Pięć rzeczy, bez których można przeżyć na wsi [i wszędzie]

Joanna Jaskółka
9 grudnia 2015

Udostępnij wpis

Są pytania pewniaki. Takie, które wiadomo, że się pojawią. Moim pytaniem pewniakiem, które zadają praktycznie wszyscy, to to, czy brakuje mi na wsi czegoś, co miałam w mieście. No i zawsze mam problem z odpowiedzią, bo wiadomo, że w naszym lesie nie jeżdżą tramwaje ani autobusy, nikt mi chodnika nie odśnieża, wszędzie jest daleko i nie ma do kogo czasem gęby otworzyć - taka oczywistość. Ale lubię na przykład wymieniać rzeczy, bez których można przeżyć na wsi. I wszędzie w sumie.

 

 

 

Suszarka do włosów

 

Nie miałam jej już w Warszawie, bo działa ona zabójczo na moje tragicznie przesuszone włosy. Jakoś obywałam się bez niej, a że mam włosy podatne na modelowanie, histeria związana z fryzurą uformowaną przez poduszkę jakoś mnie nigdy nie dotyczyła. Włosy myję wieczorem, a do czasu, aż zasnę, zdążą wyschnąć przynajmniej w połowie. Przez pewien czas miałam problem z Kosmykiem, który u babci przyzwyczaił się do suszarki i gdy wreszcie zamieszkaliśmy u siebie, kilka razy po myciu odczuwał dyskomfort, ale jakoś się przyzwyczaił, a teraz, gdy ściął włosy, to już w ogóle nie ma problemu. Choć nie wykluczam, że gdy zapuści znów loki, nie kupię jakiejś fajnej suszary. Kiedyś. Teraz mi nie potrzebna.

 

 

Mikrofalówka

 

Choć udowodniono, że działanie mikrofalówek ani nie wpływa na jedzenie, ani na nasze zdrowie [klik], jakoś nauczyłam się funkcjonować bez tego sprzętu. Obiady zwykle sobie planuję wcześniej i mam czas rozmrozić mięso lub jakiś gulasz bez pomocy tego urządzenia. Nawet przez moment myślałam, czy sobie nie kupić, ale po wyobrażeniu sobie różnych eksperymentów, jakie mógłby zrobić z nią Kosmyk, to sobie darowałam. Puste miejsce zachowałam na...

 

 

Ekspres do kawy

 

Już kilka razy miałam w koszyku jeden czy drugi, ale zawsze rezygnowałam, bo... nie wiem czemu. Przecież jeszcze kilka lat temu o nim marzyłam! Może po prostu smak rozpuszczalnej albo zapach tej parzonej w kawiarce zaczął mi odpowiadać? I luz. Ta w kawiarce ma jeszcze taki plus, że szybko mogę ją zaparzyć i narobić zapachu świeżej kawy w domu [na wypadek niespodziewanych gości]. Kiedyś sobie kupię, ale brak ekspresu totalnie mi nie przeszkadza.

 

 

Waga

 

Nie staję na wadze, bo mnie pogrubia i to chyba tyle na ten temat. Nawet nie zamierzam wydawać pieniędzy na kupno swojej własnej. Od piętnastego roku życia moje kontakty z wagą ograniczały się do ważenia w czasie ciąży [i to tylko do siódmego miesiąca, bo potem zamykałam oczy]. Nie mam zielonego pojęcia, ile ważę, a jeśli spodnie zaczynają cisnąć mnie w boczki, to znak, że powinnam wprowadzić dietę MŻ.  I to jest mój sposób na pełnię szczęścia.

 

 

Parasol

 

Nie używam, nie noszę, nie płaczę, gdy deszcz mnie dopadnie, a ja go nie mam pod ręką. Ostatnio nawet chłopak mojej siostry podarował nam dwa eleganckie parasole, ale używam ich wyłącznie do odprowadzania Kosmyka do busiku i służą wyłącznie do ochrony dzieci. Sama nie znoszę trzymać w rękach czegoś innego niż torebka. A jeśli spadnie deszcz? To zmoknę. A jak zmoknę? To wyschnę 🙂

 

 

Macie jakieś przedmioty/rzeczy, które uważacie za zbędne i w ogóle z nich korzystacie? Piszcie!

 

 

[Mi, jak widać na zdjęciu, czasem brakuje świętego spokoju, ale z tym nie poradzi sobie nawet mój syn, więc sprawa z góry przegrana -> tutaj. Zerkajcie na instagram -> tutaj, ostatnio coraz więcej zdjęć dodaję, bo fb robi sobie żarty :)]

 

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    14 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Ola Urban
    Ola Urban
    6 lat temu

    O taaak! Parasol to dla mnie też jest zbędny gadżet 🙂 Uwielbiam deszcz i nie przeszkadza mi gdy moknę. Ale bez mikrofalówki chyba bym nie potrafiła się obyć 🙂

    Matka Debiutująca
    6 lat temu

    Mikrofala - brak, ekspres-brak, bez wagi też bym się obyła, ale jest i leży, parasol się przydaje ostatnio jedynie gdy z Hanką w chuście na spacer wybywamy. Ciężko mi powiedzieć tak na szybko czego nie używam, co uważam za zbędne, czego nie mam - może te wszystkie lokówki do włosów, różnie super sprzęty do kuchni, tostery no i akcesoria dzieciowe typu pudełka/podgrzewacze na chusteczki lub butelki. Mam za to przedmiot, z którego żałuję że korzystam tak rzadko - wyciskarka do soków, ale jakoś za dużo burdlu i śmieci, a przyjemności kilka chwil 😉

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Matka Debiutująca
    6 lat temu

    Toster to akurat lubię, bo szybko mogę w nim podgrzać kromki ziarnistego chleba i Kosmyk pałaszuje grzanki z miodem albo dżemem, ale w sumie mogłabym równie dobrze podgrzać to na patelni 🙂 Co do reszty - zgoda, ani lokówek, ani podgrzewaczy [Adaś nie chce pić z butelki o.O], jedynie mój multicooker robi mi za piąty garnek 😀

    Matka Debiutująca
    Reply to  Joanna Jaskółka
    6 lat temu

    Wiesz, że kiedyś myślałam and tym multicookerem, by się pozbyć garów z kuchni, ale niestety mam chopa garów fetyszystę, który ostatnio nakupić w cholerę ikeowskich, więc już miejsca na multicooker już brak 😉
    Aaa co do Adasia - spoko, niewiele cię omija, pamiętasz z Kosmykowych czasów te szorowania, te szczoty, te smoczki wszędzie walające się? 😉 ja już marzę o czasie niekapków, ale panna ma je centralnie gdzieś

    MamaCarla
    6 lat temu

    4/5 tak samo! Jedynie ekspres uwielbiam 🙂 Mikrofalówki nigdy nie miałam i nie widzę sensu w jej posiadaniu, wagi też nie mam - wystarczy mi jak się zważę raz na jakiś czas u rodziców. Suszarkę mam, ale jej nie używam - nie cierpię suszyć włosów. Podobnie z parasolkami - w dodatku odczuwam przed nimi awersję i może... lęk? Zwłaszcza jak ktoś idzie obok mnie z parasolką - mam wrażenie, że mi zaraz oko wydłubie 😛

    Joanna Jaskółka
    Reply to  MamaCarla
    6 lat temu

    Taaak... ja też coś mam z tym lękiem, to faktycznie czasem przeraża 😀

    Monika Kilijańska
    6 lat temu

    W przypadku spaceru z wózkiem i psem (i biegającą dwójką dzieci) parasol jest jak najbardziej nieodpowiednim gadżetem. Mikrofalę uwielbiam, bo szybko mleko w kubku podgrzewa i czasem coś odmrozi, ale obiadu w niej nie ugotuję. Suszarki nie używam, kawy nawet nie lubię, a wagi trochę się boję... Mam, ale omijam z daleka. Ja jeszcze daję radę obywać sie bez żelazka, bo naprawdę ładnie pranie wiatr wytrzepie 😉

    Iwona A.
    Iwona A.
    6 lat temu

    Parasol, prostownica do wlosow, suszarka na pranie, toster. Nie mam, nie uzywam.

    Pau - 5razones
    6 lat temu

    Mieszkam w mieście i z powodzeniem także obywam się bez tych przedmiotów. No dobra po suszarę czasami sięgam, jak chcę moje i tak średni podatne na jakiekolwiek fryzjerskie rytuały włosy, jakoś spacyfikować. Mikrofalówka to dla mnie coś, co psuje jedzenie, zwyczajnie nie znoszę tego sprzętu. W domu mamy dwa parasole, taki mały, w sam raz do torebki, który zawsze się gubi w czelusciach przedpokoju, jak akurat jest potrzebny oraz taki duży, piękny i tęczowy, który zakupiłam mając romantyczną wizję spacerów pod nim z moim małżonkiem, ale i okazji nie ma do takiego spacerowania, a ten dziad parasol, to zwyczajnie nieporęczny. Waga w domu jest, ale najczęściej korzysta z niej mój mąż. Ja też wolę moje walory i krągłości monitorować metodą: mieszczę się lub nie 😉 A na porządny ekspres do kawy w naszej tyci kuchni zwyczajnie nie ma miejsca, a mi i tak najbardziej smakuje kawa ze kawiarki.

    Gizanka
    6 lat temu

    Mam mikrofalówkę, ekspres i wagę i uważam to za całkowicie zbędne w moim domu przedmioty. W sumie przedświąteczne porządki to dobry czas by się ich pozbyć i zdobyć nieco miejsca 🙂
    Suszary i parasola też nie używam, więc u mnie 5/5. 🙂

    MotherDeerest
    6 lat temu

    Mój największy błąd: nawilżacz powietrza xD taki och ach, w kształcie kuli, ładnie świeci i w ogóle cudo, ale generalnie nasz pokój jest pokojem narożnym, a więc narażonym na ataki pleśni niestety przy zbyt wysokiej wilgoci - stąd mój prezent urodzinowy (TAK) leży bezczynnie w pudełku 🙁 a nabyliśmy go ze względu na bardzo suche, kaloryferowe powietrze zimą. Dopóki jednak w ruch nie pójdzie pędzel z antypleśniową farbą, to nic z tego D:

    nynka87
    nynka87
    6 lat temu

    również mam tragicznie przesuszone włosy - rozjaśniane ale właśnie po wysuszeniu suszarką wyglądają super, są gładkie i błyszczące, ale mam suszarkę z jonizacją 😀 nie znoszę jak włosy schną mi same, są wtedy przyklapnięte i każdy wywija się w swoją stronę :/

    no i potrafię się obyć bez nawilżacza powietrza i to do tego stopnia, że przydałby mi się wręcz osuszacz 😉

    Dominika Skorupa
    Dominika Skorupa
    6 lat temu

    no ale z ekspresem do kawy przesadziłaś. Wszystko rozumiem, bez wszystkiego da się żyć, a właściwie nie odczuwam braku żadnego z tych przedmiotów. Ale bez ekspresu jestem zwyczajnie nieszczęśliwa. Co prawda kawiarka też jest ok, ale nie tak idealna jak ekspres. Na szczęście to wydatek na lata (nasz ma już 5 i działa wciąż idealnie), żeby tylko tyle miejsca w kuchni nie zajmował...

    Agnieszka Rochowczyk
    Agnieszka Rochowczyk
    6 lat temu

    Piękne zdjęcie 😉
    Pierwsze co pomyślałam to zdolna matka polka 😉
    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu...
    wiecznie zapracowana siostra

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official