Kot i dziecko w domu - nie bójcie się!

Joanna Jaskółka
9 grudnia 2014

Udostępnij wpis

Podobno wysysają oddech dzieciom i nałogowo zagryzają noworodki. Zarażają toksoplazmozą, a od ich zadrapania dzieci umierają w straszliwych męczarniach. Takimi słowami starano się nas przekonać, żebyśmy oddali komuś naszego kota  - i to szybko! - zanim na świat przyjdzie Kosmyk.

 

Zamiast tego, kiedy byłam w piątym miesiącu ciąży, do naszego Flejtucha dołączyła znajdka spod szpitala - Łajza. O ile Flejtucha reakcją na noworodka się nie martwiłam, tak Łajza, jako nowy i nieznany kot, spędziła mi trochę snu z powiek. Zaczęłam czytać...

Pierwsza moja obawa - toksoplazmoza. Oczywiście, można zrobić kotu testy na obecność pierwotniaka i jeśli takowego nie będzie, a kot cały czas siedzi w domu i nie je surowego mięsa - nic nam nie grozi. Tak samo, jeśli kobieta w ciąży już chorowała na toksoplazmozę. Ale jeśli kot wychodzi albo punkt badań jest dość daleko - zacytuję słowa "naszego" weterynarza: prędzej zarazisz się toksoplazmozą od surowego mięsa, niż od kociej kupy. Tak - bo to w kociej kupie rozwijają się pierwotniaki, a żeby zaczęły zarażać, taka kupa musi leżeć co najmniej 48 godzin w kociej kuwecie. Kto ma dwa koty i czyści kuwetę raz na dwa dni, a przy tym robi to gołymi rękami, których nie myje i za chwilę je nimi kanapeczkę - współczuję smrodku i gratuluję odwagi...

 

Pamiętajmy - "Tylko 10% kociej populacji choruje na toksoplazmozę i może nas nią zarazić, Są to najczęściej koty wychodzące lub jedzące surowe mięso".

 

Kiedy już poczytałam o toksoplazmozie i moje obawy zostały rozwiane, zaczęłam intensywnie przygotowywać kocury do przywitania nowego członka rodziny. Najpierw szczepienia. Najlepiej wszystkie możliwe, tym bardziej, że koty wychodziły na dwór i nie chciałam, żeby coś przywlekły ze sobą. Potem pranie. Ubranka Kosmyka były przed porodem prane co najmniej pięć razy - wyłącznie dlatego, żeby koty przyzwyczaiły się do zapachu dziecięcych rzeczy. Puszczałam im też kilka razy dziecięce gaworzenie, śmiech lub płacz i dawałam smakołyki, żeby miały miłe skojarzenia.

 

Miesiąc przed porodem [nie wiedziałam, że przenoszę, więc wyszło, że półtora miesiąca przed porodem] przemeblowaliśmy pokój i ustawiliśmy wszystkie kosmykowe sprzęty. Koty mogły sobie wszystko na początku obejrzeć, obwąchać i po dwóch dniach straciły zainteresowanie nowymi "zabawkami", tym bardziej, że wąchać i badać, owszem, pozwalaliśmy, ale "zaleganie" na sprzęcie już było wysokim nadużyciem. Mieszkaliśmy w jednym pokoju, więc zabranianie kotu wchodzenia na rzeczy dziecka było bezcelowe, ale staraliśmy się delikatnie wskazać kocurom, gdzie lubimy je głaskać i gdzie się z nimi bawimy - i były to miejsca w znacznej odległości od kołyski Kosmyka.

 

Zaczynaliśmy też powoli ograniczać nadmierne pieszczoty i kupiliśmy im kilka nowych zabawek, żeby bardziej koncentrowały się na zabawie, a nie na przymilaniu do nas. Tuż przed porodem zostały też porządnie wykąpane i wyczesane, żeby w pełnej krasie powitać Kosmyka w domu 🙂

 

Efekt? Przyjęcie dziecka przebiegło całkowicie przyjaźnie. Pozwoliłam kotom obwąchać przybysza i przywitać się z nim, a one uprzejmie go zignorowały i poszły szamać karmę. Przekonałam się też, że prawdą jest to, iż koty lubią dzieci. Po raz pierwszy, kiedy zaniepokojona Fleja przyszła do mnie do łazienki i zaczęła przeraźliwie miauczeć. Okazało się, że Kosmyk się obudził i płakał, a ja, kąpiąc się w wannie, zupełnie tego nie słyszałam. W okresie wczesnego niemowlęctwa Kosmyka, Fleja była moim alarmem - niezawodnym w nocy, kiedy nie słyszałam, że Kosmyk śpi niespokojnie albo płacze. Jej namolne drapanie w rękę zawsze mnie od razu informowało. Każde leżakowanie na balkonie odbywało się oczywiście w asekuracji Flejtucha, a kiedy Kosmyk się zaczynał z drzemki wybudzać, ona drapała mocno w okno.

 

Dziś relacje ponad rocznego Kosmyka z kotami są bardzo dobre. Kilka zadrapań było - też bym drapała, jakby ktoś próbował mi wyjąć oko - ale znając możliwości naszych kotów, mam wrażenie, że traktują moje dziecko... łagodniej. Pacają go lekko w łapkę, żeby je puścił, i uciekają czym prędzej. A ja cały czas uczę Kosmyka, że kotka się nie bije, nie ciąga za ogon i nie szarpie - chyba mi wychodzi, bo dziś rano znowu kocury "pilnowały" Kosmyka na parapecie...

 

682903df-0da1-4254-82d0-2dfdf51e7003_retouched_polarr

 

 

ae42c501-de6b-4242-83a5-10141cda6c2d_retouched_polarr

 

88e73112-de00-414c-9ac3-19d48c04d6a3_retouched_polarr

 

defc712f-73a1-4915-b37a-89802dcffd4a_retouched_polarr (1)

 

 

 

Wpis powstał w kwietniu 2013 roku, ale z powodu kolejnej ciąży postanowiłam go odświeżyć - dla przyjaciół i rodziny, żeby ugryźli się w język jeśli przejdzie im przez usta jakiekolwiek słowo na temat mojego i Kosmyka bezpieczeństwa wśród kotów. Od czasu powstania tekstu zmieniło się tylko tyle, że od kiedy w nasze progi zagościł pies, zdecydowałam się na ułatwienie kotom wskakiwanie na szafy [zazwyczaj, jeśli Kosmyk je denerwował, zwyczajnie prosiły o wypuszczenie na dwór] oraz... mam trochę mniej miejsca w łóżku [czasem Łajza i Fleja śpią z nami, nie bacząc na chrapiącego w nogach psa], a z większych zmian: pies nauczył się od kotów zawodzenia, gdy Kosmyk płacze, co jest okropne, bo mam wtedy wrażenie, że nie płacze dziecko ale jakiś koto-pso-dziecko stwór. Nie chcielibyście tego słyszeć...

Więcej o kotach i dzieciach przeczytacie na Kocich Poradach Behawioralnych - tutaj.

 

 

 

Na zdjęciach kolejno od góry: Kosma i Fleja, Bura  [stała towarzyszka spacerów], Niunia [outsiderka], Fleja, Łajza. Moje koty, czyli Fleja i Łajza są kotami niewychodzącymi, na dworze przebywają wyłącznie pod naszą opieką, nie pozwalamy im wychodzić na dwór samopas i bardzo pilnujemy, żeby polowania i zaspokajanie instynktu zapewnić im w domu, co z powodzeniem się od trzech lat udaje. Wszystkie kotki są wysterylizowane i nie mogą się rozmnażać.

 

Tekst powstawał, kiedy była z nami Fleja [przygarnięta jeszcze przed ciążą]. Podczas ciąży przygarnęliśmy Łajzę. Obie kotki bez problemów przyjęły również nasze drugie dziecko - Adasia, który urodził się w maju 2015 roku. Od 2017 roku Fleja zaczęła chorować, ale udało nam się ją podleczyć, choć nie dawano jej szans na przeżycie. Jak to mówi mój młodszy syn - to nasze najlepsze przyjaciółki.

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
15 października 2019
Nasz permakulturowy ogród - jak powstał, jak go zaplanowałam, na czym polega?

Usłyszałam o tym na mojej grupie. Jak to, nie trzeba podlewać? Pielić? Samo rośnie? Nie wierzyłam. I nie uwierzyłabym, gdybym nie zaczęła drążyć w celu udowodnienia sobie samej, jakie to głupie. I wsiąkłam. I wcale nie przekonało mnie to, że wszyscy podkreślają, jak mało przy tym roboty - przekonała mnie ekologia.  

10 października 2019
Jak w przyszłym roku założyć ogród, żeby nie spartaczyć wszystkiego i cieszyć się plonami?

Relacjonuję czasami moje ogrodnicze wpadki i wypadki, radość z obornika, przygody z korzeniem i euforię z samodzielnie zrobionych donic i z racji tego też dostaję pytania - jak zacząć, od czego, czy jest sens teraz, czy może później? A co jeśli mi nie wyjdzie, a co jeśli jest za późno, za wcześnie lub wręcz czas […]

20 września 2019
Osiem strasznych rzeczy, które spotkają twoje dziecko w lesie

Zazwyczaj na spacery wychodzę bez telefonu. Ale tym razem wzięłam i bezmyślnie nagrywałam instastory. Nagrywałam, pokazując, jak chłopaki biegają po lesie. Starszy wspinał się na drzewo, młodszy buszował pod drzewem, badając norę po jakimś zwierzu. Nagle zapikał mi telefon z wiadomością. Mechanicznie zerknęłam, co kto pisze i wtedy stało się to. To, co się dzieje […]

15 września 2019
Czy rodzicielstwo bliskości to bezstresowe wychowanie? 9 mitów o RB, w które wciąż wierzą ludzie

Oj, mam się ja z tym bezstresowym wychowaniem, mam się bardzo... źle. I źle reaguję na te słowa, działają na mnie jak płachta. Sam fakt, czy bezstresowe wychowanie istnieje, poruszałam już kiedyś, ale oprócz bezstresowego wychowania istnieje mnóstwo tez, które wprowadzają w błąd i nie mają żadnego uzasadnienia w rzeczywistości.       Spis treści […]

12 września 2019
Drogie restauracje, miejcie jaja i zdecydujcie, czy chcecie przyjmować dzieci, czy nie

Ostatnio modne jest wśród restauracji, wrzucanie zdjęć z widokiem stolików po rodzinnym posiłku. Nie tylko stolików - ale też kącików zabaw, gdzieś tam mignęła mi również toaleta. Wrzucenie takiego zdjęcia ma prosty cel - głównie zasięg, bo wkurwianie się na rodziców z dziećmi również jest modne. Madka i Tateł to już przecież niemalże archetyp wszystkiego, […]

9 września 2019
Podatek od grzeczności - coś, co każdy rodzic kiedyś będzie musiał zapłacić

Kosztuje cię więcej niż ten dochodowy, wymaga więcej skupienia niż zeznanie podatkowe, trwa dłużej niż załatwienie sprawy w Zusie i każdy rodzic prędzej czy później, będzie musiał zapłacić - podatek od grzeczności.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official