Drodzy bezdzietni, z takimi prezentami jesteście zawsze u mnie bardzo mile widziani!

Joanna Jaskółka
6 kwietnia 2017

Udostępnij wpis

Jakoś tak ostatnio wpadł do nas kolega z wizytą i chwilę pobawił się z moim starszakiem, ale nie miał za dużo czasu, więc na pożegnanie obiecał, że przyjdzie za kilka dni i pobawi się z nim dłużej. Kosiem bardzo lubi naszego znajomego i pytał kilka razy, kiedy znowu przyjdzie, ale znajomego porwał wir pracy i nie dał rady. Wyjechał. Jakoś zapomnieliśmy o obietnicy, nas też porwały obowiązki i różne sprawy. Sprawa się rozeszła.

 

Ale znajomego gryzły wyrzuty. Przecież obiecał coś dziecku! A że doszedł do niego tekst "Jeśli obiecałeś coś mojemu dziecku, to proszę, dotrzymaj słowa", i postanowił działać. Jako że jego chłopak wtedy akurat wyjeżdżał na Mazury w nasze okolice, poprosił, żeby w zastępstwie spełnił daną dziecku obietnicę i tak któregoś wieczora, usłyszeliśmy pukanie do drzwi.

 

 

Po dawnym tekście o tym, żeby nie kupować dziecku pierdółek, wciąż jeszcze dostaję odzew, że jak to, nie kupować. A co przywieźć dziecku, a co takiemu maluchowi kupić? Żyjemy w czasach dobrobytu, nie oszukujmy się. Dzieci mają praktycznie wszystko. A pierdółki leżą na wyciągnięcie ręki i nie wymagają wielominutowych rozmyślań. I tak jak sobie potrafimy dwie godziny wybierać piękne talerze czy szklanki czy obrusy, nad rzeczami dla dziecka zwyczajnie myśleć się nam nie chce. I kupujemy bzdurki, maszkarki i poczwarki, które potem latami walają się po dziecięcych pokojach. Aż drżałam, kiedy znajomy wchodził do domu, spodziewając się jakiejś zabawki czy durnostojki "w przeprosinach".

 

Ale nie. Znajomy usiadł sobie na kanapie, wypił łyk herbaty i zaczął rozmawiać z moim synem. Próbowali książki, ale Kosiem nie miał ochoty na książkę [to nie była jego pora]. Potem jakiejś zabawy Kosmyka, ale ta z kolei nie przypadła do gustu koledze.

 

- Chodź! Pokażesz mi swój pokój, dobra? - zapytał wreszcie, a gdy weszli do norki chłopców, zasiedli do biurka i...

 

 

tak zostali na prawie dwie godziny.

 

 

Od słowa do słowa zaczęli rysować swoje pokoje. Po chwili stwierdzili, że je skleją. Układałam klocki z Adasiem i zerkałam, jak po sklejeniu zaczęli projektować stół i regał na książki, potem krzesła. Znajomy siedział twardo z synem i pomagał mu naklejać książki na regale, a ja patrzyłam z otwartymi oczami, jak moje ruchliwe dziecko cierpliwie wycina nogi krzesła.

 

 

 

 

Kiedy skończyli, a znajomy już się pożegnał i poszedł, układałam synka spać później niż zwykle, bo to całe wycinanie przedłużyło nam wieczorne rytuały, ale jakoś nie miałam o to żalu. Patrzyłam się w rozjaśnione oczy syna, który ułożył swój domek tak, żeby go widzieć i myślałam o tym, jak fajne prezenty można dać dzieciom nie przynosząc im żadnego prezentu.

 

Czas.

Uwagę.

Zabawę.

Rozmowę.

 

 

I chwilę dla mamy, z której ta może skorzystać i pobawić się z drugim dzieckiem albo zwyczajnie siedzieć i popijać w spokoju herbatę.

 

Mój syn nie ma dużo zabawek, bo ja sama dużo mu nie kupuję, a większość podarków zwyczajnie była badziewna i się zepsuła. Wszyscy o nich zapomnieliśmy. A domek... Papierowy domek, klejony resztką najtańszego kleju i własnoręcznie kolorowany, stoi na honorowej półce i przypomina o dwóch godzinach, które ktoś, kto moje dziecko widzi kilka razy do roku raptem, poświęcił mojemu synkowi.

 

I nawet kiedy nie jesteśmy w pobliżu pokoju chłopców, syn pamięta o swoim starszym koledze, który przyszedł i długo się z nim fajnie bawił.

 

 

- Lubię takich dorosłych - powiedział.

 

I miał rację. Lubmy ludzi za to, co robią, a nie za to, co i kiedy przynoszą. I jeśli ktoś przyjdzie do nas z takim prezentem, uznam, że przyszedł z najdroższym podarkiem na świecie. Bo nic, żadna zabawka, żadna droga książka, nie kosztuje nas tyle, co... czas. Dlatego, drodzy bezdzietni, którzy nie wiecie, co kupić dziecku... często najdroższym prezentem, jaki możecie mu dać jest... czas. Troszeczkę czasu.

 

I wasza uwaga.

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    14 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    MartynaG.pl
    5 lat temu

    Ten Wasz znajomy będzie naprawdę dobrym ojcem...
    A wydaje mi się, że jest już dobrym człowiekiem. Słowo obiecane - słowo zrealizowane.
    To piękna sentencja - można byłoby powiedzieć 🙂 daje do myślenia!

    Tylko takich bliskich Wam życzę :*

    Felicia Eliot
    Felicia Eliot
    Reply to  MartynaG.pl
    5 lat temu

    Niestety w naszym kraju większość ludzi, nawet tych tolerancyjnych, powiedziałaby, że nie powinien być ojcem wcale.

    Monika P.
    Monika P.
    5 lat temu

    Zawsze powtarzam ze najtrudniej w dzisiejszych czasach jest podarować prezent którego nie można nigdzie kupić - czas.

    Ewa
    Ewa
    5 lat temu

    Piękna historia i oby takich znajomych było jak najwięcej!

    Antonina & Radek | inne życie
    5 lat temu

    Piękne to jest. Często zapominamy, że to nie te materialne prezenty się liczą dla dziecka tylko właśnie nasz czas i uwaga poświęcona tylko jemu 🙂

    tattwa
    5 lat temu

    Dlatego ostatnio, kiedy nie mam pomysłu na prezent, dzwonię do mojej kuzynki (matki mojej chrześnicy) i mówię "pakuj mię to dziecko i wystaw na próg, jedziem do kina" XD

    Marta Rusek-Cabaj
    Marta Rusek-Cabaj
    5 lat temu

    Wzruszyłam się... To jest przepiękne! <3
    Cudny ten pokoik zrobili... I to właśnie się liczy - czas, spędzenie z maluchem czasu... Pokazujesz mu przy tym, że on jest ważny, że się liczy, że nie jest doczepką do reszty rodziny - do dorosłych - ale że jest wartością samą w sobie... <3

    Piękne to, dziękuję...

    Olga
    Olga
    5 lat temu

    Fajny tekst 🙂 Ale rzadko ktoś wpada pobawić się z dzieckiem - najczęściej ktoś wpada, daje dziecku drobiazg (tu akurat spora część osób przychodzi z jakąś kolorowanką czy inną książeczką z naklejkami, co z dupereli na odczepnego chyba jest najlepszą alternatywą, bo dziecko na chwilę zajmie a potem zarysowana znika z domu i go nie zagraca) i rozsiada się na kanapie czekając na kawę. No ale nie oszukujmy się, te osoby przychodzą do nas a nie do dziecka więc nie oczekuję, że się nim zajmą. Sama idąc np do kuzynki też mam nadzieję, że sobie z nią posiedzę na kanapie pijąc kawę a dzieci się pobawią same ze sobą.

    Aga | AgaInAmerica.com
    5 lat temu

    Super ten Twój znajomy 🙂

    Marcin Piotr Dobrowolski
    Marcin Piotr Dobrowolski
    5 lat temu

    Czyli nie tylko dobry architekt, ale również pedagog. 😉
    Co tylko mnie utwierdza, aby wpadać za każdym razem kiedy jesteśmy.
    Dzięki 🙂

    Alina Leszczyńska
    Alina Leszczyńska
    5 lat temu

    Dlaczego swoje słowa kieruje Pani do bezdzietnych? Wszyscy "dzietni" juz na to wpadli?

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Alina Leszczyńska
    5 lat temu

    Bo bezdzietni mają największy problem z prezentami, gdyż nie mają dzieci.

    Nina Szymańska
    Nina Szymańska
    Reply to  Joanna Jaskółka
    5 lat temu

    Ja, jako bezdzietna z wyboru, z prezentami problemu nie mam, zazwyczaj trafiam na takie, które są hitem przez długie tygodnie. Za to z czasem dla cudzych dzieci już mam problem i to spory. Zwyczajnie tego nie lubię 😉

    Aga
    Aga
    5 lat temu

    w 100% zgadzam się z tym, że czas to najlepsze co można ofiarować. nie tylko dziecku, każdemu. najpiękniejszym prezentem jaki kiedykolwiek dostałam na urodziny od męża, były "kupony na...". mieliśmy wtedy koszmarną sytuację finansową, nie stać go było nawet na głupią czekoladę, bo trzeba było ciułać grosz do grosza, więc wziął najprostszą kartkę, pociął na kilkanaście części i na nich napisał "kupon na całodzienne zmywanie naczyń", "kupon na masaż", "kupon na całodzienną wyprawę za miasto" itp itd. nigdy nie dostałam nic równie pięknego, bo on po prostu za pomocą tych kilku kartek dał mi swój czas. to było kilka lat temu, a do dzisiaj to wspominam z uśmiechem na ustach i żaden prezent za pieniądze nie dał mi tyle radości. do naszego dziecka na szczęście przychodzą tacy, którzy prezent materialny przynoszą przy okazji, a w pierwszej kolejności przynoszą siebie dziecku. i to jest piękne

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official