Ekspresowa metoda, która pozwoli ci zapanować nad dzieckiem [a raczej, gdzie ją możesz sobie wsadzić]

Total
459
Shares

Pytasz, prosisz o pomoc, chcesz wiedzieć teraz, natychmiast, bo musisz, bo ci się spieszy, bo sąsiadka powiedziała, że czas odpieluchować, bo babcia twierdzi, że już trzeba rozszerzać dietę, bo trzy lata za pasem, a dziecko jeszcze pisać nie umie, więc szybko, szybko, trzeba znaleźć sposób, jakąś ekspresową metodę, pytasz na forum koleżanek i one od razu strzelają radami jak z rękawa, co zrobić, żebyś nauczyła swoje dziecko wszystkiego, czego tylko chcesz. Szybko, sprawnie, bezboleśnie i najważniejsze: OD RAZU.

 

 

Tego jest zresztą mnóstwo: cudowne środki na polepszenie odporności, wspaniałe proszki pełne cukru na apetyt, niesamowite krople na koncentrację, rewelacyjne metody trenerów snu na zaśnięcie dziecka w ciąg pięciu minut, wprawiające w zdumienie metody behawiorystek na manipulację dzieckiem, żeby się słuchało i żeby jego mózgu cień refleksji nie zabrudził. Wszystko to działa dosłownie od razu. Natychmiast.

 

Sprzedam ci ważną informację, mamo, która chce od razu. Ta informacja może spędzi ci trochę snu z powiek, ale pomoże odkryć, czym jest ta ekspresowa metoda mająca pomóc ci zapanować nad dzieckiem, żeby robiło to, czego ty chcesz i kiedy chcesz.  Ta metoda i jakiekolwiek inne obiecujące ci natychmiastowy efekt i sprawiające, że dziecko zacznie jeść, robić siku do kibla, zasypiać w minutę i nie mówić, kiedy mówić nie wypada, jest…

 

Jest gówno warta. 

 

No sorry. Mówię szczerze. Nie istnieje żadna skuteczna i dobra metoda, która działa natychmiastowo przy jednocześnie utrzymującym się stale dobrym efekcie. Nie ma czegoś takiego. Zawsze są skutki uboczne, a do rad działających ekspresowo nie dołączają informującej o tym ulotki.

 

Czytam o metodzie 3-5-7, która tak rewelacyjnie usypia dzieci i może jest skuteczna i działająca faktycznie, ale okraszona dziecięcym płaczem i cierpieniem, które odbija się w mózgu [tak, udowodniono, że długi i nieukojony płacz zostawia swój odcisk na całe życie] i odbije się w przyszłości. Czytam o środkach na wzbudzenie apetytu, które są niczym innym jak cukrem, a kto kiedykolwiek był głodny po zjedzeniu łyżeczki cukru lub tabliczki czekolady. Czytam, że prowadzanie dziecka za rączki, żeby szybciej zaczęło chodzić nie jest niczym złym. Późniejsze problemy z kręgosłupem pewnie też nie.  Czytam o tym, jak nauczyć trzylatka czytać. Powodzenia! Właśnie czytanie jest tym, co trzylatkowi do życia niezbędne! Czytam o tym, jak szybko zmotywować dziecko nagrodą lub karą,  a dosłownie po chwili czytam wynurzenia matek zaskoczonych, że nagrody i kary przestały nagle na dziecko działać. No zaskakujące, że dziecko dorosło i zauważyło ten sposób manipulacji, szokujące doprawdy, kto by się spodziewał, wow!

 

Albo szybko, albo dobrze – wybieraj

 

Napisała do mnie Ania, która przeczytała ten wpis, i ten, oraz ten i załamana stwierdziła, że to nie działa. Bo ona próbowała przez tydzień i klops. Dziecko dalej ma histerie, ona dalej nie umie się z nim dogadać. Nie ma poprawy. Ale jak ojciec zamknął syna w pokoju i kazał przestać płakać, to dziecko od razu się uspokoiło.

 

No i ok. Uspokoiło się. Szybko. Jakim kosztem? Kosztem utraty wiary w to, że rodzice pomogą, kosztem sztucznego stłumienia własnych emocji, żeby rodzic nie trzymał go dłużej przerażonego w zamkniętym pokoju. Czy zamknięcie nauczyło trzyletniego chłopca jak rozpoznać własne emocje, gdzie je ukoić, jak sobie z nimi radzić? Czy pokazało mu, że jeśli w przyszłości znowu będzie załamany, to że rodzice mu pomogą? Czy raczej będzie je tłumił ze strachu, że za przeżywanie tych emocji znowu dadzą mu karę? Czy to “szybkie” uspokojenie faktycznie było dobre? No nie.

 

Ale do wszystkiego trzeba czasu, siły i masy cierpliwości. Tego się nie zrobi w jeden tydzień. Ani w dwa. Wychowanie dzieci z szacunkiem i empatią wymaga ciągłej, nieustannej pracy nad sobą, walki niemalże z własnymi dziwnymi przyzwyczajeniami, kompleksami, schematami nabytymi w ciągu całego życia oraz własnymi nerwami.

 

I staniesz na głowie, a nie zrobisz tego na szybkim kursie macierzyństwa czy czytając o skutecznych metodach na opanowanie dziecka. To wszystko trzeba samemu po trochu wypracować i przede wszystkim zmienić trochę perspektywę, żeby rozumieć tego człowieka, który dopiero dorasta i wszystkiego się uczy. A dorastając, ty razem z nim musisz trochę dorastać. W jego tempie, akceptując wszystkie przerwy i potrzeby małego człowieka.

 

Nie istnieje ekspresowa metoda, która przyspieszy rozwój swojego dziecka i choćbyś stanęła na głowie i obaliła tę tezę, zawsze odbije ci się to rykoszetem. Sorry. To, co ci zostaje, to spokojne wprowadzanie zmian w sobie i w dziecku, obserwowanie jego rozwoju i nieprzyspieszanie go różnymi cudownymi metodami. Jak przyjdzie jego czas, to się wysika w toalecie, jak przyjdzie jego czas, to narysuje, jak przyjdzie czas, to stanie na nogi, nauczy się czytać, pisać, mnożyć, a nawet zakładać ubranie. Spokojnie, kobieto, poczekaj na to. Za chwilę to się skończy i nawet nie będziesz pamiętać tych pierwszych kroków, pierwszych ząbków i pierwszych nieudolnych rysunków, tak bardzo walczyłaś, żeby jak najszybciej chodził lepiej, pisał sprawniej i stał się dorosły. Dorosłym będzie całe życie. A dzieckiem tylko chwilę. Chłoń to, bo za chwilę zatęsknisz.

 

Chcesz wiedzieć, jaka jest jedyna sensowna ekspresowa metoda zapanowania nad dzieckiem? 

 

Kochaj je. Słuchaj. Rozmawiaj. Akceptuj. Szanuj.  I bądź obok nie przeszkadzając mu rozwijać się w swoim tempie. To zaowocuje, to da ci efekty w przyszłości, to sprawi, że będziesz miała więź ze swoim dzieckiem, a nie najszybsze metody na nauczenie robienia kupy do nocnika czy czytania na zawołanie.

You May Also Like