przynajmniej frustracji, ale... nie! Ostatnim razem wiekiem przejmowałam się, kiedy nie sprzedali mi piwa w sklepie i od tamtej pory z każdym rokiem czuję się lepiej, dojrzalej i wydaje mi się, że żyję pełniej. Mam 31 lat i nawet jeszcze nie zaczęłam się rozkręcać!

 

Jestem stara, stara, oj jaka stara!

Myślę, że pojęcie "starości" po trochę się wynosi z domu. Z takiej tendencji do jojczenia i swoistego użalania się nad wiekiem oraz kontemplowania niedołężności i nieporadności. Czuję lekki niesmak, gdy dorosła w pełni sił kobieta użala się, jak to nic nie potrafi zrobić, a zaraz pewnie to już w ogóle jej zabraknie, bo 50. na karku i czas umierać. Im większą zwracasz na to uwagę, tym bardziej zachęcasz do strojenia sobie z wieku żartów, wiesz?

 

Nigdy nie usłyszałam z ust mojej matki, że jest stara. Rodzice rozkręcili swój biznes kilka lat po 30, a apogeum sukcesów osiągnęli tuż przed 50. Nie narzekali, że zabrakło im na coś czasu. Nie jęczeli o rzeczach, których nie udało im się zrobić lub kupić. Cieszyli się z tego, co mają i jeśli chcieli mieć więcej, po prostu zabierali się do roboty, żeby to osiągnąć. Moja babcia powiedziała o sobie "stara" chyba przed 70 po jakiejś operacji. Poczuła to w kościach, notabene, połamanych.

 

Szacunek do starszych

Nie, nie nauczyli mnie szacunku do starszych, a ja nauczyłam się, że szacunek mogę okazywać każdemu, kto szanuje mnie bez względu na datę w dowodzie. A jeśli nie szanuje - wiek go nie uchroni. O wiele więcej wybaczę młodszym. Dzieciom, nastolatkom, ludziom zaczynającym swoje dorosłe kroki, bo oni jeszcze praktycznie nic nie wiedzą.Wobec starszych mam oczekiwania, żeby zachowywali się tak, jakby się czegoś w swoim życiu nauczyli, a nie tylko czekali aż wiek da im błogosławieństwo szacunku. Tylko z racji tego, że kalendarzu cyknęła im odpowiednia liczba.

 

 

Później będzie łatwiej

 

Nie wiem, czy się czegoś nauczyłam. Być może wiem więcej niż przeciętna trzydziestolatka, na pewno o jeszcze wielu rzeczach nie mam pojęcia. Uczę się, szkolę, czytam, cały czas pracuję nad sobą i nie spoczywam na laurach sporego dla dwudziestolatki, a gównianego dla sześćdziesięciolatki wieku.

 

Za pięć lat nie będę mieć nawet 40., ale już będę miała dwójkę w miarę samodzielnych dzieci. Kiedy moi znajomi będą tkwili w pieluchach lub dopiero w nie się wplątywali, ja będę prosić syna o przyniesienie mi tej symbolicznej szklanki wody i pytać się, czy w szkole ok. Będę miała więcej wolnego czasu, nie traconego na układanie wieży z klocków, żeby roczniak mógł ją rozwalić. Nie będę podcierać pup, siusiaków, nosów, nie będę myć pierwszych ząbków i martwić się odparzeniem od pieluchy, nie będę wycierać po raz 30 rozlanego soczku i sprzątać przez przypadek rozsypanych po raz 40 okruszków, nie będę nosić godzinami na ręku, bo zdarzył się płaczliwy dzień. Kiedyś napisałam tekst "Później będzie łatwiej".

 

Będzie.

 

Widzę to po Kosmyku, którego zadowoli dwugodzinne czytanie książeczek, pomoc przy obiedzie i spacer po południu. Sam się załatwi, sam się ubierze, sam zaprosi Adaśka do zabawy i to właśnie na młodszym skupiam najwięcej cennej uwagi. To młodszy włazi mi do łazienki, to młodszy budzi się w momencie, kiedy wsadzam widelec do buzi lub piję pierwszy łyk kawy. To młodszego usiłuję wcisnąć babci, bo ze starszym nie dość, że dam radę sprzątnąć, to jeszcze pogadamy jak ludzie.

 

 

Czy żałuję?

 

Znajoma pyta, czy nie żałuję. Mogłam robić karierę, doktorat. Miałam temat, który zapewniłby mi pracę do starości. Byłabym taką mądrą panią profesor, występowałabym na konferencjach naukowych, walczyłabym o dotację na badania, pisałabym mądre książki, a studenci śmialiby się z moich dziwnych ciuchów i zwyczajów, parodiując mnie bezczelnie i modląc się, żebym ich nie uwaliła na egzaminie końcowym. A tak?

 

Podwijam spodenki, podcieram pupy, martwię się plamą z kredki na dywanie i znajduję sposoby na odplamienie bodziaka. Karmię króliki, sprzątam kocie nieżyty żołądka i znajduję satysfakcję w doczyszczeniu na glanc łazienki. Tulę do snu, czytam po raz setny historie Żabka i Ropucha, przejmuję się skaleczeniem na palcu i współczuję rozwalonej łopatki. Skupiam się na tym, nie chcę, żeby uciekło za szybko. Bo ucieknie i będę żałować, że wielu rzeczy nie zapamiętałam. Mam czas. Posiedzę, poukładam te klocki. Pozmieniam pieluchy, powycieram noski. To minie. Za rok czy dwa będą już w miarę samodzielni, a znalezienie godziny czy dwóch dla siebie nie będzie problemem.

 

Mam 31 lat

Mam 31 lat. Mam kredyt, długi, źle wyremontowany dom, zmarnowaną karierę naukową, ciało zmasakrowane ciążami, problemy z zapaleniem skóry i od czterech lat śpię po sześć godzin, a do tego od trzech miesięcy praktycznie nie mam internetu.

 

Mam też dom, pracę, którą lubię, dwójkę dzieci, które z każdym dniem wychowuje mi się łatwiej, króliki, dzięki którym ćwiczę mięśnie podczas zrywania trawy, koty i nadpobudliwego psa. A do tego setka tysięcy osób zagląda i czyta, co im nocą naskrobię ostatnim tchem, siorbiąc przed snem resztki LTE, jakie łaskawie rzucił mi dostawca. Oddycham najświeższym powietrzem w Polsce, oglądam najpiękniejszy zachód słońca, spaceruję wśród okolicznych jezior i zamiast myśleć o tym, czego nie zrobiłam, zastanawiam się, ile jeszcze mogę zrobić, jak wiele osiągnąć, jak dużo marzeń spełnić.

 

Mam 31 lat i czuję, że dopiero zaczynam się rozkręcać.

 

Na maksa.

 

DSC_0277

 

 

DSC_0263

 

DSC_0228

 

DSC_0261

 

DSC_0255

 

DSC_0213

 

Torebka - Goshico

Buty: Gino Rosi

Sukienka - Olika

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
6 sierpnia 2020
17 zabaw, które pomogą ci pracować bez problemu i zawracania gitary

No i jest. E-book o 150 darmowych zabawach dla dzieci już wylądował w sklepie i wzruszam się każdego dnia, gdy czytam pozytywne recenzje i podziękowania. Więc ja też chcę podziękować. Mój e-book by nie powstał, gdybym nie ogarnęła swojego domowego biura i gdyby dzieci skakały nade mną bez zajęcia. Zajęcie udało mi się znaleźć  - […]

29 lipca 2020
Ile tracą nasze dzieci, gdy przeprowadzamy się z miasta na wieś, na zad*pie? [podkast]

Pytań od rodzin, które rozważają opuszczenie miasta i przeniesienie się na wieś, dostaję miesięcznie kilka. Coraz więcej tych rodzin, których kierunek z miasta na wieś bardzo interesuje. Co ciekawe na Mazurach, do szkoły mojego dziecka, dołączy w przyszłym roku kilkoro dzieci, których rodzice schronili się przed pandemią w swoim letnim domku i postanowili zostać tu […]

22 lipca 2020
Do kogo krzyczą rodzice i czemu robię ludzi w ch*ja [podkast]

Otóż i jest. Pierwszy odcinek podkastu. Nigdy nie sądziłam, że zacznę znowu gadać do mikrofonu, ale od kiedy pogadałam  kilka razy z Kamilem Nowakiem, wspomnienia ze stażu w radiu wróciły i idea prowadzenia nowego kanału gdzieś indziej niż tylko na fejsie czy instagramie coraz bardziej mi się zaczęła podobać.  

3 czerwca 2020
7 zdań, które nie działają, a wciąż je dzieciom powtarzamy

Są takie zdania, które wypowiadamy z nadzieją, że w czymś one pomogą. Powtarzamy je, wierząc, że coś one przekażą. I faktycznie - przekazują. To, że nie działają albo to, że potrzebujemy zwyczajnie coś z siebie wyrzucić. Bo na tym polega magia części z tych powszechnych tekstów - służą temu, żebyśmy sami wyrzucili z siebie emocje. […]

1 czerwca 2020
Zobacz, jak ten kącik przemienił się w domowe biuro oraz jak wygląda moja praca z dziećmi w domu.

Osiem lat piszę tego bloga i piszę [a raczej pisałam] go zawsze na kolanie. Pamiętam, że kiedy otworzyłam firmę i postawiłam na internetową działalność, obiecywałam sobie, że za zarobione na blogu pieniądze zrobię sobie wreszcie prawdziwe biuro. Niestety, wszystkie zarobione na blogu pieniądze wydawałam zawsze na jakieś głupoty: jedzenie, rachunki albo drzwi do domu.  

24 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością i zrób z dziećmi kopytka

Kopytka to ulubione danie moich dzieci. I bywa tak, że zanim podam obiad, to chłopcy są już napełnieni po czubki uszu podjadaniem świeżo wyciąganych z wody kopytek. Tylko że... kopytka zawsze robi moja mama. Ja nigdy się nie odważyłam zrobić ich samodzielnie.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official