Dziwna rzecz, na którą coraz więcej dzieci nie zasługuje ani w sklepie, ani w domu

Joanna Jaskółka
29 maja 2017

Udostępnij wpis

 

Wchodzisz z dzieckiem do sklepu. Robicie zakupy. Kupujesz chleb, masło, takie zwykłe rzeczy. I nagle dziecko dopomina się o soczek. Albo o loda. Albo o cokolwiek innego. Prosi, to trzeba kupić, nie zastanawiając się nawet jaki smak, kolor czy w ogóle model wybierasz i wrzucasz do koszyka. Kupujecie i wychodzicie. Twoje dziecko nie zasługuje przecież na nic więcej, prawda?

 

 

Napisała do mnie ostatnio Justyna i zadała bardzo ciekawe pytanie, na które odpowiedzi nie potrafiłam jej w żaden sposób udzielić. Przez kilka dni chodziłam, zastanawiając się, jak ubrać w słowa moje uczucia i wreszcie postanowiłam przekazać jej pytanie dalej. Justyna pisze:

 

Mam pytanie nie wiem czy już pisałaś na ten temat. Pracuję w sklepie, ot taki spożywczy na osiedlu i mam dzięki temu możliwość obserwowania ludzi. Nie mogę ukryć zaskoczenia tym jak niektóre dzieci są pozbawione możliwości decydowania... o prostych sprawach np. Jaki sos do hot doga, jaki smak ma mieć picie... niby to są drobnostki, ale dlaczego by nie zapytać dziecka? W końcu to dla niego jest to kupione. Ja wiem rodzice znają swoje dzieci najlepiej, ale ja gdy idę do sklepu z córką i mam jej kupić jakieś picie pytam jej, co by chciała. Fakt, że nie zawsze trafi ze smakiem, ale wie że już tego nie będzie brała... czegoś się uczy. Najzabawniejsze jest to że rodzice decydują też za duże dzieci (10-13 lat). Pomijam już że takie dzieci często boją same o coś zapytać i odruchowo spoglądają na rodziców. Proszę pomóż mi zrozumieć dlaczego niektórzy tak robią?".

Przeczytałam i zgłupiałam - nie tyle nad tym, że wydało mi się to niewiarygodne, ale nad tym właśnie, że tak częste i przeze mnie również spotykane. Sama przecież toczyłam bój z Chłopem, żeby nie kupował dzieciom tego, co on uważa, ale żeby się zwyczajnie zapytał, bo może te ciasteczka, które chłopcy pożarli tydzień temu, dziś akurat nie będą im smakować, może chcą coś innego?
- Ale przecież oni to kiedyś zjedli i im smakowało! - tłumaczył się głupio Chłop, nie biorąc do wiadomości, że ludzie jedzą różne rzeczy: bo są głodni, bo nie ma nic innego, bo nie chcą komuś zrobić przykrości, bo chcą spróbować i dziubną sobie tylko. Ja kilka razy  w życiu zjadłam makowiec, a nie znoszę tego ciasta całym sercem. Ale kilka razy zjadłam. I co? A starszak ma na swoim koncie w tym roku kilka kawałków mięsa, jeden nawet zjadł ze smakiem. Ale mięso to ostatnia rzecz z jaką bym go kojarzyła i wróżę mu w przyszłości karierę wegetarianina.
Rodzicom się często zdaje. Zdaje, że wiedzą wszystko. Że skoro są z dzieckiem, to wiedzą, co mu smakuje, co lubi, co mu kupić, co się będzie dziecku podobało. Rozumiem ten mechanizm, bo mi też się często zdaje. I łapię się potem na tym, że zdawać mi się może źle. Że jednak nie wzięłam pod uwagę jednego ważnego aspektu: dziecko jest człowiekiem, nie krową, i zwyczajnie może zmienić zdanie. Ba! Nawet smak. Nawet bajka może mu się przestać podobać.
I o dniu, w którym moje dziecko nie powie, że przestało mu smakować coś, co przygotowałam, albo że przestał lubić coś, co mu kupiłam, będę myśleć jak o dniu, w którym poniosłam jakąś porażkę, bo jedną z najfajniejszych rzeczy w rodzinie jest możliwość powiedzenia sobie wszystkiego. Nawet tego, że ukochany sernik, który twoja matka robiła pół nocy dla ciebie, nie smakuje. Czemu? A temu, żeby następnym razem nie robiła go po nocy dla ciebie.
 
Ile z nas może powiedzieć coś takiego rodzicom bez obawy, że przyjmą to z histerią, żalem, płaczem lub przekonywaniem, że "co ty mówisz, przecież zawsze jadłeś!", bo przez całe życie byli przekonani, że wiedzą lepiej, więc wszelka dyskusja z ich wiedzą skazana jest na porażkę? Ja sobie taką możliwość wypracowałam dopiero po maturze i wciąż znam ludzi, którzy memlą w ustach szarlotki mamusi i boją się powiedzieć, że tak naprawdę to oni nie znoszą ani jabłek, ani kruszonki. Bo będzie przykro. Bo po co. Bo jakoś trudno, przeżyję.
 
I ten sklep, o którym pisze Justyna.
- Dziecko, który chcesz sok? Jabłkowy, pomarańczowy czy wiśniowy?
- Hm... - zastanawia się, a chwile lecą, cenne sekundy, przecież masz tak mało czasu, nie warto ich tracić, zaraz sama zdecydujesz, bo ileż można się zastanawiać, ileż można myśleć nad jednym soczkiem. TO TYLKO SOOOOOK! Masz ochotę krzyknąć, kopnąć, trząsnąć, pośpieszyć z tym myśleniem, żeby już, żebyście już wyszli, wrócili do domu, do spraw, do rzeczy ważnych, ważniejszych niż smak, zapach, konsystencja. Dziecko wybierz już, aaaaaa!
- Wiśniowy!
 
A przecież ty też kiedyś stałaś przed taką kasą. Też myślałaś. Guma czy lizak za tego zeta, co mama włożyła ci do plecaka. Albo i jeszcze papierek, kto starszy. Guma czy lizak, dudniło ci po głowie i za nic nie mogłaś się zdecydować. A kiedy wreszcie podjęłaś decyzję, szłaś radosna, bo nieważne, czy lizak mało słodki, czy guma straciła smak, kupiłaś to sama, samiuśka, bez pomocy. I teraz stoisz przed kasą i zabierasz dziecku coś, co było najważniejszą lekcją życia dla ciebie: możliwość wyboru i poniesienia konsekwencji tego wyboru.  Podstawowe prawo do decyzji.
 
Czy lubię sok czerwony czy może raczej zielony? Czy lubię lizaki, czy raczej cukierki? Chętniej zjem loda czy czekoladę? I idźmy dalej - wybrać zielone spodnie czy czerwone, kółko taneczne czy plastyczne? Profil matematyczny czy fizyczny? Studia polonistyczne czy turystykę? Chłopaka z dredami czy tego blondyna? Imię Kasia czy może Monika?
Wybór.
 
Te cenne sekundy przy kasie. Te kilka minut, podczas których dziecko ćwiczy coś, co pomoże mu w przyszłości. Podejmowanie decyzji.
- Mamo, wiesz, ja chyba nie lubię takich czerwonych soczków. Chyba wolę pomarańczowe i jabłkowe wiesz?
- To są twoje ulubione smaki?
- Tak! Na pewno!
- Może kiedyś polubisz wiśniowy?
- Może. Może kiedyś jeszcze spróbuję, ale na razie będę swoje ulubione wybierał.
Wybieraj. Wytrzymam. Wybieraj dzieciaku, bo nie tylko na to zasługujesz. Ty się musisz tego nauczyć. A moim psim obowiązkiem jest ci to umożliwić.

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
19 sierpnia 2021
Publikuję rozdział książki "Bliżej" - mojej pierwszej książki na papierze [i z okładką!].

Gdyby ktoś mi powiedział 10 lat temu, że moja przygoda z blogowaniem doprowadzi do napisania pierwszej książki, wyśmiałabym go serdecznie. Ale doprowadziła. Trochę pod naciskiem, was, czytelników, trochę pod presją dzieci, które czytały dialogi i zachwycały się tym, jak fajnie ich życie może wyglądać w słowach, trochę pod moje własne pragnienie bycia "na papierze" powstała […]

29 lipca 2021
I mieliśmy razem trwać, i nic z tego, kurwa mać.

Telefon milczy, Stoję w garażu, który jest obórką i trzęsę się od płaczu. Telefon milczy. Szlocham aż mi dech zapiera i tylko obrzydzenie brudną podłogą nie pozwala mi położyć się i  skulić na posadzce.  Telefon milczy. Wreszcie otrząsam się, a mój wzrok pada na papryki, które on robił. Jeszcze w zeszłym roku. Robił i się […]

22 lipca 2021
Nasz niewidomy pies - jak wygląda życie ze zwierzęciem, które nie widzi?

Nie jestem w stanie określić momentu, w stwierdziliśmy, że nasz pies nie widzi - na pewno nie było to nagłe i zauważalne. Jego oczy po prostu mętniały i mętniały, ale momentu, w którym stały się całe białe, nie pamiętam. Powoli, niezauważalnie nasz pies stał się. po prostu... niewidomym psem.     W tym tekście przedstawiam […]

13 lipca 2021
Co się stało, gdy odwiedziliśmy FFun Park w Warszawie?

Kiedy wchodziliśmy do FFun Parku w Warszawie, byłam lekko przestraszona, bo chłopcy, po długim spacerze wykazywali już cechy podminowania. Starszy się kręcił bez sensu, w typowym dla siebie stanie "zrobię coś na diabła", młodszy był na nie, bo nie zrobiłam czegoś, czego on chciał. Myślałam sobie, będzie lipa. Utknę w tym parku z dwójką rozwrzeszczanych […]

29 czerwca 2021
Gdy trzeba podlewać ogród - jak oszczędzać wodę?

Ok. Stoimy przed faktem braku wody, nie tylko na świecie, ale również w Polsce. Coraz częściej słychać, że gminy zabraniają nawet mieszkańcom podlewać ogród, tylko po to, żeby wody starczyło dla wszystkich. Wiem, że nie każdy w to wierzy, bo przy pierwszej większej ulewie pojawiają się ironiczne komentarze, że hłe hłe hłe, a mówią, że […]

22 czerwca 2021
Mazurskie sposoby na kleszcze i komary - jak sobie z nimi radzimy w środku lasu?

sposoby na kleszcze i komary.  Siedzę sobie w trawie i pielę moje truskawki. Słońce jeszcze nie grzeje mocno, ale za chwilę temperatura się podniesie. Ptaki szaleją w czereśni - pleszki z sikorami podlatują do naszego basenu, żeby napić się wody. Wykorzystuję ostatnie chwile chłodniejszego poranka, żeby porobić trochę prac w ogrodzie. Zaczynam ściółkować wokół sadzonek […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official