Miłość średnio zaawansowana

Joanna Jaskółka
19 sierpnia 2013

Udostępnij wpis

 
- Czasami ci zazdroszczę, że ty w takim wolnym związku żyjesz - napisała mi ostatnio czytelniczka, z którą jakiś czas wymieniałam się mailami - coś wam nie będzie grało, zawsze możecie się rozejść. Bez bólu i piętna rozwodu. W każdej chwili możesz go zostawić i puścić się z jakimś chłopakiem, co go niedawno spotkałaś. Ja w dniu ślubu wiedziałam, że to ostatni dzień mojej wolności i do końca życia będę musiała już być z tym moim facetem.

- Będziesz chciała? - upewniam się, czy dobrze przeczytałam.
- Nie - będę musiała, ale przynajmniej wiem, że jestem na zaawansowanym etapie związku i muszę nad tym pracować. To mi dodaje sił.
Po dłuższym wywiadzie, przyznała się, że powyższe rewelacje usłyszała na naukach przedmałżeńskich i są najprawdziwszą prawdą. Żyjąc w tak zwanym wolnym związku, jestem nieodpowiedzialna, rozpustna, tępawa i nie rozwijam swojej duchowości. I jeszcze jakieś takie nowości, ale wyłączyłam się po pierwszych zdaniach.
Zaczęłam sobie myśleć. Ona żyje ze swoim ślubnym, bo musi. Bo ma taki obowiązek nałożony przez cholera wie kogo. Tak samo, bo musi, chodzi do kościoła, spowiedzi, daje na tacę. Tak ją zaprogramowali rodzice, sąsiedzi, społeczeństwo. Ona nawet nie wie, po co to robi. Kiedy pytam się o jakiś głębszy sens tych jej działań, odpowiada krótko "wszyscy tak robią i tak trzeba". To całe "musi" odbębnia jak płacenie podatków, a jednocześnie marzy o chwili, w której odetchnęłaby jakimś innym zapachem, innym życiem, choć sama do końca pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy.
Zaczęło być mi smutno, że żyję w "wolnym" związku. Kurde, jak to by było fajnie wziąć taki ślub kościelny i żyć sobie z narzuconymi z góry wytycznymi moralności. Już nie musiałabym zawiązywać sobie dupy przy każdym napotkanym mężczyźnie. Mogłabym rzucać chłopem dwa razy dziennie o ścianę. Mogłabym sobie zostawić dziecko samopas na podwórku i polecieć się wyszaleć na dyskę. Mogłabym w końcu robić sobie piętnaście aborcji dziennie i nabijać na pal małe kotki. Zero refleksji. Zero etyki. Etyka wszak wywodzi się wyłącznie z kościoła.
Nam, żyjącym w niezalegalizowanych związkach, nikt nie mówi, jak żyć -  wszystko robimy po swojemu, na wyczucie, pewnie źle. Nikt nie mówi nam też, jak się kłócić. Trudno jest postawić cokolwiek na ostrzu noża, no bo co stawiać? Nóż tępawy, więc nabić nic nie można, a i grzanka jakaś taka nieforemna. Zostaje nam tłuc się tymi tępymi nożami, rzucać grzankami i uciekać, gdzie popadnie ze wskazaniem na miejsce, z którego będziemy umieli znów do siebie trafić. Aż dziw, że to się nam udaje. Nie chcę przez to powiedzieć, że jesteśmy lepsi czy gorsi od związku zalegalizowanego. Związek to związek.
Jednak przyznałam rację czytelniczce. Faktycznie, trudno robić coś z przymusu i szczerze ją podziwiam, że ma siłę walczyć. Czy ja bym wytrzymała w relacji, w której bym była "bo trzeba"? Nie. Nawet sekundy.

A teraz, kiedy jestem na ścieżce wojennej z chłopem, wróciłam do tego jej maila i przeczytałam jeszcze raz uważnie, co ona mi właściwie napisała, i jest mi smutno. Ona pewnie zrezygnowałaby z tej wojny, bo przecież musi. Jej obowiązkiem jest zakopać topór wojenny, ona to zrobi chociażby dla świętego spokoju,  a do tego, jako żona, powinna dbać o szczęście rodziny. Jest w zaawansowanym związku i musi [musi!] o niego dbać.

Oddycham spokojnie i uśmiecham się do chłopa. Nic nie muszę. Ja po prostu chcę przestać się już kłócić. Nasza miłość może i jest na etapie średnio zaawansowanym, ale dopóki jesteśmy razem, bo chcemy, nie mam ochoty przechodzić na wyższy poziom. 
Jak myślicie, o co najczęściej kłócą się pary?
Zdjęcie: STĄD

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
19 czerwca 2019
Pierwsze świadectwo szkolne, czyli jakie wyróżnienie dostał syn na koniec pierwszej klasy

Cały czerwiec na grupach i profilach fejsbukowych trwała walka o to, czyje dziecko zdobędzie lepsze lub gorsze świadectwo.  Któremu dziecku czerwony pasek lub jego brak ułatwi start przyszłość, a któremu zniszczy życie i dostanie się na wymarzone studia. Kompletnie nieprzygotowana weszłam w ten szkolny świat. Z totalną ignorancją, jakie świadectwo przyniesie syn na koniec pierwszej […]

17 czerwca 2019
Jeśli ogarnięcie budżetu domowego i wydatków jest dla ciebie taką czarną magią, jak kiedyś dla mnie, to patrz na to...

Czemu? Czemu? Pamiętam na studiach zajęcia z ekonomii, marketingu, nudne jak schabowe z ziemniakami i mizeria na słodko. Praktycznie niczego z tych zajęć nie pamiętam, mimo że zawsze miałam kolorowe, piękne notatki i piątki w indeksie. W rzeczywistości nie umiałam tej wiedzy ani przełożyć na pracę, ani na życie. Realnie nic nie było tak proste, […]

19 maja 2019
Szymbark - wycieczka, w którą zostałam wrobiona i w którą ja nikogo nie wrobię

Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku to jedno z miejsc, które mi wpadło w oko podczas wyjazdu na Kaszuby. Wybraliśmy się tam w majowe popołudnie, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać, ale chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o Kaszubach i ich historii. Wstępnie powiem tak - wzięliśmy za mało pieniędzy.  

16 maja 2019
Po wizycie w ośrodku Zawiaty - czy ucieknę z Mazur i przeprowadzę się na Kaszuby?

Jeśli przeżyjesz wyjazd z rodziną na wakacje i nie wrócicie pokłóceni, przeżyjesz wszystko - tak mi kiedyś powiedziała znajoma. Czyli jestem już jak najbardziej zahartowana, bo pięciodniowy wyjazd majowy mam za sobą, wróciliśmy i nikt się z nikim nie pokłócił. No dobra. Nie wróciliśmy pokłóceni. ZAWIATY

7 maja 2019
Bądź z dzieckiem wtedy, gdy najbardziej cię potrzebuje, a nie tylko wtedy, kiedy jest grzeczne

Jedną  z najcięższych dla mnie rzeczy, które musiałam przepracować, było przepracowanie tego, co dzieje się ze mną, kiedy moje dziecko krzyczy. I kiedy dziś rozmawiałam ze znajomą, która ma małe dziecko, potwierdziłam kolejny raz swoje przypuszczenia. Kiedy dziecko krzyczy lub źle się zachowuje, mamy ochotę uciekać w najdalszy zakątek świata i wrócić jak się uspokoi. […]

28 kwietnia 2019
Drobna rzecz, którą zawsze robię w sklepie, a która pomaga wszystkim

Smutno mi było, kiedy dowiedziałam się, że to jest jakieś wyjątkowe. Że mało kto to robi. Smutno mi, że za każdym razem, kiedy to proponuję, spotykam się z zaskoczeniem jakby to było coś wyjątkowego i nie wiadomo jak miłego. A to przecież normalne. I logiczne. Tak myślę. A ty?  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official