Nie warto być eko frajerem

Joanna Jaskółka
27 października 2015

Udostępnij wpis

Bycie eko stało się ostatnio tak modne, jak chowanie dzieciom czapek we wrześniu. Można powiedzieć, że powoli zaczyna wychodzić z salonów i gościć pod strzechami zwykłych ludzi, którzy, wzorem swoim idoli, również chcą posmakować tego wspaniałego życia w zgodzie z naturą, marzą o ksylitolu w sokach, biegają po mieście w poszukiwaniu idealnego mleka sojowego oraz namiętnie lubują się w skandynawskich dodatkach. Jest jednak jedna rzecz, o której zapominają. Że nie warto być eko frajerem.

 

 

Szał eko

Mam wrażenie, że w ostatnich latach powstał totalny szał na punkcie bycia i życia "eko", ewentualnie w zgodzie z naturą. Mamusie po trzydziestu latach funkcjonowania na krowim mleku, odkrywają w sobie nietolerancję laktozy i pędzą po mieście na holenderce w poszukiwaniu odpowiedniego mleka sojowego. Babcie penetrują bazarki w poszukiwaniu eko warzyw na pierwszą papkę dla wnuczki/wnuczka, a tatusiowe dzielnie zbijają kanapy z palet. W tym szaleństwie jest metoda, bo faktem jest, że poziom wiedzy o zdrowej żywności i zdrowym życiu znacznie się podniósł - i dobrze. Ale wciąż spora grupa z nas zwyczajnie staje się niewolnikami życia eko. Eko frajerami.

 

Kamila

Kamila nie ma tak naprawdę na imię Kamila, ale opowiem ci jej historię, bo rozgrywała się na moich oczach. Kamila była eko. Eko weganką. Eko i wege była ona, jej dzieci, jej mąż, jej pies oraz dwa koty. To znaczy koty nie do końca, bo kiedy zaczęły zdychać z głodu, weterynarz przekonał Kamilę, że niektóre zwierzęta wege absolutnie być nie mogą. Kamila potrafiła przejechać swoim suvem ponad 150 kilometrów, tylko po to, żeby zrobić zakupy na modnym ekobazarku. A wszystkie chińskie szmatki, które dostała w prezencie od swojej matki, w akcie protestu spaliła, bo nie były z czystej, ekologicznej bawełny.

 

Ania

 

Ani nie stać na zakupy na eko bazarku, ale gnieciona wyrzutami sumienia, że daje dzieciom paskudne krowie mleko, które z mody wyszło jakieś 10 lat temu, gdy ludzie dowiedzieli się, że wcale nie muszą tolerować laktozy, zaczęła szukać odpowiedniego, wmawianego jej przez koleżankę, sojowego zamiennika. Wyszło drogo, drożej niż za zwykłe mleko, jechać po nie musiała dalej, bo w jej supermarkecie takich rarytasów nie dostaniesz, ale przecież nie pozwoli dzieciom truć się paskudnym ścierwem, jakim jest ta ciecz krowy, kompletnie nieprzystosowana dla naszego żołądka. Ania woli być eko. I spalać dziesiątki kilometrów w poszukiwaniu odpowiedniego mleka w dobrej cenie.

 

Eko frajerzy

Im więcej czytam o tym trendzie na bycie eko, tym bardziej jestem zniesmaczona. Nie samym trendem, bo on sam w sobie jest dobry i pożyteczny [zaraz powiem, dlaczego], ale przede wszystkim tym, jak na otoczkę "eko" jesteśmy codziennie nabijani w butelkę. I tu nie chodzi o to, że połowa z nas nie wie, czym się różni "eko" od "bio" [i to drugie wcale nie oznacza stopki na instagramie]. My nawet nie umiemy czytać etykiet i z półki eko bez zastanowienia wzięlibyśmy największy chemiczny wynalazek w dziejach świata. Nie umiemy myśleć. Owszem, jeśli ktoś nam powie, że dany serek czy chusteczki nie są dobre, bo zawierają w sobie to i to, postaramy się więcej ich nie kupować, kupimy inne i nie zwrócimy uwagi, że te inne zawierają ten sam chemiczny, szkodliwy składnik. Nie umiemy porównywać. Nie chce nam się czytać.  Jesteśmy eko frajerami. Świetnie pokazała to Ilona we wpisie porównującym eko produkty ze zwykłymi  - zerknijcie, kawał dobrej roboty.

 

Nasze frajerostwo i głupotę świetnie wykorzystują koncerny, wciskając nam rzeczy, które z eko nie mają wspólnej nawet tej swojej etykietki. Podpisując "naturalne", "bio" i "jak u mamy" lansują się na coś, czym nie są - na zdrowy produkt, który ty teraz i już musisz koniecznie posiadać.

 

 

Czy żywność eko i bio jest faktycznie zdrowsza od zwykłej?

Kiedyś poruszę ten temat szerzej, bo jestem na etapie zbierania i tłumaczenia materiałów, ale wstępnie mogę powiedzieć, że te marchewki na górnym zdjęciu, wyhodowane na małym poletku w Puszczy Piskiej, niepodlewane chemią ani żadnymi polepszaczami, wcale nie są o wiele zdrowsze od tych, które kupujesz w sklepie. Już samo to, że spaliny z samego centrum Warszawy mogły je podlać deszczem przynajmniej kilka razy robi swoje i choćbyście zakupy robili u brzegu Amazonki, to nigdy nie uciekniecie od tego, co jest zwyczajnie efektem naszej cywilizacji. Nawet najbardziej ekologiczny rolnik nie wpłynie na powietrze nad swoim polem. Uwierzcie. [O powietrzu i o tym, jak je chronić pisałam tutaj]

 

Jedna rzecz, o której musisz pamiętać, jeśli nie chcesz być eko frajerem

Ta powierzchowność "bycia eko" zaczyna mnie trochę wkurzać, bo zwyczajnie środowisku szkodzi. Pięknie opisała to moja towarzyszka w wiejskich bojach Księżniczka w kaloszach - "Zerowaste to ściema". No właśnie - co z tego, że kupujesz tę zdrową marchewkę i w swojej kupie nie przenosisz tych wszystkich pestycydów do szamba, skoro przez sto pięćdziesiąt kilometrów w jedną stronę pierdzisz spalinami w powietrze, żeby ją kupić? Co z tego, że na jedzenie wydajesz krocie, bo przecież ser gorszej jakości i tańszy chleb zabije twoje dziecko [nie zabije], skoro wszystkie pieniądze wydajesz tylko na to i nie stać cię na nowy piec albo panele słoneczne na dachu? Co z tego, że kupujesz ekologiczną bawełnę, skoro stare ubrania bezmyślnie wyrzuciłaś na śmietnik i nikomu się już nie przydadzą?

 

Naprawdę, nic się nie stanie, jeśli zamiast mleka sojowego, ryżowego, kukurydzianego czy innego tałatajstwa, po które jedziesz specjalnie na drugi koniec miasta, kupisz sobie raz na jakiś czas zwykłe, krowie. Naprawdę, nic się nie stanie, jeśli z dnia na dzień nie przerzucisz się na lniane ciuchy tkane przez trzymane w komfortowych warunkach kaukaskie pająki królewskie. A kij tym pająkom na odwłok, jeśli tych ciuchów nie możesz kupić przez internet, tylko musisz jechać po nie 500 km.

 

To właśnie ta jedna rzecz, o której musisz pamiętać, jeśli nie chcesz być eko frajerem: myśl rozsądnie. Czasem działanie nieekologiczne jest bardziej ekologiczne. Czasem to mleko w beznadziejnym kartonie wychodzi oszczędniej, bo kupię sobie dwa kartoniki po 12 sztuk i one sobie stoją, nie przejeżdżam dziennie 30 km, żeby kupić świeżutkie w plastiku. Co mi po bluzce od pająków, skoro dowiezienie tych bluzek samo w sobie jest rujnujące dla atmosfery?

 

Myśl rozsądnie. Czytaj etykiety. Patrz, co kupujesz. Analizuj. Kalkuluj, czy ten jeden karton czy bluzka jest warta wpuszczonych w powietrze kilogramów spalin. Trend eko jest dobry - poprawia nasz poziom wiedzy, być może dzięki niektórym informacjom część ludzi faktycznie zacznie zwracać uwagę na to co i gdzie kupuje. I właśnie dlatego:

 

Myślcie.

 

I nie zabijajcie pająków, bo będzie padał deszcz.

 

 

 

Tekst napisała osoba powszechnie uznawana za "eko". Bo mieszka w lesie, uprawia trochę swoich warzyw, je własne króliki [czasami] i namiętnie czyta etykiety, zaś zakupy robi w większości przez internet i z jednego sklepu, żeby nie jeździć jak pokopana po sklepach w poszukiwaniu mleka owsianego, które jej dzieci uwielbiają. A jednak na słowo "eko" reaguje z jakimś takim nerwem, bo woli zdrowy rozsądek.

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
9 lutego 2020
Książki o ochronie środowiska dla dzieci - jedna fajna, jedna dziwna i jedna całkiem ok.

Kwestia ochrony środowiska jest w naszym domu poruszana rzadko. Zamiast mówić - robimy. I tym samym rzeczy, do których my z Chłopem musieliśmy się przyzwyczaić, są dla naszych dzieci naturalne. Oczywiste, że bierzemy swoje torby na zakupy albo wykorzystujemy kartony, które potem użyźniają ziemię. Oczywiste, że oszczędzamy wodę, ograniczamy plastik, kupując wielorazowe rzeczy, chociażby metalowe […]

6 lutego 2020
Jakim cudem zajarałam się zeszytem w kropki i pierwszy raz w życiu zostałam AMBASADORKĄ?

Pamiętam moją minę, kiedy przyszedł do mnie planer.  Nie kupowałam go z myślą, że on zmieni moje życie, ale jak zobaczyłam go tak ładnie zapakowanego, pomyślałam, że może on będzie rozwiązaniem.  Że go otworzę i wyleci z niego wszystko to, czego mi brakuje: motywacja, wiedza o zarządzaniu czasem, broń na prokrastynację i ogólnie rozumiana organizacja. […]

3 lutego 2020
7 niebezpiecznych rzeczy, na które pozwalałam, pozwalam i będę pozwalać moim dzieciom

Nasze dzieci nigdy w historii nie były tak chronione i bezpieczne jak obecnie. Nigdy w historii nie było aż tak szeroko rozwieszonego parasola ochronnego, który podtrzymywaliby nie tylko rodzice, ale i społeczeństwo: szkoła, policja, ochrona, kamery, aplikacje śledzące itp. A mimo wszystko i tak każdego dnia dochodzi do jakiegoś wypadku. Każdego dnia komuś coś się […]

27 stycznia 2020
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna - czego się bać, na co się przygotować i jak wygląda wizyta

Najeździłam się do tej poradni, kiedy starałam się o opinię dla moich dzieci. Najeździłam, kilka razy pokazałam na insta, że jeździłam, kilka razy zobaczyliście "Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna" na mojej liście zadań w planerze i padło pytanie - nie wstydzisz się, że musisz dzieci do Poradni zawozić? Ty, taka mądra i sobie nie radzisz? I tak sobie […]

23 stycznia 2020
Jak pracować z dzieckiem w domu - rzucić pracę, czy rzucić dziecko?

Od ponad siedmiu lat regularnie dodaję wpisy na blogu posiadając na stanie jedno albo dwójkę dzieci. Starszy, co prawda, chodzi już do szkoły, ale młodszy wciąż jest w domu i na przedszkole mówi zdecydowane "nie". Więc, chcąc nie chcąc, dostosowałam się do tego i wszystko, co robię, robię z uwagą, że nie jestem sama w […]

22 stycznia 2020
A twoje dziecko jest leniem, patałachem, niezdarą, nieśmiałkiem czy prymusem?

Ten post powstał pierwotnie jako emocjonalny wpis na mojej grupie Wiejskie Matki, na której na wpuszczenie znów czeka kolejka tysiąca osób. Mam ewidentny problem z podejmowaniem decyzji, kogo wybrać i kogo wpuścić, można nawet powiedzieć, że jestem leniwa w tym temacie. A im dłużej będziesz mi mówić, że jestem leniwa, tym bardziej będę w to […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official