Czym zająć dziecko w kolejce do kasy?

Joanna Jaskółka
27 marca 2015

Udostępnij wpis

Ostatnio po internecie krąży filmik, na którym widać, jak jakiś facet wylewa w odwecie mleko na dziecko, któremu znudziło się stanie w kolejce i z nudów wjeżdża facetowi wózkiem w nogi. Spora część mam broniła dziecka, pisząc, że ono nie jest niczemu winne. Część osób pisało, że powinna oberwać matka. Część osób broniło faceta, bo przecież, każdy by się wściekł, gdyby mu bachor taranował dupsko wózkiem. Ja obejrzałam filmik z przerażeniem w oczach, bo nawet zakładając, że matka nie próbowała uspokoić słownie swojego syna [a zazwyczaj, zanim sięgniemy po ostrzejsze środki, staramy się najpierw słownie doprowadzić malucha do porządku, na filmiku niestety tego nie słychać], to wylanie dziecku na głowę butelki mleka przez obcą osobę jest niczym innym jak pokazaniem mu, że tak właśnie się załatwia sprawy. Jeśli dorosły człowiek nie potrafi zrobić niczego innego jak pokazać dziecku, że wet za wet jest cool, to ja zaczynam się bać przyszłego pokolenia, które za policzek odpowie odrąbaniem ręki.

Ale w całej sprawie i wielu dyskusjach zaciekawiło mnie jedno - czym zająć dziecko w kolejce do kasy? I to dziecko, które nie potrafi ustać spokojnie nawet minuty? Wiem, że to jest spory problem wielu mam, widać też na filmiku, że kobieta nie za bardzo wie, jak doprowadzić swojego syna do porządku. Być może do niego mówi - być może - ale tego nie słyszymy. W pewnym momencie stara się go nawet delikatnie przytrzymać... Zresztą sami zobaczcie:

 


Odchodząc już od oceny, czy facet zrobił źle czy dobrze, czy matka jest dobra, czy zła, mnie, jako matki nadruchliwca i nadwrażliwca od zawsze intrygowało jedno - co mam zrobić, żeby moje dziecko, którego nie mogę za mocno złapać ani przytrzymać [w stresie jest wrażliwy na dotyk i zaczyna się drzeć z bólu], którego nie mogę na chwilę zatrzymać w miejscu, bo bez ruchu coś mu rozsadza głowę i również zaczyna się drzeć, bić, kopać, co zrobić, żeby  dziecko, które jest bardzo inteligentne, ale niesamowicie niecierpliwe,  nie psuło mi, sobie, innym zakupów?

Oto kilka trików matki zaprawionej w bojach z maluchem, które do malkontentów nigdy nie będzie należało.

 

Czym zająć dziecko w kolejce do kasy? 

 

 

  • Przede wszystkim wykorzystaj jego energię

 

Jedna z mam w dyskusji u Blog Ojciec napisała wprost, żeby zabrać dziecku wózek, najwyżej wpadnie w histerię, ale nie będzie szkodził innym. Roześmiałam się w głos, bo chyba nie widziała histerii mojego dziecka - pewnikiem oberwałaby połowa klientów i jeszcze kasjerka, nie mówiąc już o mnie. Ale nawet jeśli dziecko nie wpada w aż takie szały, po co ryzykować jego ryk, wrzask i za wszelką cenę pokazywać, jak bardzo jest się szefem w tym rodzicielskim związku, po co ryzykować ogólną dezorganizację [zapewne płacz dziecka byłby frustrujący nie tylko dla jednej osoby, ale również dla pracowników], jeśli można energię dziecka wykorzystać w inny sposób?  Zauważcie, że na filmiku jest sporo miejsca po lewej stronie dziecka - taką przestrzeń można doskonale wykorzystać, proponując, żeby zamiast do przodu, jeździł wózkiem w bok właśnie i robił to tak, żeby nie uderzyć innych. Jeśli dziecko ma problem z przestawieniem wózka - pomóżmy mu to zrobić, a dla wyjątkowo aktywnych dzieci postawmy granicę "jeśli nie przekroczysz wózkiem tej klepki w podłodze, to w nagrodę pójdziemy na plac zabaw". Czy kupimy dodatkowego lizaka. Czy cokolwiek. Kosmykowi akurat takie małe wózki świetnie służą do trenowania parkowania równorzędnego. Jeszcze nie udało mu się zaparkować porządnie, ale przez dwie minuty w kolejce jest całkiem skupiony na delikatnym manewrowaniu wózkiem.

 

 

UWAGA! Fajnym sposobem na rozładowanie dziecka jest zaproponowanie mu na przykład skakanie po kaflach w sklepie tak, żeby nie nadepnąć na linię, ale pamiętajcie "przegadać" z dzieckiem, że ktoś inny może i ma prawo przejść po jego kaflu i poproszenie, żeby nie zwracał na to uwagi. Ja nie przegadałam i miałam lekki sajgon. Ale pisząc ten tekst, zastanawiałam się, czemu w kolejkach do kasy właściciele, kierownicy nie zaznaczą na podłodze takiej zwykłej gry w klasy dla dziecka? Niektórym bardzo by umiliło czekanie z mamą w kolejce 🙂

 

 

 

  • Pozwól mu być za coś odpowiedzialny

 

Jeśli dramatycznie szukamy zajęcia dla malucha i boimy się, że z nudów zrobi nam niemałą rozpierduchę - dajmy mu jakieś odpowiedzialne zadanie. Serio, wsadzenie dziecka do sklepowego wózka w oczekiwaniu przy ladzie i prośba o wyciąganie drobnych produktów na taśmę nie jest karana. A przy okazji ty się mniej naschylasz, a dzieciak nie będzie trwonił swoich sił w nogach bez sensu. To akurat testowałam z Kosmykiem wielokrotnie i powiem wam - na trzylatka działa. Dodatkowo - kto powiedział, że dziecko nie może brać udziału w zakupach? Czemu nie pozwolić mu wybrać produktów na kolację? Słuchaj, stary [czy jak się tam zwracacie do dziecka], robimy dziś dla taty jajecznicę ze szczypiorkiem, powiedz mi, jakich produktów będziemy potrzebować? Jeśli przy okazji pozwolimy mu za te zakupy samemu zapłacić [łatwo można policzyć, że jakieś 10 zł], to spokój związany z "poważnym obowiązkiem" będzie raczej realny.

 

 

  • Zacznij mówić

 

Jednym z najczęstszych błędów, jakie obserwuję u rodziców jest... milczenie. Publicznie odzywają się do dziecka półsłówkami, rozkazami albo prośbami i mam wrażenie wstydzą się trochę, że ktoś usłyszy ich rozmowę z dzieckiem. Szkoda, bo "zagadanie" jest często najlepszą bronią i zajęciem. Zobacz, ile kupiliśmy jogurtów, jak myślisz, co z nich zrobimy? O, a ta kiełbaska dla kogo? Usmażymy ją czy zjemy do kanapki? Jak myślisz, ile bułek kupiliśmy? Policzymy? Ciekawe, ile w tej kiści jest winogron? Liczysz ty czy ja?

Liczenie pomaga nam też podczas jazdy samochodem lub czekania na babcię lub na cokolwiek innego. Liczymy ludzi, auta, ptaki, kamyki, wszystko, co się da 🙂

Ciekawym zajęciem jest też zabawa w zgadywanie ["Jak myślisz, na co się patrzę? Jest czerwone z kawałkiem zielonego i jest tego pięć?"].  Albo poratowanie się w ogóle jakimiś zgadywankami ["Kto to jest - ma cztery nogi, dwa rogi, łaty na brzuchu i nie śpi w kożuchu?" - wyćwiczyłam sobie wymyślanie czegoś takiego na prędce, Kosmyk bardzo ładnie załapał tę zabawę  i też próbuje :)].

 

Weźmy też za naturalne to, że ludzie i tak widzą nasze zakupy, co za problem poprosić dziecko, żeby wyliczyło, co takiego kupiliśmy [może czegoś zapomnieliśmy] i zgadnięcie, co z tych produktów zrobimy? Rozmowa na kilka minut, a kolejka coraz mniejsza. A że przez przypadek sąsiadka się dowie, że dziś u was ogórkowa? Najwyżej przyjdzie na miskę zupy. Na zdrowie.

 

 

  • Trochę go poćwicz

 

Kosmyka bardzo odprężają wszelkie głaskania, delikatne muskania i masaż, więc jeśli czuję, że jest nad wyraz w sklepie pobudzony, sadzam go w sklepowym wózku i w oczekiwaniu na swoją kolej, rysuję mu coś palcem na plecach i proszę, żeby zgadł, co to takiego .Słoneczko, cyfra jeden, litera A - to łatwe, ale czasem po prostu go masuję po plecach, a on mi mówi, z czym mu się to kojarzy i wtedy też jest fajnie.

 

 

 

 

A wy jakie macie sposoby na zajęcie malucha w kolejce?

 

 Zdjęcie: Jean-François Gornet

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
22 sierpnia 2019
W jaki sposób odpowiadać na trudne pytania dziecka, kiedy nie mamy pojęcia, co odpowiedzieć?

Jakiś czas temu czytelniczka z mojej grupy zadała nam trudne pytanie: po co żyjemy. To nie była jej osobista refleksja, to było pytanie zadane przez jej czteroletnią córkę, które wprawiło czytelniczkę z zakłopotanie. Bo co powiedzieć? Jak szybko znaleźć satysfakcjonujące wyjaśnienie? A jeśli na to konkretne pytanie znajdziemy replikę, co odpowiadać na inne, przychodzące zaraz […]

15 sierpnia 2019
Przegląd książek o tym, skąd się biorą dzieci, czyli edukacja seksualna w pigułce

Ok, dobra. Ja wiem, temat grząski, bo niektóre moje koleżanki równolatki nigdy nie poruszyły tematu seksu z własną matką, a w nocy wsadzają se skarpetę w usta, żeby dzieci czegoś tam nie usłyszały. W szkołach wciąż opowiada się, że prezerwatywa to zło, a dzieci zrodzone w małżeństwie są bardziej wartościowe niż te z konkubinatu. Kiedy […]

11 sierpnia 2019
Jak zrezygnować z Facebooka na miesiąc i zastanawiać się, czy kiedykolwiek na niego wracać.

Ludzie robią to różnie. Jedni przygotowują się tygodniami. Zabezpieczają się na przyszłość, kupują książki, krzyżówki. Oznajmiają, że #challenge #wyzwanie. Odliczają dni do tego momentu. Boją się go. Z radością oznajmiają powrót, kiedy to wszystko się skończy.

11 lipca 2019
Pierwsze półkolonie mojego dziecka - czy warto było szaleć tak?

-  Co ja zrobiłam? - myślałam pierwszego dnia, kiedy przyjechaliśmy nad Zegrze na półkolonie dla dzieci. Stałam w holu budynku, obserwując moje dzieci, które stały w rządku na placu przydzielane do wacht obozu żeglarskiego. - Co ja zrobiłam? - myślałam, kiedy moja koleżanka, znudzona, ponaglała mnie, żebyśmy wracały do pokoju i nie szpiegowały dzieci. - […]

19 czerwca 2019
Pierwsze świadectwo szkolne, czyli jakie wyróżnienie dostał syn na koniec pierwszej klasy

Cały czerwiec na grupach i profilach fejsbukowych trwała walka o to, czyje dziecko zdobędzie lepsze lub gorsze świadectwo.  Któremu dziecku czerwony pasek lub jego brak ułatwi start przyszłość, a któremu zniszczy życie i dostanie się na wymarzone studia. Kompletnie nieprzygotowana weszłam w ten szkolny świat. Z totalną ignorancją, jakie świadectwo przyniesie syn na koniec pierwszej […]

17 czerwca 2019
Jeśli ogarnięcie budżetu domowego i wydatków jest dla ciebie taką czarną magią, jak kiedyś dla mnie, to patrz na to...

Czemu? Czemu? Pamiętam na studiach zajęcia z ekonomii, marketingu, nudne jak schabowe z ziemniakami i mizeria na słodko. Praktycznie niczego z tych zajęć nie pamiętam, mimo że zawsze miałam kolorowe, piękne notatki i piątki w indeksie. W rzeczywistości nie umiałam tej wiedzy ani przełożyć na pracę, ani na życie. Realnie nic nie było tak proste, […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official