Płaczę, gdy to robię z dzieckiem

Joanna Jaskółka
10 kwietnia 2014

Udostępnij wpis

Kiedyś w jakimś poście napisałam mimochodem, że chciałam podrzucić synka babci, żeby spokojnie rozwiesić pranie. Nie pamiętam, kurde, który to był tekst, pamiętam za to oburzenie pewnej czytelniczki, która nie mogła pojąć, że taka czynność, jak rozwieszanie prania, wymagała zaangażowania dodatkowych osób, i pytała się mnie, czy jeśli ja nie umiem rozwiesić prania z jednym dzieckiem, to jak sobie moim zdaniem radzą inne mamy? On powinien ci pomagać, pisała, ma już dwa latka! Zupełnie nie mogłam jej przekonać, że niektórych rzeczy nie tyle nie umiem, co nie lubię robić z dzieckiem. 

Ale fakt. Trochę pomagać powinien. Nawet mu drugą rurę od odkurzacza znalazłam, żeby mi nie wyrywał mojej, kiedy sprzątamy, ale się dziad mały zorientował, że jego rura nie jest podłączona "do ściany" [mamy odkurzacz centralny] i nie zasysa paprochów, więc i tak mi moją zabiera, przez co średni czas odkurzenia salonu wynosi pół godziny z groszem.

Fakt. Powinien pomagać. Tak mu powiedziałam, kiedy rozlał mleko i podawałam mu ścierkę, żeby wytarł to, co zabrudził. Zabawa tak mu się spodobała, że rozlał jeszcze soczek, wodę mineralną, herbatę babci i moją kawę. Wszystko to z cudownym piskiem, że on pomoże to posprzątać. Bo przecież powinien!

No musi, musi trochę mi pomóc. Jak inaczej nauczę go tego, że w domu sprząta nie tylko mama i babcia, jeśli nie przez pomoc podczas normalnych czynności?

Nie wiem.

Ale wiem, że na razie chęci Kosmyka do pomocy kończą się na pięciu rolkach skrupulatnie podartego na drobne kawałki papieru toaletowego w kiblu, sprzątnięcie klocków wywołuje furię konstruktora, jeśli jeden klocek przypadkiem nie wpadnie do pudełka, a nawet gdy proszę go o zwykłe wyrzucenie plastikowej butelki do worka na plastiki, to po drodze nie pożałuje sobie wyrwania kilku świeżo wyrośniętych roślinek z doniczki.

Ok. Jestem w stanie to przetrwać. Wszystko dla przyszłej synowej, która, mam nadzieję, będzie mnie kiedyś całować po nogach, że z taką konsekwencją, zapałem i prawdziwą pasją uczyłam Kosmyka, że skarpetki wyrzucamy do kosza na brudy, a nie pod łóżeczko.

Ale jest kilka rzeczy przy których odpuszczam sobie totalnie. Nie ma mowy! [ostatnio ulubione zdanie mojego dziecka]. To nie jest tak, że nie umiem ich robić przy dziecku [jeśli koń jest dobry, to i pięć wagonów pociągnie, jak mawiał mój dziadek], ja zwyczajnie czerpię euforyczną wręcz przyjemność z załatwiania pewnych spraw we względnym spokoju i bez zawracania gitary. I tak właśnie powstało "Płaczę, gdy to robię z dzieckiem". Pewnie znalazłoby się więcej punktów, ale na razie na wokandzie są te. Możecie dopisywać swoje w komentarzach 🙂

1. Już wspomniane Pranie - no nie lubię, denerwuję się, wkurzam, kiedy Kosmyk pałęta mi się pod nogami podczas segregowania, załadowywania pralki i rozwieszania. Pranie to mój rytuał, jedna z tych rzeczy, która mnie maksymalnie odpręża i którą naprawdę lubię robić. Mam swój osobisty system rozwieszania, wiem co z czym prać, w jakiej kolejności układać na suszarce. Akurat tego nikt nie zrobi lepiej ode mnie. Czy muszę mówić, że po każdej sprzeczce z chłopem, ratuję się uspokajającym wirowaniem bębna i rozwieszaniem? Może to nie działa tak, jak czekolada, ale trochę mi po tym lepiej. Szczególnie, gdy robię to bez dziecka. Sama.

2. Pisanie tekstu - rozumiane chyba samo przez się. Nawet pisanie w notesie odpada, jeśli Kosmyk kręci się nieopodal. Nie umiem się skupić, rozpraszam się i zapominam, co chciałam przekazać, gubię zdania, buduję coś pokracznego i totalnie niezrozumiałego. Robię wszystko, żeby pisać bardzo rano, na drzemce dziecka albo późnym wieczorem. Rezygnuję wtedy z komfortu prania i robienia innych rzeczy bez dziecka [rzadko kiedy zdążę ze wszystkim w godzinę], ale na szczęście czasem mogę posłużyć się babcią. No i chłop niekiedy wraca z roboty 🙂

3. Jedzenie - no i tu, mam nadzieję, nie wywołam burzy, ale... nie lubię jeść przy Kosmyku. Nie mogę się skupić na żadnym smaku, nie pamiętam w ogóle, że cokolwiek jadłam. Jedyne, co wynoszę z takiego wspólnego obiadu, to wyolbrzymione wyobrażenie, że cały czas usiłowałam wyperswadować Kosmykowi, by ten nie wlazł na stół, pod stół, nie uciekł z kuchni, nie oddał obiadku kotu, nie wyrzucił go na podłogę, nie pierdyknął talerzem o stół i nie zrobił żadnej innej niewskazanej rzeczy. Sposobem na to jest babcia, która jakoś potrafi ujarzmić Kosmyka podczas jedzenia, albo zwyczajne pochłonięcie swojej porcji przed wszystkimi, by potem spokojnie przy stole dywagować o wyższości buraczków nad brukselką. Bo tu raczej chodzi o dywagacje. Kosmyk je całkiem ładnie i przede wszystkim samodzielnie i to ja mam widocznie jakiś problem, że kiedy jestem głodna, to lubię jeść. Po prostu jeść. I nie gadać 😀

4. Zmywanie naczyń - każdy, kto podczas szorowania paskudnie brudnego garnka, usłyszał trzask rozbitej doniczki i płacz dziecka wie, o czym mówię. Do dziś mam traumę, bo ze stresu zamiast zakręcić, odkręciłam za mocno wodę i prawie cała się zamoczyłam, a podczas sprzątania Kosmyk obsypywał mnie resztkami ziemi, by później skaleczyć się o odłamek. Żeby zobaczyć szkody, popędziłam do kranu, by obmyć ręce i znów odkręciłam wodę za mocno...

Nie. Nigdy więcej. Zmywam, jak dziecko jest babcią, dziadkiem albo chłopem. Koniec.

5. Spanie - całkiem świeża sprawa, bo do tej pory lubiłam spać z Kosmykiem. Fajne uczucie, takie małe ciałko wtulone w twoje plecy czy brzuch. Ale w pewnym momencie kosmykowe potrzeby przestały się ograniczać do plecków czy brzucha, a zaczęły się kręcić, wiercić, rozprzestrzeniać na głowę, nogi, tyłek, rozpełzać na całość łóżka, a wreszcie wydzierać o trzeciej w nocy, bo tatuś raczył przesunąć się o dwa milimetry w lewo albo mamusia zechciała dokonać bulwersującej czynności wyprostowania ręki. Na szczęście ostatnio przyszedł ze swoją kołderką, poduszką oraz ukochaną owieczką, władował się pomiędzy nasze zaspane cielska, ale kiedy zobaczył, że ani ja, ani chłop nie przesuniemy się o centymetr, oburzony wyszedł z pokoju, wcześniej zatrzaskując głośni drzwi.

Teoretycznie więc jedną z nielubianych rzeczy mogłabym już wykreślić. Możecie coś dodać w komentarzach na jej miejsce 🙂

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    46 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Tedi
    8 lat temu

    Ja z tym jedzeniem też tak mam i przez to jem...gdy dziecko śpi. Śniadanie przed 9 to rzadkość (a wstajemy gdzieś koło 6-7). A obiad...no, kiedyś tam się zje. <br />Dodatkowo nie lubię kupować ubranek dla synka razem z nim. Potrzebuję spokoju, żeby zakup przemyśleć. <br />I tak ciągle czekam z jedzeniem na sen malucha a z zakupami, jak mąż wróci z pracy.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Tedi
    8 lat temu

    Ja ostatnio śniadanie jem na obiad 😀

    Lustro Rzeczywistosci
    8 lat temu

    Mając w domu dwulatka tak naprawdę nic nie da się robić samemu 🙂 Moja córka jest ode mnie uzależniona i gdy tylko straci mnie z oczu, drze się wniebogłosy. Posty niestety też piszę z nią... ale resztę, jak mogę robię sama.

    Beata Kałużniak
    8 lat temu

    Zakupy.<br />&quot;Pranie to mój rytuał, jedna z tych rzeczy, która mnie maksymalnie odpręża i którą naprawdę lubię robić...&quot; - WOW, nie widziałam że tak można 😉

    Dag
    Dag
    Reply to  Beata Kałużniak
    8 lat temu

    Można :-)) Też mnie to odpręża i bardzo to lubię 🙂

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Beata Kałużniak
    8 lat temu

    O 🙂 Fajnie wiedzieć, że nie jestem sama 🙂

    ZadraO
    Reply to  Beata Kałużniak
    8 lat temu

    Tak pranie, jest super bez dzieci. :-)<br />

    Zuza C-G
    Reply to  Beata Kałużniak
    8 lat temu

    Ja też mam swój system wieszania i mimo najszczerszych chęci męża w pomaganiu mi w tej czynności nigdy mu to nie wychodzi. To moja działka i jak już tak wypiorę (u mnie w praniu nigdy nic nie zginie 😉 powieszę i jeszcze rozłożę po wyschnięciu ładnie do szafy, to czuję się spokojna 😉 ale prasować nie znoszę! na szczęście mąż robi to sam 🙂

    Anna Pacek
    Reply to  Beata Kałużniak
    8 lat temu

    Ja też uwielbiam robić pranie!Lidka mi czasem pomaga,zwłaszcza gdy robimy jej pranie;) Za to bardzo nie lubię robić prania ręcznego z dzieckiem u nogi! I mogę o tej listy dodać jeszcze zmywanie podłogi-nie wierzę,że są dzieci,które nie wejdą na świeżo umyty parkiet( co oczywiście kończy się upadkiem na tyłek)!

    Justyna Cholewińska
    8 lat temu

    Ja nie cierpię załatwiać urzędowych spraw z moją dwójką.. a najczęściej muszę, bo samo się nie załatwi.<br />Wciąż się dziwię sobie, że dałam radę wyczekać z dwójką dzieci blisko 3 godz. na korytarzu MOPS-u by złożyć papiery o zasiłek pielęgnacyjny na orzeczenie o niepełnosprawności.. <br />Po ostatnich zakupach, nie lubię już zakupów z dziećmi, po tym jak syn mój otworzył mi w koszyku wszystkie

    Mamoholiczka
    8 lat temu

    Ja się już nauczyłam pisać teksty przy Juniorze. Na spacerze. On śpi w wózku, a ja tłukę literki na ajfonie. Żeby nie było łatwo i przyjemnie, to wózek musi cały czas jechać, bo dziecię mi się budzi zaraz. Więc piszę je jedną ręką. Kciukiem właściwie (za rok będę miała paluch jak noga Pudziana). Co najśmieszniejsze, tak powstały te lepsze moje blogowe wpisy!<br />Nazywam to &quot;adaptacją&quot;

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Mamoholiczka
    8 lat temu

    O kurde - podziwiam! Ja mam ciągle problem z pisaniem na komórce 😀

    baciallius
    8 lat temu

    Sprzatanie lazienki Mala zaczela lazic i w czycha na domestosy itp ( Do zjedzenia)no i upodobala sobie wrzucanie rolek (calych) pap.toalet. do klozetu Rekord cztery - tylko zeby chcialam umyc 🙂 <br />Ze starsza moge robic wszystko i kocham to 🙂 To juz z racji wieku 6 lat 🙂

    nianioborntobewild
    8 lat temu

    A ja nie chce sie czuc jak gwiazda rocka,marze o mozliwosci bycia samej w toalecie

    P-Liszka
    Reply to  nianioborntobewild
    8 lat temu

    Skąd ja to znam...choć teraz częściej Młody Dziki zamyka drzwi za mną więc spokój. U mnie swego czasu towarzyszył mi przy kąpieli wrzucając do wanny cały swój plastikowy zwierzęcy inwentarz. Kąpiel z koniem, która z nas o tym nie marzy:-D

    Joanna Jaskółka
    Reply to  nianioborntobewild
    8 lat temu

    Każda! 😉

    Inspiracjeonline.pl
    Reply to  nianioborntobewild
    8 lat temu

    hehe:)

    matka wariatka
    8 lat temu

    Zakupy to nasza zmora. Jaśko zawsze się na nich nudził. Robiliśmy kilka podejść. Nie trwały dłużej niż 5 minut. Teraz rozwiązujemy to w ten sposób, że niespożywcze rzeczy kupujemy przez internet, a na spożywcze robimy wyprawę raz na 2 tygodnie. Wtedy z Jaśkiem zostaje babcia. Jaśko ma teraz prawie 1,5 roku. Rzadko kiedy dał się posadzić w wózku, a odkąd nauczył się chodzić, to nie da się go w

    bączkowo
    8 lat temu

    Ja bym dodała prasowanie,bo Bączkowy pod deskę włazi,ściąga na siebie rzeczy i ma z tego radochę,a ja za każdym razem zatrzymaną akcję serca,że se jeszcze żelazko zrzuci na głowę! I suszenie włosów,bo moje Dziecko chyba myśli,że suszarka to super-hiper-mega zajebista zabawka i zawsze chce mi ją wyrwać! 😀

    Inspiracjeonline.pl
    Reply to  bączkowo
    8 lat temu

    Mój ma dopiero 7 miesiecy, ale uwielbia przesuwać deskę do prasowania i ciagnąć za kabel... jak kiedyś lubiłam prasowac, wlączalam jakis film i odprężalam się tak teraz to stresujące chwile...

    bączkowo
    Reply to  bączkowo
    8 lat temu

    W ogóle dzieci kochają kable,przedłużacze i gniazdka, czyli to co zakazane. Więc mam teraz 7 par oczu wkoło głowy 😉 <br />

    Monika Matak
    8 lat temu

    Kawa! to nie tylko ciepła ciecz, którą można się lub dziecko poparzyć, to mój ulubiony moment w ciągu dnia. Kawa powinna być pita w spokoju a nie po prostu chłeptana, żłopana jednym haustem czy odnaleziona po kilku godzinach smętnie zimna. Jednak rano najczęściej wygląda to tak: pierwsza w pośpiechu i na bezdechu właściwie, w spazmach strachu o to, żeby się żadne nie poparzyło (ze mną na czele),

    Hana
    8 lat temu

    Pamietam tekst mojego kolegi, ktory tak tlumczyl swojemu synowi przychodzenie w nocy do malzenskiwego loza. Ze tata nie bedzie spal z jego zona, dlatego tez on nie moze spac z zona taty /mama dziecka/ ....

    Dorota Bal
    Reply to  Hana
    8 lat temu

    Zajebiste 😀

    Dorota Bal
    Reply to  Hana
    8 lat temu

    Umarłam 😀

    skakAnka
    8 lat temu

    A ja nienawidzę jeździć komunikacją miejską z moją trójką. Po przejechaniu trzech przystanków z wózkiem i dwoma asekurantami, czuję się jak po triathlonie. A jeszcze trzeba się zapakować i wypakować z transportu :/ no, nienawidzę

    ola ś.
    8 lat temu

    ach, dokładnie rozumiem sytuację z praniem. kocham robić pranie. jeszcze bardziej kocham pranie wieszać. czuję się wtedy taka oczyszczona i zrelaksowana. co prawda moja rodzina się trochę wyśmiewa, ale w gruncie rzeczy są szczęśliwi mając w domu tak utalentowanego praczo-wieszacza :D<br /><br />mama (wchodząc do domu po pracy): cześć!<br />ja: wyskakuj ze spodni!<br />mama: robisz pranie...<br />

    P-Liszka
    Reply to  ola ś.
    8 lat temu

    Mama czuje...PRESJĘ 🙂

    Monia Paluczyńska
    8 lat temu

    ja niestety z synem wszystko, bo jak się nogi doczepi to nie ma rady ;(

    Polisz mam
    8 lat temu

    Czytam, czytam i chyba musiałaś gadać z moim mężem...system wieszania prania, który go relaksuje:) Zawsze się z niego nabijam, ale widzę że na Mazurach ma bratnią pralnianą duszę:)

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Polisz mam
    8 lat temu

    :D<br />Ciekawostką jest to, że ja sama nie umiałabym wytłumaczyć, o co w tym systemie chodzi 😀 Po prostu tak ma być i koniec!

    Dag
    Dag
    8 lat temu

    Podobnie jak Ty nie lubię jeść przy dziecku, szczególnie teraz przy najmłodszym. Jak tylko zobaczy, że coś jem to od razu pcha mi się na kolana i miesza w talerzu 😉 Czasem się kryję i jem na stojąco, tyłem do niego, żeby nie miał możliwości zobaczyć co robię 🙂

    Matka Wygodna
    8 lat temu

    Ja nie lubię ogólnie sprzątać przy dzieciach,bo to mija się z celem,wszystko inne mogę,ale nie sprzątać.<br />Jeść też nie...nie lubię gdy mój sos/ziemniak/kalafior smakuje im bardziej niż ten na ich talerzach,albo gdy syn młodszy próbuje strzelić podmiankę na to co miał w buzi za to co ja mam jeszcze nietknięte.<br /><br />Nie pomyślałam,że z robienia prania można czerpać przyjemność 😛 Toś mnie

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Matka Wygodna
    8 lat temu

    Ha! Tak myślałam, że z tym jedzeniem nie jestem jedyna 😀 A co do prania, czasem mam wrażenie, że suszarka to jedyne miejsce, na którym mam idealny porządek 😀

    Krystyna Bieniawska - Dąbek
    Reply to  Matka Wygodna
    8 lat temu

    Mam podobnie i ..... czasami zastanawiam się, czy porządek na suszarce to norma czy już natręctwo. Ale może to zboczenie zawodowe zważywszy na to, gdzie pracuję 🙂 `A propos Synowych: szkoda, że nauczone przez matkę w dzieciństwie nawyki sprzątania, układania tudzież wrzucania na swoje miejsce brudnych skarpet synowie gubią gdzieś w czasoprzestrzeni nastolatka i .... Dla Synowych zostaje tylko

    Tula
    8 lat temu

    nie nawidze jeść przy mojej 4 latce . Jak ona mówi &quot;usiądź i zjedz na przeciwko mnie&quot; to mnie skręca. Już mnie brzuch boli z nerwów. Ja po prostu nie moge na nia patrzeć jak je! Później se posprzątam te wszystkie resztki zewsząd, ale jak patrze jak leci ser biały na dywan z długim włosiem, albo jak sie bawi przez godzinę listkiem sałaty, albo jak przez nieuwagę wylewa soczek to mnie

    Gosia
    8 lat temu

    Haha, jak bym o swoim czytała. Rozlane mleko muszę posprzątać? Suuuper, to jeszcze porozlewam. 🙂

    ZadraO
    8 lat temu

    Nienawidzę gotować przy synkach. Mam dwóch 3,5 i 1,5. Właściwie przez cały czas jestem z nimi sama. Wszystko, co robię w domu jest przy nich wyczynem. Dla świętego spokoju gotuję w nocy, sprzątam jak młodszy śpi a starszy w przedszkolu. Z chaosem w domu już się pogodziłam. Tylko ciągle się zastanawiam, jak ja to ogarnę, jak wrócę do pracy...

    Mama Filipa
    8 lat temu

    Gotowanie. Lubię gotować, ale odkąd Fi wisi mi u nogawki, straciło to cały urok.

    Gosia Skrajna
    8 lat temu

    A więc po kolei : <br />Ad.1 -mam tak samo..choć ja pranie nie cierpię rozwieszać, ale jak już to robię, i widzę po raz kolejny ściąganą rzecz, szlag mnie trafia..albo jak włazi pomiędzy suszarkę...wrrr<br />Ad. 2 Ja+komputer+młoda w pobliżu - noł łej...małż może siedzieć przy kompie, młoda ma totalną zlewkę, wystarczy, że JA podnoszę wieko laptopa...masakra..już biegnie.. krzycząc &quot;PEPPA&

    Dzika Wózkowa
    8 lat temu

    Mój prawie dwuletni syn bardzo grzecznie pomaga rozwieszać pranie, podaje mi rzeczy do rozwieszenia, wyrzuca śmieci czy zużyte pampersy do śmietnika, miesza ciasto na naleśniki, pomaga wycierać szafki, sprzątać i tak dalej. <br />A ja nadal wolę robić to wszystko sama, kiedy Młody jest u babci czy zajmuje się nim tata. Wszystko idzie sprawniej, nikt nie kręci mi się pod nogami i jestem w stanie

    Architektura Krajobrazu
    8 lat temu

    wszystko sie zgadza, od kiedy mala chodzi (a wczesniej raczkowala), robi wszystko ze mna, zaczynajac od gotowania przez robienie projektow na zajecia do zalatwiania swoich potrzeb w lazience 😛 pomijajac fakt ze ojciec siedzi tuz obok...

    tlusta_papuzka
    8 lat temu

    &#39;&#39;Zmywam, jak dziecko jest babcią, dziadkiem albo chłopem.&#39;&#39; = rzadko? ;)<br /><br />Podziwiam Cię, że w towarzystwie dwulatka jesteś w stanie zrobić cokolwiek. Poważnie.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  tlusta_papuzka
    8 lat temu

    Na szczęście mamy zmywarkę, a w zlewie myjemy tylko większe gabaryty i muszę przyznać, że - rzadko 🙂

    Mama SynAlka
    8 lat temu

    Czyli, że nie tylko ja mam swój &quot;system wieszania prania&quot;? haha :)<br />Z dwójką dzieci jakoś udało mi się stworzyć &quot;plan działania&quot;... choć łatwo nie było... czasem pomagają, czasem ..... włączam bajkę....inaczej się nie da...<br />A ostatnio to marzy mi się taki weekend samej w domu... spokojne śniadanie...ogarnięcie domu...rower....film...i cała noc przespana.... ech....<br

    Flow Mum
    8 lat temu

    MATKO! aj low ju!!! no w końcu! a już myślałam, że jestem jedyna w sieci która lubi czasem być sama! tak tak, w sieci. Bo pewnie każda mama czasem lubi, tylko wiadomo- siara się przyznać. Nie lubię jeść z dziećmi. Siadamy razem do stołu- jasne, przeczytałam, że to zbliża i takie tam, ale co to za jedzenie kiedy co chwilę słychać moje &quot;nie rzucaj, nie baw się, zejdź, siadaj, nie bij go, oddaj

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official