Wiejska matka

Joanna Jaskółka
23 stycznia 2014

Udostępnij wpis

Wsiura jakaś - zwykło się takie określać. Ani toto gustu nie ma, ani polotu. Pojedzie  do miasta i zaraz leci przepraszać drzwi lub dziękować ruchomym schodom za podwózkę. Ubiera się koszmarnie, dziecko w onucach na dwór wypuszcza, wysłowić się nie umie. Pożal się boże matka ze wsi. Wsiura jakaś.
 

 - "A jak się czujesz w Warszawie? W takim dużym mieście?" - pytano mnie, gdy miałam lat 8 i odwiedzałam rodzinę. Gdy miałam lat 16 i odwiedzałam rodzinę oraz koleżanki. I gdy miałam lat 20 i więcej, kiedy  już studiowałam. Zawsze miałam wrażenie, że ten ktoś pytający wręcz czeka na jakąś moją gafę wynikającą z onieśmielenia miastem albo brakiem  ogłady.
 
Dopiero później zrozumiałam te dziwne spojrzenia. Nie reprezentowałam sobą niczego z powszechnych wyobrażeń o wiejskiej dziewczynie. Takiej nieśmiałej, brzydko ubranej, skromnej i pobożnie modlącej się przy każdej napotkanej kapliczce. Odstawałam od powszechnego wyobrażenia wieśniaczki.
 
Czy zdawałam sobie sprawę, że oddalam się od stereotypu? Nie do końca.
 
A potem wróciłam na wieś. Przedtem moimi problemami były spóźniające się tramwaje, niewłączone na czas grzejniki, mnogość wyborów, tłum śpieszących się ludzi, korki, złość, wyzwiska, zacinająca się winda. Warszawo, jaka ty byłaś zaborcza z tym swoim jestestwem. Pamiętam, jak stałam na Krakowskim, nie mogłam się oprzeć spojrzenia na żałobników, a moje oczy były wprost proporcjonalnie większe do ilości straganów, baloników, hot dogów i wszelkiego rodzaju śmierciożerców. To były piękne pogrzeby polskości. To był patriotyzm, który wziął dwa patyki i podzielił wszystko na krzyż. Takiej wiochy to ja na wsi nigdy nie widziałam.
 
Więc wróciłam. Zaczęłam tęsknić za tłumem, szukałam chodników, brodziłam w błocie i wypatrywałam chociaż jednego spóźnionego autobusu. Kiedyś usiadłam i narysowałam sobie jeden na drodze. Ot, tak. Żeby mi wrażenie sprawiał.
- Powiedz mi, jak ci się tu żyje - spytała się koleżanka. Milczałam. Kłamać nie chciałam, a naprawdę brakowało mi słów.
 
100 kilometrów lasu. 100 kilometrów lasów. I jeziora, których hektolitry zdawały się topić mnie w swych odmętach. Co robić? Gdzie wyjść z półrocznym dzieckiem?  Dlaczego nikt mnie nie uratuje? Przecież ja tu się zaraz utopię! Dlaczego nie zostałam w wygodnym mieście? Co mi odbiło, żeby wzgardzić chodnikiem, ogrzewaniem i podwózką metrem?
 
- Ciągle siedzisz w internecie! Wyłącz ten komputer!
 
Naprawdę? Wyłączyć? I skąd się dowiem, jak skończyła się budowa mostu? Kto mi podpowie, jaki film warto obejrzeć? Gdzie przeczytam najnowsze recenzje książek? Hm. Bez sensu. Kino zamknięte. W bibliotece w nowościach trociny. Most mam swój: nad Krutynią. Nowy - szybko im poszło.
 
- Zaraz kończę! I tak limit transferu już jest na wyczerpaniu. Nie zobaczysz mnie przy komputerze przez najbliższe 10 dni!
 
Las staje się gęściejszy. Jeziora trochę cieplejsze. Przejażdżka z wózkiem dalej jest lepsza niż roller coaster, ale nabieram wprawy. Umiem zrobić unik przed korzeniem. Coraz rzadziej się zakopuję. Poznaję coraz więcej internetowych sklepów. Filmy w gazetach są moim wybawieniem, odkopuję stare lektury. Przekonałam się, że nie muszę mieć obory, żeby widzieć gówno. Wystarczy mi telewizor. Gdy ktoś się mnie pyta, co ja tu robię, odpowiadam:
 
- Jestem wiejską matką. Mam las. Mam jezioro. Nie mam pod domem sklepu. W mojej gminie nie ma żłobka. Często nie ma u nas prądu. Jeszcze częściej - internetu. Żeby było ciepło, trzeba palić w piecu. Zakupy robimy hurtowe, bo do miasta minimum 15 kilometrów. Po większe jedziemy trochę dalej - 30 kilometrów. Mam za to błoto. Śnieg. Nie mam pod domem latarni. Nie ma u nas przystanku. Pociąg czuję wyłącznie do słodyczy, a raz widziałam, jak jedzie. Wtedy właśnie wyprzedziliśmy go rowerami. Jestem świadoma, że gdy coś się stanie mojemu dziecku, karetka może nie zdążyć. Więc oszczędzam na samochód. Chodzę w dresach. Zdarza mi się włożyć gumiaki mojego ojca. Mam klapki Kubota. Skarpetki kupujemy na bazarze.
 
Ty masz to w dupie.
 
Ja nie mam z tym problemu.
 
[Na podstawie tekstu powstał wywiad "Wiejska matka ma radę dla  mieszczuchów..."]

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
26 marca 2020
Czas się pożegnać - chcemy czy nie, pewne rzeczy musimy zakończyć.

Czas się pożegnać i powiedzieć sobie stop. Czas pewne sprawy zakończyć i rozstać się z uśmiechem na ustach.  

22 marca 2020
Dlaczego soda i ocet nie są najlepszym połączeniem podczas sprzątania?

W ciągu ostatnich trzech lat bardzo mocno wkręciłam się w naturalny ogród, ale wcześniej już zainteresowałam się ekologicznym sprzątaniem - soda i ocet to produkty, na których bazowałam. I pamiętam tę chwilę, kiedy dowiedziałam się, jak bardzo ekologiczne sprzątanie może być nieekologiczne. Gdybym nosiła kapcie, to by mi spadły. Mimo tylu lat chemii w szkole, […]

18 marca 2020
Bardzo przepraszam, ale edukacja domowa nie ma nic wspólnego z nauką zdalną, jaką serwuje nam szkoła

Ach, uleję sobie, bo dawno sobie nie ulewałam. Co mi tam. Bo ileż można czytać, że cała Polska jest w edukacji domowej. Nie jest. I jeśli myślisz, że wypełnianie po kolei zadań zadanych przez nauczycieli na ocenę to edukacja domowa, to wstań i się otrząśnij. Tak to, niestety, nie wygląda.    

16 marca 2020
Jak się ratować, żeby nie zwariować z dzieckiem w domu [spis DARMOWYCH platform, kanałów i wydarzeń online w czasie pandemii]

Ostatnio pokazałam na stories platformę do nauki, z której korzystał starszak [platforma jest dla nas obowiązkowa w ramach nauki online w szkole] i dostałam wysyp próśb i pytań, żebym pokazała, z czego uczy się starszak. I co mamy jeszcze w zanadrzu. Przeszperałam mój planer czasu, gdzie wypisałam sobie wszystko, z czego zamierzamy korzystać i myślę, […]

10 marca 2020
Kiedy dziecko traci to, co kocha najbardziej, a ty nie wiesz, jak mu pomóc

Żałoba kojarzy nam się  zazwyczaj ze śmiercią kogoś bliskiego i jest naturalnym stanem pojawiającym się po doświadczeniu straty. Żałoba dziecka podsuwa nam wyobrażenie pokrzywdzonej przez los sieroty, które utraciło mamę lub tatę. Od razu wyzwalają się w nas pokłady współczucia i bardzo dobrze to świadczy o stanie naszej empatii. Sytuacja utraty rodzica z powodu śmierci […]

5 marca 2020
Osiem rzeczy, którymi osiągniesz o wiele więcej niż zwykłą, pospolitą karą

Kara - słowo klucz współczesnego wychowania. Często stosowana zamiennie ze słowem "konsekwencje", które są niczym innym, lecz właśnie karą, tylko przyjaźniej nazwaną. Od lat unikam kar  i dopiero od jakiegoś czasu spotykam się z coraz większym zrozumieniem w tym temacie, jednak wciąż czuję zgrzyt, kiedy czytam, że ktoś nie stosuje kar na dziecku tylko konsekwencje. […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official