Nigdy nie kochałam tak bardzo [nie dla wrażliwych]

Joanna Jaskółka
25 września 2014

Udostępnij wpis

Jej list zaczął się prosto... "Jeśli kiedykolwiek wkurzyłaś się na swoje dziecko, tak bardzo, że miałaś ochotę zrobić mu krzywdę...". Ojej. Wkurzyłam się  - nie raz, nie dwa. Mój blog świadkiem, ale daleko nie trzeba szukać. Sytuacje, w których mam ochotę wyjść z siebie zdarzają się przecież codziennie. Z dzieckiem dość niesfornym, nawet częściej. Takie maile są potrzebne. Walą po łbie. Mnie uderzyło za mocno - pół nocy spędziłam, trzymając moje dziecko za rączkę i patrzyłam się na niego tak, jak na swoje dziecko patrzyła moja czytelniczka.

 

Mój wzrok sunął po jasnej główce. Tej, co nie było wiadomo, po kim tak zjaśniała, przecież urodziłam ciemnowłosego chłopczyka. Mały loczek tuż za uszkiem, jeszcze się kręcił. Nie umyłam mu uszu. Wczoraj zapomniałam, a dziś... tyle było spraw do załatwienia.

Jak aniołek. Ten nosek... tam w środku jeszcze katar chyba ma. Czy mam mu go teraz wyciągnąć? Jak był malutki to robiłam to przez sen. Ale w sumie aż tak bardzo nie wystaje. Ja to widzę, bo ja znam go lepiej niż ci, co jutro przyjdą go oglądać. Muszę mu przyszykować ubranie. W co go ubrać? Garnitur? Za mały przecież był ostatnio...

Za mały. Za mały byłeś, synku. Wiesz? Pamiętam, jak cię pierwszy raz na ciebie nakrzyczałam. Przepraszam. Przepraszam za mój wybuch, nie mogłam się opanować, a kiedy do tego rozbiłeś tę butelkę z oliwą... mogłeś się skaleczyć, mogłeś sobie pociąć całą rękę!

Tak, wiem, jak to teraz brzmi. Teraz cały jesteś posiniaczony, mogłam wzruszyć ramionami na tę oliwę, nie zwracać uwagi na podłogę. Za dużo uwagi zawsze zwracałam na podłogę. Mogłabym powiedzieć, że teraz to się zmieni, ale nie wiem, czy zostało mi coś innego do roboty. Dobrze wiesz, że zawsze wolałam robotę od ciebie. Później, synku - mówiłam, mając nadzieję, że nie zrobię ci przykrości - mamy jeszcze czas na zabawę. I naprawdę w to wierzyłam. Że kiedyś sprzątnę, ugotuję, upiorę wszystko wcześniej i usiądziemy razem przy puzzlach na calutki wieczór.

Ty i ja.

Mamo - mówiłeś - mamo! Chodź ze mną!

Szłam, ale po chwili już byłam zajęta czymś innym. Myślami byłam w zmywarce, w pralce, pod prysznicem. Pamiętasz, jak cię uderzyłam, kiedy wylałeś mój żel do mycia na podłogę? To był pierwszy raz. Ostatni. Powiedziałeś, że ja i ty już nigdy nie będziemy kolegami. Nie zdążyłam cię nawet przeprosić.

Ty i ja.

Sami tu jesteśmy. Jak cztery lata temu w szpitalu. Mogę cię teraz przeprosić za wszystkie nieuwagi, nieopanowania, nie miłości. Mogę cię tulić do rana, cały następny dzień mogę cię jutro na rękach nosić. Mogę cię przekonywać, że nigdy cię bardziej nie kochałam, jak właśnie teraz, dzisiaj. Nigdy już nie będę cię kochać tak bardzo.

---------------------------------------------------------

Siedziałam razem z nią. Przy jej dziecku. Przy swoim. Kiedy moja głowa zaczęła już opadać ze zmęczenia, a jej skończyły się łzy i bezwładny słowotok, powoli się podniosłyśmy i wyszłyśmy.

Ja z pokoju.

Ona z kostnicy.

Swój list skończyła słowami: "Nigdy nie kochałam mojego synka bardziej niż teraz. Po jego śmierci. Jeśli kiedyś będziesz miała dość dziecka, pomyśl, co by było, gdyby faktycznie zniknął nagle z twojego życia. Dzięki komuś, kto jechał jakieś 50 km za szybko".

Tekst powstał na podstawie autentycznego listu od mojej czytelniczki, która zgodziła się, żebym jej historię opowiedziała w takiej formie, jaką wyżej widzicie, ale nie pozwoliła zdradzić swojego imienia. Zdjęcie u góry: Jamelah e

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
13 listopada 2019
Poszłam z dzieckiem do teatru i świat nam się zawalił [recenzja "Dzieci z Bullerbyn"].

Nie spodziewałam się tego. No, nie spodziewałam. Syn już był wcześniej w teatrze - zwykłym i lalkowym z przedszkolem. Podobało mu się średnio, głównie dlatego, że jest nadruchliwcem i ciężko mu było te dwa, trzy lata temu wysiedzieć. No, ale - myślałam sobie. Teraz jest już starszy. Wytrzyma.  

6 listopada 2019
Dlaczego nie musimy wychowywać geniuszy, ale wciąż możemy rozmawiać o fizyce kwantowej?

Jestem totalną nogą z fizyki i chemii. Wstyd powiedzieć, że często nawet ośmielam się powiedzieć, że jakieś kosmetyki mają w sobie chemiczne środki, mimo że wiem od lat, że wszystko jest chemią tak naprawdę, nawet to koszmarne H2O. Więc z przerażeniem oczekuję kolejnych lat edukacji mojego syna i tego momentu, w którym on zada mi […]

5 listopada 2019
Kiedy wszystko się wali i myślisz, że nad niczym nie panujesz

Na początku tego roku spadła na nas informacja, której się domyślaliśmy, która zawsze gdzieś tam z tyłu się plątała, ale która dopiero wtedy zyskała całkowite potwierdzenie. Byłam w trakcie otwierania sklepu na blogu, w trakcie planowania kampanii, w trakcie pisania książki, a kolejne potwierdzenia tego, że jest jak jest, sprawiały, że miałam ochotę położyć się […]

21 października 2019
Kubeczek menstruacyjny - byłam pierwsza w kolejce do wyśmiewania tego pomysłu

kubeczek menstruacyjny Wymysły eko wariatek - myślałam sobie, kiedy pierwszy raz na jakimś amerykańskim blogu przeczytałam o kubeczku menstruacyjnym. Serio? - dziwiłam się, kiedy widziałam, że kolejne osoby się nim zachwycają. Aż wreszcie pomyślałam - dobra, trzeba to sprawdzić, żeby wiedzieć na pewno, że to do kitu. I sprawdziłam. kubeczek menstruacy

17 października 2019
Ile czteroosobowa rodzina wydaje na jedzenie?

O ile planowanie posiłków lubię i daje mi to poczucie bezpieczeństwa, tak w wakacje przestałam to robić w ogóle i żyłam z dnia na dzień. Dzieci co i rusz gdzieś wyjeżdżały, my testowaliśmy mazurskie knajpy, które, żeby nie skłamać, najlepiej karmią właśnie w okresie wakacyjnym, bo w zimowym karmić nie ma kogo i  tak przebimbaliśmy […]

15 października 2019
Nasz permakulturowy ogród - jak powstał, jak go zaplanowałam, na czym polega?

Usłyszałam o tym na mojej grupie. Jak to, nie trzeba podlewać? Pielić? Samo rośnie? Nie wierzyłam. I nie uwierzyłabym, gdybym nie zaczęła drążyć w celu udowodnienia sobie samej, jakie to głupie. I wsiąkłam. I wcale nie przekonało mnie to, że wszyscy podkreślają, jak mało przy tym roboty - przekonała mnie ekologia.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official