Czy twoje dziecko musi chodzić wcześnie spać w wakacje? - czyli o wakacyjnym rytmie dnia przedszkolaków i niemowląt

Joanna Jaskółka
18 lipca 2016

Udostępnij wpis

Śmiało mogę napisać, że pytanie o to, o której moje dzieci chodzą spać w wakacje, poszybowało na sam szczyt najczęściej zadawanych pytań. Rodzice mają wyraźny problem z przestawieniem z trybu szkolnego na wakacyjny, a często o wiele bardziej się boją późniejszego przestawiania z trybu wakacyjnego na szkolny. Czy przechodzą cię ciarki na samą myśl o jesiennym trybie przestawiania snu twojego dziecka? A może podtrzymujesz stałą porę snu dzieci? Zobacz, jak ja sobie z tym poradziłam...

 

 

 

Pamiętam, że w zeszłym roku sen mi spędzał z powiek sam fakt, że Kosmyk będzie musiał wstać o szóstej rano i pojechać sam busikiem do przedszkola [zobacz: "Wiejskie przedszkole - jak je wybrałam"]. Ta szósta rano! Przecież bywało, że kotłowaliśmy się w łóżku jeszcze o 10! W pierwszy dzień samotnej [choć piętnastominutowej] podróży Kosmyka nastawiłam chyba wszystkie budziki w domu i to na 4 rano, żebym przypadkiem się nie spóźniła. Przy drodze byliśmy już pół do siódmej, czekając na autobus, który miał przyjechać za 20 minut dopiero, ale wolałam nie ryzykować, że coś o drodze nas zatrzyma lub spowolni. To był ogromny stres, tym bardziej że wcześniej nie udało mi się przestawić dziecka z trybu "są wakacje i możemy położyć się później" na tryb "jutro pójdziemy do szkoły, kładź się spać".

Jedyne, co zrobiłam, to ostrzegałam synka, że powinien położyć się już spać, bo rano trzeba wstać i będzie zmęczony, ale, jak się domyślacie, olewał mnie i namawiał tatę na jeszcze jedną książeczkę, jeszcze soczek, jeszcze bułeczkę, a po bułeczce mycie zębów i znów książeczka. Mój syn w przededniu przedszkola poszedł spać o 23 w nocy!

Z TRYBU WAKACYJNEGO NA SZKOLNY

Wstał zły i zmęczony, ale zwalczyć to pomogła euforia nowego miejsca i nowych kolegów. Zasnął w busiku w drodze powrotnej i zregenerował siły na tyle, by o 20 zapewniać mnie, że nie jest śpiący i na pewno wcześniej nie zaśnie. Trzeciego dnia nawet drzemka w busiku nie pomogła. Syn o 20 już spał, wymęczony i słodki. Bez żadnego upominania i próśb z mojej strony. Sam poczuł na sobie efekt zmęczenia i sam zdecydował, że wcześniejsze pójście spać jest najlepszym wyjściem.

Dało mi to do myślenia i stwierdziłam, że nie będę narzucała mojemu dziecku jakiejkolwiek pory snu.

NIE NARZUCAM MOJEMU DZIECKA PORY PÓJŚCIA SPAĆ W WAKACJE

Są wakacje. Do Przystani rodziców przyjeżdżają dzieci, do domków letników przyjeżdżają dzieci, wszędzie jest mnóstwo dzieci, widok, jaki rzadko mamy okazję w naszej wsi doświadczyć. Polegam na wypracowanym rytmie dnia, który w moim przypadku nigdy nie był stricte godzinowy, a polegał na następstwie zdarzeń. U mojego czterolatka zresztą jest już bardzo poluzowany rytm dnia - wieczorna kąpiel bywa często wyłącznie umyciem zębów, bo Kosmyk pół dnia przepływał w wodzie [jeśli było w miarę ciepło] albo zwyczajnie robił sobie dzień dziecka.

Kosmyk całe dnie ma dla siebie, ale tego dnia wciąż dla nas za mało... Czasem, kiedy wraca koło siódmej od mojej mamy, u której spędzał czas z dziećmi wczasowiczów, nie mam serca kłaść go spać, jak na porządną matkę przystało. W jego oczach jest taka chęć, żeby ten dzień jeszcze się nie kończył, jeszcze chwilę, jeszcze z psem, obiecałem, że się wykąpię w rzece, tak wiem, że pada, ale obiecałem, pójdziemy nad rzekę, popływamy?

 

I bierzemy Adasia w wózek, psa na smycz i idziemy, mimo że już 21, już ciemno się robi, świetliki zaczynają gdzieniegdzie świecić. Wracamy na bosaka, mokrzy, w domu pijemy kakao albo herbatę, ale przecież jeszcze książka, jeszcze kołysanki... I cudowny, głęboki sen w ciepłym łóżku z okruchami zwędzonej z chlebaka słodkiej chałki. Przed chwilą zasnął, a na zegarze 23...

WAKACYJNY RYTM DNIA

Dzień w dalszym ciągu porządkują drzemki Adasia, w czasie których mogę skrobnąć parę słów na blogu, zanotować pomysły, odpisać na maile i wiadomości, ogólnie zająć się blogiem. Jeszcze w maju i czerwcu dysponowałam trzema takimi drzemkami, dzięki którym mogłam w czasie jednej odebrać Kosmyka z przedszkola, zająć się tylko nim i zacząć przygotowywać obiad. Teraz Adasio śpi tylko dwa razy: ok. 11-12 i 15.30-17, więc obiady robię już przy dzieciach, starając się je czymś zająć lub zdaję się na moją mamę, która gotując obiady dla gości, często jest w stanie poczęstować nas czymś smacznym.

Dasiek chodzi spać zazwyczaj między 20 a 21 [w zależności od tego, o której się obudził]. Wbrew pozorom i wbrew temu luźnego, nieprzymusowemu rytmowi dnia wakacji, Kosmyk nie kładzie się wcale wiele później od brata [w każdym razie wie, że kiedy brat śpi to już jest późna noc i trzeba się wyciszać]. Owszem, są dni, kiedy jesteśmy na ognisku u znajomych z dzieciakami lub łapiemy ostatnie promienie słońca w rzece do 21 i wtedy Kosmyk chodzi spać później [choć zawsze z tym samym systemem - kolacja, mycie, książka lub bajka, kołysanki], ale jeśli obudzi się wyjątkowo późno następnego dnia, zmuszamy się, żeby zapewnić mu tyle atrakcji, by wieczorem poczuł ból w stopach i położył się do łóżka.

A JEŚLI NIE POŁOŻY SIĘ SPAĆ?

Jedna mama, której zdążyłam odpisać [nie wszystkim zdążyłam - przepraszam!] zapytała mnie, czy nie boję się, że takie zasypianie bez zasad i konkretnej pory, będzie skutkowało tym, że dziecko zacznie chodzić spać coraz później i później, bo jej dziecko ma ustaloną porę, ale wie, że następnego dnia nie musi iść do przedszkola, więc przeciąga porę snu... No właśnie. Skoro wie, że następnego dnia nie musi iść do przedszkola i dziś też nie musiała, więc się wyspała, to czemu ma taką samą porę zasypiania? Przecież to nielogiczne. Jak ty się wyśpisz, to też trudno ci zasnąć o stałej porze, czego tu od dziecka wymagać? A dziecko, czując nacisk, jeszcze bardziej się buntuje i nawet jeśli czuje się śpiące, za Chiny ci nie powie, uznaje to za grę, w której wygra ten, kto odpuści.

W mojej grze nikt nie przegrywa, bo zdaję się na dziecko. Jeśli pozwolimy mu samemu doświadczyć zmęczenia, jeśli pozwolimy korzystać z tych wakacji, które w jego głowie zostaną do końca życia jako najfajniejsze wspomnienie, dziecko, zdane na słuchanie swojego organizmu, samo zacznie odczuwać potrzebę zaśnięcia i odpoczynku. I samo się będzie uczyło na swoich błędach czy odczuwało konsekwencje swoich wyborów. Jeśli w ogóle siedzenie przy ognisku wśród kumkania żab do godziny pierwszej w nocy może mieć jakiekolwiek negatywne konsekwencje. Ja pamiętam nawet smak tych ziemniaków i nadpalonego chleba. Czemu miałabym zabierać to mojemu dziecku?

A co, gdy nadejdzie rok szkolny? Pocierpi trzy dni i się przyzwyczai. Tak jak się przyzwyczaił w zeszłym roku, w ferie, po jedynej w tym roku trzydniowej chorobie i po długim majowym weekendzie.

 

DSC_0003

 

DSC_0005

 

DSC_0008

 

DSC_0206

 

DSC_0227

 

DSC_0245

 

DSC_0223

 

DSC_0189

 

DSC_0911

 

DSC_0887

 

DSC_0767

 

DSC_0808

 

DSC_0761

 

DSC_0245

DSC_0895

 

 

Większość zdjęć pojawiła się na naszym Instagramie, gdzie możesz obserwować wakacje moich dzieci 🙂 A teraz powiedz mi, no przyznaj się, o której kładziesz swoje dzieci spać w wakacje?

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
11 lipca 2019
Pierwsze półkolonie mojego dziecka - czy warto było szaleć tak?

-  Co ja zrobiłam? - myślałam pierwszego dnia, kiedy przyjechaliśmy nad Zegrze na półkolonie dla dzieci. Stałam w holu budynku, obserwując moje dzieci, które stały w rządku na placu przydzielane do wacht obozu żeglarskiego. - Co ja zrobiłam? - myślałam, kiedy moja koleżanka, znudzona, ponaglała mnie, żebyśmy wracały do pokoju i nie szpiegowały dzieci. - […]

19 czerwca 2019
Pierwsze świadectwo szkolne, czyli jakie wyróżnienie dostał syn na koniec pierwszej klasy

Cały czerwiec na grupach i profilach fejsbukowych trwała walka o to, czyje dziecko zdobędzie lepsze lub gorsze świadectwo.  Któremu dziecku czerwony pasek lub jego brak ułatwi start przyszłość, a któremu zniszczy życie i dostanie się na wymarzone studia. Kompletnie nieprzygotowana weszłam w ten szkolny świat. Z totalną ignorancją, jakie świadectwo przyniesie syn na koniec pierwszej […]

17 czerwca 2019
Jeśli ogarnięcie budżetu domowego i wydatków jest dla ciebie taką czarną magią, jak kiedyś dla mnie, to patrz na to...

Czemu? Czemu? Pamiętam na studiach zajęcia z ekonomii, marketingu, nudne jak schabowe z ziemniakami i mizeria na słodko. Praktycznie niczego z tych zajęć nie pamiętam, mimo że zawsze miałam kolorowe, piękne notatki i piątki w indeksie. W rzeczywistości nie umiałam tej wiedzy ani przełożyć na pracę, ani na życie. Realnie nic nie było tak proste, […]

19 maja 2019
Szymbark - wycieczka, w którą zostałam wrobiona i w którą ja nikogo nie wrobię

Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku to jedno z miejsc, które mi wpadło w oko podczas wyjazdu na Kaszuby. Wybraliśmy się tam w majowe popołudnie, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać, ale chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o Kaszubach i ich historii. Wstępnie powiem tak - wzięliśmy za mało pieniędzy.  

16 maja 2019
Po wizycie w ośrodku Zawiaty - czy ucieknę z Mazur i przeprowadzę się na Kaszuby?

Jeśli przeżyjesz wyjazd z rodziną na wakacje i nie wrócicie pokłóceni, przeżyjesz wszystko - tak mi kiedyś powiedziała znajoma. Czyli jestem już jak najbardziej zahartowana, bo pięciodniowy wyjazd majowy mam za sobą, wróciliśmy i nikt się z nikim nie pokłócił. No dobra. Nie wróciliśmy pokłóceni. ZAWIATY

7 maja 2019
Bądź z dzieckiem wtedy, gdy najbardziej cię potrzebuje, a nie tylko wtedy, kiedy jest grzeczne

Jedną  z najcięższych dla mnie rzeczy, które musiałam przepracować, było przepracowanie tego, co dzieje się ze mną, kiedy moje dziecko krzyczy. I kiedy dziś rozmawiałam ze znajomą, która ma małe dziecko, potwierdziłam kolejny raz swoje przypuszczenia. Kiedy dziecko krzyczy lub źle się zachowuje, mamy ochotę uciekać w najdalszy zakątek świata i wrócić jak się uspokoi. […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official