Żałuję, że nie piję

Joanna Jaskółka
6 marca 2014

Udostępnij wpis

Pamiętam ten dzień, w którym zorientowałam się, że nie pamiętam poprzedniego. Dziwne uczucie. Dojmujący ból głowy sprawiał, że byłam całkowicie wybita z codziennego rytmu, a proponowana przez znajomych puszka piwa na kaca jawiła mi się potworem chcącym zeżreć mi mózg, kiedy tylko przystawię ją do ust. To było ponad pięć lat temu. Od tamtej pory na palcach jednej ręki mogę policzyć moje spotkania z procentem.

A nie należałam wcześniej do osób stroniących od alkoholu. Wręcz przeciwnie, lubiłam sobie golnąć coś na rozmach. Problemem jednak było to, że zdarzało mi się golnąć za dużo. I wtedy siebie nie lubiłam. Bo ani pisać nie mogłam, ani sensownie wysłowić i zaczynało mnie coraz bardziej irytować to, że nie panuję nad rękami, nogami, że całkowitą władzę nad swoim ciałem oddaję dobrowolnie ustnikowi z kilkudziesięcioma procentami. Spytałam się siebie - po co? I przestałam pić. 

Z dnia na dzień. Bez problemu. Kiedyś ktoś mi tłumaczył, jak łatwo rzucił palenie, to ja teraz opowiadam, jak prosto mi było przestać pić. I jak było mi po tym lepiej - zyskałam mnóstwo czasu, bo nawet po imprezie mogłam siąść i na żywca spisać swoje wrażenia. Następnego dnia byłam świeża i wypoczęta [to jeszcze było przed dzieckiem] i zazwyczaj byłam jedyną osobą, która pamiętała wszystkie pijackie wybryki. Zabawne. 
A najzabawniejsza była reakcja innych. W naszym kraju ktoś, kto zwyczajnie nie chce się spoić lub mówi, że nie lubi alkoholu, traktowany jest albo jak AA, albo... jak idiota. Niepijący są osobnikami niższej kategorii. Są kompletnie w towarzystwie niepotrzebni. Zamulają. Czasem są nawet tak głupi, że kontrolują sytuację i nie pozwalają się dobrze zabawić. Dziwacy. 
Naprawdę? - znajomi pytali i kręcili z niedowierzaniem głowami - nawet kieliszka? Głupie pytania jednak wcale nie były najgorsze. Najgorszy był typ nagabywacza, który stawiał sobie za cel przekonanie mnie, jak to jedna lampka mi w ogóle nie zaszkodzi. No weź, ze mną nie? Nie umiesz pewnie pić! No zobacz, jaka pyszna wódeczka! Za moje zdrowie nie wypijesz? A najlepsze było to, że kiedy byłam w ciąży, liczba nagabywaczy wcale się nie zmniejszyła. Budziłam zdziwienie, że nosząc dziecko w brzuchu, dziecko zagrożone, nie chcę sobie pozwolić na grzańca czy łyk piwa. Dziwna byłam! Przecież dziecku kieliszek wina nie zaszkodzi, a wszystko, co udowodnili badacze, to pic na wodę, próba stłamszenia naszej narodowej tradycji wiecznej libacji. Wypij, przyszła matko, najwyżej szlag ci dziecko trafi, będzie okazja zrobić drugie po pijaku. 
Po ciąży było gorzej. O ile wtedy miałam jakąś wymówkę, która czasem trafiała do rozumów, to potem moja siła argumentów zmalała. Przecież dziecko już nie w brzuchu, łazi sobie pod stołem, wypij matko, nic się nie stanie! Moje tłumaczenie, że jednak wolę nie ryzykować, bo jak coś się jednak stanie, byłoby dobrze, żeby chociaż jedna osoba chodziła trzeźwa, kwitowane były zdumionym spojrzeniem. Przecież to całkowite normalne, że na rodzinnej imprezie, spotkaniu ze znajomymi, każdy pije, nie zważając na to, że po domu kręci się dziecko. TO JEST NORMALNE. Serio.
Matka, która nie pije, stała się ewenementem. Atrakcją. Obiektem żartów. Było mi prościej, bo autentycznie nie czułam pociągu do alkoholu, przestał mi smakować. Zastanawiałam się jednak co z tymi, dla których rezygnacja z picia jest faktyczną trudnością? Wyzwaniem? Czy zdolni są stawiać opór, czy prostu rezygnują i licząc na łut szczęścia, zaliczają kolejne kolejki?

Bo trudno być w Polsce osobą niepijącą. Traktowanym jest się z przymrużeniem oka, protekcjonalnie. Kiedy już wydusisz z siebie, żeś ani AA, ani  w ciąży, nie przyjmujesz antybiotyków i nie jesteś dziś kierowcą, pozostaje ci dzierżyć odważnie zdziwione spojrzenia i tłumaczyć spokojnie swoje stanowisko, które budzi tym większe zdziwienie, im więcej towarzystwo zdążyło już zatankować. A ty siedzisz. Siedzisz i chłoniesz te pijackie wyziewy, a wszystko tylko po to, żeby, gdy już poprosisz chociaż o szklankę czystej coli, usłyszeć od przyjaciół:

- Samej coli? No co ty! Na popitkę na nie starczy.

I właśnie wtedy naprawdę żałuję, że nie piję. Zapewne po kilku głębszych ten żart zdawałby się bardziej zabawny.

No i teraz wasza kolej - alkohol w ciąży lub przy dziecku? Można?

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    18 lipca 2022
    Jak wspierać dziecko w nauce języka, żeby utrzymać motywację?

    Obecne wakacje miały być dla nas resetem. Bez stresu wyjazdów i kolonii. Siedzimy w domu, zwiedzamy okolicę, zajmujemy się naszymi zwierzętami domowymi i ogrodem – teoretycznie nie mamy żadnych obowiązków. Dlatego pojawił się pomysł na zapisanie młodszego syna na kurs językowy w szkole ProfiLingua – by mógł w wakacje uczyć się przez zabawę. Bo jeśli […]

    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official