Nie lubię smutnych filmów

Joanna Jaskółka
16 października 2013

Udostępnij wpis

Dziadek ostatnio oglądał na kablówce "W ciemności"Agnieszki Holland. Dotrwałam do sceny, w której walczą o dostanie się do kanałów i wśród walczących zobaczyłam dziecko. Wyszłam z pokoju z płaczem. Zmarnowałam sobie cały wieczór.

Nie wiem, kiedy to się stało. W ciąży chyba, jak byłam. Oglądałam stare odcinki doktora Housa i zobaczyłam umierające dziecko. Mimo że kiedyś już widziałam ten odcinek i zdawałam sobie sprawę, że maluch przeżyje, wtedy zdruzgotana trzasnęłam laptopem i szybko umówiłam się na USG. Mimo że miesiąc wcześniej już jedno robiłam.
Potem było już coraz gorzej. Czy mam wspomnieć, że na "Jesteś Bogiem" nie było mi smutno, bo Magik zginął, ale dlatego, że syna osierocił? Ten mały synek tak mną wstrząsnął, że potem pół dnia przeszukiwałam internet, żeby się dowiedzieć, jak sobie życie ułożył. Od stycznia tego roku robię kolejne podejścia do "Świata według Garpa". Książkę czytałam w liceum, ale chciałam sobie odświeżyć i... nie mogę. Nie mogę przejść przez scenę wypadku samochodowego. Za dużo dla mnie. Nawet bajeczka o jelonku Bambi to dla mnie za dużo. Ta książeczka zawsze już będzie kojarzyła się Kosmykowi ze szlochającą mamą.
I to jest problem. Nie chodzi nawet o to, że pozbawiam się praktycznie większości wartościowych dzieł. Raczej o to, że wszystko biorę tak bardzo głęboko, że aż mi dech zapiera. Nie mogę oddychać. Czuję się tak, jakby to mnie na tym filmie zabijali, jakby to moje dziecko dostawało kulkę w łeb, jakby to mój chłop spadał z dziewiątego piętra.
Oznaki szaleństwa spowodowanego zamknięciem w lesie, powiecie. Ale nie. Nie zawsze tak to było. Kiedyś maltretowałam się takimi filmami. Uwielbiałam to, że poruszają największe pokłady mojej empatii. Z zapartym tchem czekałam na szczęśliwe zakończenie i nawet jak go nie było, nie czułam się wcale tak przeraźliwie źle. To wszystko zaczęło się jeszcze w Warszawie, kiedy poczułam pierwsze ruchy Kosmyka.
Smutek jest potrzebny. Ja to wiem i bardzo mi tego smutku brakuje. Takiego zdrowego smutku, a nie jakiejś otchłani rozpaczy, w którą wpadam, widząc zabijane dziecko lub rozstrzeliwanego mężczyznę.
Mam wrażenie, że odkąd jestem matką poziom mojej empatii wzrósł tak drastycznie, że w organizmie zabrakło na nią skali. Moje ciało tego nie ogarnia, mój umysł szaleje, a ja, oglądając "Helikopter w ogniu" szlocham w łazience, bo to przecież może być mój chłop bez tych nóg wykrwawiający się na noszach. To moje dziecko może stracić ojca.
Ale lubię te moje stany melancholii, kontempluję je, a nawet wykorzystuję twórczo i czasem czekam na swój smutek, żeby go właśnie przeliterować na blogu. Niestety, jestem w stanie znieść jedynie moją własną melancholię, smutek własnoręcznie niemalże wygenerowany. Nie muszę, nie chcę wręcz, pogłębiać go obrazem. Zbyt ciężko to znoszę, a żeby się pozbierać do kupy, wrócić do żywych potrzebuję często nawet nie kilku dni - tygodni!
Chłop nazywa to chorą wyobraźnią i mówi, że przesadzam. Nie każdy żołnierz przecież ginie na wojnie. Nie każde dziecko z zagrożonej ciąży umiera w męczarniach. Jednak zawsze przed włączeniem jakiegokolwiek filmu czytam dokładnie czy i w jakich okolicznościach ktoś umrze. Jeśli śmierć jest już zapowiadana w "zajawce", ograniczam się do pobieżnego zerkania w ekran i zajmuję się czymkolwiek, co byłoby w stanie zająć moje myśli. Nie chcę się patrzeć na wyimaginowaną śmierć. Wystarczy, że muszę być przygotowana na umieranie moich bliskich.
Czy to zależy od mojej wrażliwości, od nadmiernej empatii właśnie? Być może. Ale i tak nie oglądam smutnych filmów.  Nie - od kiedy jestem matką i nie - od kiedy mam w domu żołnierza, który w każdej chwili może pojechać gdzieś, gdzie i tak zginie za dużo ludzi.
A jak jest z Wami?
[Zdjęcie takie, a nie inne, 
bo za groma nie mogłam 
znaleźć odpowiedniego]

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
10 października 2019
Jak w przyszłym roku założyć ogród, żeby nie spartaczyć wszystkiego i cieszyć się plonami?

Relacjonuję czasami moje ogrodnicze wpadki i wypadki, radość z obornika, przygody z korzeniem i euforię z samodzielnie zrobionych donic i z racji tego też dostaję pytania - jak zacząć, od czego, czy jest sens teraz, czy może później? A co jeśli mi nie wyjdzie, a co jeśli jest za późno, za wcześnie lub wręcz czas […]

20 września 2019
Osiem strasznych rzeczy, które spotkają twoje dziecko w lesie

Zazwyczaj na spacery wychodzę bez telefonu. Ale tym razem wzięłam i bezmyślnie nagrywałam instastory. Nagrywałam, pokazując, jak chłopaki biegają po lesie. Starszy wspinał się na drzewo, młodszy buszował pod drzewem, badając norę po jakimś zwierzu. Nagle zapikał mi telefon z wiadomością. Mechanicznie zerknęłam, co kto pisze i wtedy stało się to. To, co się dzieje […]

15 września 2019
Czy rodzicielstwo bliskości to bezstresowe wychowanie? 9 mitów o RB, w które wciąż wierzą ludzie

Oj, mam się ja z tym bezstresowym wychowaniem, mam się bardzo... źle. I źle reaguję na te słowa, działają na mnie jak płachta. Sam fakt, czy bezstresowe wychowanie istnieje, poruszałam już kiedyś, ale oprócz bezstresowego wychowania istnieje mnóstwo tez, które wprowadzają w błąd i nie mają żadnego uzasadnienia w rzeczywistości.       Spis treści […]

12 września 2019
Drogie restauracje, miejcie jaja i zdecydujcie, czy chcecie przyjmować dzieci, czy nie

Ostatnio modne jest wśród restauracji, wrzucanie zdjęć z widokiem stolików po rodzinnym posiłku. Nie tylko stolików - ale też kącików zabaw, gdzieś tam mignęła mi również toaleta. Wrzucenie takiego zdjęcia ma prosty cel - głównie zasięg, bo wkurwianie się na rodziców z dziećmi również jest modne. Madka i Tateł to już przecież niemalże archetyp wszystkiego, […]

9 września 2019
Podatek od grzeczności - coś, co każdy rodzic kiedyś będzie musiał zapłacić

Kosztuje cię więcej niż ten dochodowy, wymaga więcej skupienia niż zeznanie podatkowe, trwa dłużej niż załatwienie sprawy w Zusie i każdy rodzic prędzej czy później, będzie musiał zapłacić - podatek od grzeczności.  

26 sierpnia 2019
Nasz spływ Krutynią [Zgon- Krutyń] i czadowe przezroczyste kajaki

Wybrać się z chłopcami na spływ Krutynią planowałam od dawna. Mieliśmy już na koncie mniejsze wycieczki po jeziorze i w górę rzeki [mieszkamy przy ujściu tej rzeki do jeziora Bełdany], ze starszym synem zaliczyliśmy najkrótszą trasę od Nowego Mostu [tu filmik], ale chcieliśmy pokazać chłopcom inny kawałek rzeki. I przypadkiem trafiłam na fejsie polecane przez […]

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official