Bezpieczeństwo dziecka nad jeziorem

Joanna Jaskółka
19 października 2014

Udostępnij wpis

 

Zgroza, zmieszanie i ogólnopolska nagonka dopadła ostatnio moich czytelników, kiedy to nierozważnie, acz któryś raz z rzędu, pokazałam Kosmyka radośnie spędzającego czas na pomoście. Co prawda, w komentarzach był spokój, ale ileż wiadomości dostałam na temat mojej nieodpowiedzialności, rozpasania i ogólnie tego, jak bardzo złą matką jestem, bo... puszczam dziecko na pomost. I nie trzymam go, podczas tego spaceru, jak psa na smyczy...

 

Chodzi o kilka zdjęć, które pokazałam w tekście "Co było we wrześniu". Podobno krew wam zamarła, serce stanęło, wątroba się cofnęła, a nerki przestały pracować. Bo moje dziecko stało na pomoście.

W sumie... doskonale was rozumiem. Mi też czasami serce staje, kiedy widzę wasze dzieci biegające po... chodniku. Chodniku, który graniczy z ulicą. Albo nawet po ulicy. Albo w jej pobliżu. Tak, jak wy tłumaczyliście mi, że to przecież sekunda i Kosmyk może wpaść do wody albo... wskoczyć do niej, tak jak mogłabym tłumaczyć wam, że to sekunda i wasze dziecko może wbiec pod samochód albo pod rower.

Prawda?

 

No bo może. Dziecko na chodniku może nagle wbiec na ulicę, dziecko na rowerku może zwiać rodzicowi prosto pod koła samochodu, dziecko na pomoście może stracić kompletnie panowanie nad sobą i wskoczyć do przeraźliwie zimnego jeziora...

Jest taka możliwość, nie możemy jej ignorować... Tylko że...

 

No właśnie. Wasze dzieci zapewne zdają sobie sprawę, jakie niebezpieczeństwa czekają na nie na drodze. Z pewnością wyczuliliście w nich ostrożność w pewnych sytuacjach i powtarzacie swoje słowa jak mantrę. Wychowały się przecież w mieście [przepraszam, wiejscy rodzice, to głównie miastowi mieli serce w żołądku, więc do nich kieruję swe słowa], wiedzą doskonale, co to pociąg, tramwaj, taksówka i ścieżka rowerowa. Wszystko to znają od urodzenia, ciągle w tym otoczeniu przebywają, więc... czasami nawet nie musicie przypominać o byciu ostrożnym. Ale i tak przypominacie. Na wszelki wypadek.

Myślicie że ja tego nie robię? A Kosmyk do tego jest na tyle głupi, że nie rozumie, że pod pomostem całe jego życie płynie woda?

Na ulicy, na chodniku w dziecko może wjechać samochód, rower, skuter, motor. Nawet pijak może się na dziecko przewrócić. Wszystko się może stać na drodze i zawsze mnie zadziwia, jak wy żyjecie? Jak bardzo musicie być całe życie zestresowani, skoro dziecko na pomoście - na pomoście, na którym stawiało swe pierwsze kroki, na pomoście, który zna jak własną kieszeń i doskonale wie, jak należy po nim chodzić, biegać i że absolutnie nie wolno skakać, na pomoście, z którego w wakacje spadł tyle razy do [dość płytkiej, na kilkanaście centymetrów] wody i raczej zdaje sobie sprawę, że nieostrożność grozi ponowną kąpielą i [o zgrozo, bo Kosmyk tego nie znosi] zmoczeniem loków, wreszcie dziecko na pomoście, na którym nic w nie wjedzie, nic go nie przewróci, ewentualnie wpadnie na mało rozgarniętą  kaczkę - że dziecko na tym pomoście budzi wasze przerażenie niemalże jakbym zostawiła go na noc w Mordorze i to bez kanapek. I hobbita.

 

Serio. Nie kumam.

 

Zupełnie przeciwnie od Kosmyka, który ma prawie trzy lata i całkiem duży rozumek i kiedy wchodzi na pomost i mówi "O, dziś jest ślisko, muszę uważać", to ja naprawdę nie mam nic już nic do dodania.

 

Na drodze, na chodniku, może stać się wszystko. Co się może stać na pomoście? Dziecko jedynie, jeśli jest mało rozgarnięte akurat tego dnia, może wpaść do wody. Ale jego matka jeszcze nie zagrzybiała i umie za dzieckiem wskoczyć, a biorąc pod uwagę to, że do domu mamy całe 200 metrów, to po drodze najwyżej nabawimy się oboje kataru. Z tego co wiem, od tego jeszcze nikt nie umarł.

 

 

bezpieczenstwo dziecka nad jeziorem, nad woda, dziecko nad woda, jak sie zachowac, dziecko na pomoscie,

 

bezpieczenstwo dziecka nad jeziorem, nad woda, dziecko nad woda, jak sie zachowac, dziecko na pomoscie,

 

bezpieczenstwo dziecka nad jeziorem, nad woda, dziecko nad woda, jak sie zachowac, dziecko na pomoscie,

bezpieczenstwo dziecka nad jeziorem, nad woda, dziecko nad woda, jak sie zachowac, dziecko na pomoscie,
bezpieczenstwo dziecka nad jeziorem, nad woda, dziecko nad woda, jak sie zachowac, dziecko na pomoscie,
bezpieczenstwo dziecka nad jeziorem, nad woda, dziecko nad woda, jak sie zachowac, dziecko na pomoscie,

 

Buty i bluzka: H&M
Spodnie: Next
Chustka: Medicine
Plecak: SkipHop
bezpieczenstwo dziecka nad jeziorem, nad woda, dziecko nad woda, jak sie zachowac, dziecko na pomoscie,

 

 

bezpieczenstwo dziecka nad jeziorem, nad woda, dziecko nad woda, jak sie zachowac, dziecko na pomoscie,

Wiecie, co jest najgorsze? Demonizowanie wody. Tłumaczenie dziecku, że woda jest niebezpieczna sama w sobie. To jest podobnie jak w "Zabawie z prądem" [w ogóle to możecie wejść w ten tekst i wziąć udział w konkursie!]. To nie prąd jest niebezpieczny, tylko nieodpowiednie go użytkowanie, niewłaściwe się z nim obchodzenie grozi wypadkiem. To nie woda i pomosty są niebezpieczne, ale niedocenienie ich siły, potęgi i możliwości.

 

Moje dziecko doskonale wie, jak się na pomostach i wobec wody zachować. Prawie całe swoje życie mieszka nad jeziorem, biega po tych pomostach i byłabym idiotką, gdybym odpowiednio go na te okoliczności nie przygotowała. Moje dziecko poza tym zdaje sobie sprawę, że jeśli nie ma mnie w zasięgu wzroku, obowiązuje kategoryczny zakaz wchodzenia na pomosty i zbliżanie się do wody. A poza tym, jak już mówiłam, czasem nie zdążę powiedzieć "Uważaj", a on już sam mnie ostrzega, że dziś pomosty są wyjątkowo śliskie.

 

To nie mój problem, że wy się boicie o bezpieczeństwo mojego dziecka. To wasza odpowiedzialność, żebyście wy nie bali się o swoje dzieci w podobnej sytuacji.

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    24 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Iwona A.
    8 lat temu

    Zgadzam sie. W zupelnosci. W moim domu nie byly potrzebne barierki przeciwschodowe bo dzieci po prostu same na schody nie wlazily. Nie i juz. Na ulice tez nigdy nie wybiegaly, do jeziora same nie wchodzily, do morza tez nie. Nic na siebie ze stolu nie sciagaly, po meblach nie skakaly. Moze to kwestia wychowania a moze po prostu grzeczne takie byly. To zasluga rodzicow ze dziecko wie jak gdzie sie

    Różyczka
    8 lat temu

    Heh z ta smycza to chyba nie do konca 😉 bo przeciez plecaczek ma smycz :p (tez taki posiadamy).

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Różyczka
    8 lat temu

    Ale smycz nie wyciągnięta! 😀

    Różyczka
    Reply to  Różyczka
    8 lat temu

    To nie mialao byc uszczypliwe ;-)<br />My kupilismy swojemu jak mial 1,5r i pojawila sie siostra.<br />Jestem ogolnie zadowolona z ich oferty.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Różyczka
    8 lat temu

    Ale ja tego nie odebrałam jako uszczypliwość 🙂 U nas też plecaczek sprawdza się świetnie, zwłaszcza, uwaga, w mieście! 😀

    Anna Pacek
    8 lat temu

    Kurcze ja chyba jestem trochę przewrażliwioną mamuśką,bo strasznie uważam na Lidkę podczas spacerów...wiesz niby miasto małe a ruch jak w Nowym Jorku! Tyle,że moja mała jest taka szalona i nigdy nie wiem co jej strzeli do tego blond łepka. Generalnie rozmawiamy z nią na temat różnych niebezpieczeństw,ale nie wiem ile z tego trafia tam, gdzie powinno. A co do wtrącania się w czyjeś wychowywanie to

    Katarzyna O
    8 lat temu

    Brawo! Jak mi ktoś zaczyna mówić jakie to czy tamto jest niebezpieczne. To mówię krótko. Nawet jak będę szła po chodniku, to może spaść na mnie cegła i mnie zabić. Niektórych zdarzeń nie unikniemy, bo są od nas niezależne. A dzieci możemy uczyć, tak jak Ty uczysz Kosmyka, rozpoznawać niebezpieczeństwo i uważać np. na śliskim pomoście.

    Prezentuje Prezenty (Asia)
    8 lat temu

    Dokładnie tak jest - dziecko uczy się tego co ma w swoim otoczeniu. My co prawda mieszkamy w Warszawie, ale na totalnych przedmieściach, w dodatku na małym, zamkniętym osiedlu, gdzie ulica jest jednocześnie placem zabaw, więc moja córeczka nie ma żadnego respektu przed ulicami. Ale za to mając 2 lata rozpoznaje które malinki są już dojrzałe do zerwania, a które nie i wie, że nie wolno zrywać i

    Mm Le
    8 lat temu

    Powinnaś w odpowiedzi odsyłać link do tekstu o obozie przetrwania 🙂 Tam dopiero narażasz dziecko na &quot;niebezpieczeństwa&quot;, nie tylko serce mieliby w żołądku :)<br />

    Ania
    8 lat temu

    Ja osobiscie sie z tym nie zgdzam. To tylko trzylatek. Sama piszesz ze kiedys do tej wody wpadl.. woda moze byc plytka a jak dziecko wpadnie buzka i sie zakrzyusi to raczej mu wiele nie pomozesz. Wole byc matka ostrozna i chociaz moje dzieci wiedza ze nie wolno zblizac sie do ulicy czy chodzic kolo wody to wole dac im reke w ten sposob dbam o ich bezpieczenstwo. Mowisz ze Kosmyk do wody nie

    Iwona A.
    Reply to  Ania
    8 lat temu

    Oj Ania Ania, a w domu to trzymaj dziecko za raczke w czasie zabawy bo jeszcze sie potknie i o kant sciany glowka uderzy... Kroj mu jedzenie na kawaleczki i sama wkladaj do buzi i patrz jak gryzie zeby sie czasem nie zadlawilo. Nie zapomnij zawsze, za kazdym razem je ubierac bo sobie jeszcze koszulke wokol szyi zaplacze i sie udusi. Zawsze trzymaj na sedesie bo dupka mu wpadnie i zrobi sobie

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Ania
    8 lat temu

    Wepchną się do wody? To je wyciągnę. Od zakrztuszenia też się nie umiera i ten jeden raz kiedy Kosmyk wpadł ze swojej winy do wody [bo od tamtej pory uważa na to bardziej niż ja] raz na jakiś czas przypominam sobie zasady postępowania w razie zakrztuszenia, gdyby miało to miejsce. Pisałam zresztą o nich na blogu. Tak jak pisze Iwona - na plaster go do siebie nie przyspawam - kiedyś się wywróci

    Anonymous
    Anonymous
    8 lat temu

    Oglądałam zdjęcia, jestem z miasta i nic mi się nie zjeżyło na głowie 🙂 Przecież skoro robisz zdjęcia, to chyba nie teleobiektywem z okna z domu, tylko jesteś obok niego... Poza tym zgadzam się z Twoim tokiem rozumowania: nikt tak dziecka nie upilnuje jak... ono samo! i tego trzeba uczyć. Przyjdzie przecież moment, że nie będzie Cię przy nim, musi się nauczyć, że o swoje bezpieczeństwo musi dbać

    Kobieta blogująca
    8 lat temu

    O zgrozo! Jak ja Wam zazdroszczę tego śliskiego pomostu 🙂 I tej białej płachty żagla gdzieś na horyzoncie!<br />I tak, zgadzam się z Tobą!

    beata bujdasz
    8 lat temu

    Nigdy mi serce nie zamarło, może dlatego że sama chowałam się nad jeziorami. Swoich chłopców też ciągam gdzie się da i uprzedzam zawsze co się może stać. Jeszcze żyją to chyba do nich trafia 🙂 Jak patrzę na Wasze foty to Wam zazdroszczę tych pomostów i wody.

    Lenka
    8 lat temu

    Choc sama nie mam jeszcze dzieci to zgadzam sie z Toba calkowicie... porzed czyms innym przestrzega sie dzieic wychowanych w miesie a porze czyms innym dzieci wychowanym nad jeziorami...nie warto sie takimi ludzmi przejmowac ;*

    Anonymous
    Anonymous
    8 lat temu

    I love you Matko! 🙂 <br />

    Anonymous
    Anonymous
    8 lat temu

    Jak przeczytałam Twoją notkę to przez głowę przetoczyły mi się te wszystkie historie, że np. dziecko utopiło się w szambie, mimo, że zawsze wiedziało, że ma tam nie podchodzić, albo, że wypadło z okna choć nigdy wcześniej do okna nie podchodziło, albo wybiegło na ulicę, a zawsze wcześniej tak rozważnie szło obok mamy... <br />Można tłumaczyć milion razy a potem dziecko ten jeden raz pokieruje się

    adeceha
    8 lat temu

    Ja mam problem bo mieszkamy w Holandii i na każdym kroku w środku miasta kanały i inne akweny wodne (nawet 15 metrów od naszego placu zabaw). I niestety ja nie umiem pływać, poza tym jestem w ciąży a mój smyk 15- miesięczny wchodził by do każdej wody. I najgorsze że słowne upomnienia nie działają na niego. Jedyny sposób by faktycznie raz wpadł do takiej zimnej wody. Ale jakoś w październiku do

    Anonymous
    Anonymous
    8 lat temu

    Widzę, że pozytywne anonimy są jednak akceptowane, dlatego jest dla mnie szansa :)<br />Podpisuję się pod postem obiema rękami i nogami! 🙂 Równie dobrze dziecko mogłoby nie przebywać w pobliżu jedzenia &quot;bo się zakrztusi&quot;, w pobliżu drzewa &quot;bo może gałąź spadnie&quot;... Wymieniać można w nieskończoność. Święta racja!

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Anonymous
    8 lat temu

    Nie da rady wam przemówić do rozumu, a niektóre wypowiedzi są fajne 🙂 W każdym razie wszystkie niepodpisane komentarze, które chcą wpaść ze mną w polemikę... nie mają tej szansy, bo nie będę gadać do człowieka, który nie ma odwagi się przedstawić. A ja nie mam ochoty się denerwować dzisiaj, więc pozytywy lecą, anonimowe negatywy kisną w spamie 🙂 Serio, tak trudno się chociażby imieniem

    Franka Kacperska
    8 lat temu

    Ooo, plecaczek Skip Hop! My też mamy. Jest super. Co prawda nie dinozaura tylko pieska ale i tak jest ekstra. Mamy jeszcze do tego bidon i sprawdza się w 100%. Ogólnie produktów skip hopa mamy sporo, bo przynajmniej w naszym wypadku, sprawdzają się. Nie wiem czy widziałyście płaszczyk przeciwdeszczowy i parasolkę z sówką? My właśnie zamówiliśmy 🙂 Nie możemy się doczekać 🙂

    Kijankowo
    8 lat temu

    Trzeba dziecko pilnować, ale nie wpadajmy w paranoję. <br />

    Ronja
    Ronja
    6 lat temu

    Niestety, mieszkam w mieście i jak idziemy po chodniku, to mam stan wzmożonego napięcia, oczy dookoła głowy i bezustannie upominam moje dziecko. Strasznie to męczące. Za to na wsi, w parku czy lesie jestem (prawie) zupełnie wyluzowana, dlatego bardzo Wam zazdroszczę.

    6 grudnia 2022
    Jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko?

    Kiedy sytuacja w kraju pogarsza się, a z każdej strony jesteśmy zalewani informacjami o rosnącej inflacji, wielu rodziców czuje ciarki na myśl o zbliżających się świętach. Co się stanie, gdy Wigilia nie będzie „na bogato”? A przede wszystkim, jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko, a marzenia są ogromne? […]

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official