Gdy nie ma prądu...

Joanna Jaskółka
19 września 2013

Udostępnij wpis

Tak się złożyło, że przez kilka ostatnich dni regularnie koło drugiej wyłączają nam prąd. Mam wrażenie, że robią to specjalnie, żeby nie było nam za dobrze na tym naszym sielskim, anielskim, obfitym w atrakcje zadupiu...

Podsumujmy - prąd, szczególnie na zadupiu, jest niezbędny. Kiedyś w Warszawie wyłączyli nam prąd w bloku w trakcie remontu, ale wtedy to ja sobie normalnie wyszłam do koleżanki czy gdzieś i wróciłam ciemną nocą, jak już prąd był. A co bez prądu robić w środku lasu?

 

 

Wyjść w zasadzie nie ma dokąd, bo najbliżsi sąsiedzi też zapewne bez prądu siedzą, a do dalszych to już za daleko. Wody ciepłej nie ma, bo cywilizacja wbrew wszystkiemu potrafi dojść wszędzie i woda jest na... pompkę elektryczną. Radia nie posłuchasz, bo baterie rozładowane, a ładowarka... działa na prąd. TV wiadomo.

 

 

Fajnie, że rodzice pomyśleli i nie kupili kuchenki elektrycznej. Szkoda, że nie pomyśleli o zapałkach. A więc, kiedy zorientowałam się, że zapalniczka, którą miałam w kieszeni, jakimś cudem z kieszeni zniknęła, a za oknem robi się coraz ciemniej - "na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam" niemalże. Na szczęście chłop mój wszędzie gubi zapalniczki, a ja zapobiegawczo chowam je do szuflady w... najciemniejszym kącie pokoju. Także dzierżąc wyrywającego się Kosmyka pod pachą, po długich poszukiwaniach dorwałam cudu techniki i pozapalałam świeczki.

 

 

Błąd.

 

 

Nigdy nie pal świeczek, kiedy po domu latają ci cztery koty i półtoraroczne dziecko. Nigdy!

 

 

Kiedy już "zgasiłam" Łajzę [tylko nie mówcie o tym chłopu, mam nadzieję, że do jego powrotu odrośnie jej sierść!] i wyrwałam Kosmykowi z ręki palącą się świeczkę [jak on ją dorwał? JAK?], postanowiłam porozsadzać towarzystwo po kątach. Flejtucha zostawiłam tam, gdzie siedziała - w łóżeczku Kosmyka, ale na wszelki wypadek zamknęłam drzwi. Niunię wygoniłam do kuchni. Burą na dwór. A biedne nadpalone Łajziątko zabezpieczyłam w łazience. Tam mogła się jedynie w kiblu utopić.

 

 

Na najwyższej półce postawiłam jedną dużą świeczkę dająca akurat tyle światła, żebym widziała, czego nie widzę, Kosmyka posadziłam na kanapie i zaczęłam tyradę, mającą na celu uspokoić, przygotować i przestrzec. A kiedy już język mi na wiór wysechł po długich tłumaczeniach, że dziś jest wyjątkowy dzień i nie będziemy się myć, ale mama zaraz wymyśli jakąś fajną i kreatywną zabawę, podczas której postaramy się nie wejść na rozrzucone po całej podłodze klocki i ogólnie przeżyć... włączyli dziady światło.

 

 

Popatrzyłam się na pierdolniczek, jaki wspólnymi siłami udało nam się zrobić, uwolniłam koty, zapędziłam Kosmę na kolację, a później do wanny, a kiedy już dzieć zasnął usiadłam na kanapie i wydułam jednym haustem pół kieliszka wina. Jak dla mnie to dużo.

 

 

O palącej się na szafce świeczce przypomniałam sobie dopiero rano. Na szczęście sama zgasła.

 

 

Co robicie, gdy nie ma prądu?

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
10 października 2019
Jak w przyszłym roku założyć ogród, żeby nie spartaczyć wszystkiego i cieszyć się plonami?

Relacjonuję czasami moje ogrodnicze wpadki i wypadki, radość z obornika, przygody z korzeniem i euforię z samodzielnie zrobionych donic i z racji tego też dostaję pytania - jak zacząć, od czego, czy jest sens teraz, czy może później? A co jeśli mi nie wyjdzie, a co jeśli jest za późno, za wcześnie lub wręcz czas […]

20 września 2019
Osiem strasznych rzeczy, które spotkają twoje dziecko w lesie

Zazwyczaj na spacery wychodzę bez telefonu. Ale tym razem wzięłam i bezmyślnie nagrywałam instastory. Nagrywałam, pokazując, jak chłopaki biegają po lesie. Starszy wspinał się na drzewo, młodszy buszował pod drzewem, badając norę po jakimś zwierzu. Nagle zapikał mi telefon z wiadomością. Mechanicznie zerknęłam, co kto pisze i wtedy stało się to. To, co się dzieje […]

15 września 2019
Czy rodzicielstwo bliskości to bezstresowe wychowanie? 9 mitów o RB, w które wciąż wierzą ludzie

Oj, mam się ja z tym bezstresowym wychowaniem, mam się bardzo... źle. I źle reaguję na te słowa, działają na mnie jak płachta. Sam fakt, czy bezstresowe wychowanie istnieje, poruszałam już kiedyś, ale oprócz bezstresowego wychowania istnieje mnóstwo tez, które wprowadzają w błąd i nie mają żadnego uzasadnienia w rzeczywistości.       Spis treści […]

12 września 2019
Drogie restauracje, miejcie jaja i zdecydujcie, czy chcecie przyjmować dzieci, czy nie

Ostatnio modne jest wśród restauracji, wrzucanie zdjęć z widokiem stolików po rodzinnym posiłku. Nie tylko stolików - ale też kącików zabaw, gdzieś tam mignęła mi również toaleta. Wrzucenie takiego zdjęcia ma prosty cel - głównie zasięg, bo wkurwianie się na rodziców z dziećmi również jest modne. Madka i Tateł to już przecież niemalże archetyp wszystkiego, […]

9 września 2019
Podatek od grzeczności - coś, co każdy rodzic kiedyś będzie musiał zapłacić

Kosztuje cię więcej niż ten dochodowy, wymaga więcej skupienia niż zeznanie podatkowe, trwa dłużej niż załatwienie sprawy w Zusie i każdy rodzic prędzej czy później, będzie musiał zapłacić - podatek od grzeczności.  

26 sierpnia 2019
Nasz spływ Krutynią [Zgon- Krutyń] i czadowe przezroczyste kajaki

Wybrać się z chłopcami na spływ Krutynią planowałam od dawna. Mieliśmy już na koncie mniejsze wycieczki po jeziorze i w górę rzeki [mieszkamy przy ujściu tej rzeki do jeziora Bełdany], ze starszym synem zaliczyliśmy najkrótszą trasę od Nowego Mostu [tu filmik], ale chcieliśmy pokazać chłopcom inny kawałek rzeki. I przypadkiem trafiłam na fejsie polecane przez […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official