Jak nie tęsknić za dzieckiem?

Joanna Jaskółka
10 sierpnia 2015

Udostępnij wpis

Kiedy rozmawiałam z siostrą o tym, że Kosmyk wyjechał na ponad dwa tygodnie do babci, siostra się spytała, czy tęsknię za synkiem. Moja odpowiedź, że nie, wprawiła ją w zdumienie, bo przecież naturalnym jest, że matka tęskni za dzieckiem, rwie włosy z głowy, że dziecko ją opuszcza, płacze po nosach ściskając niewyprane ubranka dziecka. Ale czy tak musi być? Czy można nie tęsknić za dzieckiem?

 

Chociaż, gdy czytam różne fora dla mam, widzę, że rozstanie z dzieckiem to jeden z największych kłopotów mam. Współczesny świat, niesamowicie angażujący nas w każdej dziedzinie życia, a do tego świadomość, potęgowana przez czasopisma [i blogi :D] jak ważne są chwile spędzone wspólnie, rodzinnie, sprawia, że myśl o wyjeździe dziecka, kojarzy nam się z brutalnym odebraniem tego najcenniejszego w naszym i dziecka życiu czasu.

To atak, który musimy odeprzeć łzami, to najazd na nasze rodzinne gniazdo, to wreszcie odebranie naszego najcenniejszego skarbu - dziecka i chwil, których w czasie nieobecności, nigdy nie przeżyjemy razem.

Czytałam gdzieś wypowiedź jednej z mam, która żaliła się, że nie może pogodzić się z faktem, że jej syn woli spędzać czas z babcią, która mieszka w domu naprzeciwko. Mama nie mogła sobie poradzić z tęsknotą za dzieckiem, bo widziała, że choć syn jest blisko, to jednak się od niej emocjonalnie oddala. Chciała mieć synka całego dla siebie, cały czas, bez ustanku. Babcia stała się wrogiem, bo zabierała jej to, co było najważniejsze - uczucia synka.

Najważniejsze, że mama zdawała sobie sprawę z problemu i prosiła o pomoc, jak to uczucie tęsknoty połączonej z zazdrością zdusić, pokonać.

 

Po co jest tęsknota?

 

Uczucie tęsknoty jest ważne. Pomaga nam utrzymać więzi, wzmacnia nasze uczucia. Ale to jedno z tych doświadczeń, które trzeba przeżywać mądrze, żeby czerpać z niego to, co najlepsze. A tęsknić uczymy się od najmłodszych lat. Pisałam wam już, że poród jest pierwszym momentem, gdy rozstajemy się z dzieckiem i potem każdego dnia będziemy się z nim po trochu rozstawać? To nie były puste słowa - pierwsze kroki dziecka to nic innego jak oddalanie się od matki, pierwsze wypowiedziane z pełną świadomością "nie!" również. Dziecko każdego dnia, dorastając, powoli odchodzi od rodziców, a naszym zadaniem jest sprawić, żeby to odchodzenie było zarówno dla dziecka, jak i dla nas - płynne.

Tęsknota to problem rodzica, nie dziecka 

 

Faktem jest, że zazwyczaj większą tęsknotę  odczuwają rodzice za dzieckiem, a nie dzieci za rodzicami. W większości przypadków odchodzenie dziecka od rodzica jest naturalne. Jeśli dzieci dostają w domu taką dawkę miłości i akceptacji, jakiej potrzebują, jeśli mają rodziców "w bród", jeśli w miejscu, w którym są, czują się dobrze i bezpiecznie, ich tęsknota nie będzie paraliżująca, nauczą się sobie z nią radzić.  Gorzej jeśli tęsknotę zabiorą z domu...

Niestety ale tak jest. Nasze lęki, chcąc nie chcąc, przelewamy na dziecko. W słowach [nie, błagam, nie dotykaj!], w działaniach [kurczowe uściski], nawet w naszym samopoczuciu. Jeśli dziecko wyczuje, że panicznie boimy się go wypuścić spod skrzydeł, naturalna dla niego będzie obawa przed ich opuszczeniem albo... z przekory, wkurzony tymi lękami, zacznie te skrzydła opuszczać jak najczęściej i to nie z potrzeby doświadczenia, a wyłącznie po to, żeby zagrać ci na nosie, ryzykując przy tym bardziej i działając pod wpływem emocji "ja jej pokażę!".  Mój wniosek jest prosty: jeśli my nauczymy się radzić sobie z tęsknotą, to nasze dzieci nie będą miały z nią problemu.

Buduj pewność siebie!

 

Pisałam już, że odejście dziecka od rodziców jest naturalne, powinnam dodać: jeśli temu nie przeszkadzamy. Kiedyś usłyszałam, jak jakiś ojciec mówi do swojego synka: "Mówiłem, że jak pójdziesz sam, to się przewrócisz? Mówiłem?". Z tryumfem w głosie.  Jeśli dziecko słyszy przynajmniej raz w ciągu dnia takie satysfakcjonujące "A nie mówiłem", to będzie robić wszystko, żeby nie słyszeć tego więcej. Czyli nic, bo po co ryzykować. Nie odważy się wychylić nosa zza maminej spódnicy, każdy samodzielny krok będzie musiał skonsultować z tymi, co zawsze wiedzą najlepiej, bo przecież "oni mówią i zawsze mają rację". To od naszego wsparcia w tych pierwszych przejawach samodzielności zależy to, czy swoje następne kroki dziecko będzie umiało robić samo czy z nieustanną asystą. Czy z uśmiechem będzie pędziło w świat, czy raczej z niepewnością i strachem będzie się wlokło wzdłuż autostrady. To, o czym mówię, świetnie obrazuje filmik, który w ostatnich dniach robi w necie zawrotną karierę:

 

 

Podaj dalej, warto zawsze być czujnym rodzicem, nauczycielem, wychowawcą....

Posted by KreatywnaPedagogika on 31 lipca 2015

 

A potem... zaakceptuj!

Tak. Jednym z najgorszych chwil w moich życiu było uświadomienie sobie, że Kosmyk chodzi. A skoro chodzi, to zaraz odejdzie. Przepłakałam dwie noce, dwa dni chodziłam jak struta, a potem... pogodziłam się z tym raz na zawsze. Przeżyłam jego pierwsze kroki mocno, ale potem, gdy już świadomie próbował nowych rzeczy, miałam tę jego chęć wyrwania się z moich ramion przepracowaną. Cieszyłam się z jego samodzielnych odkryć, nie mogłam wyjść z dumy, gdy słyszałam jego pierwsze słowa. Świadomość, że próbuję tego po raz pierwszy była wspaniała, uczucie, że prawdopodobnie już nigdy nie będzie tak jak teraz nie było dojmujące, ale dodawało tej potrzebnej w niektórych potrawach goryczy.

Czy można nie tęsknić za dzieckiem? 

 

Nie można - powiedzmy sobie to szczerze. Kochamy nasze dzieci i cierpimy, kiedy odchodzą/wyjeżdżają nawet na kilka dni. To jest tak naturalne, że zamiast rwać włosy z głowy, płakać do zdjęcia lub zamykać dziecko w domu i podążać za nim krok w krok, powinniśmy naturalnie ten fakt zaakceptować i się z nim pogodzić.  Łatwo powiedzieć, ale jak zrobić - powiecie. Jak najwcześniej. Przeżywajmy tęsknotę za dzieckiem od pierwszych dni, wyobrażajmy ją sobie, uczmy się ją akceptować i wśród codziennych czynności przeżywać, żeby, gdy dziecko wreszcie wyjedzie na dwutygodniowe wakacje, spokojnie się nad tym faktem pochylić i... kompletnie z nim pogodzić. Wtedy, zamiast rozmyślać, czy jemu na pewno jest dobrze i czy nie lepiej byłoby w domu, skupisz się na tym, co jest najważniejsze zaraz po dziecku - wreszcie na sobie. Co mi przez te dwa tygodnie dobrze zrobiło i z radością powitałam synka na łonie rodziny 🙂

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    18 lipca 2022
    Jak wspierać dziecko w nauce języka, żeby utrzymać motywację?

    Obecne wakacje miały być dla nas resetem. Bez stresu wyjazdów i kolonii. Siedzimy w domu, zwiedzamy okolicę, zajmujemy się naszymi zwierzętami domowymi i ogrodem – teoretycznie nie mamy żadnych obowiązków. Dlatego pojawił się pomysł na zapisanie młodszego syna na kurs językowy w szkole ProfiLingua – by mógł w wakacje uczyć się przez zabawę. Bo jeśli […]

    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official