Jak pomóc dziecku przy zakrztuszeniu?

Joanna Jaskółka
19 maja 2014

Udostępnij wpis

Sytuacja poniższa wypłynęła raz przy świątecznym stole, kilkanaście razy podczas zeszłych wakacji i kilka razy podczas weekendu majowego. Dziecko podczas jedzenia nagle robi się czerwone na twarzy, macha rączkami i widać, że nie może oddychać. Zebrane przy stole ciocie, mamy, dziadkowie i wujko-ciotki wrzeszczą jednogłośnie:

- Rączki do góry!

I oto stoi przed nami dziecko z rękami na "heil hitler" przygotowane do zejścia z tego świata...

 

 

 

 

Sporo z was zapewne o tym wie, ja dowiedziałam się o tym kilka lat temu na kursie ratownictwa, potem utrwaliłam wiedzę na warsztatach z ratownictwa niemowląt. Co robić, kiedy przy nas krztusi się dziecko?

 

 

Kompletnie nie rozumiem, czemu najpopularniejszą odpowiedzią jest zawsze "rączki w górę. Nie rozumiem. Tym bardziej, że kiedy sami się zakrztusimy, instynktownie pochylamy nasze ciało w dół i z całych sił staramy się odkaszlnąć. A dziecku nakazujemy podnieść ręce, przez co jeszcze bardziej zatykamy mu drogi oddechowe. Spróbujcie teraz - podnieście wysoko ręce i sprawdźcie, czy prościej wam się tak oddycha. ODDYCHA, a wyobraźcie sobie, czy łatwo będzie odkaszlnąć to, co utkwiło w gardle.

 

 

"Rączki w górę" to jakiś relikt religijno-pogańskich wierzeń, że wznosząc ręce do nieba, jakiś anioł zlituje się nad nami i wyjmie nam z gardła tę tkwiącą skórkę od chleba. Chyba. A wiecie, co zrobiłam WTEDY, kiedy Kosmyk się zagapił, że pomost się kończy, i wleciał do wody? Tuż po wyciągnięciu dziecka, przełożyłam go przez kolano głową w dół i mocno klepnęłam go pomiędzy łopatkami. Trzy razy starczyło. Wykrztusił wodę. Gdybym kazała mu podnieść ręce, pewnikiem bym go udusiła.

 

 

I wiecie, co? Chodzimy na kursy, oglądamy pierwszą pomoc w telewizji, czytamy książki, a kiedy dochodzi do sytuacji lekko kryzysowej, jak psy Pawłowa łapiemy się jednego utrwalonego przesądu i nie umiemy przełożyć zdobytej wiedzy na najpowszechniejszą sytuację życiową, jaką jest zakrztuszenie.

 

 

Co więc robić, kiedy dziecko się zakrztusi? Z moich obserwacji 90 procent zakrztuszeń dziecko jest w stanie odkaszlnąć samo [jeśli mu nie "pomagamy "rączkami w górę"], tym bardziej że instynktownie pochyli się w dół. Jeśli widzimy, że zakrztuszenie jest silne, możemy mu pomóc, uderzając go otwartą ręką między łopatki. Zazwyczaj raz lub dwa wystarczy, teoretycznie powinniśmy zrobić to pięć razy. W mojej karierze matki jeszcze nie miałam takiej konieczności. Ale jestem przygotowana. Raz na jakiś czas przypominam sobie ten filmik:

 

 

I wam też radzę - obejrzyjcie go koniecznie. I pomyślcie, że ta lalka na kolanach tego pana, to wasze dziecko, które zakrztusiło się jabłuszkiem lub winogronkiem.

 

 

Zobaczcie, że pan ratownik wcale nie podnosi mu rączek w górę.

 

 

Czemu wy to robicie?

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
19 maja 2019
Szymbark - wycieczka, w którą zostałam wrobiona i w którą ja nikogo nie wrobię

Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku to jedno z miejsc, które mi wpadło w oko podczas wyjazdu na Kaszuby. Wybraliśmy się tam w majowe popołudnie, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać, ale chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o Kaszubach i ich historii. Wstępnie powiem tak - wzięliśmy za mało pieniędzy.  

16 maja 2019
Po wizycie w ośrodku Zawiaty - czy ucieknę z Mazur i przeprowadzę się na Kaszuby?

Jeśli przeżyjesz wyjazd z rodziną na wakacje i nie wrócicie pokłóceni, przeżyjesz wszystko - tak mi kiedyś powiedziała znajoma. Czyli jestem już jak najbardziej zahartowana, bo pięciodniowy wyjazd majowy mam za sobą, wróciliśmy i nikt się z nikim nie pokłócił. No dobra. Nie wróciliśmy pokłóceni. ZAWIATY

7 maja 2019
Bądź z dzieckiem wtedy, gdy najbardziej cię potrzebuje, a nie tylko wtedy, kiedy jest grzeczne

Jedną  z najcięższych dla mnie rzeczy, które musiałam przepracować, było przepracowanie tego, co dzieje się ze mną, kiedy moje dziecko krzyczy. I kiedy dziś rozmawiałam ze znajomą, która ma małe dziecko, potwierdziłam kolejny raz swoje przypuszczenia. Kiedy dziecko krzyczy lub źle się zachowuje, mamy ochotę uciekać w najdalszy zakątek świata i wrócić jak się uspokoi. […]

28 kwietnia 2019
Drobna rzecz, którą zawsze robię w sklepie, a która pomaga wszystkim

Smutno mi było, kiedy dowiedziałam się, że to jest jakieś wyjątkowe. Że mało kto to robi. Smutno mi, że za każdym razem, kiedy to proponuję, spotykam się z zaskoczeniem jakby to było coś wyjątkowego i nie wiadomo jak miłego. A to przecież normalne. I logiczne. Tak myślę. A ty?  

25 kwietnia 2019
Czemu syn od trzech miesięcy regularnie podbierał nam pieniądze z portfela?

Mówi się, że dzieci są wredne, złośliwe, manipulują i robią wszystko, żeby nam uprzykrzyć życie, wymuszając, co chcą, płaczem. Tak się mówi. I za każdym razem, kiedy przyłapiemy dzieci na czymś złym, utwierdzamy się w tym przekonaniu. Ja również się utwierdziłam, kiedy przyłapałam młodszego syna na wybieraniu mi pieniędzy z portfela.  

23 kwietnia 2019
PAŁAC w Drogoszach za grubą kasę, zamek w Reszlu za grosze, zamek w Barcianach za miliony

Święta to nie jest dla nas czas siedzenia przy stole. My nie potrafimy siedzieć przy stole. To w święta odkrywaliśmy kiedyś piramidę w Rapie czy mosty w Stańczykach i to w święta oglądaliśmy najfajniejsze zakątki Mazur. A teraz odkrywamy je na nowo - z dziećmi. Taki zamek w Reszlu - starszak był w nim, kiedy […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official