Jak odzwyczaić dziecko od smoczka i pieluchy? [za jednym, kurde, razem?]

Joanna Jaskółka
21 lipca 2016

Udostępnij wpis

Obiecałam sobie kiedyś, że nie będę pisać o odpieluchowaniu moich dzieci i innych intymnych rzeczach. Jakoś mi te pieluchy nie podeszły. Babrać się w kupie wolę we własnej łazience. Ale w ostatnim czasie pojawiło się w komentarzach kilka pytań o to, jak odzwyczaić od pieluchy, a w mailach poszło grubo - jak odzwyczaić od smoczka. Nawet nie jak - ale kiedy, kiedy Jaskółko, bo wszyscy już mi zwracają uwagę i nie tyle mi, co mojemu dziecku. No to wam doradzę. Od tego jestem.

 

 

W kwestii smoczka nie mogę się nazwać specjalistką. Tylko jedno z moich dzieci lubiło smoczek i nie chciało się z nim rozstać. Rozstało się zaś z nim bardzo późno, przed trzecimi urodzinami, kiedy to Chłop przyprowadził do domu Korę, a Kora na oczach Kosmyka zjadła jego ostatni smoczek. A to był weekend, wieczór, bez możliwości podskoczenia do pierwszego lepszego sklepu ze smoczkami, bo przecież las, a samochód w warsztacie.

W kwestii pieluch - trochę lepiej. Mam dwójkę dzieci i jedno używało pieluch przez ponad trzy lata, a drugie używa już ponad rok. Jedno, co prawda, przez długi czas używało wyłącznie do snu, bo w dzień sobie radziło, ale jednak. Coś tam wiem.

 

JAK ODZWYCZAIĆ OD SMOCZKA?

 

Wiem jedno. Wiem, że smoczek dajesz dziecku po to, żeby zaspokoić jakąś jego potrzebę. Dajesz mu, wciskasz do paszczęki [słodkiej, bo słodkiej, ale jednak paszczęki], zapominasz, że 4-6 miesiąc to najlepszy okres, zdaniem specjalistów, na odstawienie smoczka [akurat to okres ząbkowania, już widzę, jak zabierasz dziecku smoczka przy ząbkowaniu <śmiech>], a potem stwierdzasz, że za dużo tego dobrego i smoczek dziecku zabierasz przy pomocy różnorodnych mniej lub bardziej trafnych zabiegów, nie zważając na przerażenie i zakłopotanie dziecka, które pewnie chętnie by powiedziało: "kto daje i zabiera....".

Proszę, nie zrozumcie mnie źle, ja po prostu nie rozumiem tego powszechnego pędu na zakazywanie dzieciom smoczka "bo mi się wydaje, że to najwyższy czas", nie rozumiem tego dostosowywania się, bo "co ludzie powiedzą" i robienia czegoś niezgodnie z tym, co ty czujesz, a zgodnie z tym, co powiedziała sąsiadka, mama, teściowa. Nie rozumiem i chyba nie chcę zrozumieć, co siedzi w głowach osób, które mają czelność mówić ci, co powinnaś zrobić ze swoim dzieckiem i z jego przyjacielem, wyłącznie na podstawie własnego widzimisię [bo w Polsce jeszcze nie wprowadzono obowiązujących masowo restrykcyjnych reguł dotyczących jak najlepszego momentu odstawiania smoczka, których przestrzegano by pod groźbą kary]. Nie rozumiem tego odgórnego ustalania momentu "oddawaj dyda!" przez grono rodzinne lub starszyznę "taki duży, a jeszcze ze smoczkiem?", które stwierdza, wydaje opinie i nie bierze pod uwagę jednego, malutkiego szczegółu - dziecka.

A może ono nie jest gotowe na odebranie swojego najlepszego przyjaciela? Tak! W okresie po 4-6 miesiącu dziecko smoczkowe czuje coś w rodzaju więzi emocjonalnej ze swoim kauczukowym czy z innego plastiku dydkiem. Moje smoczkowe dziecko, mimo że swój smoczek po zaśnięciu wypluwało, to i tak w nocy zdarzało mu się szukać go rączką tylko po to, żeby pogłaskać go po wypukłości, uspokoić się, że jest [jak nie znalazł, płakał]. Specjaliści mówią... No mówią. Jedni mówią, że będzie zły zgryz, inni że nie będzie. Ile głów, tyle opinii i tylko wiedza z biologii o dziedziczeniu uzębienia się przydaje. Kolejni mówią o złej wymowie. No spoko, z tym się zgadzam, przeprowadzono jakieś badania, że może być gorsza. Ale nie wiem, czy moje smoczkowe dziecko nie wymawia "cz", "sz" i "rz", b0 zasypiało ze smoczkiem, czy po prostu ma problem z wymową tych spółgłosek, podobny do dziecka, które ze smoczkiem nie zasypiało nigdy.

Wkurza mnie ten pęd do jak najszybszego zabrania dziecku tego, co go uspokaja wyłącznie z powodu opinii i sugestii innych. To nie tak powinno wyglądać! Wkurza mnie tym bardziej, że sama temu uległam i wiem, jak może być to zdradliwe. Odstawiłam smoczek, wyrwałam go mojemu dziecku, wyrzuciłam, pod wpływem ludzi, którzy stwierdzili. Wytrzymałam tydzień i z podkulonym ogonem kupiłam drugi, bo... Bo kurde tak! Bo mój syn nie był gotowy, bo chciał, bo łatwiej mu było tak zasypiać i spokojniej. Czy denerwowałam się, że nigdy nie odstawi? Nie. Bo nigdy nie widziałam licealisty czy nawet dorosłego człowieka ze smoczkiem. Ostatecznie smoczek zjadł pies. Syn popatrzył, powiedział "papa" i wiedział, że to był nasz ostatni smok. Drugiego nie będzie. Pół roku po naszej smoczkowej walce, syn sam zdecydował, że to już teraz, że już koniec. Tej nocy zasnął spokojnie, głaskany w rytm kołysanek, ściskający swojego pluszowego kotka, którego osobiście wyznaczył na zastępcę.

Nie, nie powiem, wam, jak odzwyczaić dziecko od smoczka. Powiem wam, żebyście nie robili pod wpływem jakichś durnych pomysłów "bo już najwyższa pora". Posłuchajcie dziecka, porozmawiajcie z nim, spróbujcie "rozstawać się" etapami, a to na spacer zapomnieliście wziąć, a to gdzieś się zawieruszył, ale jeśli dziecko w dalszym ciągu czuje panikę na brak smoczka, zastanówcie się, czy możecie jego potrzebę bliskości z przyjacielem zastąpić czymś innym, a jeśli nie możecie - wrzućcie na luz, za jakiś czas spróbujecie znowu. Serio. Bez pośpiechu, rodzicielstwo to nie wyścigi, kto pierwszy.

JAK ODZWYCZAIĆ OD PIELUCHY?

Choć w kwestii tego, jak odzwyczaić od pieluchy, wyścig trwa i jest zażarty. Jedna moja wizyta na placu zabaw zaowocowała kilkoma podsłuchanymi dialogami o tym, że Ania to robi na nocniczek już od trzeciego miesiąca, a Bartuś dopiero się uczy do kibelka, biedaczek opóźniony.

A dziś mailowałam sobie z czytelniczką i napisałam coś w tym stylu: jeśli twoje dziecko nie potrafi ogarnąć jeszcze nocnika, to znaczy, że ogarnia całkiem dobrze lub uczy się ogarniać inne interesujące sprawy. Serio. Pierwszy syn zaczął szybko mówić i biegać i nie miał czasu na nocnik, to była sprawa, dla której już mu nie starczało uwagi. Niesieni chęcią dorównania innym mamom, których dzieci robiły na nocnik już w szóstym miesiącu [kwestia regularnych kup, żaden wyczyn, mimo że fajny, ale jeśli twoje dziecko strzela z zaskoczenia, to nigdy nie uświadczysz tej radości tak wcześnie], zaczęliśmy zmuszać dziecko do wysiedzenia swojego na nocniku. W efekcie Kosmyk nienawidzi nocnika do dziś. Podejrzał nas - rodziców - i zapragnął robić, co musi, do toalety jakiś rok po pamiętnym nocnikowym zmuszaniu. Zapragnął sam, świadomie, najpierw na próbę, potem już  regularnie. I choć w nocy wciąż zdarzają się wypadki, to kwestię załatwienia się w odpowiednim miejscu mamy już z głowy od prawie dwóch lat. Nie zdarzyłoby się to pewnie, gdybyśmy nie wyluzowali i nie odpuścili. Gdybyśmy mieszkali bliżej "mądrych głów" wydających wyroki, że "to już najwyższa pora".

NIE SŁUCHAJ SIĘ NIKOGO, KTO TWIERDZI, ŻE WIE, CO "MUSI" UMIEĆ TWOJE DZIECKO

Nawet ty nie wiesz do końca, kiedy jest "najwyższa pora". Zamiast słuchać się ludzi, którzy osądy i porady wydają, bazując wyłącznie na widzimisię, posłuchaj się "widzimisię" twojego dziecka i... swojego. A jeśli nawet ty jesteś gotowa, to dziecko z całym szacunkiem dla twojej gotowości, wcale nie musi się tak czuć. Zamiast kibelka woli badać ziemię pod stopami, zamiast niczego, woli sobie ciamkać smoczka do snu. Z tym znalezieniem zastępstwa dla smoczka to też ostatnio z kimś rozmawiałam. Wiesz, to trochę tak jak z szukaniem idealnej sukienki. Jeśli żadna ci się nie podoba, to pewnie żadnej nie kupisz albo kupisz na siłę i nie będziesz do końca zadowolona. Tak też jest z zastępstwem smoczka. To musi być "to coś". Jeśli tego nie ma, trzeba poczekać, aż wpadnie w ręce. Po prostu.

JAK ODZWYCZAIĆ DZIECKO OD SMOCZKA I PIELUCHY?

Jak odzwyczaić dziecko od smoczka i pieluchy? Nie stresować się. Wypić melisę. Breezerka wieczorem. Olać wszystkich, którym się zdaje wiedzieć lepiej. Cieszyć się z uśmiechu swojego dziecka. I czekać na odpowiedni moment. To jak z miłością.

 

Jak przyjdzie to będzie.

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
19 maja 2019
Szymbark - wycieczka, w którą zostałam wrobiona i w którą ja nikogo nie wrobię

Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku to jedno z miejsc, które mi wpadło w oko podczas wyjazdu na Kaszuby. Wybraliśmy się tam w majowe popołudnie, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać, ale chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o Kaszubach i ich historii. Wstępnie powiem tak - wzięliśmy za mało pieniędzy.  

16 maja 2019
Po wizycie w ośrodku Zawiaty - czy ucieknę z Mazur i przeprowadzę się na Kaszuby?

Jeśli przeżyjesz wyjazd z rodziną na wakacje i nie wrócicie pokłóceni, przeżyjesz wszystko - tak mi kiedyś powiedziała znajoma. Czyli jestem już jak najbardziej zahartowana, bo pięciodniowy wyjazd majowy mam za sobą, wróciliśmy i nikt się z nikim nie pokłócił. No dobra. Nie wróciliśmy pokłóceni. ZAWIATY

7 maja 2019
Bądź z dzieckiem wtedy, gdy najbardziej cię potrzebuje, a nie tylko wtedy, kiedy jest grzeczne

Jedną  z najcięższych dla mnie rzeczy, które musiałam przepracować, było przepracowanie tego, co dzieje się ze mną, kiedy moje dziecko krzyczy. I kiedy dziś rozmawiałam ze znajomą, która ma małe dziecko, potwierdziłam kolejny raz swoje przypuszczenia. Kiedy dziecko krzyczy lub źle się zachowuje, mamy ochotę uciekać w najdalszy zakątek świata i wrócić jak się uspokoi. […]

28 kwietnia 2019
Drobna rzecz, którą zawsze robię w sklepie, a która pomaga wszystkim

Smutno mi było, kiedy dowiedziałam się, że to jest jakieś wyjątkowe. Że mało kto to robi. Smutno mi, że za każdym razem, kiedy to proponuję, spotykam się z zaskoczeniem jakby to było coś wyjątkowego i nie wiadomo jak miłego. A to przecież normalne. I logiczne. Tak myślę. A ty?  

25 kwietnia 2019
Czemu syn od trzech miesięcy regularnie podbierał nam pieniądze z portfela?

Mówi się, że dzieci są wredne, złośliwe, manipulują i robią wszystko, żeby nam uprzykrzyć życie, wymuszając, co chcą, płaczem. Tak się mówi. I za każdym razem, kiedy przyłapiemy dzieci na czymś złym, utwierdzamy się w tym przekonaniu. Ja również się utwierdziłam, kiedy przyłapałam młodszego syna na wybieraniu mi pieniędzy z portfela.  

23 kwietnia 2019
PAŁAC w Drogoszach za grubą kasę, zamek w Reszlu za grosze, zamek w Barcianach za miliony

Święta to nie jest dla nas czas siedzenia przy stole. My nie potrafimy siedzieć przy stole. To w święta odkrywaliśmy kiedyś piramidę w Rapie czy mosty w Stańczykach i to w święta oglądaliśmy najfajniejsze zakątki Mazur. A teraz odkrywamy je na nowo - z dziećmi. Taki zamek w Reszlu - starszak był w nim, kiedy […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official