Płaczę, gdy to robię z dzieckiem

Joanna Jaskółka
10 kwietnia 2014

Udostępnij wpis

Kiedyś w jakimś poście napisałam mimochodem, że chciałam podrzucić synka babci, żeby spokojnie rozwiesić pranie. Nie pamiętam, kurde, który to był tekst, pamiętam za to oburzenie pewnej czytelniczki, która nie mogła pojąć, że taka czynność, jak rozwieszanie prania, wymagała zaangażowania dodatkowych osób, i pytała się mnie, czy jeśli ja nie umiem rozwiesić prania z jednym dzieckiem, to jak sobie moim zdaniem radzą inne mamy? On powinien ci pomagać, pisała, ma już dwa latka! Zupełnie nie mogłam jej przekonać, że niektórych rzeczy nie tyle nie umiem, co nie lubię robić z dzieckiem. 

Ale fakt. Trochę pomagać powinien. Nawet mu drugą rurę od odkurzacza znalazłam, żeby mi nie wyrywał mojej, kiedy sprzątamy, ale się dziad mały zorientował, że jego rura nie jest podłączona "do ściany" [mamy odkurzacz centralny] i nie zasysa paprochów, więc i tak mi moją zabiera, przez co średni czas odkurzenia salonu wynosi pół godziny z groszem.

Fakt. Powinien pomagać. Tak mu powiedziałam, kiedy rozlał mleko i podawałam mu ścierkę, żeby wytarł to, co zabrudził. Zabawa tak mu się spodobała, że rozlał jeszcze soczek, wodę mineralną, herbatę babci i moją kawę. Wszystko to z cudownym piskiem, że on pomoże to posprzątać. Bo przecież powinien!

No musi, musi trochę mi pomóc. Jak inaczej nauczę go tego, że w domu sprząta nie tylko mama i babcia, jeśli nie przez pomoc podczas normalnych czynności?

Nie wiem.

Ale wiem, że na razie chęci Kosmyka do pomocy kończą się na pięciu rolkach skrupulatnie podartego na drobne kawałki papieru toaletowego w kiblu, sprzątnięcie klocków wywołuje furię konstruktora, jeśli jeden klocek przypadkiem nie wpadnie do pudełka, a nawet gdy proszę go o zwykłe wyrzucenie plastikowej butelki do worka na plastiki, to po drodze nie pożałuje sobie wyrwania kilku świeżo wyrośniętych roślinek z doniczki.

Ok. Jestem w stanie to przetrwać. Wszystko dla przyszłej synowej, która, mam nadzieję, będzie mnie kiedyś całować po nogach, że z taką konsekwencją, zapałem i prawdziwą pasją uczyłam Kosmyka, że skarpetki wyrzucamy do kosza na brudy, a nie pod łóżeczko.

Ale jest kilka rzeczy przy których odpuszczam sobie totalnie. Nie ma mowy! [ostatnio ulubione zdanie mojego dziecka]. To nie jest tak, że nie umiem ich robić przy dziecku [jeśli koń jest dobry, to i pięć wagonów pociągnie, jak mawiał mój dziadek], ja zwyczajnie czerpię euforyczną wręcz przyjemność z załatwiania pewnych spraw we względnym spokoju i bez zawracania gitary. I tak właśnie powstało "Płaczę, gdy to robię z dzieckiem". Pewnie znalazłoby się więcej punktów, ale na razie na wokandzie są te. Możecie dopisywać swoje w komentarzach 🙂

1. Już wspomniane Pranie - no nie lubię, denerwuję się, wkurzam, kiedy Kosmyk pałęta mi się pod nogami podczas segregowania, załadowywania pralki i rozwieszania. Pranie to mój rytuał, jedna z tych rzeczy, która mnie maksymalnie odpręża i którą naprawdę lubię robić. Mam swój osobisty system rozwieszania, wiem co z czym prać, w jakiej kolejności układać na suszarce. Akurat tego nikt nie zrobi lepiej ode mnie. Czy muszę mówić, że po każdej sprzeczce z chłopem, ratuję się uspokajającym wirowaniem bębna i rozwieszaniem? Może to nie działa tak, jak czekolada, ale trochę mi po tym lepiej. Szczególnie, gdy robię to bez dziecka. Sama.

2. Pisanie tekstu - rozumiane chyba samo przez się. Nawet pisanie w notesie odpada, jeśli Kosmyk kręci się nieopodal. Nie umiem się skupić, rozpraszam się i zapominam, co chciałam przekazać, gubię zdania, buduję coś pokracznego i totalnie niezrozumiałego. Robię wszystko, żeby pisać bardzo rano, na drzemce dziecka albo późnym wieczorem. Rezygnuję wtedy z komfortu prania i robienia innych rzeczy bez dziecka [rzadko kiedy zdążę ze wszystkim w godzinę], ale na szczęście czasem mogę posłużyć się babcią. No i chłop niekiedy wraca z roboty 🙂

3. Jedzenie - no i tu, mam nadzieję, nie wywołam burzy, ale... nie lubię jeść przy Kosmyku. Nie mogę się skupić na żadnym smaku, nie pamiętam w ogóle, że cokolwiek jadłam. Jedyne, co wynoszę z takiego wspólnego obiadu, to wyolbrzymione wyobrażenie, że cały czas usiłowałam wyperswadować Kosmykowi, by ten nie wlazł na stół, pod stół, nie uciekł z kuchni, nie oddał obiadku kotu, nie wyrzucił go na podłogę, nie pierdyknął talerzem o stół i nie zrobił żadnej innej niewskazanej rzeczy. Sposobem na to jest babcia, która jakoś potrafi ujarzmić Kosmyka podczas jedzenia, albo zwyczajne pochłonięcie swojej porcji przed wszystkimi, by potem spokojnie przy stole dywagować o wyższości buraczków nad brukselką. Bo tu raczej chodzi o dywagacje. Kosmyk je całkiem ładnie i przede wszystkim samodzielnie i to ja mam widocznie jakiś problem, że kiedy jestem głodna, to lubię jeść. Po prostu jeść. I nie gadać 😀

4. Zmywanie naczyń - każdy, kto podczas szorowania paskudnie brudnego garnka, usłyszał trzask rozbitej doniczki i płacz dziecka wie, o czym mówię. Do dziś mam traumę, bo ze stresu zamiast zakręcić, odkręciłam za mocno wodę i prawie cała się zamoczyłam, a podczas sprzątania Kosmyk obsypywał mnie resztkami ziemi, by później skaleczyć się o odłamek. Żeby zobaczyć szkody, popędziłam do kranu, by obmyć ręce i znów odkręciłam wodę za mocno...

Nie. Nigdy więcej. Zmywam, jak dziecko jest babcią, dziadkiem albo chłopem. Koniec.

5. Spanie - całkiem świeża sprawa, bo do tej pory lubiłam spać z Kosmykiem. Fajne uczucie, takie małe ciałko wtulone w twoje plecy czy brzuch. Ale w pewnym momencie kosmykowe potrzeby przestały się ograniczać do plecków czy brzucha, a zaczęły się kręcić, wiercić, rozprzestrzeniać na głowę, nogi, tyłek, rozpełzać na całość łóżka, a wreszcie wydzierać o trzeciej w nocy, bo tatuś raczył przesunąć się o dwa milimetry w lewo albo mamusia zechciała dokonać bulwersującej czynności wyprostowania ręki. Na szczęście ostatnio przyszedł ze swoją kołderką, poduszką oraz ukochaną owieczką, władował się pomiędzy nasze zaspane cielska, ale kiedy zobaczył, że ani ja, ani chłop nie przesuniemy się o centymetr, oburzony wyszedł z pokoju, wcześniej zatrzaskując głośni drzwi.

Teoretycznie więc jedną z nielubianych rzeczy mogłabym już wykreślić. Możecie coś dodać w komentarzach na jej miejsce 🙂

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    20 czerwca 2022
    Moja najbliższa koleżanka depresja. Jak z nią żyję i przeżyję?

    Hej. Jestem Asia. Od trzech lat mam depresję, stany lękowe i zaburzenia odżywiania. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego (PTSD) i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Oprócz dzieci są to najbardziej stałe elementy mojego życia. Ponad pół roku temu zakończyłam kolejną terapię. Bywa, że wciąż ze zmęczenia śpię po 14 godzin na dobę i jedyne, co […]

    27 maja 2022
    Kiedy nauczyć dziecko jeździć na rowerze i jak go przekonać, żeby chciał?

    A kiedy kupisz im pierwsze rowery? A kiedy zaczniesz ich uczyć jeździć na rowerze? A czemu oni jeszcze nie potrafią na rowerze? Kto to widział sześciolatek, a jeszcze nie umie... Taki duży, a jeszcze na biegowym jeździ? Takie teksty towarzyszyły mi bardzo długo i były połączone z różnymi staraniami, żeby zmobilizować dzieci do szybszej nauki […]

    24 marca 2022
    ZROBIŁAM TO! Stary pokój chłopców zmieniłam na moją własną sypialnię! [metamorfoza z Lenart Meble]

    Wchodzę do pokoju i rzucam się na łóżko. Pod skórą czuję nową, świeżo wypraną pościel. Wtulam w nią policzek i oddycham głęboko. Leżę na swoim własnym łóżku we własnej sypialni. Tylko mojej. Nie marzyłam o niej.  Wyobrażałam sobie raczej to miejsce jako coś, co nigdy się nie zdarzy, bo zawsze będą inne potrzeby. A teraz […]

    26 lutego 2022
    Szukasz dobrej pralki? Pralko-suszarka Haier i-Pro 7 to sprzęt, który wybrałam

    – Mamo, ja jej w ogóle nie słyszę... – powiedział mój młodszy syn, który w naszym domu najbardziej lubi prać.  – I wszystko widzę, co się dzieje w środku! – ucieszył się, gdy zobaczył, że nowa pralko-suszarka Haier i-Pro 7 ma podświetlenie wewnętrzne.  Poszłam za ciosem. Wymieniłam starą przeciekającą pralkę na nową i jeśli czegoś […]

    10 stycznia 2022
    Dni zniszczone przez siekierę dzieci, kartę do bankomatu oraz komunizm

    Już w poprzednią niedzielę przebierałam nóżkami, żeby wrócić do publikowania w social mediach. Niestety, wszystko wokół sprzysięgło się, żebym nie była gotowa na publikowanie czegokolwiek. To jest niby proste - napisać coś, kliknąć "publikuj" i z bańki. Tylko jeśli chce się, żeby to wszystko miało ręce i nogi, trzeba swoje przemyśleć. A ja mam plan […]

    16 grudnia 2021
    Jeszcze zdążysz kupić najładniejsze książeczki dla dzieci!

    Obiecałam pokazywać więcej książek dla dzieci i pokazuję książeczki dla dzieci 🙂 Jeszcze zdążysz je złapać przed świętami i obdarować jakieś dziecko, bo książki to zawsze najfajniejsze prezenty. Przynajmniej ja w tym wpisie pokażę takie, które najfajniejszymi prezentami będą. Gotowa? Jedziemy!  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official