Ekspresowa metoda, która pozwoli ci zapanować nad dzieckiem [a raczej, gdzie ją możesz sobie wsadzić]

Joanna Jaskółka
25 października 2018

Udostępnij wpis

Pytasz, prosisz o pomoc, chcesz wiedzieć teraz, natychmiast, bo musisz, bo ci się spieszy, bo sąsiadka powiedziała, że czas odpieluchować, bo babcia twierdzi, że już trzeba rozszerzać dietę, bo trzy lata za pasem, a dziecko jeszcze pisać nie umie, więc szybko, szybko, trzeba znaleźć sposób, jakąś ekspresową metodę, pytasz na forum koleżanek i one od razu strzelają radami jak z rękawa, co zrobić, żebyś nauczyła swoje dziecko wszystkiego, czego tylko chcesz. Szybko, sprawnie, bezboleśnie i najważniejsze: OD RAZU.

 

 

Tego jest zresztą mnóstwo: cudowne środki na polepszenie odporności, wspaniałe proszki pełne cukru na apetyt, niesamowite krople na koncentrację, rewelacyjne metody trenerów snu na zaśnięcie dziecka w ciąg pięciu minut, wprawiające w zdumienie metody behawiorystek na manipulację dzieckiem, żeby się słuchało i żeby jego mózgu cień refleksji nie zabrudził. Wszystko to działa dosłownie od razu. Natychmiast.

 

Sprzedam ci ważną informację, mamo, która chce od razu. Ta informacja może spędzi ci trochę snu z powiek, ale pomoże odkryć, czym jest ta ekspresowa metoda mająca pomóc ci zapanować nad dzieckiem, żeby robiło to, czego ty chcesz i kiedy chcesz.  Ta metoda i jakiekolwiek inne obiecujące ci natychmiastowy efekt i sprawiające, że dziecko zacznie jeść, robić siku do kibla, zasypiać w minutę i nie mówić, kiedy mówić nie wypada, jest...

 

Jest gówno warta. 

 

No sorry. Mówię szczerze. Nie istnieje żadna skuteczna i dobra metoda, która działa natychmiastowo przy jednocześnie utrzymującym się stale dobrym efekcie. Nie ma czegoś takiego. Zawsze są skutki uboczne, a do rad działających ekspresowo nie dołączają informującej o tym ulotki.

 

Czytam o metodzie 3-5-7, która tak rewelacyjnie usypia dzieci i może jest skuteczna i działająca faktycznie, ale okraszona dziecięcym płaczem i cierpieniem, które odbija się w mózgu [tak, udowodniono, że długi i nieukojony płacz zostawia swój odcisk na całe życie] i odbije się w przyszłości. Czytam o środkach na wzbudzenie apetytu, które są niczym innym jak cukrem, a kto kiedykolwiek był głodny po zjedzeniu łyżeczki cukru lub tabliczki czekolady. Czytam, że prowadzanie dziecka za rączki, żeby szybciej zaczęło chodzić nie jest niczym złym. Późniejsze problemy z kręgosłupem pewnie też nie.  Czytam o tym, jak nauczyć trzylatka czytać. Powodzenia! Właśnie czytanie jest tym, co trzylatkowi do życia niezbędne! Czytam o tym, jak szybko zmotywować dziecko nagrodą lub karą,  a dosłownie po chwili czytam wynurzenia matek zaskoczonych, że nagrody i kary przestały nagle na dziecko działać. No zaskakujące, że dziecko dorosło i zauważyło ten sposób manipulacji, szokujące doprawdy, kto by się spodziewał, wow!

 

Albo szybko, albo dobrze - wybieraj

 

Napisała do mnie Ania, która przeczytała ten wpis, i ten, oraz ten i załamana stwierdziła, że to nie działa. Bo ona próbowała przez tydzień i klops. Dziecko dalej ma histerie, ona dalej nie umie się z nim dogadać. Nie ma poprawy. Ale jak ojciec zamknął syna w pokoju i kazał przestać płakać, to dziecko od razu się uspokoiło.

 

No i ok. Uspokoiło się. Szybko. Jakim kosztem? Kosztem utraty wiary w to, że rodzice pomogą, kosztem sztucznego stłumienia własnych emocji, żeby rodzic nie trzymał go dłużej przerażonego w zamkniętym pokoju. Czy zamknięcie nauczyło trzyletniego chłopca jak rozpoznać własne emocje, gdzie je ukoić, jak sobie z nimi radzić? Czy pokazało mu, że jeśli w przyszłości znowu będzie załamany, to że rodzice mu pomogą? Czy raczej będzie je tłumił ze strachu, że za przeżywanie tych emocji znowu dadzą mu karę? Czy to "szybkie" uspokojenie faktycznie było dobre? No nie.

 

Ale do wszystkiego trzeba czasu, siły i masy cierpliwości. Tego się nie zrobi w jeden tydzień. Ani w dwa. Wychowanie dzieci z szacunkiem i empatią wymaga ciągłej, nieustannej pracy nad sobą, walki niemalże z własnymi dziwnymi przyzwyczajeniami, kompleksami, schematami nabytymi w ciągu całego życia oraz własnymi nerwami.

 

I staniesz na głowie, a nie zrobisz tego na szybkim kursie macierzyństwa czy czytając o skutecznych metodach na opanowanie dziecka. To wszystko trzeba samemu po trochu wypracować i przede wszystkim zmienić trochę perspektywę, żeby rozumieć tego człowieka, który dopiero dorasta i wszystkiego się uczy. A dorastając, ty razem z nim musisz trochę dorastać. W jego tempie, akceptując wszystkie przerwy i potrzeby małego człowieka.

 

Nie istnieje ekspresowa metoda, która przyspieszy rozwój swojego dziecka i choćbyś stanęła na głowie i obaliła tę tezę, zawsze odbije ci się to rykoszetem. Sorry. To, co ci zostaje, to spokojne wprowadzanie zmian w sobie i w dziecku, obserwowanie jego rozwoju i nieprzyspieszanie go różnymi cudownymi metodami. Jak przyjdzie jego czas, to się wysika w toalecie, jak przyjdzie jego czas, to narysuje, jak przyjdzie czas, to stanie na nogi, nauczy się czytać, pisać, mnożyć, a nawet zakładać ubranie. Spokojnie, kobieto, poczekaj na to. Za chwilę to się skończy i nawet nie będziesz pamiętać tych pierwszych kroków, pierwszych ząbków i pierwszych nieudolnych rysunków, tak bardzo walczyłaś, żeby jak najszybciej chodził lepiej, pisał sprawniej i stał się dorosły. Dorosłym będzie całe życie. A dzieckiem tylko chwilę. Chłoń to, bo za chwilę zatęsknisz.

 

Chcesz wiedzieć, jaka jest jedyna sensowna ekspresowa metoda zapanowania nad dzieckiem? 

 

Kochaj je. Słuchaj. Rozmawiaj. Akceptuj. Szanuj.  I bądź obok nie przeszkadzając mu rozwijać się w swoim tempie. To zaowocuje, to da ci efekty w przyszłości, to sprawi, że będziesz miała więź ze swoim dzieckiem, a nie najszybsze metody na nauczenie robienia kupy do nocnika czy czytania na zawołanie.

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
16 kwietnia 2019
Czego potrzeba, żeby wspaniała matka wychowała wspaniałe dziecko?

Kiedyś to było normalne, że dziećmi nie zajmowała się tylko matka. Byli dziadkowie, ciocie, sąsiadki i inne dzieci, które lepiej lub gorzej kształtowały młodego człowieka, a cała odpowiedzialność nie skupiała się na jednej, no dobra, w lepszych przypadkach na dwóch osobach. W ostatni weekend poczułam, jak bardzo jest to potrzebne. Jak bardzo potrzebna jest wioska […]

2 kwietnia 2019
17 rzeczy, które możesz teraz zrobić, żeby wzmocnić odporność dziecka na zimę [jesienią będzie za późno]

  Aż napiszę o tym wpis. Napiszę, bo we wrześniu znowu będzie społeczne pobudzenie, szukanie magicznych sposobów, diet, specyfików oraz dwie tony zamartwiania.  A tak naprawdę przejmować się tym trzeba teraz, kiedy zima jest daleko. Teraz jest najlepszy czas, żeby wzmocnić odporność twojego dziecka i  jeśli zabierzesz się za to na jesieni, może być już […]

28 marca 2019
Gdybym była na miejscu tej kobiety, którą codziennie widuję...

Codziennie ja obserwuję. Z fascynacją i lękiem. Patrzę, jak się ubiera, co kupuje, jak zajmuje się dziećmi. Nie mogę oderwać od niej wzroku. Ona wszystko robi źle i kiedy to widzę, czuję zażenowanie pomieszane z satysfakcją, że ja robię lepiej. Ja nie popełniam tych błędów. A ona tak.  

25 marca 2019
Wszystkie rzeczy, których możesz nauczyć dziecko zamiast literek, żeby miało lepszy start w życiu

To jest wpis techniczny. Czyli zapewne zobaczysz go pod każdym komentarzem na mojej grupie, w którym ktoś zadaje pytanie, jak nauczyć swoje dziecko czytać. Ciężko mi raz po razie powtarzać, co o tym myślę, więc napisze teraz porządnie. Jest mnóstwo rzeczy, których możesz nauczyć swoje dziecko, zamiast nauki literek.  

14 marca 2019
Jestem z zadupia i na przeddupie się nie wybieram.

Wstaję i od razu robię kawę. Żeby wypić w ciszy przed dziećmi. Młodszy jeszcze się przekręca sennie na łóżku, starszy pochrapuje u siebie. Piję kawę i wyglądam przez okno, czy lis znowu dobierał się do śmieci i rozniósł je na pół podwórka. Dzisiaj nie. Dzisiaj wystraszyły go jelenie. O czym świadczy kupsko zostawione tuż przed […]

10 marca 2019
Czas raz a dobrze skończyć z laktoterroryzmem, który panuje w naszym kraju!

Nadszedł ten czas i pewnie nie jedna zdziwi się, że o tym mówię. Pierwszego syna nie udało mi się karmić piersią, ale z drugim poszło lepiej - karmiłam trzy lata ponad i niestety nie udało mi się karmić do osiemnastki, gdyż dziecko samo zakończyło tę przygodę. Ale jako matka, która była po jednej i po […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official