Kilka słów, które powiedziałam koledze, gdy zaczął narzekać, że jego żona się zaniedbała

Total
0
Shares

Mam znajomego. Fajny facet. Jakiś czas temu pojawiło się u nich dziecko, domek mają ładny, ogólnie sielanka. Lubimy się. Na tyle, że zgodził się, żebym opublikowała tę historię. Bo może ktoś pomyśli, może do kogoś trafi…

 

 

Rzadko mi się zwierza. Jak to facet. Ale któregoś dnia tak sama z siebie zapytałam, co u nich, a on nagle wyparował, że już nie może tego wszystkiego znieść. Że żona się zaniedbała. Że w dresie to nawet śpi, że włosy brudne, makijaż to tylko na wyjazdy sobie robi. Wkurza go to, że była taka ładna, taka śliczna, a teraz… Aż mu się nie chce do domu wracać.

 

Czy to przez dziecko? Czy przestało jej zależeć? Nie chce jej się dla mnie postarać?- zastanawiał się. Przecież ty masz wszędzie daleko, a zawsze jesteś ogarnięta, jak przyjeżdżamy. Miło popatrzeć, bo i w domu czysto i nigdy cię w dresach nie widziałem! A moja w nich non stop! Aż się rzygać chce! – wykrzyknął mocno już wkurzony.

 

Chrząknęłam, bo moje dresy wychodzone szczęśliwie trafiły do prania. Trudno też domu nie ogarnąć, kiedy się wie, że znajomi wpadną za 1,5 godziny. Ale nie mogłam się powstrzymać. Naprawdę, chciałam, ale nie umiałam.

 

– Słuchaj… – zaczęłam najdelikatniej, jak potrafiłam. – A ty?

 

– Co ja?

– A ty się starasz? Tobie zależy?

– No jasne! Przecież  z nią jestem!

– No to jej też zależy, przecież wciąż z tobą jest, jeszcze od ciebie nie uciekła

– No ale ona się strasznie zaniedbała, naprawdę! Przestało jej się chcieć chyba…

 

Spojrzałam się na jego zbyt długie paznokcie, na nieogoloną twarz [z niegolenia, a nie że specjalnie], na plamę na dresach [a jakże], na przydługie włosy i nie mogłam nie zadać tego pytania:

 

– A ty? A ty jesteś zadbany? A tobie się chce?

 

 

 

No bo – mój drogi mężczyzno. Powiedz mi, jak to jest – ona sobie odpuściła, a ty? A ty z innej gliny? Wciąż bóg seksu i marzenie kobiet? Wstajesz rano, a sąsiadki padają pokotem na sam twój widok? Nic kompletnie nic nie musisz z sobą robić, żeby być pociągającym? No i sorry, dla kogo ona ma się starać? Na co czekać? Czego się spodziewać? Palisz świece i zapraszasz ją na romantyczną kolację? Na masaż pod prysznicem? Zabierasz jej dzieci, żeby miała czas zająć się chwilę sobą i swoim ciałem? Kiedy z nią byłeś na zakupach, żeby kupiła sobie co innego niż dresy? Tak, wiem, sama może iść, ale kiedy? Jeśli do wyboru ma dzieci, sen albo sprzątanie, kiedy? Naprawdę tylko ona ma się starać, a ty?

 

I czemu ma jej zależeć, żeby dbać o siebie? Czemu ma stawać na rzęsach, kiedy widzi, że ty dla niej nawet zębów nie wyszorujesz porządnie? Tylko wiesz, dzieci podrosną, ona zacznie mieć więcej czasu i wróci do swoich dawnych zabiegów. Wypięknieje w oczach i zaczną się za nią oglądać mężczyźni, którzy używają więcej kosmetyków niż mydło w płynie i dezodorant. Nie, nie chcę straszyć. Nie takim sposobem chcę cię zachęcić do wzięcia się za siebie. Bo tak jak ona powinna to zrobić dla siebie, tak ty dla siebie powinieneś zadbać o podstawowe rzeczy. Ale jeśli jedno i drugie odpuszcza, to sorry, ktoś się wreszcie musi przełamać i poprowadzić ten karawan.

 

Chcesz mieć ponętną, pachnącą, dbającą o siebie kobietę, która oczu od ciebie nie może oderwać? Daj jej tę możliwość. Zaproś na kolację bez dzieci, weź te dzieci od niej na kilka godzin, nie wiem, zawieź do babci, spróbuj nie utopić ich w basenie, cokolwiek. Zrób obiad, posprzątaj łazienkę, przygotuj kąpiel, wypachnij się dla niej tymi perfumami, co ona je lubi, mimo że to nie Wigilia, ogól coś innego niż brodę, użyj kremu, wyrzuć podarte skarpety i kup sobie nowe gacie. Dla siebie. I dla niej.  Zaproś ją na wspólne bieganie, wspólny basen, na cokolwiek, co wspólnie was zmobilizuje do wzięcia na barki zakute w kanapę ciała. Szepnij jej coś do ucha, przytul szybko, kiedy mijasz ją w drzwiach, muśnij ustami, kiedy się nachyla. Też się postaraj, też powalcz, też się, kurde ogarnij, żeby aż ją ciarki przeszły, gdy cię zobaczy. Żeby chciało jej się na ciebie czekać. Żeby cały dzień myślała o tym, co będzie, kiedy wrócisz do domu.

 

Sorry, kochany, ale na dobry orgazm, to ty sobie musisz zapracować.

 

I powiem ci, że na pewno przeżyjecie go bez dresów.

 

 

 

 

 

 

 

 

You May Also Like