Wielka pułapka w zabawkach dostosowanych do wieku dziecka. Czy ktoś ufa tym oznaczeniom?

Joanna Jaskółka
5 listopada 2017

Udostępnij wpis

 

Jedną z najczęściej poruszanych kwestii w mailach od czytelniczek jest obawa, że ich dziecko nie rozwija się dobrze, bo nie bawi się zabawką dostosowaną do wieku. I jeśli kiedyś nie wątpiłam w to, że nikt tym oznaczeniom nie wierzy, to jednak z biegiem lat zwątpiłam, bo w wiadomościach ta obawa wraca jak bumerang, więc może czas położyć jej kres? Zwłaszcza z uwagi na młode mamy, które dopiero wchodzą do świata zabawek.

 

 

 

Nie. Nie ma większego znaczenia magiczna literka "od dwóch", "od trzech", "od czterech" lat. Jedyne, o czym ona informuje to fakt, jak wiele elementów ma zabawka oraz o tym, czy jej elementy są większe, czy mniejsze. Dajmy na to figurki dinozaurów są dla dzieci od trzech lat, ale mój dwulatek się nimi bawi i każdego gości na herbatce. Ale pójdźmy dalej - popularne przybijanki z gwoździkami - teoretycznie od lat czterech, ale nie wyobrażam sobie innej zabawki, oprócz małych lego [od lat pięciu], które zajęłyby Adasia na dłużej. Czemu przybijanki są od lat czterech? A temu, bo firma musi jakoś się obronić, gdyby takiemu dwulatkowi coś się z tym gwoździkiem stało. Jakby się stało, to wtedy firma mówi "ostrzegaliśmy" i "zabawka była źle użytkowana". Czy powinnam zabronić dwulatkowi bawić się przybijaniem gwoździków w planszę z korka? Jeśli jestem obok i pomagam mu układać, nie widzę żadnego powodu, czemu miałabym zabronić? Bo sobie paluszek drewnianym młotkiem stłucze? To się nauczy walić w gwoździk tak, żeby się nie uderzać. Zresztą oprócz zabawkowych gwoździków mam w domu kilka innych rzeczy, którymi może się zachłysnąć dwulatek i na szczęście żadna z nich Adasiowi nie smakowała na tyle, by ją połykać.

 

Czemu moje dziecko bawi się klockami lego niedostosowanymi do wieku? Bo ma takie klocki jego starszy brat i jest to jedyna zabawa, w którą bawią się razem i bez awantur. Jednak żadne "Lego" nie zachęci do tych klocków dwulatka, bo istnieje minimalne ryzyko, takie jak zachłyśnięcie się rzodkiewką, że jakieś dziecko połknie ten klocek. Choć w sumie, z racji tego, że starszak od dwóch lat bawi się małymi lego, to ryzyko istniało już jak Adaś zaczął robić glonojada na podłodze, czyli raczkować.

 

 

Największym ryzykiem w kupowaniu dzieciom zabawek dostosowanych rzekomo do wieku i warto na to patrzeć jest to, że dziecko faktycznie może być na taką zabawkę nie gotowe, bo będzie ona za trudna i tym sposobem straci do niej zapał. Nie polecam kupować na siłę zabawek dla starszych dzieci młodszym, jeśli nie mamy pewności, że to się sprawdzi. Jeśli się nie sprawdzi, to trudno, zabawka poczeka, ewentualnie zostanie rozwalona w trybie ekspresowym, czego często dokonywał mój starszak. Mimo że kilka razy zapragnął zabawki dla starszych dzieci, często kończyło się to albo pomocą rodziców, albo rozwaleniem. 2 na 10 zabawek okazywały się w porządku i dawał sobie z nimi radę.

 

 

Więc doradzam ostrożność i nie fiksowanie się na te oznaczenia na pudełkach. Jedyne, na co bym patrzyła,to dolna granica wieku. Dla wielu rodziców to jakaś wyrocznia. Dziecko ledwo co skończy dwa lata i dawaj, od razu mu kupować 2+. Skończy 3, to jazda z 3+. Zapominamy [i ja też zapominałam], że puzzle dla dzieci od dwóch lat są dla dzieci od dwóch lat, nie dla dwulatków. Zabawka dla dzieci od trzech lat to zabawka dla dzieci od trzech lat: czyli to dolna granica, mogą się nią bawić i trzylatki, i czterolatki, niektóre spodobają się też czterolatkom. Gdybym w jakikolwiek sposób ufała temu, że zabawka 2+ jest dla dwulatka, albo bym wpadła w nadmierny zachwyt, że mój półtoraroczniak rozwala takie jak swoje, albo w depresję, że mój trzylatek nie umiał ich ułożyć albo  w ogóle nie chciał. Zresztą, jeśli dziecko ma dryg do majsterkowania, to lepiej mu kupić narzędzia zabawkowe, niż żeby miał ci prawdziwy młotek wyrywać z ręki.

 

Oznaczenia na pudełkach nigdy nie powinny być wyrocznią. A ja coraz częściej odnoszę wrażenie, że u sporej grupy  rodziców właśnie tak jest: bo nie umie bawić się zabawką dla dwulatka, a ma dwa i pół. Bo nie umie puzzli dla dwulatka, a ma już dwa i trzy miesiące. A bo... i litania. A przecież nie ma sensu dołować się, że jedno dziecko wyczynia cuda wianki daną zabawką, a twoje jeszcze jej nie kuma. Jeśli da się skrzywdzić dziecko dobrymi chęciami, to będzie to właśnie próba wsadzenia je w tabelki, co w danym wieku powinno umieć lub jak się zachowywać. Wszystko jest kwestią indywidualną. Jedno dziecko szybciej wykształci zdolności manualne, ale będzie kiepskie w wyrażaniu emocji. Inne będzie rozwijać się społecznie, ale puzzle będą dla niego mordęgą. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie i nigdy we wszystkich dziedzinach na raz. To naprawdę rzadko spotykane sytuacje, że dziecko w wieku dwóch czy trzech lat ma opanowane wszystkie umiejętności dopasowane teoretycznie do wieku.  Jeśli masz taki egzemplarz - gratuluję. Jeśli nie masz - również gratuluję. Zarówno osoby wszechstronne, jak i specjaliści w danej dziedzinie są bardzo pożądane na rynku pracy 🙂

 

 

I napiszę chyba łopatologiczne to, co każdy rodzic czuje podświadomie, obcując ze swoim dzieckiem: kupujmy zabawki nie dostosowane do wieku, ale do umiejętności dziecka.

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
16 stycznia 2020
Ile jest wart szczery, biały i radosny uśmiech bąbelka?

Uśmiech bąbelka wart jest podobno wszystkie pieniądze. Podobno można nim również płacić, choć waluta to niepewna, VATu się z niej się nie odliczy, a i nie wszędzie przyjmują takie rozliczenie. Postanowiłam więc sprawdzić, ile taki uśmiech jest wart. Bo, co jak co, ale piękne oczy nie wystarczą. Uśmiech musi mieć swoją cenę.  

13 stycznia 2020
Do czego służą słuchawki wygłuszające i jak dziwnie wyglądają w nich dzieci na ulicy?

Swego czasu wdałam się w dyskusję na pewnej grupie, w której matka pytała, co może zrobić, kiedy jej córkę denerwuje strasznie hałas w szkole. Że dzieci krzyczą na przerwach i to strasznie córkę męczy. Doradziłam, bo nie wiem, czemu nie trzymałam języka za zębami, żeby kupiła córce słuchawki wygłuszające. Wyszła z tego dyskusja na trzy […]

9 stycznia 2020
Marzenie, które jak cień za mną krąży, na które codziennie się patrzę i które kiedyś wreszcie się spełni

To był maj, pachniała... ulica Anielewicza w Warszawie, a ja podjęłam decyzję, że spadam z tego miasta i więcej tu nie wrócę. Po siedmiu, prawie ośmiu latach mieszkania w stolicy, bogatsza o dwa kierunki studiów i dziecko, pakowałam manatki, bo... w sumie nie miałam nic do stracenia. Po latach ludzie będą mówić, że ej, ale […]

5 stycznia 2020
15 pomysłów, co zrobić z choinką po świętach - spalić, wyrzucić czy oddać?

Co roku o tej porze, niektórzy nawet wcześniej, a niektórzy później, większość zastanawia się, co zrobić z choinką po świętach. Z tym aktualnie rozsypujących się już wrakiem drzewka, które jeszcze tydzień temu cieszyło barwami i blaskiem, teraz jest nieco gorzej, bo ileż można stać, jeśli się zostało uciętym lub totalnie w nie swoim klimacie i […]

19 grudnia 2019
Czy można przeżyć miesiąc za mniej niż 1000 zł na posiłki?

Kolejny miesiąc minął, ja zrobiłam kolejne podsumowanie. Ostatnie w tym roku, bo w grudniu standardowo robię sobie przerwę od planowania i wyciągam wnioski z mojej spontaniczności. Dostałam kilka pytań od czytelniczek, postaram się więc na nie odpowiedzieć w tekście i na końcu wpisu. Na końcu na to najbardziej "gorące". Zobaczysz zresztą sama, że tobie przemknęło […]

9 grudnia 2019
Kredki dla dzieci, które dopiero zaczynają rysować albo zwyczajnie tego nie lubią

Po starszym synu, który rysować uwielbia i każdego dnia poświęca temu godzinę, a nawet więcej, niechęć młodszego do rysowania trochę mnie zaskoczyła. Wszak on bardzo dużo rzeczy robi tak, jak starszy brat i akurat stawiałam wszystko na to, że kredki dla dzieci będą obszarem największym kłótni. I się przeliczyłam.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official