Co będzie, gdy zgaśnie światło?

Joanna Jaskółka
2 lipca 2015

Udostępnij wpis

Żyjemy w świecie, w którym światło dochodzi praktycznie wszędzie. Gdy go gdzieś brakuje, ratujemy się lampkami, latarkami, świeczkami, latarniami. Czeka nas świetlana przyszłość, bo już dziś prawie 98 procent noworodków nigdy nie zaznało prawdziwej, czystej ciemności. Światło w naszym życiu jest wszechobecne i nawet nie wyobrażamy sobie, co będzie, gdy go zabraknie.

 

 

Pamiętam moją pierwszą noc w Warszawie. Miałam zaledwie kilka lat, spałam u ciotki na piątym piętrze bloku na Hucie. Mimo późnej pory nie mogłam zasnąć, bo wszędzie było niesamowicie jasno. Przez okna włamywała się poświata latarni przy alejce, z bloku na przeciwko mrugały na mnie okna. Nie mogłam zasnąć, bo przyzwyczajona do mazurskiej, oświetlonej słabym światłem gwiazd nocy, ta noc była dla mnie zwyczajnie zbyt jasna. Kilkanaście lat później, gdy mieszkałam w Warszawie, nigdy nie miałam okazji porządnie się wyspać.

 

Pamiętam też ogniska nad jeziorem. Mieszkałam wtedy dokładnie tu, gdzie mieszkam teraz, w małym domku na skraju lasu. Żeby wrócić z ogniska do domu, musiałam przejść sporo ponad kilometr przez las. Zawsze, gdy wstawałam od zgromadzonych przy ogniu ludzi i się żegnałam, wszyscy pytali się mnie, czy mnie odwieźć a może odprowadzić. Odpowiadałam, że lubię chodzić sama i zanurzałam się w ciemność. Dopiero potem powiedzieli mi, że robiłam coś, na co oni nigdy by się nie odważyli - spacerowałam w kompletnych ciemnościach. Choć dla mnie ta ciemność była naturalna, drogę oświetlały mi gwiazdy i świetliki.

 

Nastały czasy, gdy z czegoś, co było naturalne, robimy nienaturalny dyskomfort. Palimy lampki, lampeczki, światełka, świeczki, odgradzając się od ciemności, która wbrew pozorom jest niesamowicie ożywcza. To ona ustala rytm biologiczny, do którego nasze ciało przystosowywało się od tysięcy lat. To ona też pozwala organizmowi sprawnie funkcjonować - właśnie podczas ciemności aktywują się enzymy, które regulują spalanie tłuszczu i odpowiadają za gospodarkę glukozą. Odgradzając się jasnym światłem od ciemności, odgradzamy się od naturalnego cyklu naszego organizmu, a co gorsze - zapominamy, jak w tej ciemności funkcjonować.

 

Widać to zresztą w komentarzu pod tekstem, który zainspirował mnie do powyższych rozważań ["Jak sypiali nasi przodkowie" - polecam ten tekst, mowa w nim o śnie, ale został tam też liźnięty temat zaśmiecania światłem, co zainspirowało mnie do napisania tego tekstu]

 

Coś mało przekonywujący jest argument o naturalności nocnej przerwy poświęconej odwiedzinom, czy innym aktywnościom. Przecież było czarno jak u murzyna . ... ! Większość biedaków nie używała w miarę wygodnych woskowych świec, a jedynie jakieś łuczywa, czy światło z ogniska palonego w kurnej chacie.

 

W artykule mowa była o podwójnym śnie, czyli o tym, że nasi przodkowie spali na dwie tury: najpierw cztery godziny,  potem robili sobie przerwę na podkurek, a potem znów kilka godzin spali. Komentującemu wydawało się to niemożliwe - wstać i funkcjonować przez dwie godziny w nocy - i wcale mu się nie dziwię. Nawet w moim lesie noc nie jest już całkowitym mrokiem. Pomijając źródła światła, do których moje oko już się przyzwyczaiło - gwiazdy, świetliki, poświata księżyca, od ciemności odgradzają mnie wszystkie elektryczne bajery, których nie umiałam sobie odmówić - czerwona lampka na telewizorze, cyfrowy zegar na kuchence, ekran telefonu.

 

Nikłe źródło światła, powiecie? Ale jednak światło, które skutecznie rozprasza całkowity mrok.

 

Co będzie, gdy zgaśnie światło? - myślałam, kiedy przeprowadzałam się z jasnej Warszawy na ciemne Mazury. Wiedziałam, że brak prądu to w naszym lesie standard i byłam ciekawa, jak sobie poradzi z tym moje dziecko, na którego kołyskę każdej nocy padała łuna stojącej przed blokiem warszawskiej latarni. Pomyślałam, że za wszelką cenę uchronię go przed ciemnością i każdej nocy dbałam o to, by najpierw do naszej sypialni [mi lampka w nocy przeszkadza] padała spora łuna światła z korytarza. Potem zakupiłam Kosmykowi lampkę do jego własnego pokoju. Aż którejś nocy padłam wyczerpana i o tej lampce zapomniałam. I właśnie ona, ta całkiem ciemna noc, stała się pierwszą przespaną nocą mojego kilkumiesięcznego syna. Przespał ją spokojnie, przespał ją całkowicie, właśnie wtedy, gdy oprócz kołdry otulał go czysty, nie zabrudzony światłem mrok.

 

Kiedy wieczorem zrywa się wiatr, żarówka zaczyna niebezpiecznie mrugać, nie boimy się ciemności, które za chwilę zapadną i nie szukamy w popłochu świec i latarek. Oswoiliśmy noc na tyle, że nie czujemy przed nią strachu, nasze oczy się do niej przyzwyczaiły na tyle, że gdy znajdujemy schowaną w szafce latarkę i zapalamy świece, przez ciało przechodzi dreszczyk niepokoju. Bo przeszywające mrok światło jest czasem straszniejsze od bezpiecznej, zakrywającej strachy, zwyczajnej i naturalnej ciemności. Przyzwyczajając do niej oczy widzimy tyle, ile chcemy zobaczyć. Nie martwimy się, co się czai za snopem światła. Jesteśmy spokojni.

 

Czasem, gdy wieczorem nasza ręka bezwiednie wędruje do pstryczka lampki, warto tę rękę powstrzymać i chwilę pooddychać ciemnością. Warto też do niej przyzwyczajać od małego dzieci, które żyjąc w świecie całkowicie zaśmieconym światłem, kiedyś, gdy tego światła zabraknie, może się w ciemności całkowicie zagubić. I w zasadzie możecie to odczytywać metaforycznie.

 

DSC_0781

 

DSC_0778

 

DSC_0777

 

DSC_0751

 

DSC_0748

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
16 września 2020
Ten dzień, gdy po ośmiu latach zostałam w domu sama

Wstaję z krzesła, odwracam się i jakoś dziwnie zaczepiam nogą o krawędź krzesła, że lecę twarzą na podłogę i dziękuję w duchu za duże cycki amortyzujące upadek. Leżę na ziemi i analizuję, co się stało. W domu jest cicho. Nikt nie słyszał mojego upadku, nikt nie widzi mojej rozplaskanej na podłodze dupy. W domu jestem […]

6 sierpnia 2020
17 zabaw, które pomogą ci pracować bez problemu i zawracania gitary

No i jest. E-book o 150 darmowych zabawach dla dzieci już wylądował w sklepie i wzruszam się każdego dnia, gdy czytam pozytywne recenzje i podziękowania. Więc ja też chcę podziękować. Mój e-book by nie powstał, gdybym nie ogarnęła swojego domowego biura i gdyby dzieci skakały nade mną bez zajęcia. Zajęcie udało mi się znaleźć  - […]

29 lipca 2020
Ile tracą nasze dzieci, gdy przeprowadzamy się z miasta na wieś, na zad*pie? [podkast]

Pytań od rodzin, które rozważają opuszczenie miasta i przeniesienie się na wieś, dostaję miesięcznie kilka. Coraz więcej tych rodzin, których kierunek z miasta na wieś bardzo interesuje. Co ciekawe na Mazurach, do szkoły mojego dziecka, dołączy w przyszłym roku kilkoro dzieci, których rodzice schronili się przed pandemią w swoim letnim domku i postanowili zostać tu […]

22 lipca 2020
Do kogo krzyczą rodzice i czemu robię ludzi w ch*ja [podkast]

Otóż i jest. Pierwszy odcinek podkastu. Nigdy nie sądziłam, że zacznę znowu gadać do mikrofonu, ale od kiedy pogadałam  kilka razy z Kamilem Nowakiem, wspomnienia ze stażu w radiu wróciły i idea prowadzenia nowego kanału gdzieś indziej niż tylko na fejsie czy instagramie coraz bardziej mi się zaczęła podobać.  

3 czerwca 2020
7 zdań, które nie działają, a wciąż je dzieciom powtarzamy

Są takie zdania, które wypowiadamy z nadzieją, że w czymś one pomogą. Powtarzamy je, wierząc, że coś one przekażą. I faktycznie - przekazują. To, że nie działają albo to, że potrzebujemy zwyczajnie coś z siebie wyrzucić. Bo na tym polega magia części z tych powszechnych tekstów - służą temu, żebyśmy sami wyrzucili z siebie emocje. […]

1 czerwca 2020
Zobacz, jak ten kącik przemienił się w domowe biuro oraz jak wygląda moja praca z dziećmi w domu.

Osiem lat piszę tego bloga i piszę [a raczej pisałam] go zawsze na kolanie. Pamiętam, że kiedy otworzyłam firmę i postawiłam na internetową działalność, obiecywałam sobie, że za zarobione na blogu pieniądze zrobię sobie wreszcie prawdziwe biuro. Niestety, wszystkie zarobione na blogu pieniądze wydawałam zawsze na jakieś głupoty: jedzenie, rachunki albo drzwi do domu.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official