Gdybym była na miejscu tej kobiety, którą codziennie widuję...

Joanna Jaskółka
28 marca 2019

Udostępnij wpis

Codziennie ja obserwuję. Z fascynacją i lękiem. Patrzę, jak się ubiera, co kupuje, jak zajmuje się dziećmi. Nie mogę oderwać od niej wzroku. Ona wszystko robi źle i kiedy to widzę, czuję zażenowanie pomieszane z satysfakcją, że ja robię lepiej. Ja nie popełniam tych błędów. A ona tak.

 

I widzę jak się szarpie z tym dzieckiem na ulicy i ręce jej się trzęsą, kiedy on pokłada się na ziemi. Pokłada się i ryczy, a ona nie wie, co zrobić, totalnie się zagubiła. Nie umie sobie z nim poradzić, ja bym to lepiej zrobiła. Dała sobie wejść na głowę i ma. No kurczę, przecież to widać od razu, że dziecko ma dość, nie mogła przewidzieć? Gdybym ja była na jej miejscu...

 

I widzę, jak stoi przy kasie, a dziecko chce batonika. I ona mu kupuje, bez słowa, żeby szybciej zrobić zakupy pewnie, ale batoniki są takie niezdrowe, tylko pobudzi dzieciaka i wieczorem będzie miała urwanie głowy. Gdybym była na jej miejscu...

 

A jak ona dzieci ubiera. Jedno leci, rozchełstane, drugie z ledwo ledwo zawiązanymi butami. Ubrać ich nie umie? Jasne, może nie zdążyła, bo oni bardzo chcieli wyjść, no ok, ale gdybym ja była na jej miejscu...

 

I czemu ona chodzi nieumalowana? Krosty na buzi, zero szminki, a by się przydało na te bezbarwne usta, włosy dramatycznie potrzebują farby. No co ona, czasu nie ma, żeby do fryzjera się umówić? Jedno dziecko starsze, pewnie szkolne, drugie na bank chodzi do przedszkola, pół dnia siedzi w domu i na fryzjera jej czasu brakuje? Gdybym ja była na jej miejscu...

 

Samochód nie umyty. Szpachlą trzeba brud zdejmować. Wyłazi z niego i pół płaszcza ma od razu utytłane, bo ciężko na myjnię zajechać. Jaki flejtuch. Auto za tyle kasy, a nie dba, syf, burdel, pewnie w domu dziada z babą brak. Gdybym ja była na jej miejscu...

 

Gdybym ja była na jej miejscu...

 

No bo czy ona wie, jak szkodzą słodycze? Czy ona nie wie, jak się zachować w histerii? Czy ona nie wie? Mam podejść i powiedzieć? Bez sensu, pewnie bezmyślna i głupia, niechluj jakiś, nie dojdzie, patologia jakaś. Tragedia. Totalnie sobie z tym dzieckiem nie radzi. Jak te dzieci mają być szczęśliwe, jak rodzice ich tacy głupi i beznadziejni?

 

Patrzę, jak sadza dziecko w foteliku z impetem [nie panuje nad nerwami, fotelik przodem do kierunku jazdy, masakra], patrzę, jak kopie ze złości koło, a błoto odrywa się od felgi i bryzga jej płaszcz [wariatka, totalna wariatka]. Widzę, jak rozpakowuje zakupy z wózka, połowa chemia, jakaś pizza mrożona [jak można to dzieciom podawać], cola [pewnie nie ma nic przeciwko, żeby dzieci to piły i potem się dziwi, że mają histerię]. Dziecko jej krzyczy z fotelika, że się nudzi [bezmyślna, nie dała mu bułki, żeby się zajęło?]. Ona słyszy moje myśli i daje mu bułkę, żeby się zajęło. Dziecko wyrzuca bułkę z auta w złości, bo dała mu za późno [no mówię, że bezmyślna]. Żeby uspokoić to wrzeszczące dziecko daje mu telefon. TELEFON. I  nie że patrzy, co to dziecko ogląda, tylko idzie sobie dalej rozpakowywać zakupy. A w telefonie pedofile, seks i zgroza. Za wrzaski dała mu telefon w nagrodę i traumę do końca życia. Patrzę się na jej głupotę, wytykam jej wszystkie błędy, a potem odwożę wózek, otrzepuję błoto z płaszcza, wsiadam do auta, odwracam się do płaczącego syna i mówię:

 

- Wróciłam już, oddasz telefon?

- Tak. - wyciąga rękę z telefonem, chowam go do kieszeni.

- Płakałeś, bo...?

- Ciałem bułkę!

- Chciałeś bułkę, a jak ci dałam to wyrzuciłeś.

- I nie mam bułki!

- Wyrzuciłeś bułkę, bo?

- Bo chciałem, chciałem i mi nie dałaś!

- Zniecierpliwiłeś się?

- Tak!

- Tamta bułka się nie nadaje, niestety, chcesz drugą?

- Chcę.

 

Sięgam więc bułkę, podaję dziecku i ruszam w stronę domu.

 

Gdybym była na miejscu tej kobiety, którą jestem... częściej bym sobie odpuszczała wyrzuty.

 

Wobec siebie. I innych.


 

PS. Przypominam, że trwa przedsprzedaż w wiejskim sklepiku z zadupia!! Przedłużyłam ja do 3 kwietnia, ale 3 kwietnia to produkty będą już prawie gotowe 🙂 Po trzecim kwietnia też już będą prawie gotowe, ale ceny za to przestaną być przedsprzedażowe.

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
19 maja 2019
Szymbark - wycieczka, w którą zostałam wrobiona i w którą ja nikogo nie wrobię

Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku to jedno z miejsc, które mi wpadło w oko podczas wyjazdu na Kaszuby. Wybraliśmy się tam w majowe popołudnie, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać, ale chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o Kaszubach i ich historii. Wstępnie powiem tak - wzięliśmy za mało pieniędzy.  

16 maja 2019
Po wizycie w ośrodku Zawiaty - czy ucieknę z Mazur i przeprowadzę się na Kaszuby?

Jeśli przeżyjesz wyjazd z rodziną na wakacje i nie wrócicie pokłóceni, przeżyjesz wszystko - tak mi kiedyś powiedziała znajoma. Czyli jestem już jak najbardziej zahartowana, bo pięciodniowy wyjazd majowy mam za sobą, wróciliśmy i nikt się z nikim nie pokłócił. No dobra. Nie wróciliśmy pokłóceni. ZAWIATY

7 maja 2019
Bądź z dzieckiem wtedy, gdy najbardziej cię potrzebuje, a nie tylko wtedy, kiedy jest grzeczne

Jedną  z najcięższych dla mnie rzeczy, które musiałam przepracować, było przepracowanie tego, co dzieje się ze mną, kiedy moje dziecko krzyczy. I kiedy dziś rozmawiałam ze znajomą, która ma małe dziecko, potwierdziłam kolejny raz swoje przypuszczenia. Kiedy dziecko krzyczy lub źle się zachowuje, mamy ochotę uciekać w najdalszy zakątek świata i wrócić jak się uspokoi. […]

28 kwietnia 2019
Drobna rzecz, którą zawsze robię w sklepie, a która pomaga wszystkim

Smutno mi było, kiedy dowiedziałam się, że to jest jakieś wyjątkowe. Że mało kto to robi. Smutno mi, że za każdym razem, kiedy to proponuję, spotykam się z zaskoczeniem jakby to było coś wyjątkowego i nie wiadomo jak miłego. A to przecież normalne. I logiczne. Tak myślę. A ty?  

25 kwietnia 2019
Czemu syn od trzech miesięcy regularnie podbierał nam pieniądze z portfela?

Mówi się, że dzieci są wredne, złośliwe, manipulują i robią wszystko, żeby nam uprzykrzyć życie, wymuszając, co chcą, płaczem. Tak się mówi. I za każdym razem, kiedy przyłapiemy dzieci na czymś złym, utwierdzamy się w tym przekonaniu. Ja również się utwierdziłam, kiedy przyłapałam młodszego syna na wybieraniu mi pieniędzy z portfela.  

23 kwietnia 2019
PAŁAC w Drogoszach za grubą kasę, zamek w Reszlu za grosze, zamek w Barcianach za miliony

Święta to nie jest dla nas czas siedzenia przy stole. My nie potrafimy siedzieć przy stole. To w święta odkrywaliśmy kiedyś piramidę w Rapie czy mosty w Stańczykach i to w święta oglądaliśmy najfajniejsze zakątki Mazur. A teraz odkrywamy je na nowo - z dziećmi. Taki zamek w Reszlu - starszak był w nim, kiedy […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official