Nie tylko na ustach grzechu

Joanna Jaskółka
29 stycznia 2014

Udostępnij wpis

magdalena samozwaniec


Znana satyryczka, Hanna Bielicka zwróciła kiedyś uwagę na to, że gdyby Magdalena Samozwaniec żyła w naszych czasach, nie nadążyłaby śmiać się z otaczającej nas rzeczywistości. Ja myślę, że Samozwaniec nie przeżyłaby w naszych czasach nawet miesiąca, bo ze śmiechu padłaby niczym koń na roztrzaskanej słońcem polanie.

A Samozwaniec nie bała się wyśmiewać wszystkiego i wszystkich. Każdy mógł obawiać się jej ciętego języka. Przy tym była bezkarna w swym prześmiewczym tonie, bo, jak zauważyła Hanka Bielicka, stała za Madzią tradycja – ojciec, Wojciech Kossak i siostra,  Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.
Z interesującą książką jest jak z piękną kobietą – bierzesz ją wieczorem do łóżka i nie wypuszczasz aż do rana
Tak też jest z każdą, dosłownie każdą, książką Magdaleny Samozwaniec. Jej twórczość powinna być lekturą obowiązkową każdego szanującego się satyryka i każdego, kto chciałby zobaczyć przedwojenną Polskę w prawdziwie krzywym zwierciadle.
Tak więc, jak wspomniałam, w karnawale panny na tak zwanym wydaniu prowadziło się na targ-bal, gdzie matki pokazywały nas, a my – oczywiście w granicach możliwości – pokazywałyśmy, co mamy do zaoferowania. Panie w wieku słusznym siedziały wkoło sali i wyrażały swoje opinie o nas. (…) Jak panienka była nie comme il faut, to strasznie trudno było jej później wyjść za mąż! Zapytacie, jaka panna była comme il faut? A więc taka, która rano po balu szła do kościoła, a nie układała się do snu. Bal najczęściej kończył się o szóstej rano. Ponadto „babozwierze kanapowe” bacznie obserwowały, czy panienka chodzi regularnie do spowiedzi (…). Podsłuchiwały co ma do powiedzenia księdzu. A później zdrowaśkami wyliczały, jak długo klęczy, odmawiając zadaną pokutę.
                                                                                       [„Z pamiętnika niemłodej już mężatki”]
Dobra książka to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy.
Swoją karierę pisarki rozpoczęła trochę pod wpływem rodziny i przyjaciół. Któregoś wieczoru rozmawiano u Kossaków o coraz bardziej rozprzestrzeniającej się fali grafomańskich romansów z „wyższych sfer”. W pewnym momencie ktoś zaproponował żeby Madzia Kossak napisała parodię królowej ówczesnych powieści – Heleny Mniszkówny. Może dzięki temu uda się zapobiec masowemu atakowi kiepskich książek? Tak właśnie powstały „Na ustach grzechu”. Biedna Helena Mniszkówna w grobie pewnie do dziś się przewraca, a wściekła czerwień pojawia się  na twarzy każdego wielbiciela [a raczej wielbicielki] jej romansów, gdy czytane fragmenty każdym słowem zdają się kpić z wyszukanego stylu, piętrowej metaforyki i ckliwości.
Ponieważ Magdalena Samozwaniec z cudacznego fragmentu „Trędowatej”:
Woda leżała we śnie, milcząca, przybita ciszą w naturze. Gęsta mgła łączyła mleczną powierzchnię jeziora z takim samym kolorytem nieba. Nigdzie głosu, żaden oddech nie znamionował życia. Słaba pomroka ranna wchłaniała w siebie coraz więcej jasnych pasem. Poczynający się dzień w zaraniu zapowiadał pogodę. Niewidoczną była jeszcze, ale wyczutą. O słońcu, że się ma ukazać, szemrało coś w białej mgle. Niewidoczne laufry różanej jutrzenki
wirowały wśród szarych pasem; gdzie przeszły z radosną nowiną, tam robiło się jaśniej. Gdy
w locie dotknęły wody, fala leciutko błysnęła zmatowionym srebrem. Złoto, drogie kamienie
miały przyjść potem, tymczasem spokojne błyski srebra zapowiadały przeszłe bogactwo fali.
Moment dokonywanego aktu w naturze, mistyczna chwila budzenia się poranku roztaczała
poważną ciszę.
potrafiła zrobić to:
Był to świt przeciągle bolesny jak śpiew bociana. Siwa mgła – osmętnica mamrotała swym zjadliwym wyziewem świat w jakąś starą tucz, w której migotały tu i ówdzie kropelki wody, zwane przez cudzoziemców dżdżem.
Fenomenem „Na ustach grzechu” jest jednak przede wszystkim to, że bawi nawet wtedy, gdy nie znamy twórczości Heleny „mistrzyni romansu” Mniszkówny. To jest właśnie ogromną zaletą „Na ustach grzechu” – jest świetną rozrywką, nawet bez znajomości oryginału, ale też rozrywką, która czasami przeraża, bo przecież na jakiejś podstawie książka powstała, do czegoś się odnosi. Powstaje pytanie – jak zły musiał wydawać Samozwaniec pierwowzór, że tak strasznie szydziła z babskich romansów?
Kłusowała dzielnie, odskakując jak piłka od siodła i zadzierając raz po raz zwycięsko głowę bułanka. (…) Falująca aksamitna amazonka okrążała zad dobrotliwego zwierzęcia, okazując dyskretnie rąbek koronkowej halki. (…) Siedziała wygodnie, jak w krześle, giętkie młode piersi usunąwszy ku tyłowi. W jednej ręce igrała cuglami, w drugiej trzymała ledwo rozkwitłą różę, którą opędzała się od zapachu końskiego.
Bohaterką tego opisu jest Stefania, potocznie Steńka, która na konnym spacerze spotyka hrabiego Zenona. Stenia jest przedstawicielką zubożałej szlachty, Zenon jest przedstawicielem zubożałej arystokracji, oboje więc powinni sobie szybko znaleźć w miarę bogatą partię, Niestety zakochują się w sobie i od razu wiadomo, że wynikną z tego problemy. Stenia jest typową przepiękną, wrażliwą, wiotką, słabą kobietką – na miłosne problemy reaguje więc typowo kobieco.  Raz zatacza się z zachwytu, raz jej serce „tłucze się jak Marek po piekle”.  
Każde słowo u Samozwaniec to wyrzut w stronę miałkiej literatury, każdym słowem Samozwaniec grozi grafomanom – zobaczcie, ocieracie się o śmieszność, zobaczcie, jeszcze trochę i zabrniecie za daleko, zobaczcie, napiszecie jedno słowo za dużo i będę zmuszona pisać takie rzeczy:
Steńka wprost zataczała się z zachwytu (…).
 - Z kim mam przyjemność mieć przyjemność?
(…) choć serce jej się tłukło jak Marek po piekle.
– Milcz! – wydarła ze spienionych warg hrabina – jeżeli nie chcesz, bym wyszła wobec ciebie ze złoconych ram mego dobrego wychowania.
Zwrócił się z zapytaniem do matki, słusznej damy pewnego wieku, po której znać było, że kiedyś była młoda.
Zostaw umarłych, niech żyją w spokoju.
Podobno jacy czytelnicy taka literatura. I choć trzeba przyznać, że „Na ustach grzechu” Magdaleny Samozwaniec nie należy do tzw. literatury wysokiej, to naprawdę trudno znaleźć drugą tak znakomitą  pisarkę, której finezyjny język odbijał się będzie echem nawet u naszych współczesnych pisarzy. Dlatego warto czasem „ocalić od zapomnienia” stare pozycje  i pośmiać się serdecznie wraz z Samozwaniec z wad, które spotykamy zarówno w ludziach, jak i w dziełach z tak zwanej wyższej półki.

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    6 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Agnieszka M
    9 lat temu

    Powinnaś pisać felietony dla jakiejś gazety, a może już ktoś Cię odkrył ?

    Anna Pacek
    9 lat temu

    Kurcze a ja Samozwaniec nie trawię..podobnie jak Pawlikowskiej. Może się kiedyś do nich przekonam....

    tlusta_papuzka
    9 lat temu

    Dzieki za przypomnienie - kiedys kwiczalam z uciechy czytajac M. Samozwaniec, musze do niej wrocic :)<br /><br />Z Mniszkowna nigdy jakos nie mialam stycznosci; wydaje sie zachwycajaco straszliwa.<br />(Swoja droga, niezmiernie intryguje mnie, jak &#39;giętkie młode piersi usuwac ku tyłowi&#39; - diagram jakis by sie przydal... )

    Amisha
    9 lat temu

    Dobra jesteś Matko ;). <br /><br />Mam w domu 1 książkę Samozwaniec. Czytałam lata świetlne temu - aż chyba odświeżę jej kartki dzięki Tobie;). <br /><br />No i: tak jak &quot;tlusta_papuzka&quot; też się zastanawiam nad tymi giętkimi piersiami usuwającymi się do tyłu ;). Aż spróbowałam to zrobić ze swoimi, ale one tylko na boki idą... ;)<br /><br />Pozdrawiam z sąsiedniego regionu!

    Lucy eS
    9 lat temu

    dzięki, dzięki - czegoś takiego chcę w ramach odskoczni od nowości<br />a &quot;finezyjny język&quot; mnie przekonał

    Marie
    8 lat temu

    Samozwaniec! Jedna z Najulubieńszych :)<br />Jak miło, że ktoś ( poza mną ) czyta wciąż jej urocze książki

    20 grudnia 2022
    Jak zmusić dziecko, żeby coś zjadło, czyli świąteczne potrawy dla niejadka

    Od lat zmagam się z jedzeniową wybiórczością i taki problem dotyczy też mojego dziecka. Jeszcze pięć lat temu przyznanie się do tego, że nie dam rady zjeść wszystkiego, bo zwyczajnie nie lubię, było dla mnie ogromnym problemem, bo jak to, można czegoś tak bardzo nie lubić aż do odruchów wymiotnych? Syn nauczył mnie asertywności i […]

    6 grudnia 2022
    Jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko?

    Kiedy sytuacja w kraju pogarsza się, a z każdej strony jesteśmy zalewani informacjami o rosnącej inflacji, wielu rodziców czuje ciarki na myśl o zbliżających się świętach. Co się stanie, gdy Wigilia nie będzie „na bogato”? A przede wszystkim, jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko, a marzenia są ogromne? […]

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official