Matka na skraju wyczerpania

Joanna Jaskółka
12 września 2013

Udostępnij wpis

Dobra, zaczynam mieć powoli tego dość. Ręce mi się trzęsą, słowa z trudem wyrzynają mi się z ust, a sprawność umysłowa spadła poniżej najniższego szczebla przeciętności. Moja mama powiedziałaby, żebym nie jęczała, bo ona miała gorzej i w ogóle ja to teraz jadę ferrari po autostradzie, ale co jest bardziej niebezpieczne - wyboista droga czy nieoczekiwana hopka na gładkiej powierzchni?

Ale do rzeczy. Kosmyk nie śpi od trzech tygodni. Konkretnie nie śpi od pierwszej w nocy do czwartej, czasem szóstej rano. Żeby tylko nie spał - dawałabym radę. Żeby płakał z konkretnego powodu - również nie byłoby to problemem. Gdyby jego płacz można było jakoś okiełznać - stawałabym na wysokości zadania.

Niestety. Kosmyk budzi się z potężnym rykiem, przechodzącym we wrzask i za cholerę nie chce, żeby go dotykać, przytulać i głaskać. Raz mówi, że chce do wózka, za chwilę, że jednak do łóżeczka, potem znowu ma ochotę wyć przy sedesie. I broń cię matko, żebyś próbowała w jakikolwiek sposób ingerować w chęci małolata. Próba zabrania do łóżka i przytulenia kończy się oczywiście głośnym i płaczliwym protestem, a próby jakiegokolwiek ululania przetrzymują Kosmyka w hibernacji dopóty, dopóki opowiadam o koniku czy cholera wie o drugiej w nocy czym.

Taka mała dygresja - nie chodziłam do żadnej szkoły rodzenia, ale całkiem sporo czytałam i w żadnej książce nie napisali mi jednego. Tego, że kiedy dziecko wpada w histerię i odstawia tak zwane cyrki [wiem, że dla Kosmyka to nie są cyrki, tylko tragedia, ale z boku wygląda to jak cyrk, zapewniam], to matka wśród wielu chęci pomocy synkowi, ma również silne pragnienie rzucenia wszystkiego w pizdu i opuszczenia przybytku niedoli. Pragnienie skutecznie tłumione, ale wizja realizacji jest bardzo kusząca
Udało mi się przez te dwa tygodnie dojść do kilku wniosków:
- płacz Kosmyka nie jest wywołany żadnymi niespodziewanym zdarzeniami. Dołożyłam wszelkich starań, żeby pobyt gości w pensjonacie nie wpłynął na nasz tryb życia i nie zaburzał nam zwyczajów i godzin posiłków. Rozgardiasz związany z pobytem w naszym domu obcych ludzi nie ustał też nagle i całkowicie - w dalszym ciągu mamy gości, więc można powiedzieć, że nic się zmieniło,
- przez ostatnie dwa, trzy tygodnie żadne z nas się nie pokłóciło, nie było żadnej awantury ani niespodziewanego zdarzenia, które mogło mi synka przerazić,

- Kosmyk nie zażywa żadnych leków,

- Kosmyk podczas przebudzenia zdaje się nie wiedzieć, dlaczego płacze i czego chce. Pytany, czy coś go boli, twardo odpowiada "nie boli" i dalej przeraźliwie wyje.

- to nie pielucha, zawsze mu zapobiegawczo zmieniam,

- zaczęło się przed wyjazdem chłopa na poligon i trwa po przyjeździe,

- Kosmyk nie jest w nocy głodny, rzuca też butelką z piciem,

- ale jednocześnie nie zjada bardzo obfitej kolacji, daję mu wieczorem nawet mniej niż zwykle, ponieważ ładnie wsuwa obiadki,

- w dzień śpi niecałą godzinę, 

- w pokoju nie jest ani ciepło, ani chłodno, Kosmyk śpi w wygodnym pajacyku, ma pościel, którą uwielbia, przed snem zawsze "opowiadamy" mu jego dzień i nie ząbkuje.

Szukając informacji w necie oczywiście znalazłam skrajne sytuacje - w jednej dziecko umierało, w drugiej musiał go obejrzeć neurolog. Przestałam więc przeczesywać net i będę chyba musiała zabrać dziecko do rodzinnego. Sama też odwiedzę.

Trudno uspokajać dziecko będąc wyczerpanym fizycznie i nerwowo. A coraz bardziej jestem. Zdaniem moich rodziców, powinnam się cieszyć, że do tej pory ładnie spał i przetrwać i ten chwilowy okres rozstroju [?] Kosmyka. Widocznie nie jestem aż tak dobrą matką, żeby po trzech tygodniach ciągłych nocnych pobudek trwać jako oaza spokoju i tryskać macierzyńskim szczęściem.

Szczerze mówiąc, boję się spać położyć. Bycie zombie jest prostsze o tyle, że nie muszę po przebudzeniu ponownie drętwieć w stan kompletnego wyczerpania.

A może to przejdzie samo? Mieliście taką sytuację? Co było przyczyną?

Mało wyszukane zdjęcie: STĄD

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
24 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością i zrób z dziećmi kopytka

Kopytka to ulubione danie moich dzieci. I bywa tak, że zanim podam obiad, to chłopcy są już napełnieni po czubki uszu podjadaniem świeżo wyciąganych z wody kopytek. Tylko że... kopytka zawsze robi moja mama. Ja nigdy się nie odważyłam zrobić ich samodzielnie.  

17 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - budyń jaglany ze smażonymi jabłkami i z cynamonem

    Kiedy Almette #zostańwdomu z przyjemnością dowiedziało się, że wspólne gotowanie z dziećmi to dla mnie codzienność i sposób na aktywne i pożywne zajęcie chłopaków, zaprosiło mnie do akcji #zostańwdomu z przyjemnością. David Gaboriaud łączy się ze mną online i proponuje łatwy i smaczny przepis, który mogę łatwo zrobić z dziećmi i który jest […]

10 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - babka piaskowa prosta tak, że dzieci ci pomogą ją zrobić.

Mamoooo, daj coś słodkieeeego! - czy tylko ja słyszę to zawodzenie? A kiedy ciężko wyjść z domu do sklepu, trzeba ruszyć głową i wymyślić coś pysznego, co jednocześnie zajęłoby dzieci na tyle, żeby nie usłyszeć za chwilę kolejnego powszechnego zwrotu: - Mamoooo, nudzi mi się! Dzięki Davidowi Gaboriaud mam na to sposób!  

3 maja 2020
Zostań w domu z przyjemnością - tartaletki na cieście francuskim, które przygotowały moje dzieci

Gotowanie z jednym dzieckiem u boku praktykuję od lat, ale od kiedy starszak nie chodzi do szkoły i całymi dniami przesiaduje w domu, wyłączając w to przerwy na lekcje online, jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch małych mężczyzn w kuchni. Nie licząc Chłopa, ale to duży facet. I ustaliliśmy, że jak on gotuje, to ja mu się […]

26 marca 2020
Czas się pożegnać - chcemy czy nie, pewne rzeczy musimy zakończyć.

Czas się pożegnać i powiedzieć sobie stop. Czas pewne sprawy zakończyć i rozstać się z uśmiechem na ustach.  

22 marca 2020
Dlaczego soda i ocet nie są najlepszym połączeniem podczas sprzątania?

W ciągu ostatnich trzech lat bardzo mocno wkręciłam się w naturalny ogród, ale wcześniej już zainteresowałam się ekologicznym sprzątaniem - soda i ocet to produkty, na których bazowałam. I pamiętam tę chwilę, kiedy dowiedziałam się, jak bardzo ekologiczne sprzątanie może być nieekologiczne. Gdybym nosiła kapcie, to by mi spadły. Mimo tylu lat chemii w szkole, […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official