Ten dzień, gdy po ośmiu latach zostałam w domu sama

Joanna Jaskółka
16 września 2020

Udostępnij wpis

Wstaję z krzesła, odwracam się i jakoś dziwnie zaczepiam nogą o krawędź krzesła, że lecę twarzą na podłogę i dziękuję w duchu za duże cycki amortyzujące upadek. Leżę na ziemi i analizuję, co się stało. W domu jest cicho. Nikt nie słyszał mojego upadku, nikt nie widzi mojej rozplaskanej na podłodze dupy. W domu jestem sama. Zaczynam się histerycznie śmiać. W domu jestem sama. W domu jestem sama.

 

Po ośmiu latach wciąż z jakimś dzieckiem, po napisaniu e-booka o 150 darmowych zabawach, bo tyle i nawet więcej w tym czasie wymyśliłam i przetestowałam, żeby czymkolwiek zająć wreszcie jakieś dziecko, nadszedł ten czas, że jedno dziecko jedzie do szkoły, a drugie [NARESZCIE] do przedszkola. Rano cisza świdruje mi uszy, a jedynym wkurzającym dźwiękiem jest sójka piszcząca na czereśni i kot drapiący w kuwecie.

 

 

Ale rano było głośno. Jeden chciał na śniadanie płatki, drugi tosty, kiedy pierwszy dostał płatki, drugi stwierdził, że też chce i w nosie ma dochodzące aktualnie tosty. Kiedy tosty wystygły, obaj stwierdzili, że w sumie to by dojedli tosty. Żaden nie wiedział, gdzie ma buty, na przypomnienie o umyciu zębów obaj schowali się pod kołdrę. Pod kołdrą jeden niechcący trącił drugiego nogą, drugi oddał trącenie trzy razy mocniej, wyciągałam spod kołdry kłębowisko nóg i rąk i wycierając krew z jednego rozbitego nosa, prowadziłam do łazienki odliczając minuty do odjazdu.

W łazience jeden stwierdził, że nie chce myć zębów, więc kij mu w oko, nie myj, skwitowałam. Na co awanti, krzyk i wrzask, bo jak on może nie myć, jak mu się zęby bez mycia zepsują i  brzydko z buzi będzie pachnieć. No to myj, odpowiedziałam. I wrzask, bo mu się nie chce. Kumasz, kobieto. On chce umyć, ale mu się nie chce.

 

I kotłowanina, bo jeden chce pastę z ząbkiem, a drugi z pokemonem, ten pot na plecach, gdy orientujesz się, że popełniłaś błąd nadmiaru i za dużo wyboru oznacza dramat, krzyk, kociokwik. Zęby umyte po dwa razy, każdy raz inną pastą, wymiennie, ale bez mycia buzi, bo woda zimna i już zęby szczękały tak, że policzki tego chłodu nie zdzierżą.

I wychodzimy, out, plecak, plecak, plecak, o plecaku pamiętaj. Wyjdź z auta, wróć do domu, odłóż książkę, weź plecak, bo ja nie chcę chodzić za twoimi rzeczami, ale czemu, mamo, jestem zmęczony, urażony, skotłowany. Jeden idzie, drugi gryzie pas od fotelika, gryzie i gryzie i dżizas, nadgryza, ja pierdzielę, nowe auto, ledwo co kupione, szesnastoletnie, ale na podwórku miesiąc stoi. Szesnaście lat u kogoś w idealnym stanie, u nas po miesiącu pas nadgryziony, jakbyśmy Tworki w aucie odprawiali, jakbyśmy kneblowali ich na siłę i bez litości.

 

Knebluję buzię suszonymi jabłkami, przejmuję plecak, siadam do auta, wysiadam, bo domu nie zamknęłam, wsiadam, jadę.

 

A teraz leżę na podłodze. Leżę z obitym cycem, leżę jak kłoda i jestem sama w domu. Po ośmiu latach człowiek się wreszcie ogarnął i dzieci wysłał na edukację. Leżę na podłodze i tak mi dobrze. Poduszki mi brakuje, ale kij. Trudno. Ręka też dobra.

 

Z drzemki na podłodzie budzi mnie telefon.

Gdzie jestem, bo dziecko w przedszkolu miałam odebrać 30 minut temu.

Byłam sama w domu.

I się wyspałam.

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments
    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official