Seksi chwile rodziców na Walentynki

Total
0
Shares

Seksi chwile są już kultowe. To były na blogu jedne z pierwszych tekstów, nieśmiało publikowanych i udostępnianych znajomym. A że dotykały codzienności, czegoś, co prawie każdemu się przytrafiło, to i odzew na nie był tak pocieszający [ha! Nie tylko ja tak mam!, że z jeszcze większą zaciętością spisywałam kolejne nasze potyczki. Aż dziw, że to już cztery lata… zebrałby się z tego tomik, gdybym tylko chciała przejrzeć meandry fejsbuka 🙂

 

 

***

 

 

– O, do tego miejsca wyglądasz nawet znośnie – powiedziałam, podczas kąpieli, przecinając ręką klatę chłopa na pół.

– O, teraz wyglądasz całkiem znośnie – powiedział po chwili chłop, obserwując moją twarz w całości przykrytą mokrymi włosami.

 

 

***

 

 

– Czy nie wydaje ci się, że jedna moja pierś zwisa trochę bardziej od drugiej? – zapytałam, dokonując dokładnych oględzin własnego ciała po kąpieli.
– Nie, obie wiszą tak samo – odpowiedział chłop.

 

 

***

 

 

– Kiedyś to chyba ci bardziej na mnie zależało – żali się chłop.
– Też uważam, że wtedy za dużo piłam – odpowiadam.

*** 

– Chodź tu szybko do mnie! Jestem cała mokra!
To było podobno największe rozczarowanie Chłopa, gdy okazało się, że prostu prysznic mi się rozwalił i oblał całą łazienkę…

***

Czesząc sobie włosy w łazience, matka kokieteryjnie stwierdza:
– Nie wiem, jak ty możesz mnie taką brzydką kochać…
Chłop, myjąc zęby i myśląc o czymś intensywnie, sepleni lekko:
– No jakoś mogę…

*** 

Gdy podawałam chłopu bardzo pożywną kolację złożoną z tostów z keczupem, ten ucieszony westchnął:
– O, ale ja ciebie kocham!
Matka ze smutną miną odpowiedziała:
– Zawsze mnie kochasz, kiedy ci jeść daję…
Chłop z pełną buzią:
– I jak się nie odzywasz.

***

Chłop: Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
Ja: Na obiad rosół będzie.
Chłop: Ty mnie nie słuchasz w ogóle!
Ja: No przecież mówię, że w szafce!

 ***

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakiej nauczył mnie wieloletni związek, jest to, że noże zawsze należy chować do szuflady. Głęboko.Na wierzchu zbyt kuszą.
Sms do chłopa: Jak zauważyłeś nie zrobiłam ci dzisiaj kanapek. Nie zrobiłam, bo zeżarłeś na kolację cały chleb, masło, szynkę, ser i pomidory. Popiłeś to colą. A Kosmyk dochlał przed chwilą resztki swojego mleka. Wiesz już co kupić?
Odpowiedź: Nie. Wyślij mi listę smsem.

*** 

Wieczorem matka nabiera ochoty, ale chłop jak kamień leży  na kanapie.
– Ej, poderwałbyś mnie! Uwiódł jakoś!
– Yyy… kuwetę kotom umyłem!
Ooooooch! Jak to na mnie działa!
 

***

 

– Wiesz… wczoraj ty zasnęłaś, a ja nie mogłem i tak się na ciebie patrzyłem, patrzyłem…

– I co? I co?

– I nic. Też mi się spać zachciało.

***

 

Korzystając z tego, że dzieci wreszcie posnęły, postanowiłam pojeździć sobie na rowerze. SAMA. Tak, wiem, post miałam pisać, ale potrzebowałam pobyć samej, żeby myśli w głowie ułożyć.

Kiedy zsiadłam wreszcie z roweru po dość długiej, ponad 10 km przejażdżce, stanęłam przed lustrem i przeciągając się, westchnęłam:

– Aaaach! Czuję, że chudnę, normalnie czuję, że chudnę!

Ale przyglądający się moim wygibasom przed lustrem Chłop delikatnie sprowadził mnie na ziemię.

– Nie, po prostu spodnie ci się na dupie rozpruły.

***

Dobra. Lody jeszcze kupię. Czekoladowe. – informuje mnie Chłop dzwoniący ze sklepu. – I wracam do domu.
– Lody? Zwariowałeś? Nie wiesz, że zaczęłam się odchudzać?
– To kupię czekoladowe i sorbet.
– Sorbet?
– No dobra, dwa sorbety.
– Uhoooo. Czekoladowe i dwa sorbety…
– No dobra, dwa czekoladowe i dwa sorbety. Pralinki chcesz orzechowe czy mleczne?

A żeby kupił pietruszkę, dzwoniłam.

***

 

 

– A wiesz? – zagaduję Chłopa – może i nawet mam ochotę się odchudzić. Pojechałabym do sklepu i kupiła sobie taki żel odchudzający, krem odchudzający, peeling odchudzający…

– Tia, znam to. – kwituje sceptyczny Chłop – Znowu nakupujesz tego tyle, że zamiast ćwiczyć, pół wieczoru będziesz się zastanawiać, którym kremem, którą część ciała najpierw posmarować.

 

***

 

 

Chłop ma taki zwyczaj, że zawsze wieczorem lubi sobie pograć w jakąś grę na komórce. Stwierdził, że naładuje sobie wcześniej telefon, żeby potem rozwalić się na kanapie i oddać się w pełni rozrywce. Ale ładowarka coś nie chciała ładować. Chłop walczył z nią, usiłował na różne sposoby wcisnąć ten pierdyczek do gniazdka komórki, gmerał w nim, przymierzał na różne sposoby. No, nie ładuje. W końcu, sfrustrowany odłożył telefon i z braku zajęcia:

– zmył naczynia
– rozwiesił pranie
– wyczyścił kuchenkę.

Jeszcze tylko poukłada suche ubrania, wyniesie śmieci, posegreguje plastiki, naprawi zmywarkę, przymocuje mi obraz na ścianie, wyczyści umywalkę, toaletę oraz prysznic i powiem mu, że ładowarka nie działa, bo zapomniał listwy włączyć.

 

 

***

 

 

Chłop podchodzi i się do mnie przytula.

– O, masz na coś ochotę? – pytam.

– No mam… – mruczy mi do ucha.

– A na co? – pytam kokieteryjnie.

– Na grzanki – odpowiada szczerze. 

 

***

 

Oglądamy “film sensacyjny z nutką erotyzmu”. Para grzmoci się od piętnastu minut.
Myślę sobie: kurde, fantastyka jakaś, cycki jej się nie ruszają, a żadna fałdka na brzuchu nawet nie drgnie.
Nagle chłop się odzywa:
– Aśku, chodź spać, to jakaś fantastyka, żaden facet nie wytrzyma tyle minut w takiej durnej pozycji!
Co jak co, ale seksininjaloversami to my nie jesteśmy…

***

– Co robisz?

– Myję ci o tu, żeby ci miło było…

– Czym mi myjesz?

– Tym pomarańczowym.

– To jest przeciw cellulitowi!

– No to ci myję tam, gdzie masz…

– MYJESZ MI PLECY!!!!!

 

 

***

 

 

A żeby nie było aż tak całkiem zbereźnie, na koniec poczęstuję was ciętą ripostą, która, jak sobie pochlebiam, wyjątkowo mi się udała. Kosmykowi czasem zdarza się zachować niepoprawnie i często widzimy, że dużo rzeczy robi, mimo że wie, iż nie będziemy się tymi wyczynami zachwycać. Tak też było ostatnio. Kiedy więc zobaczyłam, co moje dziecko znowu zbroiło, załamałam ręce i wykrzyknęłam:

– Kosmyku! Po kim ty odziedziczyłeś takie zachowanie!

Tu wtrąca się chłop:

– Pewnie po matce!

Aaaach. Takie buty. Chce mi pojechać, chce mi zrobić przykrość, chce, żeby mnie bolało. Nie wie, z kim zadarł. Odwracam się i spokojnie odpowiadam:

– Chyba po twojej!

 

 

***

 

 

Cały dzień chodzę jakaś taka zamyślona. Coś mi łazi po głowie, a domowy rozgardiasz skutecznie uniemożliwia mi wydobycie z umysłu, co konkretnie. Chłop się o coś tam pyta, kiwam głową cała w myślach. Chłop powtarza. Ja powtarzam kiwanie. Za którymś tam potakiwaniem, Chłop podchodzi do mnie i pyta poważnie:

– Naprawdę byś chciała, żebym sobie rękę siekierą odrąbał? Właśnie kiwnęłaś głową, że tak.

Budzę się ze swojego zamyślenia i nerwowo zaprzeczam:

– Och, nie! Nie! To nasza ostatnia siekiera, nie chciałabym, żebyś ją zepsuł!

I tym sposobem zapewniłam sobie spokój na myślenie przynajmniej do niedzieli 🙂

 

 

***

 

 

Dziś wraca Chłop. Zadzwonił i poinformował mnie o tym oraz zapytał, czy chłopaki się słuchali, bo on zamierza zająć się nimi do niedzieli, żebym mogła sobie odpocząć i nie wie, czego się spodziewać.

Powiedziałam, że chłopcy są wyjątkowo spokojni, zrelaksowani, słuchający i słodcy.

Przecież wiem, że kocha mnie właśnie za ten element zaskoczenia 😀

 

***

 

 

– Ej, Chłopie, nóż się zepsuł, nie chce kroić!
– Daj, zerknę.
[zerka]

– Aśku, głuptasie, on się nie zepsuł, zobacz, trzeba go naostrzyć, o tak właśnie, widzisz?

No widzę, widzę. Jakbym poprosiła o naostrzenie, to bym czekała do września.

 

***

 

 

Ostatnio jakiś mężczyzna skomentował mi pod statusem, jak wklepuję Chłopu krem pod oczy, że jestem dla niego [Chłopa] bezlitosna i okropna, a jego powinno się beatyfikować. Śpieszę wyjaśnić, że Chłop wcale nie jest taki niewinny i bezbronny. Wczoraj na przykład masował mi kark pod prysznicem i robił to, jak to on, totalnie bez wyczucia.

– Ała! To boli! Chcesz mnie udusić?

– Sorry, rozum mówi “Nie możesz”, a ręce same się zaciskają…

 

 

***

 

 

Jeśli zastanawiasz się, do jakich perwersyjnych zachowań mogą się posunąć rodzice, gdy dzieci śpią, koniecznie to przeczytaj!

Młodsze dziecko śpi, starsze nocuje u dziadków. Siedzisz z Chłopem na kanapie. On ręką głaszcze cię po udzie, ty miziasz go po ramieniu. Atmosferę podkręca przygaszone światło i romantycznie całująca się w tv para. Nagle Chłop mocniej łapie cię za udo i drugą ręką przyciąga do siebie. Patrząc ci prosto w oczy, pyta:

– Korzystamy z okazji i kładziemy się spać wcześniej? Bez mycia?

O matko, już myślałam, że nigdy nie zapyta <3

 

 

***

 

 

Jak trollować Chłopa?
Bardzo łatwo.Po prostu za każdym razem, kiedy on ci coś oznajmia, na przykład „Idę do łazienki”, podnoś głowę i mów mu prosto w oczy:„Ok, p o z w a l a m.”

***

 

 

Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie, więc gdy słońce z księżycem spotkają się na niebie, wyjdźże z obejścia kobieto, chłopa swego z dziećmi na cały dzień zostawiwszy, a gdy ten ocipienia dostanie, a dzieci splątają sznurem członki jego, a brwi poprószą szarym pyłem szaleju, do ostateczności nerwy jego doprowadzając, wróćże do domu, a dzieci swe przytuliwszy i ucałowawszy, szepnij nęcąco w stronę małżonka swego, kiecę swę kusząco podwinąwszy, że kolejne dziecię w swym łonie nosiłabyś chętnie, bo odpoczynku zaznałaś i natury nuta w twym sercu kołacze. A gdy już Chłop omdlenia dostanie i jak długi na ziemię padnie w wyniku informacji twojej, usiądźże kobieto na kanapie, wyjmij z barku flachę trunku znakomitego i rozkoszuj się wieczerzą wolną, bo dzieci, strudzone dniem aktywnym, padły jakoby wyspy śród morza rozsypanych na podłodze zabawek.

 

 

***

 

 

Zawsze, kiedy Adaś idzie na drzemkę, siadam do kompa i twardo piszę, żeby maksymalnie wykorzystać czas bez dziecka na pracę. I zawsze się wściekam na Chłopa, że on ten czas wykorzystuje na siedzenie i przeglądanie internetów. Kurde, może to robić kątem oka, podczas aktywności malucha, przecież żeby przejrzeć gazetę nie trzeba aż tyle uwagi. To taki cenny czas – mógłby naprawić schodek w piwnicy, rozwiesić pranie albo se w szafie poukładać, cokolwiek. Takie siedzenie to marnowanie czasu i kropka.

Więc Adaś śpi, ja piszę, Chłop siedzi i gapi się w TV, czym mnie coraz bardziej irytuje, bo TV mnie rozprasza, a jego nicnierobienie wkurza. Bąkam więc pod nosem:

– Coś byś, kurde, zrobił!

No to wstaje, idzie do kuchni. Ja się cieszę, że wreszcie się ruszył i zacznie coś robić, gdy z kuchni dobiegają mnie słowa:

– Kawę czy herbatę?

 

***

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakiej nauczył mnie wieloletni związek, jest to, że noże zawsze należy chować do szuflady. Głęboko. Na wierzchu zbyt kuszą.

***

 

 

Zaczęłam sprzątać po obiedzie i jakoś tak mnie zagnało, żeby powyciągać rzeczy zza kanapy. Nie wiem, czy wiesz, ale “za kanapą” to takie magiczne miejsce, gdzie wrzucone raz rzeczy znikają na zawsze. Nie ma. Taką mamy umowę. Co za kanapą, to znika na wieki. Wiekiem jest moment, w którym komuś się zachce za ową kanapę posprzątać. No i mi się zachciało.

Z wartościowszych rzeczy znalazłam:

– jabłko
– 20 wymiętych złotych
– klocki lego
– 30 zł w bilonie pod materacem

Chłop się patrzy na odłożone na bok znaleziska i kwituje z półuśmiechem:- Widzisz? Obiecywałem ci kiedyś, że będziemy spać na pieniądzach.

 

 

***

 

Kolej na was 🙂 Jeśli rozbawiły cię dialogi, nie wahaj się podzielić się nimi ze znajomymi 🙂 A żeby czytać je na bieżąco, musisz koniecznie obserwować ten profil na fejsie, o ten, ten.

 

Chcesz wiedzieć o każdym nowym wpisie na blogu? To zainstaluj sobie aplikację, dzięki której w każdym momencie będziesz mógł sprawdzić, co nowego napisałam! Tu wersja na Android, a tu na IOS. Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na facebooku [jeśli chcesz widzieć, co tam piszę], zawsze też jestem na instagramie, więc tam możesz zerkać, co gadam na żywo. Dziękuję! A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam [tutaj].

You May Also Like

Ostatni taki spacer…

W zeszłym tygodniu chłop siedział na poligonie, wrócił na weekend, żeby urządzić się w naszym dodatkowym pokoju [efekty, mam nadzieję, pokażę niedługo] i znów pojechał. Zostaliśmy sami. Na szczęście mamy…
Czytaj post

Półtora kilograma w brzuchu

Trzeci trymestr. Ciągle mam wrażenie, że dziecku zachce się wyjść wcześniej, więc najczęściej siedzę ze skrzyżowanymi nogami. Ale równie często chodzę, już normalnie, po ludzku, pewnikiem też dlatego do tej…
Czytaj post

Jak matka tekst pisała

– Nigdy nie mogę w spokoju usiąść i napisać tekstu! Zawsze ktoś mi przeszkadza! – rzekłam któregoś mało spokojnego popołudnia. – No to idź i pisz, nikt ci nie będzie…
Czytaj post

Jak jest poprawnie?

 Nie mieliście wczoraj jednogłośnego pomysłu na to, o czym będzie tekst, ale mieliście sporo pytań o to, jak jest poprawnie, więc postanowiłam zbiorczo na wszystkie językowe wątpliwości odpowiedzieć. Chcesz wiedzieć…
Czytaj post