Plan ogrodu warzywnego...

Joanna Jaskółka
6 stycznia 2015

Udostępnij wpis

 

 

... a raczej bardziej marzenie, niż plan. Bo mimo że dom prawie gotowy [zerknijcie na instagram po prawej], to jeszcze sporo rzeczy wymaga dopracowania, ulepszenia, domontowania, a przede wszystkim posprzątania. Kiedy mówię na głos o tym, że jeszcze w tym roku chcę założyć ogród warzywny, wszyscy patrzą się na mnie z wypisanym na twarzy "NIE DASZ RADY". Może nie dam. Ale spróbuję. Stworzyłam już nawet plan ogrodu warzywnego...

 

 

Ogród warzywny marzył mi się już od jakiegoś czasu, Wizja własnych warzyw, owoców była niezwykle kusząca 🙂 Kiedy zaczynałam wyobrażać sobie, jakie chcę mieć warzywa, to zakładałam jednak, że w styczniu już będę rozpakowana i urządzona w nowym starym domku, a że wszystko się przeciągnęło, to musiałam przenieść plany szklarni i budki ogrodnika na rok następny.

 

 

Na szczęście zimę w tym roku mamy, jaką mamy, dziś dopiero chwycił ziemię delikatny mróz - może więc, korzystając z łaskawej aury, spróbuję wyhodować pomidory i ogórki bez szklarni? Najwyżej nie wzejdą, ale spróbować warto!

 

 

Fajne jest to, że do dyspozycji mamy sporo ziemi [widać ją oraz dwa dzierżawione pola na filmiku - tutaj]. Nie muszę się więc na razie ograniczać tym, że przyszłoroczny płodozmian będzie mi kolidował z oddziaływaniem na siebie roślin. Najwyżej poszerzę ogródek. A powiem wam, że dopasowanie do siebie roślin tak, żeby wzajemnie na siebie negatywnie nie oddziaływały, a jednocześnie łatwo można by w przyszłym roku pozmieniać ich miejsce było zadaniem ponad siły dla logistycznego laika 😀 [zerknijcie tutaj i tutaj].

 

 

Cały mój plan przyszłego ogrodu [baaaaaaaaardzo idealistyczny, zobaczymy, ile roślin wykiełkuje mi w inspektach] przygotowałam razem z Kosmykiem. Mógł malować grządki i podawał propozycje warzyw, jakie chcemy wyhodować. Muszę wam powiedzieć, że mniejsza o moją przyjemność z wekowania własnych warzyw... To, jak mój syn lubi podlewać i babrać się w ziemi, jest w stanie mi wynagrodzić nawet brak wyrośniętych roślin 😀 Ale też fajną zabawą jest samo myślenie, malowanie, projektowanie własnego ogrodu. Że też na to wcześniej nie wpadłam!

 

 

 

DSC_0817

 

Tak, wiem, że zaraz odezwą się specjaliści, którzy powiedzą mi, że druga grządka pomidorów nie powinna być przy rzodkiewkach [druga grządka pomidorów to pomysł Kosmyka :D] albo że por i czosnek to średnie towarzystwo, ale cóż - wszystko się jeszcze może zmienić pięć razy,  bo zbyt dużo rzeczy zależy od wolnych dni Chłopa, mojego prawa jazdy oraz chęci chłopaków ze wsi do zarobienia paru groszy i pomocy przy kopaniu ziemi [przecież sama z brzuchem kopać tego nie będę :D].

 

Ale wiecie co... na samą myśl o kupowaniu wszystkich pomocy ogrodniczych - szlauchów, łopat, grabi, wiader i tym podobnych, aż mi ciarki szczęścia przelatują po plecach. Jaram się tą myślą bardziej niż snuciem marzeń o nowej kanapie. Trochę dziwne, nie? 😀

 

 

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    20 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Anna Malec Pacek
    Anna Malec Pacek
    7 lat temu

    Kochana! Cudny projekt, z całego serca życzę ci,aby udało się go zrealizować. Podobnie jak Kosma lubię grzebać w ziemi,więc po raz n-ty żałuję,że mieszkam tak daleko:-(

    Edyta Koch
    Edyta Koch
    7 lat temu

    Zapomnialas o ziemniakach !!!! Podobno w tym temacie nie da sie niczego zepsuc 😉 I dalabym wiecej marchwii, ta z ogrodka jest zjadana blyskawicznie, pod wode i prosto do buzi. Myslalas nad poziomkami nie musialabys do lasu chodzic zbierac, a rosna jak chwasty 😉 Tam u Was to pewnie bylyby calkowita plaga 🙂
    Pozdrawiam Edyta

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Edyta Koch
    7 lat temu

    Pomyślałam, że z truskawkom zrobię miejsce w ogródku,który będzie dalej na polu, ale plan mam taki, żeby poziomki i truskawki i krzewy owocowe rosły blisko domu, tak żeby wstać rano, wyjść z kawką na taras i urwać z krzaka 🙂 A za ziemniaki... hm.. Chyba się powstrzymam. Uprzedzenia rodzinne - kiedyś rodzicom dziki całe pole ziemniaków skopały 😀

    Edyta Koch
    Edyta Koch
    Reply to  Joanna Jaskółka
    7 lat temu

    No tak kij ma dwa konce. Jednak bez ziemniakow 😉 Dokladnie my zaczynamy sezon truskawkowo - poziomkowy, poprzez porzeczki, jezyny, maliny, wegierki, mirabelki, gruszki, winogron i jablka. Rabarbar tez mamy, ale to tylko maz jada ;P

    Owl-ways House
    7 lat temu

    Ziemniaki jednak bym wsadziła 🙂 ludzi trzeba popytać, odkupić od kogoś na spróbowanie jakąś dobrą odmianę. Dałabym jeszcze krzak malin, z badyla potrafi wyrosnąć krzaczysko, a rwane prosto z krzaka są przepyszne, dzieci uwielbiają. I kawałek lubczyku do rosołu. Rośnie to jak głupie i nie ma żadnych wymagań. I szczypiorek, do twarożku z rzodkiewkami. Ale to tylko takie moje mądrzenie się. Plan jest świetny, pewnie jeszcze może się zmienić, ale dobrze, że w ogóle jest 🙂 Trzymam kciuki za realizację!

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Owl-ways House
    7 lat temu

    Maliny już rosną pod płotem przy domu, i jeżyny i jakieś borówki i agrest chyba na szybkości wsadziłam na jesieni - sprawdzałam, jeszcze się trzymają, dwa ogromne krzaki aronii mam przed oknami 🙂 Na wiosnę zakupimy pewnie jeszcze owocowych krzaków - maliny koniecznie, upodobałam sobie tę późną, owocującą we wrześniu i październiku odmianę 🙂

    Owl-ways House
    Reply to  Joanna Jaskółka
    7 lat temu

    Łał, no to już jest super! Ja też lubię najbardziej tę późną odmianę malin, robimy z nich soki do herbaty na zimę, co roku więcej - i co roku za mało 🙂

    blog by dozza
    blog by dozza
    7 lat temu

    Trzymam kciuki za powodzenie upraw, bo mi w zeszłym roku to nawet sałata nie urosła 🙁 Ale nadal ambitnie będę próbować wyhodować coś swojego, no może bez ziemniaków...

    olguska
    7 lat temu

    jesteś sobie ogrodniczką poprosu ja tam też nie znam się na tym gdzie jakie warzywa maja być za to mój mąż ma rodziców na wsi a oni mają i ziemniaki, i pora itp. warzywa w tym roku kalafior i brokuł oraz pietruszka w mwga durzej ilości wiec ogródka nie robie bo zawsze dostane od nich hehe

    ewa
    ewa
    7 lat temu

    super pomysł na ogród warzywny, oby realizacja przebiegła bezproblemow i byś miała z niego wielką radość
    sama pamiętam jak za dzieciaka jeździłam na wieś do leśniczówki dziadka i tam jedliśmy rosół z kury (jej jajka miałyby klasę 0) z warzywamy z ogródka babci - najlepszy mój rosół w życiu

    Ania Ada
    Ania Ada
    7 lat temu

    Ogródek jaki pamietam z dzieciństwa i jaki mi sie marzy... warzywa, owoce i maly sad za domem. a pod domem kolorowe malwy, wieczorem zapach maciejki...

    moniowiec
    moniowiec
    7 lat temu

    Ja rozumem! Pamiętaj tylko o regularnym wyrywaniu perzu, bo moje 2 tyg wakacje skończyły się tym, że poszukiwałam marchewki na trawniku 😀 Ja wprowadziłam się w lutym i dało się spokojnie ogródek ogarnąć. Warzywa wrażliwe na mróz sadź po 15 maja - wtedy żaden przymrozek już ich nie złapie (bo już po zimnej Zośce).
    Z własnego doświadczenia - jeśli lubisz świeżo wyciskane soki z sokownika zasiej więcej marchewki. I mniej rzodkiewki, ona szybko rośnie i zjadając jeden rządek już możesz sadzić kolejny, po miesiącu masz nowe i tak na okrągło (to samo z sałatą ale jej widzę masz dosyć). Posadź kabaczek lub cukinie - super na grilla!!!
    Chrzan wsadż w wielka donice (albo dziurawe wiadro) i w ziemię, bo potem się rozrastaaaaa.
    A zioła? Tymianek, lubczyk :D, mięta (tez doniczka), szałwia (też doniczka), oregano... Ach, chcę już wiosny!

    Joanna Jaskółka
    Reply to  moniowiec
    7 lat temu

    Dzięki! 🙂

    Marcin Piotr Dobrowolski
    Marcin Piotr Dobrowolski
    7 lat temu

    Też miałem taki pomysł. Nawet odkopałem w poniedziałek plan ogródka warzywnego sprzed 5 lat (2010). Niestety, jak się rzadko przyjeżdża, to rukola zarasta 😉

    martka
    martka
    7 lat temu

    My mieszkamy w swoim wymarzonym domku juz prawie 8lat i co rok kombinowalam z namiastka ogrodka, a bywalo roznie, bo albo pracowalam po 12h, albo mialam brzuch ciezarowy, potem odhowanie maluszka, znow brzuch ciezarowy i w zeszlym roku, gdy mlodsza skonczyla 1,5 roku ogarnal nas szal planowania ogrodka !! W lutym maz postawil szklarnie, ja sialam nasionka do malenkich szklarenek.. one kielkowaly a ja sie usmiechalam do moich bejbi salat i pomidorkow! Maz nawet pojechal na wies na pole i zakradl sie i przywiozl caly pojemnik krowiego lajna <3 a ja nie spodziewalam sie, ze to bedzie cos tak pieknego ! W kwietniu biegalismy z samegi rana do szklarni wynoszac z domu doniczki z rozsadami aby sie hartowaly a wieczorem zanosilismy do domu by przymrozek nie chwycil naszych maluszkow.. i tak wyhodowalismy od malych nasionek kilkadzuliesiat kilogramow pomidorow malinowek, koktajlowek, bawole serca.. nawet jakies mini czarne pomidory sie trafily! Papryki, paryczki chilli, ogorki, salata, kapusta, fasolki przerozne, wloszczyzna, szczaw,buraczki, dynie, kabaczki... byk kacik ziolowy i owoce prosto z krzaczka! W czerwcu robilam moim dziewczynkom salatki owocowe z truskawek, pozeczek, malin.. kompot z agrestu gotowalam a ciasto z rabarbarem pieklam, cos pieknego ! Robilismy gnojowe z pokrzyw, co w pierwszym miesiacu podlewania przyprawialo mnie o mdlosci a na koniec lata juz sie przyzwyczailam, a dzis juz tesknie za tym smrodkiem 🙂 mamy swoje kury i jajka, wiec caly rok jest praca, bo zima gotujemy kurka cieple jedzenie. I ja imprezowiczka sprzed 10 lat nigdy bym juz sie nie zamienila, kocham swoja ziemie, prace, ktorej tak namacalnie widze efekty, dzieci szczesliwie biegajace caly dzien na dworze i jedzace posilki przy drewnianym stole, wtedy wszystko lepiej smakuje ! Niedlugo luty i znow zaczniemy od nowa nasz ogrodek <3

    martka
    martka
    7 lat temu

    Przepraszam za bledy, literowki.. jestem na to wyczulona, ale pisalam z takimi. emocjami, w dodatku z telefonu i teraz gdy przeczytalam- zalamka! Zycze duzo sily i wytrwalosci! :*

    Niciutka
    7 lat temu

    Syndrom wicia gniazda w wydaniu Jaskółki 😉

    Milena Wańczuk
    Milena Wańczuk
    7 lat temu

    plany z rozmachem
    poza tym co już zaplanowałaś i co podpowiedzieli Ci inni czytelnicy to ja bym nie marnowała miejsca na osobną grządkę koperku...
    zawsze mniej pielenia
    wysiała bym go między ogórkami (odpowiednio wcześniej bo długo wschodzi)
    a kiedy koper sobie podrośnie a ogóreczki "rozlazą" się na grządce to zagłuszą niemalże wszystkie chwasty
    zawsze to choć jedna grządka mniej do skubania...
    tak staram się planować warzywka żeby jak najmniej roboty było przy nich 😉
    i olewam to że pomidory i ziemniaki nie lubią siebie nawzajem
    pilnuję tylko by rzędy wysiewanych roślin biegły z płn. na pd. i wyższe rośliny nie zasłaniały słońca niższym.

    Milena Wańczuk
    Milena Wańczuk
    Reply to  Milena Wańczuk
    7 lat temu

    wcześniej pisałaś o dzikach to podpowiem jeszcze że zające uwielbiają młode buraczki
    więc nie zdziw się że pewnego pięknego ranka wszystkie rządki będą jak przycięte przy samej ziemi 😉
    sałatę też uwielbiają 😉

    Budująca Mama
    7 lat temu

    ooo... Ja w tamtym roku miałam debiut. Ogórki bez szklarni, to raczej nie problem, ale już pomidor może być słabo. Polecam wszelkie odmiany "koktajlowe". Ja w tamtym roku zajadałam się nimi do późnej jesieni, kiedy te "zwykłe" - w różnych odmianach padły na zarazę 😛

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official