Nasz domek

Joanna Jaskółka
8 kwietnia 2014

Udostępnij wpis

Nadszedł ten czas. Wreszcie. Wizja remontu i przeprowadzki staje się coraz bardziej realna. Już jestem po pierwszych przeglądach gazet wnętrzarskich i czasopism ogrodniczych. Zaczynam powoli orientować się w cennikach cegieł, tapet, podłóg i tych wszystkich rzeczy potrzebnych do doprowadzenia do stanu używalności prawie stuletniego mazurskiego domu, który w swoich ścianach ma trzcinę zamiast zbrojenia.


iznota

 

 

Wygląda to... no jakoś to wygląda. Mam już mniej więcej plan, jak przeorganizować wnętrze, jestem już prawie świadoma tego, jak ma wyglądać weranda, zostałam też brutalnie ściągnięta na ziemię, jeśli chodzi o dachówkę... Mury tego domu mogą nie utrzymać nowej, a już z pewnością ciężko będzie im utrzymać starą...

 

 

 

 

W każdym razie walczymy! Remont środka zostawiamy na później, jeśli bank będzie tak miły i udzieli nam pożyczki, i zaczynamy ogarniać podwórze... [kilka miesięcy temu pokazywałam wam zresztą środek KLIK] Niektórzy czytelnicy pamiętają, co stoi na podwórzu? Tak! Budynek, w którym spędziłam kilkanaście swoich wakacji, sprzedając lody, piwo, chleb i wszystkie inne niezbędne turystom rzeczy... Kiedyś napiszę osobny post o tym, jak "miłą" byłam sprzedawczynią 🙂

 

 

 

 

W pierwszych dniach intensywnie towarzyszył nam Kosmyk, dzielnie wożąc... wszystko, co mu wpadło pod łopatę 🙂

 

 

ciezarowka wader
zara baby wader

 

 

Albo biegając, ot tak, bez celu po podwórzu i wołając nas, żebyśmy oderwali się od prac i zwrócili uwagę na jego niesamowite odkrycia. Odkrył kamień, kilka fiołków i...

 

 

 

 

stare okna, które natychmiast uznałam za doskonałe jako przyszłe inspekty na kwiatki! Kosmyk trochę pozdzierał ze starych ram farbę [40 minut spokoju!], a kiedy przestał się tą zabawą interesować, odłożyliśmy je z chłopem w bezpieczne miejsce. Piękne będę miała stanowisko do ogrodniczej pracy... już je widzę 🙂

 

 

 

 

Zrywanie farby bardzo zaangażowało Kosmyka, ale kiedy już mu się to dłubanie znudziło, a gra w toyotę na tablecie [KLIK] stała się niemożliwa przez słabą baterię, zaczął być marudny. Na szczęście babcia, widząc nasze chęci doprowadzenia ogrodu do stanu używalności, zajęła się wnuczkiem i mieliśmy wolną rękę. Mogliśmy zacząć poważne ingerować w krajobraz!

Na pierwszy rzut poszła grusza. To właśnie na to ponad dwudziestoletnie drzewo szykowaliśmy naszą piłę [TUTAJ]. Grusza była stara, rodziła same robaczywki, a w jej gałęziach czaiły się nie tylko osy, ale i szerszenie. Zbędny, nieprzynoszący pożytku cień, mimo że to drzewko pamiętało jeszcze raczkującą mnie.

 

 

 

 

Pięknie poleciała.

 

 

jak sciac drzewo

 

 

Następna była czereśnia. Nasz karmnik dla ptaków, bo żadnego owocu z tego drzewka nigdy nie było nam dane zjeść. Ptaki zawsze były pierwsze.

 

 

 

 

Pięknie poleciała.

 

 

 

Wspaniały lot zaliczyły też wszystkie samosiejne sosenki, które widzieliście na dalszym planie, za płotem. Wszystko to, po ścięciu, trzeba było uporządkować, rozporządzić, pociąć. Tym zajmowaliśmy się calutki tydzień i dopiero dziś zabrakło nam pary. W każdym razie prawie wszystko doprowadziliśmy do jako takiego porządku. Na rękach mamy resztki drzazg, żywicy i odcisków, nogi odmawiają nam posłuszeństwa, kręgosłupy skrzypią niebezpiecznie, ale możemy już z pełną świadomością powiedzieć, że jedna tysięczna już za nami! 😉

Zdjęcie poniżej musi się tu pojawić, bo po rozwaleniu trzech łopat noł nejmów z biedronki, czterech plastikowych grabi i jednej starej siekiery, zaopatrzyliśmy się w coś, co, mieliśmy nadzieję, pokona wszędobylskie krzaki, chwasty i gałęzie. Nie pomyliliśmy się wiele. Narzędzia Fiskars dały sobie radę z pięcioletnim zapuszczonym ogrodem i wyszły z tej potyczki w nienaruszonym stanie. Polecam. Zamierzamy z chłopem zakupić większość narzędzi do ogrodu Fiskarsa. Żadną siekierą nie rąbało mi się tak dobrze. Żadna maczeta w moich rękach nie przeraziła chłopa tak bardzo 🙂

 

 

 

 

 

A przeraziła go do tego stopnia, że dziś kazał mi wybrać termin naszego ślubu cywilnego.

PS To byłaby niezła reklama: jeśli chcesz, by do ślubu zaprowadził cię z marsza, pokaż mu jak rąbiesz drewno siekierą fiskarsa.

PS 2 Powinni mi za to zapłacić, nie sądzicie? 😀

PS 3 Nie, nie zapłacili... 😀

PS 4 Ciąg dalszy porządków - wkrótce!

Kosmyk: bluza - Impidimpi
dresy - Zara Baby
buciki - CCC
cieżarówka: Wader

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    2 grudnia 2021
    Co będzie z naszymi dziećmi, które wolą grać w Minecraft niż bawić się klockami?

    Co będzie z naszymi dziećmi, które całe dnie siedzą na komórkach i komputerach? - zastanawiają się rodzice, a ja odpowiadam: nic nie będzie.  Ja, w wieku moich dzieci, oglądałam durne kreskówki na telewizorze [częstokroć odrabiając przy nich lekcje na kolanie]. Pamiętam dni w całości przesiedziane na graniu w gry komputerowe. Bardzo kiepskie i średnio edukacyjne. […]

    25 listopada 2021
    Nic tak nie poprawia świąt jak dobre morderstwo [najlepsze polskie książki kryminalne na święta]

    Okej. Nigdy nie lubiłam kryminałów. Bardziej mi wchodziła literatura piękna. Moim pierwszym spotkaniem z książką o zbrodni było zalecenie naszego wykładowcy z poetyki, żebyśmy przeczytali  Zabójstwo Rogera Ackroyda Agathy Christie. Przeczytałam. Zdziwiłam się, że fajne. I w wakacje pochłonęłam całą Christie. Na polskie książki kryminalne dość długo patrzyłam jednak podejrzliwie.     Nie wierzyłam, że […]

    15 listopada 2021
    Dlaczego kiedyś nie było spektrum autyzmu i czemu nagle wszyscy je mają?

    Nie rozumiem, kiedyś tego nie było, a teraz każdy mówi, że jest w spektrum autyzmu. Za moich czasów nie trzeba było robić z dziecka wariata. Kiedyś ludzie normalnie żyli, a teraz każdy zaburzony. Po co ci diagnoza? Babcia całe życie była dziwna i dała sobie radę. Teraz to każdy jakieś Aspargary czy inne autyzmy, jakby […]

    9 listopada 2021
    Samotne wieczory - jak je przeżyć, żeby poduszka była sucha, a serce nie bolało?

    Oj wiem, maltretuję na blogu ostatnio tym smutkiem i samotnością, ale od kiedy opowiedziałam, co i jak, dostaję nie tyle pytań, co zwierzeń dziewczyn, które mają podobną sytuację. I tak jak w ciągu dnia radzą sobie całkiem nieźle, tak samotne wieczory totalnie je przygnębiają. I przerażają. Jak sobie radzić z tą pustką i ciszą, której […]

    4 listopada 2021
    Najlepsze piosenki po rozstaniu [przy niektórych będziesz płakać]

    Pierwsze miesiące po rozstaniu chodziłam jak zamrożona. Nie czułam smutku, żalu, bólu, byłam w trybie przetrwania i tylko na to było mnie stać. Zostałam w sumie z dnia na dzień pozbawiona oparcia, miłości, opieki, pomocy i nie w głowie mi było rozpamiętywanie i przepłakiwanie dni. To okazało się moim największym problemem.    

    26 października 2021
    Książeczki dla bardzo niegrzecznych dzieci z dupą, kupą i kradzieżą.

    Oł je. Wracam. I wracam z tematem. Ostatnio czytałam kilka dyskusji mam oburzonych na to, że w jakiejś książeczce pojawia się słowo "dupa", "głupi" albo jeszcze jakieś inne słowa, których mama danego dziecka nie akceptuje. Sama też pamiętam, że kiedy dodałam jakiś dialog z dziećmi i któreś z nich powiedziało "głupi", to fala oburzonych zalała […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official