Ta jedna rzecz, której matkom zwykle brakuje

Joanna Jaskółka
26 maja 2017

Udostępnij wpis

Ostatnio udzieliłam kilku wywiadów. Nie że się chwalę, bo raz na jakiś czas udzielam ich regularnie od czterech lat, ale tym razem napotkaliśmy problem - potrzebne było zdjęcie, bo wywiad będzie anonsowany na stronie głównej, pfu, gazetowej jedynce. I ja tego zdjęcia  nie miałam. Tzn. miałam jakieś z marca, ale to było w płaszczu, a gdzie płaszcz do lipcowej gazety. Poproszono mnie o inne zdjęcie.

 

 

I klops.

 

Nie ma.

 

Z zeszłego roku kilka, ale wszystkie z dziećmi. Sprzed dwóch lat skompresowane na jakimś pliku "niewiadomogdzie". Sprzed trzech na blogu ale totalnie zmniejszone i kompletnie się nie nadające. Z frustracji zaczęłam przeglądać zdjęcia już wydrukowane i przeżyłam szok - na każdym z nich jestem albo z dzieckiem, albo obok dziecka, albo robię coś dla dziecka, ewentualnie robię sobie jakieś nieudolne selfie.

 

Już nawet nie wściekła, ale zaciekawiona, zignorowałam pośpieszające telefony z gazety i podpytałam koleżanek - Czy wy macie, dziewczyny, jakieś swoje zdjęcie, że stoicie same, że robicie coś, co nie jest związane z dziećmi, że dobrze się bawicie i jesteście szczęśliwe bez nich?

 

Nie miały. A raczej miały tak samo jak ja - gdzieś tam może, na pewno sprzed ciąży, na pewno kilka, ale jednak nie. No nie. Nie miały.

 

I zaczęłam myśleć, kurde, przecież robię tyle fajnych rzeczy, moje życie kręci się wokół dzieci, bo na razie jeszcze są małe, ale lubię i robię tyle różnych aktywności - rower, spacery z psem, buszowanie po łące, ogród, książki, posiadówy z koleżanką, uwielbiam filmy, pływanie, każdą wolną chwilę poświęcam na badanie historii Mazur i odkrywanie tajemnic miejsc w mojej okolicy, gdzie są te rzeczy? Czemu ich nie widać, czemu na zdjęciach przeniosę w przyszłość wizerunek mnie nie robiącej nic innego niż tylko przytulanie dzieci, bawienie dzieci, zajmowanie się dziećmi, bieganie z dziećmi i wszystko, wszystko, ale tylko z dziećmi? Przecież to nieprawda!

 

Ponaglana przez Sylwię z "Mamo to ja" ucieszyłam się na wieść, że Chłop wróci wcześniej z poligonu i wysłałam mu sms, żeby wyszedł po mnie z aparatem. Dzieci były u babci, a ja oddychałam spokojem przy lesie, tuż po spacerze z psem, na który się wybrałam, żeby odreagować ostatnie jazdy na kursie na prawko. Chłop cyknął mi kilka fot. Kilka. Mi i tylko mi. Nie mi z dziećmi, nie mi przy dzieciach, nie mi biegnącej do dzieci. Mi. Stojącej na łące, na której kiedyś dosiadałam na dziko konia sąsiada i pędziłam nim po polu bez siodła i uprzęży. Mi, stojącej obok lasu, do którego od dziecka chodziłam na poziomki. Mi, z rozwianym włosem, w sukience, w której wyglądam grubiej niż w rzeczywistości, ale pasuje do leginsów, a nie miałam suchej i czystej bluzki akurat. Mi. Tuż po spacerze. Wracającą znad rzeki, gdzie zobaczyłam dwie czaple i starą lisicę, niezjedzoną, czyli umarła na starość, a nie przez wilki.

 

Mi. Bo ja to ja. Dzieci są u mnie tylko na chwilę. Będziemy razem jeszcze może przez 15, może 18 lat góra. I pójdą. Będą miały swoje życie. I zostanę ja. Z moimi pasjami, z moimi zainteresowaniami. I chciałabym, żeby chłopcy wiedzieli, że ich matka nie poświęciła całego życia dla nich, że niczego przez nich nie zatraciła. Że w ich dzieciństwie żyła, śmiała się nie do nich, odpoczywała bez nich, świetnie bawiła się nie w ich towarzystwie. W ich towarzystwie również, ale jeśli kiedyś będą czuli żal lub smutek, że odchodzą, że zostawiają mnie samą, powiem im: Zobaczcie! Mi nie będzie źle! Widzisz! Będę miała czas sobie spacerować do woli, jak na tym zdjęciu, spotkać się ze znajomą z tego zdjęcia. Będę sobie gmerać w ogródku jak tutaj, pójdę znowu w to miejsce i w tamto. I zawsze będziesz mógł zadzwonić i sprawdzić, co robię.

 

Droga matko, w dzień matki, twój dzień, zrób sobie zdjęcie. Poproś męża,  babcię, dziadka żeby ci zrobili. Zostaw ślad, że oprócz dzieci jesteś jeszcze ty. Odrębna osoba, całkowicie inna i pełna swoich pasji. Zrób sobie zdjęcie. Pokaż, że jesteś. Pokaż swoim dzieciom, że ich matka, kobieta, nie jest maszynką do wychowywania latorośli, ale żywą, pełną pasji istotą. I że ma swoje życie i swoje marzenia.

 

I że w życiu najważniejsze jest nigdy nie zapominać o sobie.

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
20 lutego 2020
Dlaczego nie przyjmuję krytyki i jestem przewrażliwioną wariatką, czyli o #kursoksiążce Oli Budzyńskiej i moim poczuciu własnej wartości

Osiem lat temu pojawił się na moim blogu pierwszy wpis, a siedem i pół roku kolejny wpis obiegł pół ówczesnego internetu i spotkałam się z tym, w co dzisiaj internet bogaty. Z opiniami. I to było cięższe od porodu. Przez jeden, krótki tekst dowiedziałam się o sobie takich rzeczy, do których bym nie doszła przez […]

9 lutego 2020
Książki o ochronie środowiska dla dzieci - jedna fajna, jedna dziwna i jedna całkiem ok.

Kwestia ochrony środowiska jest w naszym domu poruszana rzadko. Zamiast mówić - robimy. I tym samym rzeczy, do których my z Chłopem musieliśmy się przyzwyczaić, są dla naszych dzieci naturalne. Oczywiste, że bierzemy swoje torby na zakupy albo wykorzystujemy kartony, które potem użyźniają ziemię. Oczywiste, że oszczędzamy wodę, ograniczamy plastik, kupując wielorazowe rzeczy, chociażby metalowe […]

6 lutego 2020
Jakim cudem zajarałam się zeszytem w kropki i pierwszy raz w życiu zostałam AMBASADORKĄ?

Pamiętam moją minę, kiedy przyszedł do mnie planer.  Nie kupowałam go z myślą, że on zmieni moje życie, ale jak zobaczyłam go tak ładnie zapakowanego, pomyślałam, że może on będzie rozwiązaniem.  Że go otworzę i wyleci z niego wszystko to, czego mi brakuje: motywacja, wiedza o zarządzaniu czasem, broń na prokrastynację i ogólnie rozumiana organizacja. […]

3 lutego 2020
7 niebezpiecznych rzeczy, na które pozwalałam, pozwalam i będę pozwalać moim dzieciom

Nasze dzieci nigdy w historii nie były tak chronione i bezpieczne jak obecnie. Nigdy w historii nie było aż tak szeroko rozwieszonego parasola ochronnego, który podtrzymywaliby nie tylko rodzice, ale i społeczeństwo: szkoła, policja, ochrona, kamery, aplikacje śledzące itp. A mimo wszystko i tak każdego dnia dochodzi do jakiegoś wypadku. Każdego dnia komuś coś się […]

27 stycznia 2020
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna - czego się bać, na co się przygotować i jak wygląda wizyta

Najeździłam się do tej poradni, kiedy starałam się o opinię dla moich dzieci. Najeździłam, kilka razy pokazałam na insta, że jeździłam, kilka razy zobaczyliście "Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna" na mojej liście zadań w planerze i padło pytanie - nie wstydzisz się, że musisz dzieci do Poradni zawozić? Ty, taka mądra i sobie nie radzisz? I tak sobie […]

23 stycznia 2020
Jak pracować z dzieckiem w domu - rzucić pracę, czy rzucić dziecko?

Od ponad siedmiu lat regularnie dodaję wpisy na blogu posiadając na stanie jedno albo dwójkę dzieci. Starszy, co prawda, chodzi już do szkoły, ale młodszy wciąż jest w domu i na przedszkole mówi zdecydowane "nie". Więc, chcąc nie chcąc, dostosowałam się do tego i wszystko, co robię, robię z uwagą, że nie jestem sama w […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official