Proszę mi rozebrać dziecko, czyli o tak zwanym zimnym chowie

Joanna Jaskółka
10 marca 2015

Udostępnij wpis

Nie wiem, czy wiecie, jak ciepło powinno być ubrane dziecko w przedszkolu, w którym temperatura pomieszczeń znaczenie przekracza 20 stopni... Otóż, należy pamiętać, żeby dziecko miało na sobie podkoszulki [przynajmniej dwa], bluzkę na długi rękaw, sweterek i jeszcze bluzę. Może wtedy hasać wśród dzieci,  zupełnie bezpieczne w ciepłocie otulaczy. Na koniec jeszcze nakrzyczcie na panie przedszkolanki, że odważyły się zdjąć jakąkolwiek odzież wierzchnią i możecie odetchnąć spokojnie - dziecko przechoruje całą zimę, a wy spędzicie z nim urocze chwile w domu.

 

To tylko jedna z refleksji, jaka mnie dopadła po rajdzie w poszukiwaniu odpowiedniego przedszkola dla Kosmyka. Rajd rozpoczął się już w zeszłym roku. Wtedy to zwątpiłam w ideę żłobka, gdy zobaczyłam maluchy okutane w zimowe kurtki w środku kwietnia [Kosmyk był na krótki rękaw], a skończył kilka dni temu rozmową z pewną przedszkolanką:

 

- A pani z tych, co pozwalają rozebrać dziecko?

 

Już miałam odpowiedzieć, że owszem, nie mam nic przeciwko, nawet nalegam, przecież w przedszkolu gorąco jak w ulu, jak tu nie rozebrać, jednak ciekawość, kazała mi pociągnąć sprawę dalej:

- Dlaczego pani pyta?

- A bo to są tacy rodzice, co nie pozwalają. Dzieci mają biegać w tym, co mają pod kurtką, często kilka warstw ubrań. To taka trudna sytuacja, powiem pani, że czasami, kiedy maluch przychodzi i płacze, że mu gorąco, to mu zdejmuję tę bluzę, ale nie powinnam, bo jak mama przyjdzie wcześniej i zobaczy, to może być afera.

Rozglądam się po przedszkolu. Dzieci biegają po salce w krótkich koszulkach, zadowolone i radosne.

- Ale ja tu nie widzę żadnego dziecka w bluzie! - próbuję ratować wizerunek matek.

I tak właśnie wybrałam przedszkole Kosmyka. Nie, nie z powodu ciepłych temperatur, bo te panowały w każdym, ale to w każdym mazurskim przedszkolu. Między mną a przedszkolanką wywiązała się nić porozumienia i wiem, że jeśli będzie dość ciepło, przedszkolanka nie będzie mi na siłę kutać dziecka w kolejne warstwy ciuchów.  O kryteriach wyboru przedszkola dla Kosmyka, jeśli jesteście ciekawi, mogę wkrótce napisać 🙂

Swoją drogą to ubieranie dzieci za ciepło jest zastanawiające. Widać to było nawet po mojej babci, która [sama bez czapki] ganiła mnie w niedzielę, że Kosmyk nie ma czapeczki i szaliczka. Wszyscyśmy na podwórku chodzili w lekkim kurtkach, bez czapek, szalików, było całkiem ciepło, ale dziecko nie mogło.

- Oj, biedne dziecko, jak ty je chowasz, bez czapki biega! - sapała babcia.

Zimny chów

Widać to też po mojej teściowej, która kilka razy dobitnie podkreśliła "Och, zapomniałam, że ty preferujesz zimny chów".  Rozumiem, że użyła popularnego określenia, sama też świetnie pojęła, że Kosmyka nie trzeba motać zbędnymi ciuchami [brawo!], ale za pierwszym razem, przyznaję, wgięło mnie w ziemię. Jaki zimny chów? Co to jest zimny chów? W sensie że paszę dziecku podaję na kiju przez kraty i co miesiąc nowy łańcuch kupuję? O co chodzi? Zaczęłam szukać, szperać i się dowiedziałam: zimny chów stosują rodzice, którym nie zależy na zdrowiu dziecka, którzy wystawiają ich drobne uszka i szyjki na wiatr, na mordęgę szesnastostopniowych mrozów, którzy śmieją spojrzeć się najpierw, czy im w czapce, szaliku i zimowej kurtce nie jest za zimno, a potem pod to spostrzeżenie ubierają adekwatnie dziecko.

 

Już wam kiedyś pisałam, jak z noworodkiem Kosmykiem, ubranym jak mamusia na króciutki rękaw, mijaliśmy mamusię w wiosennej lekkiej sukience prowadzącej wózek z dzieckiem w kombinezonie zimowym. Jeśli mój chów dziecka jest zimny, to ten przeciwny jest... szaleństwem .

Ja swój nazywam zdrowym rozsądkiem. Bo jeśli sama się pocę w czapce, kurtce i szaliku, a stoję i tylko się dziecku przyglądam, to co ma czuć biegający, skaczący, brykający maluch?

Nie chcę też epatować "zdrowotnością" Kosmyka, bo przecież, kiedy pójdzie do przedszkola wszystko może się zmienić, ale jeśli syn nie chce biegać w kapciach po domu, a nawet na skarpetki protestuje, to... wcale go do tego nie zmuszam. Biegaj, jak chcesz, tylko powiedz, kiedy będzie ci zimno. Jeśli ma ochotę na wejście do wody we wrześniu - ruszaj śmiało, zobaczysz, co to znaczy "zimno". I widzi. I potrafi powiedzieć, że chce się przebrać, ubrać, docieplić. A ja, wbrew durnej nazwie "zimny chów", która sugeruje, że dziecko musi marznąć, ubieram Kosmyka, szczęśliwa, że coraz bardziej jest świadomy swoich potrzeb.

No i na razie nie choruje. W ciągu trzech lat raptem dwa razy po jednym dniu. Podobnie zresztą jak ja, bo ja, ta "z zimnego chowu", całkowicie nie skażonego ideologią, bo moja mama zwyczajnie chyba nie miała siły ze mną dyskutować [:D].

Przegrzewanie dzieci to chyba nasza przypadłość narodowa. Może została z czasów wojny, kiedy marzli wszyscy? Wpoiły nam ją babcie, ciocie, różne kumy i jakoś tak nam zostało, że dziecko zawsze, zawsze!, powinno być omotane trzy razy bardziej niż my. Kiedyś to w ogóle było lepiej. Nie pętały nas jakieś wychowawcze mody, można było skatować dziecko i było się rodzicem stanowczym, wreszcie - standardem było okutać dziecko w tysiąc szmat i nie pozwolić, żeby ruszyło ręką czy nogą do trzeciego roku życia. Piękne czasy. Dziś jest trudniej, ale omotanie [opętanie?] zostało.

To jest też trochę błędne koło, bo kiedy dziecko zachoruje, to matka dostaje zaraz wyrzutów, że pewnie dlatego, że za lekko je ubrała. Nie traktuje lekkiej gorączki jako błogosławieństwa, oznaki tego, że organizm funkcjonuje poprawnie, ale zaraz uderza się w pierś. Więc następnym razem mota je ciaśniej, porządniej, dziecko się przegrzewa, poci, lekki wiatr przelatuje mu koło policzka i bach - znów choroba, więc następnym razem... I tak do matury.

 

Oczywiście, jeśli dziecko dotrwa do matury, bo na moją uwagę, że w przedszkolu nie ma ani jednego dziecka w bluzie, przedszkolanka delikatnie się uśmiechnęła i powiedziała:

- Aaaa.... Wszystkie chorują. Regularnie chodzą ci, co ich można rozbierać.

 

 

 

 

 Uwaga! Wszystkie ubranka Kosmyka ze zdjęcia

wystawione są na sprzedaż [są już za małe], aukcje tutaj.

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    2 grudnia 2021
    Co będzie z naszymi dziećmi, które wolą grać w Minecraft niż bawić się klockami?

    Co będzie z naszymi dziećmi, które całe dnie siedzą na komórkach i komputerach? - zastanawiają się rodzice, a ja odpowiadam: nic nie będzie.  Ja, w wieku moich dzieci, oglądałam durne kreskówki na telewizorze [częstokroć odrabiając przy nich lekcje na kolanie]. Pamiętam dni w całości przesiedziane na graniu w gry komputerowe. Bardzo kiepskie i średnio edukacyjne. […]

    25 listopada 2021
    Nic tak nie poprawia świąt jak dobre morderstwo [najlepsze polskie książki kryminalne na święta]

    Okej. Nigdy nie lubiłam kryminałów. Bardziej mi wchodziła literatura piękna. Moim pierwszym spotkaniem z książką o zbrodni było zalecenie naszego wykładowcy z poetyki, żebyśmy przeczytali  Zabójstwo Rogera Ackroyda Agathy Christie. Przeczytałam. Zdziwiłam się, że fajne. I w wakacje pochłonęłam całą Christie. Na polskie książki kryminalne dość długo patrzyłam jednak podejrzliwie.     Nie wierzyłam, że […]

    15 listopada 2021
    Dlaczego kiedyś nie było spektrum autyzmu i czemu nagle wszyscy je mają?

    Nie rozumiem, kiedyś tego nie było, a teraz każdy mówi, że jest w spektrum autyzmu. Za moich czasów nie trzeba było robić z dziecka wariata. Kiedyś ludzie normalnie żyli, a teraz każdy zaburzony. Po co ci diagnoza? Babcia całe życie była dziwna i dała sobie radę. Teraz to każdy jakieś Aspargary czy inne autyzmy, jakby […]

    9 listopada 2021
    Samotne wieczory - jak je przeżyć, żeby poduszka była sucha, a serce nie bolało?

    Oj wiem, maltretuję na blogu ostatnio tym smutkiem i samotnością, ale od kiedy opowiedziałam, co i jak, dostaję nie tyle pytań, co zwierzeń dziewczyn, które mają podobną sytuację. I tak jak w ciągu dnia radzą sobie całkiem nieźle, tak samotne wieczory totalnie je przygnębiają. I przerażają. Jak sobie radzić z tą pustką i ciszą, której […]

    4 listopada 2021
    Najlepsze piosenki po rozstaniu [przy niektórych będziesz płakać]

    Pierwsze miesiące po rozstaniu chodziłam jak zamrożona. Nie czułam smutku, żalu, bólu, byłam w trybie przetrwania i tylko na to było mnie stać. Zostałam w sumie z dnia na dzień pozbawiona oparcia, miłości, opieki, pomocy i nie w głowie mi było rozpamiętywanie i przepłakiwanie dni. To okazało się moim największym problemem.    

    26 października 2021
    Książeczki dla bardzo niegrzecznych dzieci z dupą, kupą i kradzieżą.

    Oł je. Wracam. I wracam z tematem. Ostatnio czytałam kilka dyskusji mam oburzonych na to, że w jakiejś książeczce pojawia się słowo "dupa", "głupi" albo jeszcze jakieś inne słowa, których mama danego dziecka nie akceptuje. Sama też pamiętam, że kiedy dodałam jakiś dialog z dziećmi i któreś z nich powiedziało "głupi", to fala oburzonych zalała […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official