Ja tak robiłam i nic się nie działo!

Joanna Jaskółka
28 stycznia 2015

Udostępnij wpis

 

 

Jednym z najgorszych komentarzy, jakie mogą znaleźć się pod tekstem, nie są wcale oszczerstwa, przekleństwa czy konstruktywna krytyka [taka nie istnieje]. Jednym z najgorszych komentarzy, jakie może dostać bloger, jest zdanie, które, jestem pewna, każdy z was chociaż raz wypowiedział: "Ja tak przecież robiłam. I nic się nie działo!".

 

Pod każdym tekstem, w którym staram się pokazać, w jaki sposób zachowywać się w pewnych sytuacjach, co zrobić, żeby pomóc [lub nie zaszkodzić] dziecku trafia się takie zdanie. Pod tekstem o warsztatach z Lovelą, gdzie pisałam o tym, czego dowiedziałam się o pielęgnacji skóry dziecka i dlaczego trzeba prać do trzeciego roku życia ubranka w dziecięcym proszku. Pod tekstem o tym, co robić w czasie zakrztuszenia. Pod tekstem o tym, jak się zachować w wypadku krwotoku. Ale najgorsze było to, pod tekstem o piciu w ciąży.

 

 

Muszę wam powiedzieć, że zawsze, gdy widzę poniższe komentarze:

 

 

"Nigdy nie odchylałam dziecku głowy do przodu podczas krwotoku i jakoś jeszcze się nie zachłysnął"

 

"Zawsze każę podnosić rączki i mojemu dziecku nic się nie dzieje"

 

"Od urodzenia prałam mojemu dziecku ubrania w dorosłym proszku i nic mu nie jest"

 

"Piłam w ciąży i moje dziecko jest zdrowe"

 

 

Jestem ciekawa, czy ich autorzy ze swoja filozofią idą też w inne rejony życia:

 

 

"Zawsze zostawiałam dziecko w samochodzie w wakacje i jakoś nie umarło.""Nigdy nie zwracałam dziecku uwagi, żeby się zatrzymało przed wbiegnięciem na ulicę i jeszcze żaden samochód go nie przejechał!""Nie szczepiłam dziecka i nie zachorował jeszcze na żadną poważną chorobę""Moje dziecko bawiło się bombą i nie wybuchło! Śmiało! Kup swojemu!"

 

"Dałam dziecku muchomora i przeżyło! Częstuj się".

 

"Biję moje dzieci i są zdrowe i grzeczne"

 

 

 

Podejrzewam, że tak. Bo przecież skoro jednej czy dwóm osobom raz się udało, to i mi się uda, prawda? No cóż, powodzenia, ale mi nie jest w smak, pod tekstem, który pięć razy sprawdzałam, konsultowałam i poświęciłam mu sporo czasu, czytać komentarz osoby mającej w głębokim poważaniu ogólne zasady bezpieczeństwa, wypowiedzi specjalistów, liczne źródła i chcącej jedynie promować życie na krawędzi - bez wiedzy, bez chęci, bez rozumu.

 

 

 

 

Każdy taki tekst, który do tej pory napisałam, możecie przyjąć do wiadomości i sobie iść, możecie przyznać mi rację, możecie ze mną polemizować, możecie dalej robić, jak robicie, to przecież wasze dziecko i wasza odpowiedzialność, ale [aż mi się przekleństwo ciśnie na usta] nie psujcie całej wymowy tekstu, "Ja tak robiłam i nic się nie stało!", nie szafujcie swoją nieodpowiedzialnością, nie piszcie,  że wy robicie źle i wszystko jest ok! Bo ktoś zrobi tak jak wy i zrobi sobie albo dziecku krzywdę - chcecie ponosić za to odpowiedzialność?

 

 

 

Bo ze wszystkiego, z czym spotkałam się w internecie, ta postawa jest chyba nawet gorsza od hejterów [którzy mnie bawią]. Najgorsza. Bo oprócz tego, że autor takiego komentarza nie wstydzi się, wręcz się obnosi ze swoją ignorancją, to jeszcze robi to publicznie, promując takie myślenie i zachęcając do niej innych. Chcesz pomóc? Nie przeszkadzaj. I jeśli ktoś, opierając się na dowodach, badaniach, opinii ekspertów pisze, że coś jest szkodliwe, to znaczy, że to jest szkodliwe, a ty, robiąc to, zwyczajnie miałeś szczęście. Wiesz, ilu ludzi przeżyło skok z bardzo wysokiej skały? Myślę, że niewielu, sądząc po relacjach, ale nawet jeśli ktoś przeżył, czy chodzi i zachęca ludzi do skoków, bo "jemu się udało"? No właśnie.
 
Mam jeszcze nadzieję, ale wygasa powoli, że może autorzy tekstów typu "ja tak robiłam i nic nam nie było" zwyczajnie nie są lotni umysłowo. Coś im tam zgrzyta w przewodach i nie zastanawiają, że z ich tekstów wyniknie więcej szkody niż pożytku. Bo co innego napisać, że nie mam racji, co innego pokazać inną metodę lub polemizować, co innego jest udowodnić, że to, co piszę to kompletna bzdura, zupełnie co innego jest wreszcie przyznać, że nigdy się nad tym nie myślało i postanowić temat przemyśleć.
 
Ten tekst został opublikowany 21 września 2014 roku, ale postanowiłam go odświeżyć pod wpływem dyskusji na Facebooku pod linkiem do TEJ  publikacji. "Czytelniczka" [jeśli można tak nazwać kogoś, kto przyszedł na jeden tekst... można?] starała się mnie przekonać, że rzeczy z Chin są wspaniałe, ponieważ ona zamówiła ponad 600 i wszystko było ok. Moje uwagi o tym, że nie ufałabym tak chińskiej jakości [czytelniczki donosiły mi, że wspomniane w tekście lampki cotton balls o mało co nie spaliły mieszkania, inne również dostały uczulenia na niektóre chińskie materiały], strasznie się obraziła i stwierdziła, że jej ubliżam, bo w żaden sposób nie mogę jej przyklasnąć.  Dyskusja zrodziła się szumna, już dawno nie miałam takiego flejmu, a żeby ugotować obiad, musiałam w końcu zablokować kilka osób, bo ktoś musiał dać koniec szaleństwu, które się rozpętało. Ale potem usiadłam i zaczęłam przeglądać strony. Znalazłam kilka faktów o chińskiej jakości:
 
 
  • "W Zgierzu Państwowy Instytut Barwników i Produktów Organicznych zbadał chińskie łyżki z tzw. czarnego nylonu okazało się, że kuchenne przybory pod wpływem ciepła wytwarzają rakotwórczą substancje MDA (metylenodioksyamfetaminą), której dawka przekraczała nawet 10 tysięcy razy normy dopuszczalne przez UE. Doktor Stefan Gaweł, specjalista z Katedry Żywności i Żywienia Śląskiej Akademii Medycznej ostrzega, że MDA wchłaniane z pożywieniem powoduje nowotwory przewodu pokarmowego. dr inż. Lucjan Szuster, szef IBiPO podkreśla, że trująca substancja potrafi się uwalniać z łyżek nawet przez rok. Przez tyle czasu jesteśmy narażeni na działanie groźnych dla zdrowia toksyn."   [źródło].

 

  •  "W Polsce Państwowa Inspekcja Handlowa, zbadała 1,3 tyś. zabawek i stwierdziła, że 1/3 z nich w ogóle nie powinna trafić na rynek. Wykryto min. lalki z rakotwórcza melaniną, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców. Alarmujący przykład odnotowano w Stanach Zjednoczonych gdzie, w jednej z najpopularniejszych zabawek sieci Wal-Mart, „Beendez Beats”(tzw. chińskie koraliki), wykryto składniki „pigułki gwałtu”, które jak podał CNN w przypadku połknięcia przez dziecko wywołują depresję, halucynację lub nawet śpiączkę. Chociaż sieć Wal-Mart wycofała zabawkę ze sprzedaży, to jednak koraliki te są nadal dostępne." [źródło].

 

  •  "Szkodliwy sześciowartościowy chrom wykryto w butach we Włoszech, stwierdzono też przekroczone normy melaniny w mlecznych cukierkach produkcji chińskiej, sprzedawanych w Holandii. W wielu krajach został wprowadzony obowiązek badania produktów pochodzących z Chin. W Polsce takich przepisów nie ma, ale Państwowa Inspekcja Handlowa znalazła lalki z melaniną, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców." [źródło]

 

To niewiele, ale takich info można znaleźć więcej. Dlatego bardzo długo przygotowywałam tekst o ali - nie chciałam napisać go w entuzjastycznym tonie, a jednak znaleźć jakieś "ale", które moglibyście wziąć pod uwagę, decydując się na zakupy w Chinach. Wiecie, że do eko sreko mi daleko, daleka jestem również od chronienia moich dzieci przed wszelką chemią tego świata [mało tego - świadoma, ile tej chemii dziś jest, staram się dzieci do niej powolutku przyzwyczaić], ale wiecie - co innego raz na jakiś zaszaleć w chińskim świecie, a co innego mieć stamtąd wszystko i tylko kamuflować specyficzny, ostry zapach plastiku...  I co innego głosić światu rewelacyjność tego plastiku, bo "ja go miałam i nic, kompletnie nic, się nie stało".

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    7 grudnia 2021
    Fidget toys - o co chodzi w tych małych pierdółkach, że dzieci tak ich chcą i potrzebują?

    Teoretycznie zabawki typu fidget toys towarzyszą nam od dawna. Są to między innymi długopisy, zakrętki, folia bąbelkowa, patyczki czy nawet nasze własne palce, którymi pstrykamy lub kręcimy nimi, gdy się stresujemy. Praktycznie nazwa fidget toys wypłynęła niedawno, choć pierwszą zabawkę tego typu i zaprojektowaną konkretnie w tym celu wymyślono dawno temu.  

    2 grudnia 2021
    Co będzie z naszymi dziećmi, które wolą grać w Minecraft niż bawić się klockami?

    Co będzie z naszymi dziećmi, które całe dnie siedzą na komórkach i komputerach? - zastanawiają się rodzice, a ja odpowiadam: nic nie będzie.  Ja, w wieku moich dzieci, oglądałam durne kreskówki na telewizorze [częstokroć odrabiając przy nich lekcje na kolanie]. Pamiętam dni w całości przesiedziane na graniu w gry komputerowe. Bardzo kiepskie i średnio edukacyjne. […]

    25 listopada 2021
    Nic tak nie poprawia świąt jak dobre morderstwo [najlepsze polskie książki kryminalne na święta]

    Okej. Nigdy nie lubiłam kryminałów. Bardziej mi wchodziła literatura piękna. Moim pierwszym spotkaniem z książką o zbrodni było zalecenie naszego wykładowcy z poetyki, żebyśmy przeczytali  Zabójstwo Rogera Ackroyda Agathy Christie. Przeczytałam. Zdziwiłam się, że fajne. I w wakacje pochłonęłam całą Christie. Na polskie książki kryminalne dość długo patrzyłam jednak podejrzliwie.     Nie wierzyłam, że […]

    15 listopada 2021
    Dlaczego kiedyś nie było spektrum autyzmu i czemu nagle wszyscy je mają?

    Nie rozumiem, kiedyś tego nie było, a teraz każdy mówi, że jest w spektrum autyzmu. Za moich czasów nie trzeba było robić z dziecka wariata. Kiedyś ludzie normalnie żyli, a teraz każdy zaburzony. Po co ci diagnoza? Babcia całe życie była dziwna i dała sobie radę. Teraz to każdy jakieś Aspargary czy inne autyzmy, jakby […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official