To normalne, że czasem się ze mną nie zgadzasz!

Joanna Jaskółka
20 listopada 2016

Udostępnij wpis

To zdanie czytam w większości maili. Nie wiem, czy to kwestia ankiety [ponad dwa tysiące wypowiedzi!] czy może jakiejś zmowy mailowej i napływu wiadomości od serca - to na pewno miało wpływ, bo nawet jeśli pada w co trzeciej wiadomości, to nagłe wzmożenie ich robi wrażenie tłoku. I przychodzi ci wtedy, człowieku, do głowy, że wszyscy myślą to, co myślą. I że każdy tak ma.

 

 

"Uwielbiam cię, ale nie zawsze się z tobą zgadzam"

"Choć bardzo cię lubię, to nie zawsze się z tobą zgadzam"

"Droga matko, nie zawsze się z tobą zgadzam, ale twój blog uratował moje relacje z dzieckiem..."

"Nie zawsze się z tobą zgadzam, ale tu masz rację"

 

 

I tak, kurde, w co trzeciej, jeśli nie częściej, wiadomości. I właśnie przez to, że takie odpowiedzi pojawiały się równie często w ankiecie, zaczęłam się zastanawiać.

 

Skąd w nas takie poczucie, że musimy się z każdym zgadzać? Czy wy też tak rozmawiacie normalnie, z ludźmi? "Hej, nie zawsze się z tobą zgadzam, ale fajnie cię widzieć", "Nie zawsze się z tobą zgadzam, kochanie, ale obiad zrobiłeś znakomity", Nie zawsze się z tobą zgadzam, mamo, ale dzwonię, żeby pogadać".

 

Nie? To skąd w nas ta potrzeba podkreślenia, że się z kimś nie zgadzamy? Kompleksy? Bo musimy pokazać, że jednak mamy swój rozum? Próba uwypuklenia, że jesteśmy niezależni? A może jakaś taka pokrętna logika, że mimo że uważam cię za głąba, co już napisałam, to jednak udało ci się zrobić coś dobrego? Traktować to jako komplement, czy może jako krytykę? Cholera wie. Rozkminiam to od dawna i chyba nastał czas, żeby dopytać - ciebie.

 

I tak sobie myślę, że może to jakiś rykoszet tych tekstów o niechwaleniu? Może ja coś źle napisałam i ty tak mówisz też do dzieci? Żeby pochwalić, ale nie chwalić za bardzo? Żeby, se, kurde nie myślała, że jest taka wspaniała? Na przykład "Bardzo ładny rysunek, skarbie, ale nie zgadzam się z twoją wizją koparki i domek narysowałeś zupełnie źle"? Proszę, powiedz, że nie. Bo będę musiała jeszcze raz o tym pisać! To jest chyba jeszcze gorsze od chwalenia i już lepiej powiedzieć, że ładny, ładny 😀

 

Problem w tym, że taka komunikacja, już na samym początku naszego przekazu, powoduje, że odbiorca nastawia się mimowolnie negatywnie. To jest tak, jak z mówieniem do dziecka "Nie". Kiedy dziecko słyszy "nie", od razu się buntuje [pisałam o tym tutaj].  Ale dorośli mają tak samo - komunikat "nie" jest nieprzyjemny i burzy całą konwersację, nawet mailową. Zabiera w sumie cały przekaz. Co z tego, że opisujesz mi swój problem i prosisz o pomoc, jeśli ja już na początku widzę, że tak bardzo podkreślasz, jak się ze mną nie zgadzasz, że nie wiem, czy w ogóle to, co napiszę, dojdzie do ciebie, bo przecież się nie zgadzasz. Mam marnować swój czas? No nie wiem. Przeważnie podejmuję ryzyko 🙂

 

 

 

Największy sekret popularnej blogerki

 

Podejmuję je, bo wiem, że większość z nas jest trochę "zepsuta" powszechnym wychowaniem i wiarą, że krytyka pomaga. Że człowiek nie może być zbyt pewny siebie i zbyt mocno chwalony. Podobno są jakieś granice w chwaleniu, można mniej lub bardziej. Ja zamiast chwalić, zdecydowałam się doceniać [tu i tu], więc może trochę o tym zapomniałam, że to tak powszechne myślenie. Ale powiem ci pewien sekret i myślę, że możesz go przekazać dalej. Niech stracę:

 

Decydując się na prowadzenie bloga, zakładałam, że nie wszyscy się będą ze mną zgadzać. Serio.

 

 

Naprawdę!

 

Blog rośnie, zasięgi na fejsie oscylują w przedziale 200-500 tysięcy. Zasięg bloga to sto tysięcy. Ja na blogu dzielę się moimi opiniami i mogę to robić. Mogę cię przekonywać do swojego zdania, bo taka jest idea bloga. Ale powiem ci, że bardziej od faktu, że ktoś się ze mną nie zgadza [co jest normalne przy tak dużej publiczności], szokuje mnie fakt, że wśród tego tłumu znalazłam tyle fantastycznych dziewczyn, które  mnie popierają i wychowują dzieci w tych samych wartościach, jakie ja wyznaję! A już szaleństwa dostaję, kiedy piszą mi dziewczyny, że dzięki moim radom ich relacje z dziećmi się poprawiły! To jest dla mnie informacja godna uwagi, to jest dla mnie coś, co motywuje i uskrzydla. I tak - wiadomość od dziewczyny, że jej życie z dzieckiem stało się dzięki mnie lepsze lub że jestem wieczornym oddechem i rozrywką innej stawiam na samej górze doceniających opinii i żadne inne słodkości tej radości nie zmażą 🙂

 

A to, że część z nich różni się ode mnie w jakichś tam drobnych i nieznaczących kwestiach? Pfff... ja nie jestem w stanie znaleźć wspólnego zdania z Chłopem czasami, a z z nim mieszkam i nie widuję wirtualnie [chyba że wyjedzie na poligon].

 

 

 

Wyjątkiem stanowią maile i komentarze traktujące o wszelkim biciu, krzywdzeniu, szantażowaniu, manipulowaniu, wywieraniu złego wpływu na dzieci. Tu staram się ingerować, bo jak miałabym to pochwalać? Idea bloga jest taka, jaka jest i byłabym hipokrytką, gdybym po tylu tekstach  biła pokłony mamie opisującej jak to za cukierka jej dziecko zjada obiad lub jak jej trzydniowy noworodek sam się nauczył spać w łóżeczku - z dnia na dzień! Ale ty możesz z moją ingerencją zrobić, co chcesz. Możesz z nią polemizować [jeśli masz czas], możesz zwyczajnie ją przyjąć  i starać się rozważyć lub  żyć z faktem, że jakaś blogerka uważa, że nie robisz dobrze i sobie iść zaznać spokoju.

 

 

Myślę, że odejście od systemu pochwał bardzo mi pomogło uporać się z nadmiarem pochwał od czytelników i z rzadkimi [to dla mnie kolejny szok!] negatywnymi komentarzami. Wyłuskuję z nich to, co mi potrzebne do dalszego rozwoju - może coś napisałam nie do końca jasno, może nie wyraziłam się odpowiednio, może, jeśli kolejna osoba pisze mi, że lubi takie  to a takie teksty, powinnam częściej takie publikować? Każda taka informacja jest dla mnie ważna i zazwyczaj staram się pewne rzeczy od razu wyjaśniać w komentarzach. Może z pośpiechu, może z niewielkiej możliwości wczucia się w intencję komentującego, a może ze zwyczajnego przeczulenia komentującego na swoim punkcie, czasami taki komentarz zostaje odebrany jako atak. I to jest już problem, bo zmiana takiego myślenia jest trudna. Robię, co mogę. Uczę się. Czasem stukam się w głowę, jak można odebrać jako atak zwyczajny fakt odpowiedzenia w neutralnym tonie [bo jak można atakując nie brać pod uwagę tego, że ktoś się będzie bronił?]. Ale  fakt jest faktem - jesteśmy różni  i nie zawsze musimy się ze sobą zgadzać. Decyzję o tym, co robić, gdy ktoś się z nami nie zgodzi oraz konsekwencje z tym związane, zostawiam tobie.

 

 

 

Tak, różnimy się. Mamy różne poglądy. To normalne i nie trzeba tego aż tak bardzo podkreślać. Nie musisz się ze mną we wszystkim zgadzać, myślę, że to by było nawet dla mnie niebezpieczne 🙂 Patrząc się na kogoś, widzę zupełnie odmiennego ode mnie człowieka, który być może zmierza w tę samą stronę, ale w zupełnie innych butach. I fajnie by było iść tą drogą razem, nie ukrywam, że wolę towarzystwo. Ale nie każę ci nosić moich butów, bo masz zupełnie inną nogę niż ja. Prawda?

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official