Taki pasztet, czyli dlaczego warto hodować królika

Joanna Jaskółka
20 maja 2014

Udostępnij wpis

Miałam kiedyś królika. Był czarny jak węgiel, miał puszysty ogonek, mięciutkie futerko i perfekcyjnie białe zęby. Nazwałam go Ptyś. Nie wiem, dlaczego Ptyś, ale kto by się wgłębiał w etymologię imienia nadanego przez małą siksę z podstawówki? Ptyś i koniec. Lubiłam Ptysia.

Ptyś mieszkał w klatce, która stała pod gruszą [ścięliśmy ją niedawno KLIK] i na początku był słodkim, puszystym, kochanym króliczkiem. A potem, po którymś sezonie, kiedy sporo klientów sklepu przychodziło pozachwycać się cudem natury, jakim jest królik, a my nie mieliśmy czasu pilnować, by mu nic złego się nie stało, Ptyś oszalał. Gryzł wszystko swoimi zębiskami, rzucał się na ręce, które go karmiły, mało brakowało, żeby zaczął szczekać na nas zza krat swojego mieszkania.

Kiedy ojciec przywiózł wczoraj nową klatkę i dwie małe króliczyce, stałam się na chwilę rówieśnicą Kosmyka i tak jak on podskakiwałam, śmiałam się i oglądałam nowych przybyszów. Teraz będzie inaczej - gości mniej, bo pensjonat nie ma takiej pojemności jak kiedyś sklep, a przede wszystkim mamy więcej czasu, żeby zająć się zwierzakami.

Kiedy wrzuciłam zdjęcie króliczątek na Fp matki i na instagram, od razu wszyscy zaczęli pisać, że pewnie na pasztet. Ha! Nie myśl o pasztecie spowodowała chęć hodowania tych słodkich zwierzaków. Jest jeszcze kilka innych korzyści, jakie płyną z posiadania kilku sztuk tych futrzaków:

- przede wszystkim obecność zwierząt uspokaja. A niewinne i nikomu nie robiące krzywdy króliki są prostu mega uspokajające.

- Kosmyk już się uczy odpowiedzialności za zwierzątka. Wie, co prawda, że koty powinny dostawać jeść, ale kocia karma zazwyczaj stoi wysoko i trudno się do niej dostać, za to zerwanie trawy, mleczy i wrzucenie do koszyka jest proste, łatwe i przyjemne. Tak samo podzielenie się z królikiem resztką swojego jabłka czy marchewki.

- A skoro o marchewkach mowa - mamy już dwa pełne kompostowniki, które jeszcze się nie nie przetworzyły, więc króliki będą świetnymi odkurzaczami zeschniętych resztek chleba, liści sałaty, obierek z różnych warzyw.

- A ich kupa doskonałym nawozem pod drzewka.

- Wasz ukochany pasztet jest dopiero na piątym miejscu, ale nie ukrywam, że pewnie takowy zrobimy na wielkanoc 🙂 Choć z królika równie wyborne są potrawki, kotlety mielone czy paprykarz. Mięso tych zwierzątek jest chudziutkie i smaczne - idealnie nadaje dla dzieci lub tych, którzy chcą się odchudzić. Będzie pysznie! [Nie przywiązujcie się więc do tych dziewczynek na zdjęciach]

- Ostatnie miejsce - skórki. Skórki królików świetnie nadają się na futra, ale też wykorzystywane są do produkcji filcu.

To, jak wiele rzeczy można zrobić ze zwierząt - jak wiele radości i pożytku przynoszą - zawsze sprawiało, że darzyłam je ogromnym szacunkiem i miłością. Gdyby nie one, nie byłoby nas teraz tutaj. Ludzie by sobie bez nich nie poradzili.

Niektórzy deklarują, że nie będą jeść swoich przyjaciół, inni nie tykają nawet produktów, które mamy dzięki naszym czworonogom. Ja uważam, że największy szacunek okażemy im wtedy, kiedy ich żywot będzie przyjemny, śmierć szybka i lekka, a ciało nie zmarnowane.

Żyjcie więc sobie kochane króliczki, do obiadu jeszcze bardzo daleko!

Wyżej zdjęcie z instagrama [KLIK]. Wiedzielibyście wcześniej o królikach, gdybyście śledzili mój profil 🙂

A jeśli chodzi o mojego Ptysia, to oczywiście, że wylądował na stole. Dobry był z niego pasztet.

Jedliście kiedyś taki?

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    46 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Wypaplani pl
    8 lat temu

    Pasztetu z królika nigdy nie jadłam, ale miałam dwa króliki miniaturki 😉

    Matra
    8 lat temu

    Wreszcie ktoś ma normalne podejście do zwierząt i nie boi się o tym głośno mówić 🙂 w ogóle jesteś debesciara 😀 a króliki cudne. Pasztet z nich pewnie będzie równie cudowny 😉

    Anonymous
    Anonymous
    8 lat temu

    Matko, najpierw Twój Kosmyk będzie bawił się z królikami, będzie karmił te zwierzęta, przywiąże się do nich, pokocha. Później mamusia zrobi pasztet tudzież inne smaczne wyroby z futrzaka....i co powiesz swojemu synkowi? Widzę tu brak konsekwencji- albo hoduje się zwierzęta na mięso, albo dla towarzystwa. Czy pieska, kotka zabijamy jak już przestaną być słodkim kocięciem lub szczeniakiem?

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Anonymous
    8 lat temu

    Wyjątkowo publikuję anonimowy komentarz, bo wolę, żeby bat spadł na kogoś, kogo nie znam lub on nie chce, żebym ja go znała. Ale pod tym tekstem to ostatni raz.<br /><br />Zwierzęta od zawsze hodowało się dla mięsa i innych rzeczy, których dostarczały. Byłabym hipokrytką, gdybym wmawiało dziecku, że mięso, które jemy nie jest ze zwierzęcia. Nie pamiętam momentu, w którym ja się tej prawdy

    Agnieszka B.
    Reply to  Anonymous
    8 lat temu

    Aśka, szacun.

    olala
    Reply to  Anonymous
    8 lat temu

    Nie znam się. I tylko podczytuje Wasze perypetie kosmykowe.<br />Ale Twoja wypowiedź Jaskółko jest po prostu...wow. Brakuje mi słów.<br />Po prostu jest mądra. Zwyczajna,a przez to niezwykła. Szczera.<br />Odzwierciedlająca i mój stosunek,moje zdanie co do zwierząt hodowlanych.<br />Nic tylko zapisać i Cię cytować. :)<br /><br />P.S. Uściski dla Kosmy 😉

    Magda Motrenko
    Reply to  Anonymous
    8 lat temu

    Rety! Choć ogólnie jestem całym sercem za wykorzystaniem ciał martwych (tak jak ludzi można wykorzystać do przeszczepów) (no i oczywiście liczy się zdrowy rozsądek - nie mówię, żeby z babci robić sobie buty!), to jednak sam moment przerabiania... przecież to trzeba to ciało rozciąć, oddzielić od skóry, będzie krew..... fuuuj! Super, że ktoś to robi, ale też Bogu dzięki, że ja nie muszę! Kotlety u

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Anonymous
    8 lat temu

    Magda, ja nawet w portfelu mam takie oświadczenie, że zgadzam się na wykorzystanie mojej przyjaciółki wątroby, o którą dbam, i reszty narządów dla innych. Nie mam z tym problemu, jeśli komuś innemu to pomoże. <br /><br />Ps: Może jeszcze nie na przyszłoroczną, ale już na następną Wielkanoc pewnie tak. Żeby se trochę pożyły 🙂

    Strzyga
    8 lat temu

    Podobne poglądy miał Garrett Jacob Hobbs z serialu &quot;Hannibal&quot; ;)<br /><br />A serio - nie wiem czy byłabym w stanie zabić i zjeść zwierzaka, którym się opiekowałam. Niemniej dostrzegam sens w tym, co mówisz.

    Matra
    8 lat temu

    Bez przesady... to są króliki hodowlane. Nie miniaturki. I jak widać na zdjęciach mieszkają na podwórku, a nie w domu. Myślę, że nie ma się do nich takiego samego stosunku i przywiązania jak do psa czy kota... To tak jakby rolnik nie chciał zabić krowy czy świni. W końcu też się nimi opiekuje.<br />Ale zdanie każdy ma swoje i nie każdy musi hodować króliki i robić z nich pasztet 😉

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Matra
    8 lat temu

    Dokładnie tak 🙂

    asia
    8 lat temu

    Podzielisz się przepisami na dania z królika? Mój teść hoduje (BTW niedaleko Was, bo koło Mikołajek) i już brakuje mi pomysłów co z nich robić.. A podejście mam takie samo jak Ty. Pozdrawiam!

    Joanna Jaskółka
    Reply to  asia
    8 lat temu

    Jak coś znajdę fajnego, to wrzucę, ale najlepiej mi się pisze przepisy, kiedy sama je robię, więc proszę, nie przyspieszaj śmierci królików 🙂

    Mama z Sosnowej
    8 lat temu

    Jem zwierzęta, czuję się drapieżnikiem. Ale jedzenie własnych zwierząt to dla mnie trochę kanibalizm.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Mama z Sosnowej
    8 lat temu

    Zwierzęta są własnością? Myślałam, że są wolne, a my się tylko nimi opiekujemy. <br /><br />Swoją drogą przekażę znajomemu rolnikowi, że jest trochę kanibalem. Uśmieje się 🙂

    Agnieszka B.
    Reply to  Mama z Sosnowej
    8 lat temu

    Mamo z Sosnowej, a ktoś kto hoduje świnki i krówki na papu, to niby co? W końcu to też &quot;jego&quot; zwierzątka. Więc jak?

    Mama z Sosnowej
    Reply to  Mama z Sosnowej
    8 lat temu

    I dobrze, że się uśmieje, ja też nie pisałam tego do końca na poważnie. No i, skoro łapiemy się za słówka, istnieje spora różnica między &quot;własny&quot; i &quot;własność&quot;. Dotyczy to na przykład własnych rodziców, własnych przyjaciół, własnego miasta, czy własnej planety i mnóstwa innych rzeczy. <br />Agnieszko, nie wiem, jak ktoś kto hoduje świnki. Ja nie hoduję. Podobnie jak nie wiem,

    Chciwa Mucha
    8 lat temu

    Nigdy nie jadłam pasztetu z królika, chociaż taką okazję miałam nie raz, ponieważ babcia je hodowała. W ogóle mam długie zęby do mięsa, przez co wzbudzam ogólne poruszenie. Nie indoktrynuję i nie namawiam, niech każdy je, co lubi. Nie miałabym też problemu z zabiciem kury, gdyby moja rodzina była głodna. Cieszę się, że piszesz otwarcie o tym, że mięso nie bierze się z kapelusza. Co do

    Mm Le
    8 lat temu

    Królik,kura czy inny zwierz hodowany w celu późniejszego go zjedzenia nie powinien budzić takich emocji. Hoduje się, ubija, zjada i w miarę możliwości resztę wykorzystuje się. Nie chciałabym, żeby moje dzieci kiedyś były zszkowane informacją, że mięsko na ich talerzach jeszcze nie tak dawno biegało czy kicało radośnie, dlatego od młodego wiedzą skąd się je bierze. Starszy wie, że te słodkie i

    Mamoholiczka
    8 lat temu

    Pasztet z królika jest mega! Przynajmniej tak go pamiętam z dzieciństwa. Dziadek hodował króle,<br />karmiliśmy je i głaskaliśmy. A potem był pasztet i skórki. To było naturalne! Liczył się szacunek do zwierzęcia za jego życia i humanitarna śmierć. Nie budowało się z nim relacji &quot;przyjacielskiej&quot; jak z psem czy kotem. Bo inna była jego rola. I to było jasne od początku.<br />To jak ta

    illumineuse
    8 lat temu

    Być może, że napisałaś to zdroworozsądkowo. Że na chłodno przedstawiłaś nam przyczynek do obiadu. Wolałabym nie szukać w tym sensacji, ale zrobiło mi się przykro po przeczytaniu tego postu. Nie bardzo wiem jak napisać ten komentarz, bo pojawiło się ostatnio tutaj wiele obostrzeń, że tylko w pozycji na klęczkach i z zachwytem na ustach bądź wcale... Mam nadzieję, że nie będzie zdjęć z egzekucji.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  illumineuse
    8 lat temu

    Z szacunkiem nie znaczy na klęczkach [napisałam, że na klęczkach? Nie sądzę]. Ale i tak domyślałam się, że każdy zinterpretuje tak, jak chce.

    Ola S.
    8 lat temu

    Ja nie nadaję się do hodowania zwierząt w celu pózniejszej ich konsumpcji , nie nadaję się i już. Nie potrafie zabić nawet karpia na wigilie (którego zazwyczaj widzimy żywego przez kilka godzin ) a co dopiero takie słodziaki jak te króliczki , które patrzą tymi swoimi oczyskami jakby chciały powiedzieć &quot;tylko mnie kochaj&quot;:)<br />Nie podejmuję się jakiejkolwiek hodowli bo mogłabym zrobić

    Magdalena Jaskółka
    8 lat temu

    Nie chciało mi się czytać wszystkich komentarzy, ale chciałabym wtrącić swoje trzy grosze.<br /><br />Po pierwsze - doskonale Ptysia pamiętam (pamiętam, że był czarny i że w ogóle był - że tak się nazywał do tej pory nie miałam pojęcia 😀 ). Zawsze po szkole jadłam szybko obiad, a potem szłam do królików zostawić im warzywne resztki. Pamiętam, że nie lubiłam strasznie pierogów, ale pewnego dnia

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Magdalena Jaskółka
    8 lat temu

    No! Wreszcie! 😀

    Ann.
    8 lat temu

    Mój niespełna roczny synek je wyłącznie mięso z królika. Jest dietetyczne i zdrowe, bo nie ma tych wszystkich świństw co kurczak ze sklepu. Jesteśmy mięsożerni i nic tego nie zmieni.

    Gizanka
    8 lat temu

    Jeszcze królików nie ubiliście a już się zrobił pasztet 😀

    wdm1
    8 lat temu

    Ludzie nie chcą myśleć skąd bierze się jedzenie. Są leniwi, przez to jedzą za dużo i źle. Zastanówcie się jak wyglądałaby Wasza dieta codzienna gdyby nagle nie było sklepów. Żadnych sklepów. Możecie się zastanowić, jak traktowalibyście zwierzęta hodowlane, przy których trzeba się narobić aby dały nam to na czym nam zależy. Jak traktowalibyście każdą dziczyznę, czyli żyjące pogłowie, schwytane

    Ania JM
    8 lat temu

    Pasztet z królika - pycha! Polecam wątróbki:)))

    Edyta
    8 lat temu

    Ja mam niekiedy wrazenie, ze ludzie mysla, ze ubranie pochodzi z kosmosu, a jedzenie z jeszcze dalszej planety. Planety nie chce wiedziec co jem, a nawet jak wiem to lepiej, zeby mi w zywe oczy klamano. Znam przyklad mamy, ktora swojemu dziecku od poczatku wmawiala, ze mleko pochodzi ze sklepu, a jak pani w przedszkolu pokazala krowe i powiedziala, ze ona daje mleko, to ta mama jej afere zrobila,

    Krystyna Bieniawska - Dąbek
    8 lat temu

    Wtrącę swoje &quot;trzy grosze&quot; ..... Nie w sprawie przekonań i diety. Ale..... tak ogólnie o GOŚCIACH TEGO BLOGU. Bardzo lubię, gdy na blogu Asi pojawia się temat wywołujący emocje. Lubię czytać komentarze i .... fajna dyskusja, poziom wyższy od telewizyjnego (nie wspomnę o politykach). Czuć rozum! Czuć emocje:) Czuć wysoką kulturę osobistą:) Czuć niezależność:) Czuć tolerancję:)

    Silwercross
    8 lat temu

    Zacytuję Twoje słowa z jednego z komentarzy: &quot;Zwierzęta są własnością? Myślałam, że są wolne, a my się tylko nimi opiekujemy. &quot;<br />Jak to nie są własnością? Zamykamy je w klatkach, nawet jeśli są nowe i czyste, nie dajemy możliwości życia na wolności. Opiekujemy się nimi, nawet jeśli opieka ta jest wg nas najlepsza z możliwych i robimy to po to, żeby wykorzystać je najbardziej jak to

    Klaudia Nowak
    Reply to  Silwercross
    8 lat temu

    Mam dokładnie to samo zdanie. I nie chodzi tu stwierdzenie, że to co niektórzy jedzą było kiedyś puchatym stworzonkiem z pięknymi oczami, bo żadna Ameryka nie została przed to odkryta, tylko o sposób w jaki to zostało przedstawione. &quot;Zwierzęta są wolne, a my się nimi opiekujemy&quot;? Jak jakiekolwiek zwierze w klatce może być wolne? Zamykając go w klatce nie pozbawiasz go wolności?

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Silwercross
    8 lat temu

    Macie jakiś problem z odróżnieniem tego, czym jest obraźliwy komentarz i anonimowy, a czym wyrażenie swojego zdania 🙂 <br /><br />Mogę uwolnić moje króliki z klatki. Nawet teraz. Nie przeżyją nawet godziny - zeżre je pies, a nawet mój kot, bo są jeszcze małe i głupiutkie.<br /><br />Mogę je uwolnić i skazać na śmierć, może nawet okrutną, bo kot zapewne najpierw je wymęczy. <br /><br />A mogę

    Agnieszka Krupińska
    Reply to  Silwercross
    8 lat temu

    Też podejrzewam autorkę bloga, że specjalnie dla wywołania afery kupiła rzeczone króliki oraz specjalnie w tym celu postawiła klatkę dla nich. Niektórzy to naprawdę zrobią wszystko dla popularności ;)))))

    takasobiematka
    Reply to  Silwercross
    8 lat temu

    No i nie wiem, czy zeżarło mi poprzedni komentarz wyżej czy nie. Więc napiszę krótko jeszcze raz, przepraszam, jeśli się powtarzam.<br />Bez przesady. <br />Dziś nie hoduje się (szczególnie na mięso, na mleko się zdarza) jednej krowy czy jednego świniaka, jak w Chłopach. Jak się ma 50 świń, to się ich nie nazywa, nie głaska i nie gada do nich. I ma się siłą rzeczy inny stosunek niż do jednego,

    Pędzę Lecę
    8 lat temu

    No i nie wiem co napisać.<br />Śliczne zwierzątka, kijem bym nie ruszyła.<br />A dla królika w sosie śmietanowym z kurkami dużo bym dała.

    Matka Prezesa
    8 lat temu

    Wtrącę swoje dwa grosze. Na chwilę obecną świnie są traktowane jako produkt. Też czują, też widzą, też mają mózgi, a potwierdzono nawet naukowo, że są o wiele mądrzejsze niż psy, których (w Polsce) nie jemy.<br />Więc zwierze hodowlane na stół jest produktem spożywczym - podobnie jak kura, krowa czy ten nieszczęsny, piękny króliczek. Ktoś te zwierzęta MUSI hodować, aby trafiły na Wasze stoły. <br

    matka wariatka
    8 lat temu

    A to ja w ogóle dziwna jestem w takim razie, bo nauczona, że królika hoduje się w klatce na mięso właśnie. W domu trzymać królika? Dziwne.

    Agnieszka Krupińska
    8 lat temu

    Ludzie nie chcą wiedzieć skąd się bierze ich jedzenie. Dlatego bez problemu łykają modyfikowane genetycznie warzywa, hodowane pod lampami pomidorki i myślą, że pierś z kurczaka im większa tym lepsza (o, zgrozo!). Jeśli chce się jeść świadomie i naprawdę zdrowo, to dobrze jest wiedzieć SKĄD to mięso mam na talerzu. Nie chodzi mi tylko o to, że to mięso królika czy kurczaka, ale o to SKĄD pochodzi,

    Dominika
    8 lat temu

    Uwielbiam króliki! I właśnie sobie przypomniałam jak to było mieć w podstawówce podrapane całe ręce przez te stworzonka - u babci na wsi były i z mojej wielkiej miłości do zwierząt nie odpuszczałam żadnemu :D<br />Pasztet też z nich potem był :D<br />

    Annc.pl
    8 lat temu

    Jak czytałam ten post wiedziałam co się stanie pod nim, po prostu wiedziałam. <br />Ja od lat jestem wegetarianką. Więc siłą rzeczy królika bym nie zjadła.<br /><br />Ale...<br /><br />Mój stosunek do mięsa byłby zdecydowanie inny gdybym wiedziała, że jedzone przeze mnie zwierzątko wesoło hopsało po łące czy trawce, jadło by pyszne obierki (a nie antybiotyki i granulat), było traktowane z

    Zofia Mróz
    8 lat temu

    nie no nie wyrabiam...<br />w dzieciństwie normą było zjadanie kur, słodkich baranków i soczystych cielaczków...<br />jak się pisklęta z jaj wykuwały to wcale nie były słodkie...<br />były wstrętne: łyse, chude i śmierdzące...<br />jak się widzi takie nowe zwierzątko i się wie że ono jest do jedzenia to wcale nie ma się dla niego tyle czułości jak do tych &quot;słodkich&quot; króliczków.<br />one

    xx
    xx
    6 lat temu

    a ja uwazam, ze człowiek który potrafi zabic zwierzę, tym bardziej takie które osobiscie wychowywał i się nim zajmował jest po prostu zły albo głupi i pozbawiony wszelkiej empatii..przykro mi, ale takie jest moje zdanie na ten temat. Cały ten post wywolał we mnie bardzo negatywne emocje..z jednej strony autorka używa zdrobnień "słodkie zwierzaki", "futrzaki" itd., a z drugiej traktuje te zwierzęta bardzo przedmiotowo, jako produkt który można i co gorsza nalezy wykorzystać..nie na tym polega szacunek do zwierzecia by pozbawic je życia..dobrze chociaz ze humanitarnie, ale to nie zmienia faktu że samo pozbawienie życia jest złe. Te futrzaki czują tak samo jak my. To jest straszne z jaką łatwością ludziom przychodzi zabijanie zwierząt..jeszcze jestem w stanie jakos zrozumiec zabicie obcego zwierzęcia, choc sama bym tego nigdy nie zrobiła..ale takiego które się wychowuje od małego?? nie potrafie tego pojąć..jak mozna przez ten czas nie zżyć się z tym zwierzęciem? echh, straszne poza tym jaki niby przyjemny żywot? w klatce?! proponuję przezyc swoje zycie w zamknięciu i wtedy pisac o przyjemności..

    Joanna Jaskółka
    Reply to  xx
    6 lat temu

    Z całym szacunkiem, anonimowo osobo, ale ja nie rozumiem, jak można pisać takie rzeczy i wychowywać się w kulturze, która... je zwierzęta. W sensie, jeśli swoje, to trzeba zakopać w ziemi, a cudze lub obce można zjeść? Dobry zjazd trzeba mieć w głowie... I dziwić się, że tak mało osób ratuje innych ludzi oddając im swoje narządy po śmierci... tyle dzieci mogłoby żyć, gdyby nie te pieprzona ubzdurana świętość serca czy wątroby i takie włąsnie podejście, że po śmierci ciała nie można wykorzystać tylko wyrzucić do ziemi. Powodzenia. Zjadam króliki, oddaję organy, dziękuję.

    trackback
    4 lat temu

    […] Kiedy Matka Tylko Jedna popełniła post o królikach, które hoduje dla mięsa – byłam już w stanie zrozumieć ją i ludzi, którzy walczyli o swoje wyobrażenie na temat pochodzenia mięsa. Wiecie – te wszystkie uśmiechnięte świnki, które są na szybkach u rzeźnika, raczej nie sugerują, że jakieś zwierzę traci tam życie. Wolimy nie wnikać, co robiło nasze pożywienie, przed pojawieniem się na talerzu. Ja do tej pory pamiętam każde zabite przez moją babcię zwierzątko i jak panicznie uciekały, kiedy trzymała w rękach wielką siekierę. Co z tego, że ponad 20 lat jadłam potem mięso, praktycznie codziennie. Tylko te zarzynane utkwiły mi w głowie. Czego oczy nie widzą… […]

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official