Po trzydziestce się zepsułam i żadne domowe sposoby na choroby niestety się nie sprawdziły

Joanna Jaskółka
28 listopada 2017

Udostępnij wpis

 

Kiedy piszę ten tekst temperatura zeszła mi do 38 stopni i powoli zaczynają ustępować skurcze mięśni i potworny ból stawów. Mogę już wstać o własnych siłach i jestem w stanie sama zrobić sobie herbatę. Ktoś powie - phi, normalna sprawa przy grypie. Ale ja przeważnie podczas grypy ogródek kopałam albo robiłam długości na basenie...

 

 

 

Po trzydziestce się zepsułam. Albo inaczej: skumulowało się to, czego przez wcześniejsze lata nie doświadczyłam. Bo nigdy nie chorowałam dłużej niż jeden dzień, nigdy nie odwiedzałam lekarza, bo mam katar i boli mnie głowa, nigdy nie wzięłam L4, oprócz pierwszej ciąży, którą musiałam przeleżeć. Ale i wtedy powodem było coś, co w ogóle mnie nie bolało. Nigdy problem bólu głowy czy mięśni nie był moim problemem. Zresztą... całe liceum pływałam, trenowałam, całe życie byłam aktywna, po basenie z mokrymi włosami pędziłam z buta na drugi koniec miasteczka na kółko gazetki szkolnej czy zebranie samorządu. I nigdy nic - ani kataru, ani kaszlu, nic. Byłam jednym z tych uczniów, którzy [gdyby nie wspaniałomyślność rodziców  i pozwolenie na wagary w domu] mieli praktycznie stuprocentową frekwencję. Dwa razy w życiu przed trzydziestką brałam antybiotyk. Na jakieś cholerstwo, ale i tak nie brałam go do końca, bo się dobrze czułam i szybko mi przeszło [bierzcie antybiotyki do końca, źle robiłam!]. Oj, jak ta wtedy mogłam polecać domowe mikstury!

 

 

Ale po trzydziestce ruszyło. Jak nie zapalenie ucha [antybiotyk], to zapalenie oskrzeli  [ostatecznie antybiotyk], potem angina [antybiotyk], potem znów jakieś babskie sprawy [antybiotyk], znów zapalenie oskrzeli [antybiotyk] i całkiem naturalne, że taka dawka antybiotyków osłabiła mój organizm na tyle, że pierwsze lepsze choróbsko przyniesione przez starszaka z przedszkola [starszak nawet nie smarknął, tylko przyniósł zarazę] rozłożyło mnie tak, że dużej części wczorajszego dnia nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Pamiętam, że w moim najlepszym stanie napisałam status i zaplanowałam automatyczny post na wieczór. Potem babcia wzięła Adasia, starszak bawił się w swoim pokoju i podobno wodę mi przynosił, a ja... leżałam w malignie i w sumie pamiętam tylko tyle, że wieczorem spadłam z łóżka, kiedy usiłowałam z niego zejść, żeby poczołgać się do łazienki na siku.

 

No zepsułam się. W życiu nie byłam w tak agonalnym stanie, w życiu nie czułam się tak źle, że nie mogłam wstać z łóżka. Nic mnie w życiu tak nie bolało, jak wczoraj stawy, mięśnie i głowa. Halo, ciało moje, cielsko przepaskudne, kiedy wrócisz do dawnej formy? I czytałam sobie dzisiaj porady czytelniczek o domowych syropach i zastanawiałam się, jak miałabym je robić, jeśli nie byłam w stanie ręką czy nogą ruszyć?

 

Żeby nie było - uwielbiam domowe mikstury, są naprawdę pomocne, sama staram się dzieci nie faszerować antybiotykami, tak jak moja mama nie faszerowała nas [syrop z cebuli rządzi!], ale przychodzi taki okres w życiu, kiedy żadne mikstury nie pomogą, jeśli nie masz siły zejść z łóżka, żeby je sobie zrobić albo w ogóle wypić.  Na czterdziestostopniową gorączkę nawet kilogram witaminy C nie pomoże. Na szczęście pogadałam z moim lekarzem i dostałam coś skutecznego [ale nie antybiotyk!]. Teraz moim planem jest odbudowanie utraconej odporności. Bo bez odporności znów wpadnę w antybiotykowy wir i następną grypę odchoruję w szpitalu. Ale... Biorąc pod uwagę, że wczoraj ledwo żyłam, a dziś już czuję się na tyle dobrze, żeby pisać tekst, jest szansa, że mój organizm trochę jeszcze pamięta, że jest silny. Jutro w opiece nad Adasiem pomoże mi Chłop, więc będę miała dzień na wyzdrowienie, a  w czwartek? Zobaczymy. Jak będę czuła się dobrze w czwartek, to spełnię marzenie syna, o którym gada od września. Trzymajcie kciuki!

 

Co do planu odbudowy odporności - jeśli śledzicie mój fp, a polecam śledzić i dawać lajki, bo bez lajków, nie będą wam się wyświetlać informacje z niego [świetny post o tym napisała Hania tutaj], to niedługo, być może w przyszłym tygodniu, czeka na was live z ekspertką od naturalnego podtrzymywania odporności u dzieci, u dorosłych też. Świetnie się składa, bo jak widać, sama będę potrzebowała rady. Aktualnie dogrywamy szczegóły, więc czekajcie na informację na fp i na instagramie. I szykujcie pytania! I lajkujcie, bo jak nie, to będę musiała brać więcej reklam, żeby móc opłacić płatne promowanie na fejsie, dżizas. A lubię tę ilość, jaka jest obecnie. Wydaje mi się optymalna.

 

 

I na koniec - zawsze myślałam, że grypa wiąże się tylko z lekkimi bólami głowy, kaszlem i chwilowym pójściem do łóżka na godzinkę, żeby odleżeć, a potem czuć się już lepiej. Serio, jak ja się myliłam, oj, jak bardzo się myliłam. Albo po prostu: zepsułam się po trzydziestce.

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official