Przepis na blogerkę parentingową

Joanna Jaskółka
10 lipca 2014

Udostępnij wpis

Gdy przyznaję się gościom, czym zajmuję się na co dzień, zazwyczaj bardzo szybko pada pytanie o to, co zrobić, żeby stać się w miarę popularną blogerką parentingową. Z reguły wzruszam ramionami i odpowiadam, że trzeba dużo pisać, dobrze operować słownictwem albo przynajmniej aparatem, działać w social mediach, być w miarę oryginalnym i... pracować, pracować, pracować. Ale potem wchodzę do internetu i...

Co prawda już Marlena z Makóweczek rozwiała sporo wątpliwości [TUTAJ] i ze zniecierpliwieniem czekam na kolejną [nie taką jak moja] merytoryczną część, ale czekając, mogę sobie poprowadzić spokojną refleksję o tym, jak bardzo mnie czasami świerzbi język, żeby odpowiedzieć bez ogródek [a przynajmniej z przymkniętym okiem]:

 

Jeśli chcesz być blogerką parentingową, rodzinną, matczyną czy jakkolwiek piszącą o dziecku, niezbędne ci będą następujące rzeczy:

 

1. Buta - nie oszukujmy się, nikt ci nie wmówi, że jesteś wypasiona w kosmos lepiej, niż ty sama. Nie masz buty, dumy, wysokiego mniemania o sobie? Podobno są na to leki i nawet sprzedają je w nocnych sklepach.  Na mnie działa zazwyczaj jedna lampka. Ale słyszałam o jednej lasce, co pisze wyłącznie po trzech, bo wtedy nie krępują jej głupie skrupuły [patrz punkt 2].

2. Brak skrupułów - wiadomo, blogerka musi pisać, ale jeśli nie masz pomysłu na wpis, nie krępuj się zainspirować tekstem koleżanki. Nawet jeśli ręka się pośpieszy i przepisze każde słowo, to przecież zawsze możesz przeprosić. Ewentualnie zbanować. A poza tym inspiracja to pochlebstwo.

3. Cudowne życie - jeśli go nie masz, to sobie wymyśl. Co za problem? Myślisz, że ktoś się skapnie, że uwielbiany w peanach na blogu mąż to stary i wredny knur, na którego widok zbiera ci się na wymioty, a z ukochanym dzieckiem wytrzymujesz raptem pięć minut i oddajesz go potem na cały dzień babci? Nikt! Totalnie nikt! A do zdjęć to te parę minut z uśmiechem na ustach zakrywającym obrzydzenie wytrzymasz. Nie ma problemu. Oczywiście, trudno będzie ci wymyślać swój lajfstajl bez najważniejszego [patrz punkt 9], ale znowu słyszałam historię o takiej jednej, co i z tym sobie świetnie poradziła.

4. Idealni komentatorzy wychwalający twój doskonały gust, smak i brak błendow ortogfragicznych - Jak ich zdobyć? Pięć kont na google plus i sprawa załatwiona. Do tego kilka gróźb, próśb i szantaży rodzinnych i już mamy afirmującą społeczność podtrzymującą butę i pewność siebie [patrz punkt 1]! Pamiętaj powiedzieć pani z ciuchlandu, że jak się nie zachwyci ałtfitem twojego dziecka, to przestaniesz u niej workami robić zakupy! I nigdy nie zapominaj wylogować się ze swojego konta, kiedy dodajesz sobie obraźliwe negatywne pełne bluzgów komentarze [patrz punkt 7], którymi potem chwalisz się na "funpejdżu".

5. Kontrowersyjny tekst - jeśli nie wiesz, jaki, to szybka odpowiedź: piersi, mleko modyfikowane, aborcja, wcześniactwo, choroba, poród naturalny, cesarskie cięcie, opieka okołoporodowa, picie w ciąży, palenie w ciąży, bycie w ciąży, nie bycie w ciąży, pobicie, depresja, ostatnio rajstopki i króliki [nie wiem why], zbyt drogi gadżet, zbyt tanie ubranie, przedszkole, żłobek, religia, praca, zakupy, spanie z dzieckiem, bez dziecka, w ogóle spanie, jedzenie, oglądanie bajek, nie oglądanie bajek, spacer, wózek, podróżowanie, zabawki, znowu piersi, a jeśli nudno, to kolejny raz poród, urodziny, brak urodzin, chrzest, szkoła, nauczyciele, przychodnia zdrowia, zwierzęta, kleszcze, biwak, hotel, dom, podwórko, miasto, tramwaje [kiedyś pisałam o tym TUTAJ, każdy punkt to gwarantowana burza i oczekiwany ruch na blogu].

6. Atak - pożądany, gdy wszystkie kontrowersyjne tematy się wyczerpią, najlepiej skutkuje na innej, większej blogerce. Mniejsza też może być, bo wtedy powstaje nagonka, mnóstwo komentarzy, zaangażowanie, ewentualnie podtrzymanie swojej pewności siebie [patrz punkt 1], gdy wierna społeczność zacznie prowadzić nagonkę na przeklętą ofiarę, domagać się jej nazwiska, imienia, adresu, ostatnich badań krwi. Co prawda, jakieś barany są przeciwne nagonce, bo przecież podobno karalna, ale kto by się przejmował, gdy pozycja w Hashranku rośnie?

7. Opublikowanie neagtywnych, pełnych bluzgów anonimowych komentarzy - efekt ten sam, co przy 6 punkcie. Same profity, zaangażowanie rośnie, liczba komentarzy szaleje, wejścia na bloga, żeby sprawdzić, czy faktycznie ten komentarz jest, również są. Żyć nie umierać. Gorzej, jak ktoś się skapnie, że sama je sobie dodajesz... [patrz punkt 4]. Ale i to będzie można jakoś zatuszować, bo przecież nie ma takiej kupy, której by robaki nie zjadły.

8. Spam, spam, spam - ale wiecie, nie taki po tablicach znajomych blogerek! Nie, to dobre dla cieniasów! Trzeba ogarnąć wszystkie największe fanpejdże i regularnie zalewać ich feedy informacjami o tym, że dziś, własnie dziś, dodałam nowy kontrowersyjny post [patrz punkt 5], który z pewnością zainteresuje wszystkich, w związku z tym pozwalam go sobie udostępnić i wywalę jęzor na podłogę, jeśli będzie pan/pani tak miła zrobić to samo dla swoich czterdziestu pięciu tysięcy czytelników, bo, kurde, coś mi statystyki szwankują w tym miesiącu i, szczerze mówiąc, mam w nosie tych wszystkich czytelników, chodzi mi o wyłącznie o moje kulejące biedne statystyki.

9. Dziecko - niewątpliwie niezbędne. To na nim opiera się przecież cała historia, więc musi też być niezwykłe. Oczekiwania są spore, więc najlepiej, żeby było: czyste, brudne, śpiące, mało śpiące, wygadane, ale nie za bardzo, grzeczne, niegrzeczne, jedzące, niejedzące, ładne, brzydkie, czasem chore, ale częściej zdrowe, uczące się, ale też nie bardzo, no i oczywiście fotogeniczne. Zresztą, jakiekolwiek by nie było, ważne, żeby go nie było za często, bo przeszkadza [patrz punkt 3], a najlepiej, żeby miało rodzeństwo, bo z jednym to fala komentarzy "a kiedy drugie" nie pozwoli ci spokojnie myśleć nad kolejnym kontrowersyjnym tekstem [patrz punkt 5].

10. Dystans - jeśli go nie masz, twoje szansę na karierę w parantingach są... takie same jak u innych. Po prostu z dystansem łatwiej będzie ci przepychać się przez te aferki, kłótnie, zarzuty, rewelacyjne prezenty, jakie dostają inne niż ty blogerki, zasikany dywan... a nie, to ostatnie, to moje prywatne doświadczenie... W każdym razie dystans pomaga, serio! Ułatwi ci on rozmowę z czytelnikami, pomoże pokonać porażki, a przede wszystkim pozwoli przegryźć ten tekst bez uczucia zgagi w gardle.

Mam nadzieję, że nikomu się nie odezwała 🙂

Wszystkie fakty, zdarzenia, imiona i osoby wymienione w tekście są całkowicie fikcyjne, łącznie z autorką, dzięki czemu ta ostatnia nie powinna ponosić odpowiedzialności za wszelkie skojarzenia lub powiązane fakty, które wynikać mogą wyłącznie z poczucia winy lub chęci uderzenia w postronne osoby, co, zdaniem fikcyjnej autorki, nie jest rzeczą, która powinna zaprzątać głowę matce, a już tym bardziej, blogerce.

A tak poza tym, to pierwsza rzucam kamieniem, if ju noł łot aj min.

Zdjęcie: Chris Devers

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    18 lipca 2022
    Jak wspierać dziecko w nauce języka, żeby utrzymać motywację?

    Obecne wakacje miały być dla nas resetem. Bez stresu wyjazdów i kolonii. Siedzimy w domu, zwiedzamy okolicę, zajmujemy się naszymi zwierzętami domowymi i ogrodem – teoretycznie nie mamy żadnych obowiązków. Dlatego pojawił się pomysł na zapisanie młodszego syna na kurs językowy w szkole ProfiLingua – by mógł w wakacje uczyć się przez zabawę. Bo jeśli […]

    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official