Różnice między pierwszą ciążą a drugą

Joanna Jaskółka
21 stycznia 2015

Udostępnij wpis

 

 

Jeśli miałabym porównać pierwszą ciążę do drugiej, musiałabym zestawić obok siebie jajko i krowę. Nic nie pasuje, oprócz tego, że krowa może zgnieść jajko. I tak właśnie druga ciąża przygniotła pierwszą, a do tego w ogóle po sobie nie posprzątała... Kto by pomyślał, że dwie ciąże mogą się tak różnić... a jednak 🙂 Poniżej kilka spostrzeżeń:

 

 

 

 

Jedzenie

 

 

 

 

W ciąży z Kosmykiem zwracałam ogromną uwagę na to, co jem. Ograniczałam kawę, słodycze, wlewałam w siebie hektolitry własnej roboty soku z aronii, porzeczek, malin, nie tykałam nawet paluszkiem fast foodów [jeden jedyny wyjątek - KFC o północy, ale to chodziło o sałatkę :)], a jogurt piłam wyłącznie naturalny, ewentualnie wzbogacony zamrożonymi owocami z wakacji. Inna sprawa, że tamtą ciążę przechodziłam w Warszawie, gdzie miałam na wyciągnięcie ręki supermarket i nawet jeśli poczułam przysłowiową zachciankę, to krótki spacer do sklepu i spojrzenie po półkach wystarczyło, by ostatecznie kupić zdrowe płatki owsiane czy owoce. Zupełnie nie rozumiem, jakim cudem przytyłam wtedy te 30 kilo. Być może to ten chleb z przyrządzonym przez babcię dżemem i niesamowita ilość lanych klusek pochłanianych nawet o trzeciej w nocy...

 

 

Teraz... hm... Spróbujcie po nieprzespanej nocy z wędrującym przez sen trzylatkiem, który jednocześnie rozpycha ci się w łóżku i wierzga nogami, być 12 godzin na nogach bez kawy? No, proszę! Czasem, co prawda, wytrzymam bez niej do 14, ale tylko po to, żeby zasnąć na stojąco i to na spacerze w lesie. Piję więc kawę, czasem nawet dwie, a wyrzut wobec drugiego dziecka, usprawiedliwiam obowiązkiem wobec pierwszego. Przynajmniej dopóki Chłop nie wróci z pracy. A jak wróci Chłop z pracy, to przywiezie ze sobą zakupy. I wiadomo, że on nigdy nie będzie tak skrupulatny, jak ja. A ja sama też nie umiem w momencie telefonicznego ustalania listy być tak konkretna jak bym chciała [Mamo! Mamo! MaaaaaMooooooo]. Kiedy więc proszę o jakąś przegryzkę i nie umiem powiedzieć, jaką, wcale nie jestem zdziwiona, gdy przywozi dwie czekolady, czipsy, żelki i słodkie jogurty. Inna sprawa, że ten mój pociąg do zdrowego w drugiej ciąży całkiem zasłabł. Wymiotuję po mandarynkach, jabłko jem pół godziny, starając się powstrzymać mdłości, a po kanapkach z wędliną i ogórkiem dostaję zgagi. Kiedy wstaję rano moim pierwszym odruchem jest ubranie i nakarmienie dziecka, a potem czas jakoś tak leci, Kosmyk do tego stopnia absorbuje, że do śniadania zasiadam niekiedy o 13. I weź tu się człowieku zdrowo odżywiaj... Niemniej próbuję. I w dalszym ciągu próbuję tego nie zwracać. Na szczęście kluski lane wchodzą jak zwykle dobrze.

 

 

 

 

Zdrowie

 

 

O ile w ciąży z Kosmykiem wielkim problemem zdawała mi się konieczność leżenia plackiem [wyjątkiem - krótkie spacery, ale nie za często], tak teraz tamto leżenie zdaje mi się być marzeniem. Jej, jak mi było wtedy dobrze! I oprócz tego leżenia nic mnie nie bolało, nic nie piekło, nic nie szwankowało - było idealnie! A teraz? Teraz zdarza mi się wymiotować podczas mycia zębów, co powoduje, że wykonuję tę czynność trzy razy dłużej i skracam sobie czas "niezwykle miłego snu" z umoszczonym w łóżku dzieckiem, przez co budzę się rano połamana, obita i skręcona coraz bardziej na prawo. Poza tym skóra - dziękuję hormony za te regularne wizyty u dermatologa i masę leków bezpiecznych dla ciężarnej, które trzymają [jeszcze] moją skórę w ryzach. Zazwyczaj dość optymistycznie podchodziłam do swoich dolegliwości, starałam się je brać lekko i z pogodą ducha, im dalej jestem w ciąży, tym czuję się bardziej sponiewierana. I to przez co? Przez własny organizm!

 

 

 

 

Waga

 

 

 

Porównując poprzednią kartę ciąży do tej - tym razem chyba nie przytyję aż tak dużo. Co prawda, nie przepadam za regularnymi ćwiczeniami, ale samo bieganie za posiadającym niespożytą energię dzieckiem jest już samo w sobie doskonałym ćwiczeniem i sama położna jest zachwycona, że tym razem tyję "przepisowo". Oby tak zostało.

 

 

 

 

Samopoczucie

 

 

Temat ważny, chyba pociągnę go w osobnej notce [możecie mi przesyłać również swoje historie]. Nie wiem, czy to zależy od tego, że w tamtej ciąży nie prowadziłam bloga i pewne rzeczy nie rzucały mi się w oczy, czy może po prostu teraz jestem bardziej świadoma zagrożeń... Nie wiem. W pierwszej ciąży wyrzucałam z głowy kwestie chorób, powikłań. Nie myślałam o nich, zakładałam, że wszystko będzie dobrze. Teraz czasami budzę się sparaliżowana strachem, że moje dziecko zachoruje na którąś z tych chorób, które przewijają się na fejsbukowej tablicy albo w prywatnych prośbach o udostępnienie [kilkanaście tygodniowo...]. Jestem przygotowana psychicznie na jakieś 40 procent z nich, wiem, że sobie z nimi poradzę, ale reszta... Położna skwitowała moje obawy jednym zdaniem - poproś, żeby nie przesyłali ci tych próśb, ale... trudno to zrobić, bo sama pewnie stawałabym na głowie, żeby ratować własne dziecko, więc... Czasem chodzę sparaliżowana i wtedy blog umiera na dzień lub dwa. A czasem blog umiera, bo zwyczajnie nie umiem się skoncentrować - ten brak koncentracji jest chyba przysłowiowo już dopisany do schematu ciężarnej, ale chyba prawdziwy. Kiedyś dodanie jednego wpisu zajmowało mi góra dwie, trzy godziny. Dziś siedzę na rozpoczętym akapitem i kontempluję przez 20 minut odstęp między "a" a "n". Piękny jest, nieprawdaż? Hm...

 

 

Inna sprawa - radość. W ciąży z Kosmykiem nie mogłam się doczekać tego, kiedy poznam płeć i będę mogła kupować te wszystkie słodkie ciuszki. Mało tego - moja siostra tak bardzo nie mogła się doczekać, że zaczęła te ciuszki kupować jeszcze przed oficjalnym stwierdzeniem, że to chłopak i... trafiła w 10! Teraz ta radość gdzieś mi wyparowała. Poniekąd zabrał ją Kosmyk i to, że muszę mu sporo uwagi poświęcić, trochę zabrały opisane wcześniej obawy, trochę zaangażowanie w remont i przeprowadzkę... tym samym, kiedy czuję, że dziecko kopie w brzuchu, na twarzy pojawia mi się grymas zniesmaczenia sobą i tym, że nie umiem z tego kopniaka wysupłać z siebie odrobiny entuzjazmu.

 

 

 

 

 

Postanowienia

 

 

 

W poprzedniej ciąży tuż po USG połówkowym, miałam praktycznie skompletowany podstawowy zestaw dla noworodka, wiedziałam, gdzie kupię wózek, czy Kosmyk będzie spał w naszym łóżku, czy będę karmić piersią, czy będę szczepić, jak sobie wyobrażam poród - miałam wszystko obcykane. Jedynym moim niedopatrzeniem było to, że przez 9 miesięcy nie przyszło mi do głowy dorwać jakiegoś niemowlaka i nauczyć się go trzymać i obsługiwać albo przynajmniej zapisać się do szkoły rodzenia. W efekcie, kiedy dwie godziny po porodzie ocknęłam się, że Kosmyka należy przewinąć, musiałam cichutko i z delikatnym zakłopotaniem prosić panią sprzątaczkę, żeby pokazała mi, jak takiego malucha oporządzić. Pani sprzątaczka spisała się doskonale, a ja szybko podłapałam czaczę. Stałam się najmądrzejszą matką na świecie i na każde pytanie znałam już odpowiedź, ucząc się na błędach i porażkach z własnym, prawdziwym dzieckiem.

 

 

 

Teraz? Teraz też wiem wszystko. A raczej to, że wszystko się może zdarzyć. Moje postanowienie, że będę karmić piersią może runąć, gdy okaże się, że mleka dalej brak. Moje postanowienie, że będę spać z dzieckiem może runąć, gdy okaże się, że drugie, tak jak Kosmyk, będzie potrzebowało przestrzeni, a nie ścisku. Wiem nawet, że rozmiary ubranek, jakie wybiorę, nie mają znaczenia, bo i tak część okaże się za mała, a część za duża, a część w ogóle niepraktyczna. Nic nie wiem, idę na żywioł. Co będzie, to będzie. Powoli zaczynam przeglądać sklepy w poszukiwaniu wyprawki i wiedząc, jak bardzo zwiększył się asortyment ubranek i gadżetów dla niemowlaków, liczę na to, że niedługo ogarnie mnie "ciążowy szał". Z pierwszej ciąży sprawdziło się jedno - wybieranie ciuszków dla malucha może być pocieszające, a widząc małe urocze skarpetki, trudno myśleć wyłącznie o strachu przed porodem [który w moim przypadku był najdelikatniejszym doświadczeniem, jakie mi zaserwowało macierzyństwo:)].

 

 

 

 

Wiem, że panuje przekonanie, że ciężarna może się tylko cieszyć ze swojej ciąży i za każdym razem, gdy pomyśli o swoim nienarodzonym dziecku łzy szczęścia napływają jej do oczu, ale w swoich mailach do mnie piszcie mi o zupełnie innych odczuciach - część z was się boi, część nie wie, jak się w tej ciąży odnaleźć, część ma początki ciążowej depresji i zastanawia się na terapią... Jestem z wami, dziewczyny! Nie macie obowiązku epatować swoim szczęściem i nie bójcie się pokazać, że możecie mieć tego myślenia o potomku czasami zwyczajnie dość 🙂

 

 

 Zdjęcie z Instagrama [tutaj].

Dalej nie mogę się doprosić Chłopa o porządne ciążowe zdjęcia,

a o właśnie, jeśli chodzi o zdjęcia -

z ciąży z Kosmykiem nie mam ani jednego!]

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    40 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Matka Krolow
    Matka Krolow
    7 lat temu

    U mnie obie ciąże były bardzo podobne, ale widocznie - nie ma reguły :). Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was 🙂

    Mama w domu
    7 lat temu

    Oj znam to znam to ... czekam na tekst czym się różni trzecia ciąża od drugiej i pierwszej, z chęcią się dowiem co mnie omija 😀

    W pierwszej ciąży pomarańcze popijałam kakao, a w drugiej nałogowo wyjadałam śledzie z żurawiną 😉

    Sylwia Marcinek
    Reply to  Mama w domu
    7 lat temu

    u mnie trzecia to trochę z pierwszej, trochę z drugiej 🙂

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Sylwia Marcinek
    7 lat temu

    A ja na razie wolę tego nie testować 😀

    Sylwia Marcinek
    Reply to  Joanna Jaskółka
    7 lat temu

    Na razie to chyba technicznie nie masz jak 🙂

    Magdalena Jaskółka
    Magdalena Jaskółka
    7 lat temu

    Ty nie masz zdjęcia, ale ja mam!!
    Z baby shower!!

    W tym roku, jeśli chcesz, też mogę Ci zorganizować!
    Wybierz tylko, czy chcesz na Mazurach, czy w Warszawie 🙂

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Magdalena Jaskółka
    7 lat temu

    Jeśli pokażesz gdzieś te zdjęcia, na których wyglądam jak hipototam, a nie pingwin, obiecuję, zamknę cię z ta osobą, z którą dziś rozmawiałaś, w jednym pokoju na miesiąc 😛

    Sylwia Marcinek
    7 lat temu

    no, ale płeć!
    Chyba po prostu druga ciąża już tak nie jara, bo nie jest pierwsza, no i nie masz tyle czasu na rozbieranie jej na części pierwsze 🙂
    Za trzecim razem, można powiedzieć, jak lekarz powie, że jest ok, to wystarczy 😉

    Asia Prezentuje Prezenty
    7 lat temu

    Liczyłam, że gdzieś na koniec wpisu, choćby w formie zagadki zdradzisz jednak tę płeć 😉 a co do pozostałych kwestii - nie znam się to się nie wypowiem

    Maggie S-B
    Maggie S-B
    Reply to  Asia Prezentuje Prezenty
    7 lat temu

    Chyba w jednym z poprzednich postów było ujawnione,że będzie braciszek?

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Maggie S-B
    7 lat temu

    Nie mogło, bo dowiedziałam się wczoraj 🙂 To Kosma chciał mieć braciszka. Ale macie wyobraźnię, macie 😀 Albo czytacie po łebkach 😀

    Maggie S-B
    Maggie S-B
    Reply to  Joanna Jaskółka
    7 lat temu

    😉

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Asia Prezentuje Prezenty
    7 lat temu

    Będzie, spokojnie będzie 🙂 Kiedyś się w końcu urodzi, prawda? 🙂

    otymze
    7 lat temu

    W temacie samopoczucia - miałam to samo w drugiej ciąży :/ Zewsząd atakowały mnie historie chorób, powikłań, strasznych tragedii. Spać nie mogłam. Pierwsza ciąża była taka... bezmyślna w pozytywnym znaczeniu tego słowa 😉
    PS Wszystkiego dobrego!

    Joanna Jaskółka
    Reply to  otymze
    7 lat temu

    To, to słowo "bezmyślna". Chciałabym być taka bezmyślna teraz 🙂

    Emilia Paula Senderska
    Emilia Paula Senderska
    7 lat temu

    Jak to brak mleka? Biedna 🙁 Może spróbuj tym razem pogadać z doradcą laktacyjnym?
    Nie wiem na czym polega Twój problem, ale podobno niemal wszystkie kobiety są w stanie wykarmić swoje dziecko piersią, czasem tylko trzeba fachowej porady 🙂 Ja już ze 3 razy mówiłam sobie, że olewam temat i nie mam siły, ale poszłam do poradni i udało się! 🙂

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Emilia Paula Senderska
    7 lat temu

    Nawet nie będę starać się sobie przypominać, co się działo 3 lata temu w Warszawie... grunt, że żadna położna mi nie wierzyła, mówiła, ściskając moje cycki, że oszukuję i pewnie sobie sama odciągnęłam, żeby nie karmić, bo to teraz modne. Nie wiem, czy na Mazurach znajdę jakąś fachową pomoc. Wilki karmią piersią - popytam 😀

    Kamila
    Reply to  Joanna Jaskółka
    7 lat temu

    Oj,trzymam kciuki! Ja też przeżyłam swoje w kwestii karmienia, szalenie mi zależało, a tylko słyszałam, że mleka nie mam, że mała zaagłodzona.Nie chcę nawet wspominać tamtego czasu, kłótni nt.dokarmiania, etc. Tym razem uparłam się, że chcę być dobrej myśli. Na 3.dobę usłyszałam znowu: "ma pani mało mleka", ale tym razem nie postawiono na tym kropki. Położne poradziły dokarmiać, ale odciągac laktatorem po każdym karmieniu. I tak mniej wiecej robiłam przez 3 tygodnie, chociaż tylko w szpitalu odciągałam w nocy. W domu spałam z małym, odciągałam jak się udało. I od 3 tygodni karmię 5tylko piersią, a mały przybiera. Nie jakoś szałowo, ale ja chyba mam po prostu drobne dzieci. Jest dobrze! Tego teżTobie życzę! 🙂

    I jakby co polecam kontakt z LLL, Magda Karpienia: http://www.lllpolska.org/index.php/liderki

    Anna Bartnik
    Reply to  Joanna Jaskółka
    7 lat temu

    Dasz radę. Dasz, dasz, dasz, a pomocy dostaniesz o ho ho i jeszcze trochę (wal do Hafiji, przecież znasz ją na pewno?). Buzi!

    Monika Morrigan Stankowicz
    Monika Morrigan Stankowicz
    7 lat temu

    Samopoczucie w pierwszej i drugiej ciazy bylo w sumie ok, troche mnie w drugiej bolalo jak za dlugo chodzilam ale dopiero trzecia ciaza spowodowalau mnie tak paralizujacy strach przed tym, ze urodze ciezko chore dziecko, ze nie moglam normalnie funkcjonowac. Pracowalam juz wtedy od paru lat z dziecmi niepelnosprawnymi i wszystkie te choroby widzialam u swojego dziecka. Nawet po porodzie mialam ogromne obawy, ze cos jednak jest ale wyjdziedopiero w praniu.

    Kamila
    7 lat temu

    Oj, jak ja cie rozumiem! Miałyśmy podobnie (miałyśmy - bo nasz drugi już 7 tygodni na tym swiecie). Różnic dużo. Drugiej tak nie przezywałam, dopiero w 6 mc doszło do mnie, że będę rodzić i trzeba coś dla dziecka przygotować, a 3 tygodnie przed terminem zaczęłam szukać szkoły rodzenia. Skonczylo sie na internetowej, wiec moja dwulatka tez oddechy cwiczyla. W pierwszej - aktywna do konca, w drugiej "rodzilam" miesiac. Wyczekiwalam porodu jak zbawienia, szczegolnie kiedy trudno bylo sie ruszac, a dwulatka szalala. Za to kregoslup nie bolal za 2 razem - pewnie sie przyzwyczail do ciezarow 🙂
    Za to drugi porod - o niebo lepiej, okazalo sie tez, ze laktacje da sie rozkrecic i nie jestem kobieta, ktora "nie ma mleka" - zreszta tym razem nie natknelam sie na takich lekarzy.
    Napisalabym wiecej, ale z dzieckiem na reku troche trudno sie pisze 🙂 Ciesze sie

    Iwona A.
    Iwona A.
    7 lat temu

    A ja to mialam, wiesz, dwie podobne ciaze, dwa niemal identyczne "porody", a dzieci tak rozne jak przyslowiowy pies i kot. I tak do dzisiaj. A mnelo juz 20 lat (statystycznie). Co do karmienia piersia to bylam stanowcza. Tylko cyc i koniec. Na nic sie zdaly zapewnienia tesciowej ze mleko "za chude" czy inne podobne dyrdymaly... Ja jestem wielka zwolenniczka karmienia piersia... Prosze Cie, napisz do mnie jesli chcesz podpore, ja Cie wespre zawsze w te kwestii bo tylko dwoje dzieci wykarmilam ale za to jak....

    Anna Malec Pacek
    Anna Malec Pacek
    7 lat temu

    Niestety póki co nie mam porównania jeśli chodzi o więcej niż jedną ciążę, mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. A co do pierwszej, to mój stan był niemalże identyczny do twojego! Miałam przeczucie jeśli chodzi o płeć i okazało się, że nie mam racji! Ginka szybko zobaczyła dziewuszkę a ja niemalże do końca obstawiałam chłopca;-)

    Pau
    Pau
    7 lat temu

    Podobno - piszę tak zachowawczo bo drugie zaciążenie jeszcze przede mną, ale już badałam temat u koleżanek co mają rundę drugą za sobą - toż normalne, że czasu brak na myślenie, i roztkliwianei się nad każdą nową interakcją z maluszkiem w brzuszku. I że właśnie włącza się opcja: żywioł z kompletowaniem wyprawki i przygotowaniami. Tobie zdrowia i spokoju życzę! I no, jeszcze chwili tylko dla Ciebie i halo! brzucha. 🙂

    Olga Zzz
    Olga Zzz
    7 lat temu

    Hej Asiu, mamy b. zbliżoną konfigurację. Ja mam w domu prawie 2-latka, KOStka 🙂 i jestem teraz dokładnie na półmetku 2 ciąży (dziś kończę 20 tydz.). Pod koniec 1 ciąży musiałam leżeć ok. 2 miesięcy. Tym razem miało być inaczej, nauczona doświadczeniem, miałam nie szaleć i się nie przeciążać. Oczywiście skończyło się inaczej i 2 ciążę rozpoczęłam ok. 2-miesięcznym leżeniem plackiem oraz sporym dołem z powodu niemożności zajmowania się pierworodnym. Na szczęście udało się uniknąć szpitala, a teraz jest już ok. Wiele moich spostrzeżeń jest podobnych. Z jednej strony ta ciąża jest niby bardziej wyluzowana tzn. już wiem co mnie czeka, jest większy dystans, wcale nie śpieszy mi się do rozwiązania i nieprzespanych nocy ;P Z drugiej strony, w pierwszej ciąży byłam bardzo pozytywnie nastawiona, taka słodka nieświadomość. Teraz mi trochę tego brakuje, takiego bezkrytycznego nastawienia, że będzie dobrze, bo jednak wiedza, co może pójść nie tak jest zdecydowanie obszerniejsza.
    Z postanowieniami mam podobnie - brak. Niczego nie wykluczam, staram się nie krytykować wyborów innych i takie nastawienie przekazywać moim znajomym, które właśnie pierwszy raz urodziły. Nigdy nie wiadomo co się u kogo sprawdzi. Żadne wypracowane schematy nie są const. Np. Przy Kostku nie stosowałam smoczka, nadal uważam, że tak byłoby najlepiej, ale nie wykluczam, że przy drugim po niego sięgnę.
    A jak u Ciebie z cierpliwością do Kosmyka? Bo ja na tym polu widzę sporą zmianę. Dotąd raczej udawało mi się być opanowaną matką, która spokojnie tłumaczy, natomiast w ciąży widzę, że hormony biorą górę i o wiele szybciej się irytuję....niestety. Oczywiście wiem, że nakłada się tu też wymagający około 2-latkowy okres, no ale różnica jest ewidentna.

    Kamila
    Reply to  Olga Zzz
    7 lat temu

    Ja mam podobną konfigurację - 2,5 roku różnicy. Z perspektywy 1,5 mc po porodzie mogę Cię pocieszyć w kwestii nerwów/cierpliwości. Ja też byłam bardzo nerwowa, zwłaszcza pod koniec ciąży,kiedy czułam się strasznie, a mała odstawiała dwulatkowe fochy. Teraz mam więcej cierpliwości do niej. A miałam duże wyrzuty sumienia i bałam się, że coś się we mnie zmieniło. Trochę się uspokoiłam,że to chyba w dużej mierze ciązowe hormony. Chociaż nie jestem tak opanowana jak przed tą ciążą.

    Olga Zzz
    Olga Zzz
    Reply to  Kamila
    7 lat temu

    🙂 Dzięki Kamila za pociechę. Czyli jest szansa, że wróci równowaga, a przynajmniej się poprawi. Poza tym liczę na zbawienne i relaksujące działanie oksytocyny podczas karmienia malucha. oby...

    Ania Korzeniecka-Klisz
    Ania Korzeniecka-Klisz
    7 lat temu

    u mnie dwie były identyczne ! takie samiutkie teraz trzecia całkiem inna wszystko jest inne a już za 20 dni zostanę mamą po raz trzeci , trzeciego synka 🙂

    Irmi Lubowiecka
    Irmi Lubowiecka
    7 lat temu

    Oo, jak ja to rozumiem. Dwa miesiące temu urodziłam drugą córeczkę, większość ciąży spędzając na biegach, skokach i turlaniach ze starszą dwulatką. Kiedy zdarzało mi się raz na miesiąc znaleźć pięć minut na przeczytanie kalendarza ciąży (w pierwszej oczywiście czytałam regularnie co tydzień), parskałam tylko śmiechem na widok słów "musisz teraz dużo odpoczywać". Oj, w pracy to ja sobie odpoczywałam!
    A jeszcze potem przychodzą po narodzeniu chwile zwątpienia, bo ani pierwszemu dziecku nie jest się w stanie poświęcić już tak wiele czasu, ani kontaktu z maleństwem nie jest tak dużo, jak by się chciało. Ale i tak warto, bo bez rodzeństwa marnie jest na tym świecie 🙂

    olguska
    7 lat temu

    dokładnie każda ciąża jest inna druga ze względu na pierwsze dziecko nie ma już takich obaw człowiek się pewniej czuje itd. wie co z czym.. a ciekawe jaka jest kolejna 3 😀

    Nitka
    7 lat temu

    Naszła mnie właśnie taka refleksja, że myśląc o drugiej ciąży myślę o tym jak będzie się Pierworodny zachowywał w stosunku do rodzeństwa, a nie o moich uczuciach... Moje założenie, żeby wszystkie moje dzieci (ilekolwiek ich będe miała.. :P) były traktowane idealnie na równi może legnąć w gruzach. Kurde, przecież powinnam się tego spodziewać?

    moniowiec .
    7 lat temu

    Pierwsza ciąża była bardziej przeze mnie wychuchana, a kolejne już tak z marszu 😀 Pewnie właśnie dlatego, że już jedno dziecko było i skupiało na sobie większą uwagę niż brzuch.

    marta.
    7 lat temu

    Fajny brzuszek! 🙂

    powszednia.blogspot.com
    powszednia.blogspot.com
    7 lat temu

    Witam i gratuluję powiększenia rodziny, ale nie lepiej było młodemu chomika kupić 😉 jestem posiadaczką dwójki dzieci, różnica wieku rok i 3 miesiące= 15 miesięcy=gdy pierwsze miało pół roku zaszłam w 2 ciążę..obliczałam to tak wiele razy nie wierząc, w to co można zrobić ze swoim życiem, że recytuje to bardzo automatycznie. Druga ciąża nie jest tak miła, leniwa i egoistyczna, ale trzeba docenić ten czas i modlić się o późniaka, by wyrwać choć jeszcze jeden dzień życia, bo później przychodzi agonia, piękna roczna agonia, sponiewieranie fizyczne wydaje się nie mieć końca. Trzeba docenić ten czas i się z niego cieszyć, bo poźniej po tym roku, gdzie czujesz, że się odbijesz od dna egzystencji, młodsze dziecko idzie i zaczyna obśliniać zabawki starszego, samo sobie je bierze, wszystko bierze, narusza i bezcześci teren, który był dla niego dotąd niedostępny i zaczyna się święta wojna..nie obrażając dzieci, ale darcie mordy wydaje się nie mieć końca. Nie wiem kiedy ten etap się kończy, ale jedyne co mogłoby pokazać mi, że może być gorzej byłaby trzecia ciąża.
    Miejscem swego idealnego wypoczynku widzisz wówczas biały pokój, idealna cisza, brak klamek i kaftan, który chroni Cię przed ruchem, w końcu leżysz i czujesz, że żyjesz.

    MotherDeerest
    7 lat temu

    Bosz, ja jeno jedną ciążę mam za sobą, żyję z dnia na dzień martwiąc się dosłownie o wszystko (pneumokoki, kleszcze, bo my z dziczy, dziecko moje pogańskie ledwo siedzieć zaczęło a ja już widzę jego wykrzywione kolanka i kręgosłupik jak u mamusi taki za bardzo na lewo), a Ty mi mówisz, że w za drugim razem wcale nie łatwiej... I nie pojawia się znikąd ta radość, ta euforia, ale musi sobie człowiek przypominać i wewnątrz hamować, żeby się, kurka wodna, cieszyć czasem! Życzę więc dużo siły w tym względzie ;] co do diety to podzielam pogląd, że matka ciążąca/karmiąca ma prawo próbować wszystkiego i iść za swoim instynktem.

    A, i nie sądzę, żebyś akurat miała z tym większy kłopot, ale nie przejmuj się, jak ktoś by próbował (?) sugerować, że karmić masz piersią albo wcale (autentyk ze szpitala, yup). Nikomu z czystym sercem bym tego nie polecała, chociaż może nie wszyscy są skazani na nieprzemijający ból wciąż na nowo otwieranych ran broczących krwią i ropą, płaczące dziecko, które pić nie może, płaczącą siebie, bo mu dać się boisz, tak boli, karmienie w nieskończoność, ale i punktualnie co dwie i pół godziny od początku następnego (a to lajtowo podobno), noszenie tylko rozpinanych ciuchów, tysiąca komentarzy odnośnie twoich laktacyjnych możliwości i ograniczeń (dżizaz, mój syn rośnie dwa razy szybciej niż dzieci w jego wieku miałyby według średniej, a babcia śmiała mi mówić, że istnieje coś takiego jak chude mleko i jest to moje mleko), etc.

    Musiałam sama sobie przerwać, bo miał to być krótki dopisek, a wyszło jak zwykle. 🙁 tl,dr: nie przejmuj się. Nie stresuj się. Nie daj się zastraszyć. Nie da się - to nie. Da się i chce się? No to wio. Karmienie dziecka jest karmieniem dziecka i tyle, sutki jakiejś magicznej więzi same z siebie nie produkują, przynajmniej nie u mnie ;]
    Howgh.

    Joanna Jaskółka
    Reply to  MotherDeerest
    7 lat temu

    OMG!Kocham cię! A raczej ten komentarz! No to cię 🙂 Pozdrawiam z mojej głuszy 🙂

    KaKuMon Misako
    7 lat temu

    Nie znam co prawda szczegółów twojej 1 ciąży, ale jako że mi przyszło przeleżeć 8mcy to nie potrafię wyobrazić sobue czegoś ciążowo-gorszego 😉

    KaKuMon Misako
    6 lat temu

    A powiedź dlaczego w pierwszej ciąży musiałaś leżeć?

    Joanna Jaskółka
    Reply to  KaKuMon Misako
    6 lat temu

    Zagrożona...

    Monika Wojciechowska
    Monika Wojciechowska
    5 miesięcy temu

    Bardzo się cieszę, że znalazłam Twój blog. Mam w domu 3 łatkę i teraz jestem w 12 tygodniu ciąży. Ta jest dla mnie o wiele łaskawsza niż przy Klarze - bo nie wymiotuje codziennie. Natomiast cały czas dręczy mnie poczucie, że coś złego może się przydarzyć w tej drugiej ciąży (tzn. choroba dziecka lub utrata - cały czas mam to z tyłu głowy). Również nie potrafię cieszyć się z tej drugiej ciąży. Wiem, że jest przygotowuje na to moja 3 latke. Opowiadam jej jak ona była w brzuszku, pokazuje jej zdjęcia USG, zdjęcia jak była noworodkiem. I zdaje sobie sprawę, że nie mam tego entuzjazmu. Boje się, że przez to by nie zranić uczuć pierwszej córki nie będę potrafiła dać tyle miłości drugiemu dziecku. Mówiąc w prosty jestem jak na razie załamana tym faktem.

    6 grudnia 2022
    Jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko?

    Kiedy sytuacja w kraju pogarsza się, a z każdej strony jesteśmy zalewani informacjami o rosnącej inflacji, wielu rodziców czuje ciarki na myśl o zbliżających się świętach. Co się stanie, gdy Wigilia nie będzie „na bogato”? A przede wszystkim, jak rozmawiać z dziećmi o prezentach świątecznych, gdy nie stać nas na wszystko, a marzenia są ogromne? […]

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official