Do kobiety z metra, która zwróciła mojemu dziecku uwagę...

Joanna Jaskółka
24 listopada 2016

Udostępnij wpis

Jechaliśmy z synem metrem i oglądaliśmy widoki za oknem. To była nasza jednodniowa wizyta w Warszawie. Syn siedział na kolanach, zwrócony w stronę okna i podziwiał to, że jedziemy tunelem. Ja siedziałam podobnie i razem z nim ekscytowałam się tym, że ludziom w tunelu metra udaje się rysować sprayem obrazki lub pisać odezwy. Nie widziałam stóp synka, którymi młody musiał wierzgać z ekscytacji typowej dla czterolatka i niechcący trącił ciebie, kobieto z metra, po czym usadowił swoje ubłocone buty centralnie na obitym czerwonym czymś fotelu. Powiedziałaś wtedy:

 

 

 

- Chłopczyku, bardzo mi przeszkadza to, że mnie trącasz. I możesz butami zabrudzić fotele i ludzie, którzy tutaj siądą będą mieli  kurtki w błocie, wiesz?

 

Obróciliśmy się z synem i spojrzeliśmy na ciebie. Patrzyłaś się na nas z uśmiechem. Syn wyciągnął nogi i usiadł prosto, odchylając tylko głowę tak, żeby zerkać za okno.  Przyglądałam mu się chwilę i dojechaliśmy do stacji. Chciałam poszukać cię wzrokiem, żeby powiedzieć, co myślę o takim zwracaniu uwagi mojemu dziecku. Ale ciebie już nie było. Więc piszę.

 

 

 

Kobieto, skąd ty się urwałaś? Kto cię wychowywał? Jestem tego bardzo ciekawa, bo w życiu nie chciałam komuś tak bardzo podziękować. Widzisz. My wciąż mamy problemy z umiejętnym zwróceniem uwagi. Ciągle staramy się kogoś ułożyć pod własny obraz i wizję. Musztrujemy, wściekamy się, usprawiedliwiamy konstruktywną krytyką, dzięki której świat się zmieni na lepsze, zamiast przyznać prosto i z mostu, że naszym celem wcale nie jest dobro świata i otoczenia, ale nasze osobiste dobro. Nasze granice.

 

 

 

Zwróciłaś mojemu synowi uwagę przyjaźnie i bez oceny. Nie kłamałaś, że jest niegrzeczny, bo nie masz pojęcia, czy zazwyczaj jest, czy nie jest. Nie straszyłaś go złymi panami, nie oceniałaś jego ruchliwości. Powiedziałaś jasno, co przeszkadza tobie i  ostrzegłaś przed konsekwencjami. Syn zrozumiał. Czemuż, ach czemuż inni ludzie jeszcze się tego nie nauczyli?

 

 

 

Wciąż słucham tych narzekań na współczesne dzieci, że niegrzeczne, że nie tak się powinno zachowywać, że coś tam, że sroś tam. Wciąż wytykanie błędów, wciąż poszturchiwanie słowem, że źle, niedobrze, nie, nie, nie. Albo rozkazy. Niewyjaśniające celów, powodów, puste rozkazy, które mają na celu jedynie poprawę nastroju zwracających uwagę ludzi. Że robią dobrze, bo wychowują dziecko i jeszcze powinniśmy im za to dziękować.

 

 

 

Powiem ci... One nie działają. Funkcjonują od lat, a wciąż nie przynoszą oczekiwanego efektu. Gdyby przynosiło, mielibyśmy doskonale wychowanych dorosłych, a przecież co drugi wyskakuje z jakąś głupotą. Mimo to wciąż się trzymamy starych sposobów, bo do głowy nam nie przyjdzie, że można inaczej. I że do starych melodii człowiek się tak przyzwyczaja, że przestaje na nie zwracać uwagi. Ale my mamy z tym problem. Lubimy oceniać i lubimy krytykować. Czego się spodziewać? Tak właśnie byliśmy wychowywani. Zamiast nauczenia nas obrony własnych granic, nauczono nas atakować i wytykać błędy innym. Zamiast "To mi przeszkadza/To mnie denerwuje" mówiono do nas, że jesteśmy niegrzeczni i niemili. Jak się nie dziwić, że z takich schematów wyrośli niegrzeczni i niemili ludzie?

 

 

A ty, kobieto z metra, się uchowałaś. Ty skradłaś moje serce i dałaś wiarę, że już powoli wykluwają się w podziemiach ludzie empatyczni i szczerzy. Którzy nie usprawiedliwiają krytyki troską o dobro dziecka. Bo cóż ich to dziecko obchodzi? Ale ludzie, którzy z całą mocą pokazują mu, że tak naprawdę może zachowywać się jak chce, dopóki robi to w ramach granic innych  ludzi.

 

 

Dziękuję ci. Za tę lekcję. I za to,  że znalazłaś w sobie tyle empatii i mocy, że byłaś w stanie zwrócić mojemu synowi uwagę tak, że ja nie musiałam już nic dodawać. Jak bardzo bym chciała, żeby wszyscy nauczyli się bronić swoich granic tak jak ty! Jak bardzo bym chciała, żeby te wszystkie dobre rady, kierowane do mnie i mojego dziecka, zastąpiło to miłe i przyjazne stwierdzenie faktu i uprzejma przestroga!

 

Przybijam ci piątkę, bo od dziś jesteś moją idolką. Mów do mnie jeszcze. Zwracaj uwagę mojemu dziecku. Bo nie mówisz mu, jakie jest. Opowiadasz, jaka ty jesteś. Co lubisz, a czego nie trawisz, co chcesz widzieć i obok kogo chcesz siedzieć. Opowiadaj mu o sobie. Niech cię pozna.  Ciebie i twoje granice.

 

Na tym polega rola społeczeństwa w wychowaniu dziecka.

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
24 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością i zrób z dziećmi kopytka

Kopytka to ulubione danie moich dzieci. I bywa tak, że zanim podam obiad, to chłopcy są już napełnieni po czubki uszu podjadaniem świeżo wyciąganych z wody kopytek. Tylko że... kopytka zawsze robi moja mama. Ja nigdy się nie odważyłam zrobić ich samodzielnie.  

17 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - budyń jaglany ze smażonymi jabłkami i z cynamonem

    Kiedy Almette #zostańwdomu z przyjemnością dowiedziało się, że wspólne gotowanie z dziećmi to dla mnie codzienność i sposób na aktywne i pożywne zajęcie chłopaków, zaprosiło mnie do akcji #zostańwdomu z przyjemnością. David Gaboriaud łączy się ze mną online i proponuje łatwy i smaczny przepis, który mogę łatwo zrobić z dziećmi i który jest […]

10 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - babka piaskowa prosta tak, że dzieci ci pomogą ją zrobić.

Mamoooo, daj coś słodkieeeego! - czy tylko ja słyszę to zawodzenie? A kiedy ciężko wyjść z domu do sklepu, trzeba ruszyć głową i wymyślić coś pysznego, co jednocześnie zajęłoby dzieci na tyle, żeby nie usłyszeć za chwilę kolejnego powszechnego zwrotu: - Mamoooo, nudzi mi się! Dzięki Davidowi Gaboriaud mam na to sposób!  

3 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - tartaletki na cieście francuskim, które przygotowały moje dzieci

Gotowanie z jednym dzieckiem u boku praktykuję od lat, ale od kiedy starszak nie chodzi do szkoły i całymi dniami przesiaduje w domu, wyłączając w to przerwy na lekcje online, jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch małych mężczyzn w kuchni. Nie licząc Chłopa, ale to duży facet. I ustaliliśmy, że jak on gotuje, to ja mu się […]

26 marca 2020
Czas się pożegnać - chcemy czy nie, pewne rzeczy musimy zakończyć.

Czas się pożegnać i powiedzieć sobie stop. Czas pewne sprawy zakończyć i rozstać się z uśmiechem na ustach.  

22 marca 2020
Dlaczego soda i ocet nie są najlepszym połączeniem podczas sprzątania?

W ciągu ostatnich trzech lat bardzo mocno wkręciłam się w naturalny ogród, ale wcześniej już zainteresowałam się ekologicznym sprzątaniem - soda i ocet to produkty, na których bazowałam. I pamiętam tę chwilę, kiedy dowiedziałam się, jak bardzo ekologiczne sprzątanie może być nieekologiczne. Gdybym nosiła kapcie, to by mi spadły. Mimo tylu lat chemii w szkole, […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official