Do mamy, która czuje się najgorsza na świecie - stoję obok ciebie i trzymam cię za rękę

Joanna Jaskółka
4 kwietnia 2017

Udostępnij wpis

Tego się nie czuje, nikt ci o tym nie powie. Powiedzą ci, jak urodzić, nikt nie powie, co dalej. Przykro mi, że mówię ci to teraz. Być może jesteś już dawno "po", a twoje dziecko właśnie demoluje ci dom. Być może dopiero trzymasz niemowlę w ramionach i jesteś jeszcze zupełnie nieświadoma tego, co cię czeka. Ja ci powiem. Powiem głośno to, o czym będą szeptać, będą dyskutować, ale nikt nie powie ci tego w oczy. Nikt. Bo ta prawda jest niewygodna i tak naprawdę żadna z nas nie chce w nią wierzyć. W momencie, w którym rodzisz dziecko, z miejsca stajesz się najgorszą matką na świecie. I niestety, będziesz musiała z tym żyć.

 

 

 

Stałam wtedy na balkonie z kilkumiesięcznym synem na rękach. Syn się wydzierał wniebogłosy, a ja wyszłam na chwilę na powietrze, z nadzieją, że świeży powiew otrzeźwi go na chwilę, zainteresuje, zajmie. A mi da chwilę odpoczynku. Nie dało. Okrutny wrzask rozniósł się po osiedlu, więc czym prędzej zamknęłam balkon i spojrzałam się na te same, widziane non stop od kilku miesięcy ściany. I wtedy poczułam to. Że jestem najgorsza. Że nie umiem sobie poradzić. Że jestem złą matką.

 

 

Droga mamo, która wszystko robi źle.

 

Nie tak karmi, nie tak nosi, źle śpi, źle gotuje, robi złe zakupy i kompletnie nie radzi sobie z tą tykającą kilkuletnią bombą. Piszesz mi, że się wściekasz. Piszesz mi, że masz dość. Piszesz mi, że nie dajesz rady. Nie jesteś sama. Stoję obok ciebie. I też masę rzeczy robię źle. Nie tak, jak powinnam. Błędami, jakie popełniłam, mogłabym wybrukować sobie podjazd pod domem, a i dla sąsiada by zostało. Codziennie kilkadziesiąt ludzi mówi mi, co robię nie tak, mimo że żadnego z nich nigdy osobiście nie poznałam. I uwierz mi - jestem z tobą. I trzymam cię za rękę. Nie jesteś sama.

 

 

 

Droga mamo, która za wszelką cenę chce udowodnić innym, że jest lepsza, że jej dziecko jest lepsze, że jej wychowanie jest lepsze.

 

Wiem, czemu to piszesz. Z całych sił starasz się pokazać, jak bardzo jesteś lepsza, ale ja wiem. Każdy ma swój sposób dowartościowania się w oczach innych i zazdrość nawet obcej koleżanki pewnie robi ci bardzo dobrze. Nie jesteś sama. Stoję obok ciebie. Byłam zapewne wychowywana tak jak ty. Też niedowartościowana, też czująca potrzebę udowodnienia, że zasługuję na czyjś szacunek. Przeszło mi. Dałam sobie spokój z tą walką. Chciałabym ci pomóc uporać się z tym, ale na razie mogę tylko powiedzieć: rozumiem. I jestem z tobą.

 

 

 

Droga mamo, stająca na rzęsach, żeby związać koniec z końcem i czująca wyrzut, że nie stać jej na te wszystkie piękne rzeczy, jakie pokazują blogerki.

 

 

Nie jesteś sama. Stoję obok ciebie. Robisz, co możesz. I chcę, żebyś zapamiętała, że to nie twoja wina.  A twoje dzieci nie będę nieszczęśliwe, bo nie miały najnowszego rowerka znanej marki. To nie liczba i jakość zabawek decyduje o szczęściu maluchów. Twoje dzieci będą szczęśliwe, bo mają ciebie. A ty masz mnie. Stoję  tutaj i trzymam cię za rękę. Nie jesteś sama.

 

 

 

Droga mamo, pracująca i wychowującą dzieci.  

 

 

Jesteś herosem. Jesteś dla mnie przykładem niewyczerpanej siły kobiet, które są w stanie pociągnąć wóz tam, gdzie inni by się popłakali ze zmęczenia. Wciąż między domem a pracą, z wyrzutami, że nie dajesz z siebie wszystkiego, chcę cię zapewnić, że dajesz, że jesteś najlepsza, że podziwiam cię za każdy dzień, który domknęłaś całując swoje dzieci na dobranoc i szykując się do kolejnego maratonu między miejscem pracy, domem, urzędem  i zakupami. Nie jesteś sama. Stoję obok ciebie i trzymam cię za rękę. Jadę na tym samym wózku i jeśli kiedykolwiek zwątpisz w swoje siły - masz do tego pełne prawo i nie czuj wyrzutów. Niejeden by odpadł w przedbiegach nad pracą, jaką wykonujesz.

 

 

 

Dlatego tu jestem. Trzymam cię za rękę. Bo nie jesteś sama. Razem z tobą są rzesze kobiet, które czują to samo, co ty, które tak jak ty są zagubione i samotne w tym kołowrocie macierzyństwa. O tym się mówi. To się widzi. Problem, który dotyka ciebie, dotyka też inne kobiety, które zaczynają protestować, które zaczynają się łączyć, które zaczynają zauważać, że ta cała presja jaką się poddają nie jest im do niczego potrzebna. Zwierają szyki, budują swoje sieci wsparcia, szukają takich samych niedoskonałych jak one i... mają siłę. Coraz większą. Widziałam ją ostatnio na inauguracji kampanii Emolium "Wspieramy was od 1. dnia", gdzie Małgosia Socha powiedziała, że nie byłoby jej tutaj, gdyby nie osoby, które ją wspierają. Widziałam to, gdy patrzyłam na cztery kobiety różnych zawodów, w różnym wieku, kompletnie od siebie inne, jak mówiły jednym tonem, że każda mama wykonuje robotę, jakiej heros by nie podołał i ostatnie, czego potrzebuje, to oceny. I mogę przytoczyć tylko słowa dr Aleksandry Piotrowskiej, która, gdy usłyszała, że dziecku należy trzeć jabłko wyłącznie na szklanej tarce, pomyślała:

 

- O! Ta kobieta uważa, że trzeba trzeć jabłko na szklanej tarce. Ale ja wcale nie muszę tak robić.

 

 

Droga mamo, która widzi, że nie daje sobie rady. Masz do tego prawo. Masz prawo nie dawać sobie rady, bo często na twojej głowie wisi więcej spraw niż na głowie przeciętnego człowieka.

 

Droga mamo, która wciąż słyszy oceny i krytykę - nie myśl o tym. Myśl o sobie. O tym, co dobre dla ciebie i dla twojego dziecka. Nikt obcy za ciebie nie zrobi twojej roboty. Nikt nie siedzi w twojej skórze. Nikt za ciebie tego jabłka nie zetrze. Sama to zrobisz. Tak jak uważasz.

 

Droga mamo, lepsza, gorsza, zwyczajna, nadzwyczajna i ta najzupełniej normalna, która i tak czuje się najgorszą matką na świecie i którą wciąż dręczą wyrzuty sumienia, że coś ciągle robi nie tak - masz prawo na błędy, masz prawo nie dawać rady, masz prawo czuć złość, zmęczenie, strach, masz prawo być śpiąca, zdenerwowana, roztargniona, bo nikt przez wieki nie musiał wykonywać takiej roboty, jaką robisz ty. I nikt nigdy nie uznawał tego za standard, któremu powinnaś sprostać za wszelką cenę.

 

Powiedzmy sobie wprost: to nie standard.  To wygórowane wymagania.

 

Dlatego, droga mamo, najgorsza na świecie. Nie jesteś sama. Stoję obok ciebie.

 

 

 

 

 

Partnerem wpisu jest Emolium

 

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
20 lutego 2020
Dlaczego nie przyjmuję krytyki i jestem przewrażliwioną wariatką, czyli o #kursoksiążce Oli Budzyńskiej i moim poczuciu własnej wartości

Osiem lat temu pojawił się na moim blogu pierwszy wpis, a siedem i pół roku kolejny wpis obiegł pół ówczesnego internetu i spotkałam się z tym, w co dzisiaj internet bogaty. Z opiniami. I to było cięższe od porodu. Przez jeden, krótki tekst dowiedziałam się o sobie takich rzeczy, do których bym nie doszła przez […]

9 lutego 2020
Książki o ochronie środowiska dla dzieci - jedna fajna, jedna dziwna i jedna całkiem ok.

Kwestia ochrony środowiska jest w naszym domu poruszana rzadko. Zamiast mówić - robimy. I tym samym rzeczy, do których my z Chłopem musieliśmy się przyzwyczaić, są dla naszych dzieci naturalne. Oczywiste, że bierzemy swoje torby na zakupy albo wykorzystujemy kartony, które potem użyźniają ziemię. Oczywiste, że oszczędzamy wodę, ograniczamy plastik, kupując wielorazowe rzeczy, chociażby metalowe […]

6 lutego 2020
Jakim cudem zajarałam się zeszytem w kropki i pierwszy raz w życiu zostałam AMBASADORKĄ?

Pamiętam moją minę, kiedy przyszedł do mnie planer.  Nie kupowałam go z myślą, że on zmieni moje życie, ale jak zobaczyłam go tak ładnie zapakowanego, pomyślałam, że może on będzie rozwiązaniem.  Że go otworzę i wyleci z niego wszystko to, czego mi brakuje: motywacja, wiedza o zarządzaniu czasem, broń na prokrastynację i ogólnie rozumiana organizacja. […]

3 lutego 2020
7 niebezpiecznych rzeczy, na które pozwalałam, pozwalam i będę pozwalać moim dzieciom

Nasze dzieci nigdy w historii nie były tak chronione i bezpieczne jak obecnie. Nigdy w historii nie było aż tak szeroko rozwieszonego parasola ochronnego, który podtrzymywaliby nie tylko rodzice, ale i społeczeństwo: szkoła, policja, ochrona, kamery, aplikacje śledzące itp. A mimo wszystko i tak każdego dnia dochodzi do jakiegoś wypadku. Każdego dnia komuś coś się […]

27 stycznia 2020
Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna - czego się bać, na co się przygotować i jak wygląda wizyta

Najeździłam się do tej poradni, kiedy starałam się o opinię dla moich dzieci. Najeździłam, kilka razy pokazałam na insta, że jeździłam, kilka razy zobaczyliście "Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna" na mojej liście zadań w planerze i padło pytanie - nie wstydzisz się, że musisz dzieci do Poradni zawozić? Ty, taka mądra i sobie nie radzisz? I tak sobie […]

23 stycznia 2020
Jak pracować z dzieckiem w domu - rzucić pracę, czy rzucić dziecko?

Od ponad siedmiu lat regularnie dodaję wpisy na blogu posiadając na stanie jedno albo dwójkę dzieci. Starszy, co prawda, chodzi już do szkoły, ale młodszy wciąż jest w domu i na przedszkole mówi zdecydowane "nie". Więc, chcąc nie chcąc, dostosowałam się do tego i wszystko, co robię, robię z uwagą, że nie jestem sama w […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official