Kontrowersyjny [?], ale skuteczny sposób na wyspanie się, gdy w domu jest dwu, trzy, a już na pewno czterolatek

Joanna Jaskółka
9 maja 2017

Udostępnij wpis

 

Dziecko koleżanki weszło ostatnio w newralgiczny wiek lat dwóch i jak to zwykle bywa z matkami pierwszych dzieci, dziewczyna przeżyła szok, że ktoś może być aż tak bardzo zdecydowany, aż tak bardzo nieustępliwy i... tak okrutnie źle śpiący. Zadzwoniła do mnie wyczerpana z pytaniem, jak sobie radzę, kiedy się wysypiam, czy tylko jej dziecko zrywa się bladym świtem i nie daje jej pospać chociaż do szóstej. Niewiele myśląc, odpowiedziałam jej prędko, wyjaśniając cały skomplikowany proces mojego sukcesu, który przepracowałam przy pierwszym dziecku...

 

 

- Moja droga - zaczęłam poważnie - to naprawdę ciężka sprawa, bo będziesz musiała wytoczyć ciężkie, ale to bardzo ciężkie działa. Będziesz musiała się spiąć, zacisnąć zęby, skoncentrować się aż do bólu.

- No mów, mów!  Co robić? - ponaglała wycieńczona matka.=

- Wieczorem przygotuj miseczkę. Taką z łyżką.

- Jakąś kolorową? - nie mogła zrozumieć.

- Jakąkolwiek, miskę dziecka przygotuj, dla malucha nie powinna być szklana. Połóż ją na stole razem z łyżką. Potem trochę dalej rozstaw ulubione zabawki Tymka.

- On się zazwyczaj bawi sztućcami.

- To wyjmij kilka sztućcy, zostaw je stole, nie wiem, to, co lubi robić. Dodaj do tego papier toaletowy, bo dzieci lubią rozwijać i jakieś kredki, kartki. Ale nie dużo, tak optymalnie. Potem, obok miski zostaw płatki albo jabłka. Albo jogurt. Albo bułeczkę. Albo kawałek masła i bułkę i serek. Albo kanapkę w papierze.

- I co? I co,  że będę miała to pod ręką?

- Nie, kochana. Zostaw to na stole i idź spać. Mówiłaś, że zazwyczaj budzi cię, bo się nudzi albo chce jeść. Znając ciebie, wszystko na ostatnim dechu chowasz wieczorem do szaf czy gdzieś wysoko i on naprawdę nie ma co robić. Zmień dywan albo spisz go na straty, albo kup taką płytę bezbarwną na kawałek paneli pod stołem. Dwulatki już powinny umieć rozpakować sobie z papieru kanapkę, wsypać płatki do miski i zalać je odrobiną mleka.  Jak nie to poćwicz z nim. A potem zacznij ćwiczyć wyjmowanie rzeczy z lodówki, to będzie mógł sobie wziąć mleko czy coś, co mu przygotujesz. I jedzenie, które lubi po jakimś czasie zostawiaj na blacie - owoce, bułeczki, pomidorki, czy co tam lubi. Jeśli boisz się, że rozleje za dużo mleka, zostaw je w kubeczku, odmierzoną ilość, a potem na dolnej półce lodówki. I śpij, śpij kobieto, póki naprawdę się nie znudzi, moje tak zajmuje sobie czas od 5 rano do 6.15, kiedy alarmuje go mój budzik, że starszaka trzeba do przedszkola przyszykować. Wali mnie wtedy telefonem po głowie i proszę - wstaję ja, wyspana i rześka po pełnych sześciu czy siedmiu godzinach snu. Voilà!

 

- A ten bałagan, który zrobi?

 

No, moje drogie mamy, kto powiedział, że wszystko dostaniemy za darmo? A za cenę kawałka brudnej podłogi zyskujemy nie tylko odpoczynek, ale też procentującą w następnych latach samodzielność dzieci.

 

 

 

I jeśli wciąż się zastanawiasz, w jaki sposób zyskać 20, 30 czy 40 minut snu albo jak to robią inne matki, to właśnie tak. Pozwalają dzieciom żyć i radzić sobie. Kiedyś te nasze małe kruszynki muszą nauczyć się się same ogarniać, a jeśli ty dzięki temu zyskasz choćby kilkanaście minut błogiego lenistwa, to tym bardziej zostawienie czasem dziecka samemu sobie jest tego warte.

 

A żebyście wiedziały, jak szybko znajduje się pretekst do remontu mieszkania 😀

 

[Czemu metoda jest kontrowersyjna ze znakiem zapytania? Bo znam dwulatki, trzylatki, czterolatki wciąż karmione łyżeczką jak niemowlęta i mam wrażenie, że dla ich rodziców wizja, że dzieci jedzą same jest chyba przerażająca, ale niżej zobaczcie, że wcale niemożliwa, młodszy nie ma jeszcze skończonych dwóch lat, a już sobie radzi :)]

Moje dziecko wybrało -'sałatkę zamiast frytek ??? . . . . #howtoeat #babyeating #weardwaytoeat #blw #babyledweaning

Post udostępniony przez Asia Jaskółka (@matkatylkojedna)

 

Można? Można! To moje droga, ja idę się wyspać, a ty?

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
20 lutego 2020
Dlaczego nie przyjmuję krytyki i jestem przewrażliwioną wariatką, czyli o #kursoksiążce Oli Budzyńskiej i moim poczuciu własnej wartości

Osiem lat temu pojawił się na moim blogu pierwszy wpis, a siedem i pół roku kolejny wpis obiegł pół ówczesnego internetu i spotkałam się z tym, w co dzisiaj internet bogaty. Z opiniami. I to było cięższe od porodu. Przez jeden, krótki tekst dowiedziałam się o sobie takich rzeczy, do których bym nie doszła przez […]

9 lutego 2020
Książki o ochronie środowiska dla dzieci - jedna fajna, jedna dziwna i jedna całkiem ok.

Kwestia ochrony środowiska jest w naszym domu poruszana rzadko. Zamiast mówić - robimy. I tym samym rzeczy, do których my z Chłopem musieliśmy się przyzwyczaić, są dla naszych dzieci naturalne. Oczywiste, że bierzemy swoje torby na zakupy albo wykorzystujemy kartony, które potem użyźniają ziemię. Oczywiste, że oszczędzamy wodę, ograniczamy plastik, kupując wielorazowe rzeczy, chociażby metalowe […]

6 lutego 2020
Jakim cudem zajarałam się zeszytem w kropki i pierwszy raz w życiu zostałam AMBASADORKĄ?

Pamiętam moją minę, kiedy przyszedł do mnie planer.  Nie kupowałam go z myślą, że on zmieni moje życie, ale jak zobaczyłam go tak ładnie zapakowanego, pomyślałam, że może on będzie rozwiązaniem.  Że go otworzę i wyleci z niego wszystko to, czego mi brakuje: motywacja, wiedza o zarządzaniu czasem, broń na prokrastynację i ogólnie rozumiana organizacja. […]

3 lutego 2020
7 niebezpiecznych rzeczy, na które pozwalałam, pozwalam i będę pozwalać moim dzieciom

Nasze dzieci nigdy w historii nie były tak chronione i bezpieczne jak obecnie. Nigdy w historii nie było aż tak szeroko rozwieszonego parasola ochronnego, który podtrzymywaliby nie tylko rodzice, ale i społeczeństwo: szkoła, policja, ochrona, kamery, aplikacje śledzące itp. A mimo wszystko i tak każdego dnia dochodzi do jakiegoś wypadku. Każdego dnia komuś coś się […]

27 stycznia 2020
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna - czego się bać, na co się przygotować i jak wygląda wizyta

Najeździłam się do tej poradni, kiedy starałam się o opinię dla moich dzieci. Najeździłam, kilka razy pokazałam na insta, że jeździłam, kilka razy zobaczyliście "Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna" na mojej liście zadań w planerze i padło pytanie - nie wstydzisz się, że musisz dzieci do Poradni zawozić? Ty, taka mądra i sobie nie radzisz? I tak sobie […]

23 stycznia 2020
Jak pracować z dzieckiem w domu - rzucić pracę, czy rzucić dziecko?

Od ponad siedmiu lat regularnie dodaję wpisy na blogu posiadając na stanie jedno albo dwójkę dzieci. Starszy, co prawda, chodzi już do szkoły, ale młodszy wciąż jest w domu i na przedszkole mówi zdecydowane "nie". Więc, chcąc nie chcąc, dostosowałam się do tego i wszystko, co robię, robię z uwagą, że nie jestem sama w […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official