A ile słów zna twoje dziecko?

Joanna Jaskółka
24 marca 2014

Udostępnij wpis

Miałam ogromne szczęście, że moje dziecko chce i lubi mówić. Niektórzy twierdzą, że trudno wychować niemowę matce, której gęba się nie zamyka i non stop coś tam memle przez usta, ale ja wiem swoje. Doceniam każdą próbę wypowiedzenia nowego wyrazu, chłonę z uwielbieniem nieskładne zdania, cieszę się nawet, kiedy nagle wypowie takie słowa, od których czerwienieją uszy na zewnątrz i od środka. Bo przynajmniej mówi. Wiem przecież o tym, że są dzieci, które mówić nie chcą.

Moje uwielbienie dla pierwszych słów i zdań Kosmyka zawarłam zresztą w "Szortach", do których zaglądacie często, a których ja ostatnio nie nadążam aktualizować - bo, ku mojemu przerażeniu, Kosmyk strzela anegdotami jak przysłowiowa kura wiadomo czym. Musiałabym non stop chodzić z notesem i naprawdę wytężać słuch, bo niektóre powiedzonka, jak już siądę do komputera, są tak osłuchane, że dla mnie, na przykład, mało śmieszne.

Ostatnio moja mama, kładąc się ze śmiechu na ziemi, wołała mnie histerycznie:

- Aśka! Aśka! Chodź tu, bo nie wytrzymam! On chce jakąś nepatankę w metetalce!

Być może mojej mamie coś już się ze słuchem dzieje, ale raczej podejrzewam, że "petatankę w metatalce" słyszałam tyle już razy, że nie jest ona dla mnie żadną tajemnicą i doskonale wiem, że chodzi o jajko niespodziankę w samochodziku Kosmyka - śmieciarce.

I wiecie co? Te dwa słowa to ostatnie "dziecinne" wyrażenia Kosmyka. On już mówi tak ładnie i tak wyraźnie, coraz częściej pełnymi zdaniami, że z powodzeniem zawstydza wszystkie okoliczne dwulatki. Czyja to zasługa? Być może mojego nielubiącego spoczynku języka, ale kolejny raz powtarzam - że to raczej szczęście. Jakiś taki wyjątkowo korzystny splot zwojów mózgowych, który na pierwszy rzut w procesie dorastania wziął mowę, a na przykład korzystanie z toalety albo doskonalenie zdolności manualnych odsunął na dalszy plan.

No życie.

Ale nie każdy ma okazję cieszyć się rozgadanym dzieckiem. Coraz częściej piszą do mnie mamy, których maluszki, oprócz kilku podstawowych słów, nie chcą mówić wcale. Te mamy piszą do mnie o poradę, chcą wiedzieć, jak ja to robię. Do tej pory nie wiedziałam, co im odpowiedzieć, ale ostatnio [dzięki Projekt Człowiek!] dowiedziałam się o niesamowitym ruszeniu. Otóż grupka logopedów z forum  "Logopedia- terapia zaburzeń mowy" postanowiła zorganizować darmowe ogólnopolskie konsultacje logopedyczne.

Chodzi o projekt "272 słowa". Więcej przeczytacie o nim TUTAJ. Warto natomiast wiedzieć, że:

Badania naukowe dowodzą, że dziecko w wieku dwóch lat powinno używać ok. 300 słów, niektóre źródła podają nawet, że 400 oraz posługiwać się prostymi zdaniami. Jeśli dwulatek mówi niewiele albo nie mówi wcale, warto skonsultować to ze specjalistą. Logopeda sprawdzi m.in. budowę anatomiczną i funkcjonowanie narządów mowy, sposób połykania, żucia, gryzienia, przeprowadzi orientacyjne badanie słuchu, przyjrzy się motoryce małej, oceni umiejętności językowe, co pozwoli w przybliżeniu określić, na czym mogą polegać problemy z rozwojem mowy dziecka.


Dzień darmowych konsultacji wyznaczono na 26 kwietnia. TUTAJ  możecie zerknąć, które gabinety biorą udział w projekcie i jak się zapisać na wizytę. Naprawdę warto, bo jednym spotkaniem można rozwiać wszystkie wątpliwości i pomóc swojemu dziecku kształcić i rozwijać najważniejszą umiejętność człowieka - mowę.


Logopedzi, którzy również chcą wziąć udział w akcji, także mogą się jeszcze zapisywać! A cały projekt można śledzić na FB - TUTAJ.


A teraz możecie policzyć - ile słów znają wasze dzieci?

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
27 stycznia 2020
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna - czego się bać, na co się przygotować i jak wygląda wizyta

Najeździłam się do tej poradni, kiedy starałam się o opinię dla moich dzieci. Najeździłam, kilka razy pokazałam na insta, że jeździłam, kilka razy zobaczyliście "Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna" na mojej liście zadań w planerze i padło pytanie - nie wstydzisz się, że musisz dzieci do Poradni zawozić? Ty, taka mądra i sobie nie radzisz? I tak sobie […]

23 stycznia 2020
Jak pracować z dzieckiem w domu - rzucić pracę, czy rzucić dziecko?

Od ponad siedmiu lat regularnie dodaję wpisy na blogu posiadając na stanie jedno albo dwójkę dzieci. Starszy, co prawda, chodzi już do szkoły, ale młodszy wciąż jest w domu i na przedszkole mówi zdecydowane "nie". Więc, chcąc nie chcąc, dostosowałam się do tego i wszystko, co robię, robię z uwagą, że nie jestem sama w […]

22 stycznia 2020
A twoje dziecko jest leniem, patałachem, niezdarą, nieśmiałkiem czy prymusem?

Ten post powstał pierwotnie jako emocjonalny wpis na mojej grupie Wiejskie Matki, na której na wpuszczenie znów czeka kolejka tysiąca osób. Mam ewidentny problem z podejmowaniem decyzji, kogo wybrać i kogo wpuścić, można nawet powiedzieć, że jestem leniwa w tym temacie. A im dłużej będziesz mi mówić, że jestem leniwa, tym bardziej będę w to […]

16 stycznia 2020
Ile jest wart szczery, biały i radosny uśmiech bąbelka?

Uśmiech bąbelka wart jest podobno wszystkie pieniądze. Podobno można nim również płacić, choć waluta to niepewna, VATu się z niej się nie odliczy, a i nie wszędzie przyjmują takie rozliczenie. Postanowiłam więc sprawdzić, ile taki uśmiech jest wart. Bo, co jak co, ale piękne oczy nie wystarczą. Uśmiech musi mieć swoją cenę.  

13 stycznia 2020
Do czego służą słuchawki wygłuszające i jak dziwnie wyglądają w nich dzieci na ulicy?

Swego czasu wdałam się w dyskusję na pewnej grupie, w której matka pytała, co może zrobić, kiedy jej córkę denerwuje strasznie hałas w szkole. Że dzieci krzyczą na przerwach i to strasznie córkę męczy. Doradziłam, bo nie wiem, czemu nie trzymałam języka za zębami, żeby kupiła córce słuchawki wygłuszające. Wyszła z tego dyskusja na trzy […]

9 stycznia 2020
Marzenie, które jak cień za mną krąży, na które codziennie się patrzę i które kiedyś wreszcie się spełni

To był maj, pachniała... ulica Anielewicza w Warszawie, a ja podjęłam decyzję, że spadam z tego miasta i więcej tu nie wrócę. Po siedmiu, prawie ośmiu latach mieszkania w stolicy, bogatsza o dwa kierunki studiów i dziecko, pakowałam manatki, bo... w sumie nie miałam nic do stracenia. Po latach ludzie będą mówić, że ej, ale […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official