Na kolację zazwyczaj jemy koniki...

Joanna Jaskółka
10 marca 2014

Udostępnij wpis

koniki

polne. Polne! I mączniki. Od kiedy siostra przywiozła nam paczuszki, w których gęsto ścieliły się świerszcze i inne karaluchy, nie możemy spędzić wieczora bez przegryzania go jakimś owadem. Moje ulubione to te w czekoladzie, dziadkowie, chłop i Kosmyk wolą na ostro. Ciekawe, jakie by wam posmakowały?

na kolacje

Przegryzając świerszcza mącznikiem z czułością smakuję się zemstą za kilkadziesiąt nieprzespanych nocy pewnej zimy, gdy chmara koników ulokowała się pod moim dachem i brzęczała - po kilkunastu nocach - wręcz złośliwie. Puszczałam im Black Sabbath na odstraszenie, ale to je tylko rozbestwiało.

Pomijając już, że one mogą budzić w was obrzydzenie [rozumiem!], spożywanie owadów jest dość ekologiczne i zdrowe. Mają w sobie mnóstwo białka i mogą być świetnym zamiennikiem mięsa. W przeciwieństwie do zwierząt, można hodować je w niewiarygodnym stłoczeniu, a i bez hodowli na jednego mieszkańca naszej planety przypada około 40 ton owadów - prawie gotowych do spożycia. Czujecie - gdybyśmy chociaż częściowo przerzucili się na świerszcze i karaluchy, prawdopodobnie zmniejszyłaby się liczba tych wszystkich brutalnych hodowli, gdzie krowy przez całe życie nie widzą światła i są dojone przez 24 godziny, a upasiona maciora nie może nawet wstać ze swojego metrowego kojca.

buggish

We mnie ten obrazek, kiedy siostra otworzyła pudełko, też budził obrzydzenie. A potem pomyślałam sobie, że większy wstręt czuję, patrząc na to, jak traktowane są zwierzęta na tych wszystkich fermach mięsa. I zjadłam. Świerszcza w czekoladzie. Pożarłam wszystkie. Za te noce wspomniane. Mączniki na ostro też są dobre. Do piwa zamiast czipsów? Rewelacja! Chłop poleca, bo ja piwa nie pijam.

Żądnym wiedzy mogę polecić dwa artykuły o jadalnych owadach [o, przez przypadek na początku napisałam "obiadach" :D]. TU i TU. Smacznego nie życzę - nie muszę, one naprawdę są smaczne, kiedy już się człowiek oswoi z myślą, że to...owad 🙂 Można je robić, jak już mówiłam: w czekoladzie, na ostro, na słono, prażone, w karmelu. Pycha!

owady

No to co? Skusicie się? Jeśli jesteście z okolic Warszawy, zajrzyjcie na profil Buggish [KLIK]. Będą niedługo na Targach Zdrowej Żywności - będzie można spróbować owadzich smaków!

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    46 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Agnieszka B.
    8 lat temu

    Jadłabym 😀 Nic co do żarcia, nie jest mi straszne 🙂

    AMBIwalencja stosowana
    Reply to  Agnieszka B.
    8 lat temu

    o, wlasnie 🙂

    Aleksandra Greszczeszyn
    8 lat temu

    Zabrakło mi słów.... [co nie zdarza się często 😉 ]

    Jadźka
    8 lat temu

    Wierz mi Jaskółko, że szybciej pochłonęłabym całe pudełko świerszczy na ostro, niż falki czy golonkę 😉

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Jadźka
    8 lat temu

    I bardzo dobrze!

    Nitka W
    8 lat temu

    Nie mogę. Bardzo się staram, ale nie mogę wyobrazić sobie siebie samej jedzącą te.. cosie. Brawo za odwagę... 0.0

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Nitka W
    8 lat temu

    Żadna odwaga, one są naprawdę smaczne! A w czekoladzie smakują jak orzeszki LilaStars 😀

    Matka MiM
    8 lat temu

    Drewnojady i świerszcze jedzą moje gekony i im bardzo smakują ;)<br />ja raczej bym się nie skusiła

    MyWay
    8 lat temu

    O MATKO NIEEEEEE!! UCIEKAM STĄD! NORMALNIE WIEJĘ PRZEZ PŁOT:D

    Justyna Kwil
    8 lat temu

    Oj nie... Niby to ma być następstwo sushi ( które uwielbiam) ale zupełnie nie dla mnie :(/ fuj

    entomka
    8 lat temu

    Nie jestem pewna czy bym spróbowała .... nawet wygląd mnie przeraża ...

    bigmama
    8 lat temu

    Ja zapewne zlizałabym tylko czekoladę 😉

    Matka Prezesa
    8 lat temu

    N-i-e z-j-a-d-ł-a-b-y-m i do samego końca myślałam, że notka to żart. 😀

    mazumazu
    8 lat temu

    Nie przestaniesz mnie zaskakiwać, nigdy.

    Herbaciana córa
    8 lat temu

    chcę, chcę, chcę! :D<br />szukam właśnie intensywnie kogoś, kto mi je zakupi i prześle, a Miły mój już zgrzyta zębami z przerażenia... ;D

    Joanna Molka
    8 lat temu

    Dzięki Ci za tę notkę! Próbuję nie podjadać wieczorami i to jest niełatwe. Ale po tym, co tu przeczytałam, dziś już na pewno nic nie zjem :)) Straciłam jakoś apetyt 😉

    Mania Mamowania
    8 lat temu

    Oj raczej się nie skuszę

    Mama Filipa
    8 lat temu

    Hmmm... Musiałabym się przełamać, a potem by jakoś poszło;)

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Mama Filipa
    8 lat temu

    No właśnie ja się przełamałam, bo jak je po raz pierwszy zobaczyłam, to mi ciarki przeszły po plecach. Ale zasmakowały i teraz się zajadam 😀

    olacom
    8 lat temu

    a są fajne chrupiące? do piwka przed serialem? czemu nie... 😛

    Joanna Jaskółka
    Reply to  olacom
    8 lat temu

    Chrupiące! Jak czipsy!

    Joanna Jaskółka
    Reply to  olacom
    8 lat temu

    O! Właśnie jako zamiennik czipsów do piwka też są często polecane!

    wika
    8 lat temu

    tak sobie myślę, wygląda okropnie…potem patrzę na PYSZNE krewetki na moim talerzu (ktore sa tez robakami…) i myśę, a MOZE… 😀

    Niezaradna
    8 lat temu

    jezusiemaryjojózefieświenty.<br /><br />Za cholerę.<br /><br />Choć bidę mam, że tylko robaki gryźć.

    DayByDayMum
    8 lat temu

    Chyba nie dałabym rady przełknąć tych wszystkich nóżek i czułek ;/ <br />…oj podziwiam Kosmyka że dał radę..

    Joanna Molka
    8 lat temu

    Dodam coś jeszcze. Wcale się nie oburzam, ja po prostu bym nie zjadła, innym nie bronię. Obrzydza mnie i już, tak jak flaki, ozorki, wieprzowina w każdej postaci i sporo innych odzwierzęcych produktów. Ale nie o tym chciałam 🙂 <br />Wielu oburzających się zapewne nie wie ile razy jadło zmielonego pluskwiaka! Jako naturalny czerwony barwnik taki robaczek dodawany jest do jogurtów, serków danio,

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Joanna Molka
    8 lat temu

    Drugi akapit - dokładnie tak 🙂

    Matka Prezesa
    Reply to  Joanna Molka
    8 lat temu

    Eno. Racja. 😀 <br />Ale jakby mi ktoś takiego robala położył i powiedział: ,,jedź! na zdrowie!&quot; to bym nie zjadła.<br />Ale to pewnie dlatego, że ja tak trochę się robali boję no i mam arachnofobię. 🙂 <br /><br />

    Joanna Molka
    Reply to  Joanna Molka
    8 lat temu

    Miało oczywiście być &quot;wielu takich, co jej NIE jedli&quot; 🙂

    Matka Kwiatka
    Reply to  Joanna Molka
    8 lat temu

    właśnie to samo przeszło mi przez głowę - wszyscy jemy sproszkowanego robala w czerwonych produktach, szczególnie jogurtach... ale powiedz o jedzeniu robali na polacu zabaw, to bedzie lincz od mamuś 😉 a za chwilę jogurt z torebki i heja łyżeczką ;))))<br />a tak poza tym... miałam czarnego kolegę w liceum. kiedyś przyszedł z torebką robali do szkoły. nie odważyłam się.<br />a teraz... kurde

    Mamiczka
    8 lat temu

    O nie. Nie przełamałabym się. Jak patrzę na te zdjęcia, to mi niedobrze 😀 Ale ja po prostu nie lubię eksperymentować kulinarnie. Kiedyś próbowałam się przełamać do krewetki. Rozczłonkowałam ją niemal na czynniki pierwsze, a i tak nie włożyłam do buzi. Tak już mam, że mnie brzydzą takie rzeczy i już. Ale jak ktoś lubi, to jasne!

    Lucy eS
    8 lat temu

    ja bym musiała posiekać by mi się w całość przed oczami nie układały i wtedy moooże gryzka.. 🙂

    Emma
    8 lat temu

    Jaskółka dziobie robale - jakoś mnie to nie dziwi 😀

    Olguska s
    8 lat temu

    ja chętnie spróbuje niestety za daleko mieszkam od wawy a chętnie bym spróbowała cichaczem napisze że marzy mi sie coś takiego zjeść 😀

    Kobieta blogująca
    8 lat temu

    Yyy nie, dziękuję 🙂

    pajeczaki
    8 lat temu

    Widziałam je na targu i przyznaję, przeszła mi przez głowę myśl, żeby spróbować. Mięsa zwykle nie jem, ale te owady hmmm Może następnym razem 😉

    Iwona A.
    8 lat temu

    dzissus, jakos mam wstret... Choc lubie probowac nowe potrawy. Pamietam jak pierwszy raz jadlam raki i mi w gebie rosly. Z tym pewnie by tez tak bylo. Kwestia przyzwyczajenia. Ochydne toto jest, nie powiem...

    Marla
    8 lat temu

    raczej tak, choć może odważna jestem na wyrost

    mamamichasia
    8 lat temu

    nieee!!!! bleee 😉

    Joanna Chmielewska-Ułas
    8 lat temu

    Witam,<br /> à propos tych biednych krówek i świnek widzę tu drobną drobniutką hipokryzję http://matkatylkojedna.blogspot.com/2013/12/diy-czyli-jak-zrobic-kiebase.html#.Ux7QTvl5N5M oraz jeszcze jednen post którego nie mogę znaleźć z przepięknie uwędzonymi mięskami.<br /><br />ps. krów mlecznych się nie zabija dla mięsa.<br /><br />

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Joanna Chmielewska-Ułas
    8 lat temu

    Aha, aha, a gdzie tam jest napisane, że mięso na kiełbasę jest robione z mięsa kupionego pośrednio z takiej strasznej hodowli? No? No? 🙂 <br /><br />

    Marie
    8 lat temu

    Yyyyy

    Maja Sieńkowska
    8 lat temu

    Jadłam, jadłam! Szerszenie i larwy mącznika (popijając piwskiem). Tylko, że moi towarzysze odsunęli się ode mnie, bo nie dość, że nie mogli patrzeć, to i słuchać jak chrupię. To była jawna dyskryminacja! ;(

    KOLOR owanka
    8 lat temu

    Nigdy nigdy nigdy.... oj aż mnie gęsia skórka oplotła :/<br />Muszę szybko wymazać to. Podziwiam. Nie mam tyle odwagi-nie, nie dla mnie 🙁

    Nudy nie ma
    8 lat temu

    Lila Stars mówisz! Więcej mnie przekonywać nie trzeba!!!!!!<br />Chcę to!

    AniBarPioMar
    8 lat temu

    ja to nie nie ale mój maż czy tata to i owszem 🙂 na porządku dziennym na śniadania jedzą ślimaki 🙂

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official