Rozstanie to jak obcięcie ręki, ale ta ręka na szczęście odrasta

Joanna Jaskółka
30 lipca 2017

Udostępnij wpis

Wyprowadził się w któryś czwartek. Nie mogłam oprzeć się pokusie, żeby nie pomachać mu z okna. Podniosłam rękę w górę i kiwnęłam do niego głową. Odwzajemnił i pojechał. Pojechał, a ja nie czułam nic. Dopiero następnego dnia, stwierdziłam, że zabrał ze sobą moją rękę. I przez ramię przeszedł mnie przerażający ból. Przez ramię albo serce. Do dziś nie widzę różnicy.

 

 

Kiedy ktokolwiek opowiada o swoim rozstaniu, zazwyczaj następuje dogłębna analiza przyczyn takowego. A co się stało, jak to, kto winien, czemu do tego dopuściliście, to pewnie przez niego, przez nią, przez teściową, matkę, koleżankę, dzieci albo za małe mieszkanie. Każdy doszukuje się przyczyn, jakby teraz, podczas rozmowy, można było cokolwiek zmienić. Cofnąć czas, poprawić się, wygonić teściową, przekląć koleżankę.

 

Każdy jest ciekawy, co się stało, jak to się stało, czemu, a ja siedzę jak sparaliżowana, gapiąc się w ścianę i zamiast myśleć, co było, przerażam się tym, co będzie. - napisała mi kiedyś Ania, a ja czytałam jej słowa nieświadoma, że kiedyś stanie się to moim udziałem. Że kiedyś stanę przed suszarką, żeby rozwiesić pranie i zapytam siebie, jak to będzie, gdy już nigdy nie poproszę, żeby pomógł mi rozwiesić te przeklęte skarpety.

 

Rozstanie to nie ból tego, co było kiedyś. Rozstanie to strach przed tym, co będzie. Jak stawiać kroki, które nie wiadomo dokąd prowadzą. Jak iść bez znajomej ręki w dłoni. Co robić, kiedy cisza jest tylko ciszą, a nie oczekiwaniem. I ten przeklęty brak w najprostszych, zwyczajnych sprawach. Te n przerażający cień zwykłych rzeczy, które czekają już tylko na mnie i na nikogo więcej. Patrzę się na łąkę i z przerażeniem uświadamiam sobie, że tej jesieni będę spacerować po niej... bez ręki.

 

Rozkładam pranie i płaczę. Płaczę nad każdą skarpetką, koszulką i majtami. Płaczę, gdy widzę nieskoszony trawnik i z przerażeniem myślę o naszej zepsutej kosiarce. Płaczę, gdy wkładam ostatnie drwa do pieca. Płaczę, kiedy okazuje się, że  z koła zeszło powietrze i muszę powiedzieć dziecku, że w takim razie pójdzie na nogach.  I znów ten ból. Przykrość.  A jednocześnie w głowie budzi się bunt, że przegapiliśmy ten moment, że nikt z nas nie dopilnował pewnych spraw. A potem kolejny bunt, że każdy spodziewał się, że ja tego dopilnuję.  I dziecko, które pyta, gdzie tata. Pyta, choć wie. Ale pyta. I znów płaczę.

 

Codziennie kilkaset albo i tysiące kobiet są porzucane, rozstają się, bywają zdradzane albo z różnych powodów decydują się na separację. Pod wpływem adrenaliny samego faktu przez pierwsze kilka dni albo godzin trzymają się w kupie. A potem nadchodzi ona.

 

Cisza. W całym domu panuje cisza, która chrobocze aż w uszach, bo niesie ze sobą niepewność. I pustkę. Syn mówi coś zabawnego, odwracam głowę, żeby połączyć się w potwierdzającym uśmiechu i przytulam ścianę. Czystą, białą ścianę, która nie odpowiada, nie żartuje, nie obejmuje ramieniem.

 

Pytają mnie, co się stało. A ja wzdycham, bo nie wiem, co będzie. Ręki już nie ma, ale wciąż czuję palce. Pieką mnie ostrym bólem, ale czekam, aż się poruszą, wrócą, zgarną chłopców, rozwieszą pranie, powiedzą, że wszystko mi się przyśniło.

 

Codziennie budzę się, a ból powraca. Na początku silny, duszący płuca, paraliżujący buzię, która na te same pytania wypycha przez usta takie same kamienie. Muszę mówić o tym, co było, a ciało przeszywa strach przed tym co będzie. W gardle tkwi krwiożerczy skorpion, który kąsa za każdym wypowiedzianym słowem i jękiem.

 

Czy to kiedyś minie - zastanawiają się dziewczyny na forach. Czy kiedyś przestanie boleć? Siedzę na kanapie i oddycham głęboko, starając się zwalczyć drżenie rąk. Minie. Wiem, że minie. Przestanie boleć. Już czuję mrowienie w uciętym nagle kikucie i wiem, że moja ręka odrasta. Dzieci się śmieją. Żartujemy. Nie odwracam już głowy w poszukiwaniu porozumiewawczego uśmiechu. Wieczorami kładziemy się w trójkę na łóżku i przytulamy się do utraty tchu. W nocy widzę malutką rękę młodszego, szukającą... kogoś. Rączka błądzi. Znajduje ramię brata i zaciska się w odruchu spokoju. Rano udaje mi się samodzielnie napompować koła od rowerka. Pierwszy raz w życiu pompuję koła. Pompuję, ale wygląda to jak resuscytacja. Wpompowuję w nie całą moją złość i radość, że udało mi się znaleźć pompkę. Nigdy nie wiedziałam, gdzie on ją do cholery odkłada. Potem przyjeżdża znajomy i kosi mi trawnik. Jego syn zajmuje się drewutnią. Rozliczam się z nimi skrupulatnie, choć najchętniej oddałabym im wszystko. Za nadzieję.

 

Każdego dnia odrasta kolejny milimetr kończyny, a strach ucieka przed przekonaniem, że i bez ręki potrafię sobie poradzić. Jakbym nie umiała, to już bym nie żyła.

 

W telefonie pika sms. "Zrobię wszystko, żeby to naprawić, wiesz?".

 

Wiem. Ja też. Kiedyś. Kiedy moja ręka już odrośnie. Na razie jesteśmy we trójkę.

 

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    35 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Patrycja Łobacz
    Patrycja Łobacz
    5 lat temu

    Asia trzymaj sie kochana sciskam mocno

    beata
    beata
    5 lat temu

    Czytając te słowa czułam Twój strach...ale wiem, że zbudujesz nowe życie z chłopcami. Trzymajcie się.

    Justyna Ścisło
    Justyna Ścisło
    5 lat temu

    poznałam ten ból...i ciszę...i ścisk w sercu gdy znalazłam zagubioną skarpetkę..ból nie mija, ręka po długim czasie nie odrosła, ale z uwagi na syna, stoję, ściskam mocno!

    Katarzyna Bukała
    Katarzyna Bukała
    5 lat temu

    Przesyłam gorące pozdrowienia. Razem dacie rade ! Mocno trzymam za Was kciuki 🙂

    Daria Og
    Daria Og
    5 lat temu

    Płacze na myśl o tej malutkiej rączce. Mój F jest w wieku Adasia i nie wyobrażam sobie tego. Trzymajcie się.

    Inga Synoś-Gurzyńska
    Inga Synoś-Gurzyńska
    5 lat temu

    Ja też czekałam na przewrotną pointę, która skieruje mnie nie tu, nie na ten koniec.
    Jak każdy zastanawiam się po okruchach z Waszego życia - co się stało i dlaczego. Przeglądam instagrama wiedziona trochę smutną ciekawością, trochę strachem czemu kurde udaje nam się przegapić moment na dokopanie się do siebie aż dziura robi się za wielka.
    My już też raz dziurę zakopywaliśmy. Przed dziećmi jeszcze, przed ślubem, po 6 latach bycia razem i zakopać się udało. Ale żmudne to i czasochłonne. Teraz mamy dwójkę dzieciaków, ale za każdym razem taka informacja jak Twoja też mnie mrozi i zastanawia czy w tym pędzie znów dziury nie kopiemy..
    Trzymaj się, płacz, krzycz, przytulaj do chłopaków. Hoduj rękę.

    JAdzia Deerenberg
    JAdzia Deerenberg
    5 lat temu

    Hej Asiu, bardzo polubiłam ciebie i twoją rodzinę, chłopców i Chłopa, kurka, też. Myślałam, że zrobiłaś sobie urlop od Internetu dla naładowania akumulatorów, a to jednak inny rodzaj nabierania energii i inna przyczyna. Wiem, że postąpisz mądrze. Pozdrawiam.

    Wiktoria Banaś
    5 lat temu

    Miałam to samo, choć wszystkim wmawiałam, że jest super. Nie było. Nie mogłam oddychać, jeść, spać. Jakoś próbowałam się trzymać ale i tak cały czas płakałam. Teraz też płaczę po przeczytaniu tego tekstu. Wszystko wróciło. Trzymaj się ;*

    Driving nuts
    5 lat temu

    Aż mnie zmroziło, chociaż do końca czekałam na przewrotną puentę. Ściskam, wiem jakie to okropne uczucie, choć nigdy w momencie rozstania nie miałam dzieci, tym bardziej dwójki. Trzymam kciuki, żeby się poukładało jak najlepiej dla Ciebie, dla Was. To mija, chociaż boli jak sto sku*wysynow. Wiem:/

    Aleksandra Lis
    Aleksandra Lis
    5 lat temu

    Bez względu na okoliczności rozstanie boli. Decyzja o moim była jednocześnie najtrudniejsza i najlepsza w moim życiu. Oby Twój zakręt też był początkiem nowego i dobrego etapu, życzę Ci dużo spokoju i miłości do siebie. Dystans masz. Z doświadczenia, to pomaga 🙂

    sylwia piotrowska
    sylwia piotrowska
    5 lat temu

    Asiuuu nasza kochana!!!! Sciskam Cie mocno!!!! Musialam 2 razy przeczytac tekst, gdyż za pierwszym razem bylam pewna ze chodzi zupelnie o co innego i chcesz nas wciagnac w mala pułapkę, za drugim razem czytając miałam lzy w oczach i sciskajace gardlo... Martwilam się Twoja nieobecnością i czekałam co nam w koncu napiszesz dlaczego Cie z nami nie ma, ale nie moge uwierzyc w to wszystko. Ja tez nigdy bym nie pomyślała, że rozstanie mogloby dotyczyć mnie, a mamy dzieci w podobnym wieku. W ogole nie bralam takiej możliwości nigdy pod uwage....maz byl, jest i..... ahhhh trzymaj się kochana. Dasz radę najgorsze jest przestawienie się z trybu jest Chlop na Nie ma go. Jak wejdziesz na ten drugi tryb to wszystko już będzie ok. Sciskam Cie mocno.....

    Joanna Jolanta Lipińska
    Joanna Jolanta Lipińska
    5 lat temu

    Witaj- ja czytajac twojego bloga widze jakby swoje zycie - trafilam na niego szukajac czegos tam o zyciu na wsi- pamietam ten pierwszy tekst _ O tym jak to na wsi wszystko jest za darmo 🙂 i poszlo - czytam cie caly czas- przeczytalam zalegle posty i czytamna biezaco- budowalas dom tak samo jak ja - meza nigdy nie ma w domu tak samo jak u mnie- masz 2 synow- ja tak samo- moj kacperek w sierpniu bedzie mial 2,5 roku twoj Adas podobnie prawda? nawet twoje podwjscie do zycia mi odpowiadalo- ta duza samowystarczalnosc- ze sloiki, kroliki itp. I nagle dzis czytam twoj tekst i rycze i nie wierze ze znow mamy podobnie- moj maz nie mieszka z nami od miesiaca i chociaz staram sie zyc jakby nic sie nie stalo czyje to samo co ty. naprawde wiem co czujesz- i te slowa zrobie wszystko zeby odzyskac rodzine- ale nie wiem czy warto w to wierzyc. Trzymaj sie

    Ania Mierzyńska
    Ania Mierzyńska
    5 lat temu

    Mam nadzieję, że uda Wam się wypracować kompromis i wszystko poukładać. Nie warto wszystkiego przekreślać. Zawsze będziecie rodziną, tylko trzeba to wszystko poskładać do kupy. Naprawić, nie wyrzucić. Życzę Ci dużo siły i miłości i wybaczenia ❤❤❤

    Beata Wiktoria
    Beata Wiktoria
    5 lat temu

    Wiem, ze to tekst pisany w imieniu wszystkich kobiet, które doznały "odejścia". Wiem, że u Ciebie i Chłopa wszystko gra i nic złego sie nie dzieje. Ale napisz, bardzo proszę, że mam rację.
    Post jest "walący w łeb", szczególnie, ze jak widzę niektórzy dopasowują go do Ciebie, konkretnej osoby, która lubimy, cenimy i życzymy jak najlepiej. Drogie Panie - proszę pamiętać, że 60 sekund smutku zabiera nam minutę szczęścia. I moje pocieszycielskie motto - po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój.

    Monika | wikilistka.pl
    5 lat temu

    Asia... ja mimo wszystko wierzę, że warto wspólnie walczyć. Naprawiać,a nie wyrzucać... jakoś tak usilnie chcę wierzyć w recykling. I mam ogromną nadzieję, że nie będziesz długo słuchała tej przeszywającej ciszy i "tuliła" ścian. Bo to, że ze wszsytkim dasz radę jest oczywiste - jeśli musimy, damy radę. Jeśli nas coś nie zabiło, w efekcie wzmocni... Jednak zostawia też rany, sprawia ból, a czas wcale nie leczy ran, tylko nas przyzwyczaja do bólu. Wiem z autopsji.

    Joanna Posadzy
    Joanna Posadzy
    5 lat temu

    Faceci to gnoje. Sorry za generalizacje itd. Musiałam. A Ty Aśka sobie poradzisz!

    Monika
    Monika
    5 lat temu

    Przykro mi strasznie. Czytając wierzyć mi sie nie chcialo, cos za serce lapalo, jakas gula w gardle była i lzy jakos same poplynely...
    Nie wyobrazam sobie nawet jak Ty mozesz sie czuc...
    Trzymam za Was kciuki- za Ciebie, za chłopców. Wiem, ze dacie rade. Macie siebie i to najważniejsze.

    Przytulam mocno!!!!

    Agata Ternka
    Agata Ternka
    5 lat temu

    Asiu. Nie udzielam się tu ale teraz. Becze. Nie. Nie płacze. Becze poprostu. Mam nadzieję że uda Wam się wszystko naprawić, wiesz? ?

    Kamila Ka
    Kamila Ka
    5 lat temu

    Aska kurcze ryczalam pol nocy.. Nie wiem jakie slowa moga teraz pomoc i przyniesc ukojenie wiec nie bede sie wymadrzac.. Wiem za to ze masz dwoch wspanialych chlopakow w domu i oni zawsze beda twoi. I wiem ze jestes silniejsza niz ci sie czasem wydaje. I ze dasz rade- bo kto jak nie Ty! Myslami z Toba <3

    Ola Czupryn
    Ola Czupryn
    5 lat temu

    A ja mam nadzieję że wkrótce pojawi się post, że to nie o to chodziło... naprawdę bardzo mam nadzieję że się taki pojawi... 🙁

    marzena
    marzena
    5 lat temu

    Ja tez czytałam tekst (dwa razy) z nadzieją na przewrotna puentę. I ja tez wierzę, że postąpisz mądrze. Chciałabym napisać, że jestem z Tobą, że ściskam, ale należę tylko do tych podglądających Cię zza firanki - o ile nie dosuniesz jej do końca i pozwolisz popodglądać. Życzę Ci dobrych rozwiązań. Trzymaj się.

    Justyna Nowak
    Justyna Nowak
    5 lat temu

    tekst trudny, trudne emocje i sprawa, ale nigdy nie będzie już we trójkę - to pewne. Chłop zawsze będzie ojcem i zawsze będzie w waszym życiu, choć może będzie inaczej. Ale "nasza kosiarka" daje mi cień nadziei, że może Wy jakoś naprawicie Wasze wszystko .....

    Monika Tyluś
    Monika Tyluś
    5 lat temu

    wpis "ryje banię".. kurcze, od wczoraj, od przeczytania posta o Was myślę. i łzy same płyną. nie mogę w to uwierzyć i przykro mi strasznie, że tak sie stało. stałaś mi sie bliska, chłopcy też, Chłopa również lubiłam.. każdy kto przeżył rozstanie, wie jaki to ból, mój po 8 latach wciąż nie zniknął, a nie łączyły nas dzieci, wspólne zobowiązania, itp.. duuużo sił życzę i ściskam wirtualnie bardzo mocno! :* wiem, ze dasz radę.

    Iwona A.
    Iwona A.
    5 lat temu

    Oj... Co więcej mogę napisać? Ręka odrośnie, ale nic nie będzie już takie jak kiedyś. Nie znaczy, że gorsze. Po prostu... inne. Ja też płakałam nad trawnikiem, nad spaloną w samochodzie żarówką, nad cieknącym prysznicem. Pewnego razu zdałam sobie sprawę, że nie muszę wszystkiego sama. Że wokół są ludzie, a niektórzy to aż się palą żeby w czymś pomóc, coś naprawić. Można komuś zapłacić. Wtedy odrosła mi ręka. Rany na sercu nigdy się do końca nie zagoiły, ale co tam, z blizną po cesarkach też jakoś żyję, a nawet z ta po ospie na środku czoła.
    "Always look at the bright side of life"
    Trzymaj się!

    Małgorzata Sklorz
    Małgorzata Sklorz
    5 lat temu

    Witam Cię Asiu, jest mi bardzo przykro ???Choć życie ciągle nas zaskakuje zarówno dobrymi jak i złymi doświadczeniami, człowiek musi znaleźć w sobie tę siłę, która pomoże wyjść z otchłani na brzeg! Choć to trudne , wierzę w Ciebie!!! Dasz radę, słońce znów zaświeci w tobie i dla Ciebie i dla twoich chłopców!!! ??????

    Mała Piwnooka Maruda
    Mała Piwnooka Maruda
    5 lat temu

    Brak tej ręki jest cholernie trudną do przetrwania sytuacją, pamiętam jak to było. I ten ból, który opisujesz Asiu. Matko, mam nadzieję, że w końcu się wszystko ułoży, przestanie piec i boleć, a świat się powoli odbuduje. Na nowych zasadach. Bez względu jakie one będą. Wiesz, mój dobry znajomy, kiedy ja rozstałam się po długim związku, powiedział mi - po każdej takiej decyzji i trudnym początku nowego zawsze rodzi się z tego coś dobrego. Te słowa dały tę iskierkę nadziei i mikroskopijnego ciepła w sercu. Trzymam mocno za Was wszystkich kciuki i przesyłam moc przytuleń.

    Kasia
    Kasia
    5 lat temu

    Nigdy tego nie zrozumiem. Facet może wstać, wyjsc, trzasnąć drzwiami, wyprowadzić się i luzik, zero poczucia jakiegokolwiek obowiązku. Kuzwa, jakby kobieta miala w zwyczaju sie wyprowadzać i rzucać wszystko, to i tak rano z poczucia obowiązku przyjechałaby napompować to pieprzone kolko, skosic trawę i dać buziaka dzieciom. A myślenie tej drugiej - slabszej - strony zamyka sie w dziale "ja". Nie ogarniam jak można być takim cholernym egoistą. Porzuciłeś rodzinę? Spieprzyles/spieprzyliscie? No stalo się, ale życie trwa dalej i trawa czeka i drzewo czeka i, do jasnej cholery, dzieci cierpią i czekają..... Naprawdę, mam gdzieś mężczyzno, czy olejesz mnie i złość już nie dotyczy mnie/zony, złość dotyczy twojej podłości wobec Twoich własnych dzieci, którym rozerwales świat na strzępy. To Twoja relacja z nimi ulegne destrukcji. Ale to mnie nie obchodzi, nie ty mnie obchodzisz. Obchodzi mnie to, ze zdetonowales świat dzieciom, ktore, jedyne czego oczekują od świata i rodzicow, to - być szczęśliwym i spokojnym w poczuciu bezpieczeństwa.

    Sikorka
    Sikorka
    5 lat temu

    Nie znasz mnie. Ja Ciebie nie znam, więc co ja Ci mogę powiedzieć? Nie wiem czy tak na serio ta ręka odpadła czy tylko koszary ją porwały. Co mam Ci powiedzieć, że boję się samotności czy że tego kwiatu to pół światu? Sama lepiej wiesz czy to zwykła burza czy tornado po którym nie ma co zbierać. Ten tekst skłonił mnie do przemyśleń, refleksji i do odezwania się w komentarzu, więc poruszył mnie w istocie. Wiesz, jak to jest, kiedy czytasz czyjegoś bloga, to nie znając ososby zżywasz się z nią, rozczulasz na d obcymi dziećmi, kiedy Gwiazdka już śpi i chciałabyś, żeby zawsze było dobrze, żeby życzenie wypowiedziane do spadającej gwiazdy brzmiało: " I żebym zawsze była tak szczęścliwa, jak teraz". Wiesz, że to się nie spełni, bo nie jesteś w bajce, ale na co mi/Ci inne życznia. "Do brzegu, do brzegu" - jak to mówi moja koleżanka, więc Jaskółko życzę Ci żebyś była szczęśliwa - Sikorka

    ToJa
    ToJa
    5 lat temu

    Asiu, Czy da sie tego uniknac? od narodzin mojej coreczki biegniemy rownia pochyla... coraz nizej. Tak bardzo boje sie samotnosci. Co zrobic zeby zmienic kurs? Jak uratowac cos co zaawocowalo cudownym dzieckiem a czego juz prawie nie pamietamy.....

    turzyca
    turzyca
    Reply to  ToJa
    5 lat temu

    Kazde z nas zawalilo co najmniej jeden powazny zwiazek, zanim na siebie traflismy. I teraz wiemy, ze jak mamy wrazenie, ze ziemia pod stopami sie pochyla, to trzeba czym predzej lapac sie za porecz i podciagac do gory. Gdzies w poczatkach zwiazku kupilismy sobie ksiazke Gottmana o 7 zasadach szczesliwego malzenstwa. To ta nasza porecz, kazde z nas sprawdza na wlasna reke, czy nie otworzyl ostatnio drzwi ktoremus z czterech jezdzcow apokalipsy, czasem robi ktores z cwiczen, np. zaczyna wspominac, dlaczego sie na siebie zdecydowalismy i co nas do siebie przyciagnelo. Zazywczaj pare, parenascie dni wzmozonego dbania o zwiazek wystarcza, zeby ziemia sie wyrownala, akcja wywoluje reakcje, jak jedno zaczyna dbac, to drugie tez. Ale reakcja musi byc natychmiastowa, jak ktores zaczyna czuc sie zle, to stara sie dzialac od razu. Dlatego mamy tez umowe, ze jak ktoremus przemknie przez glowe, ze moze warto na terapie, to natychmiast poszuka terapeuty i zaprosi drugie, a drugie nie odmowi. Bo wiemy, ze latac trzeba jak najszybciej, poki dziury sa male.
    Jesli wiec zastanawiasz sie, jak zmienic kurs, to zmieniaj go jak najszybciej i wszelkimi dostepnymi metodami. Nie ma co czekac, kazdy dzien na zlym kursie oddala Cie od celu.

    Weronika
    Weronika
    5 lat temu

    Mocny post. Mimo, że jestem młoda i zakładanie rodziny mam dopiero przed sobą to całym sercem poczułam jaki to ból i jak bardzo jest ważne trzymanie się razem. Pozdrawiam ciepło. Zostaję tu na dłużej

    Jowita Damaszek
    Jowita Damaszek
    5 lat temu

    Rozstania nigdy nie są łatwe ale czas jest najlepszym lekarstwem na wszystko. Wiem o czym mówię.

    Rosa Czyta
    5 lat temu

    Tak, niech najpierw ręka odrośnie... Bo przecież przytula się najlepiej obiema rękami :*

    Iwona Dombrowska
    Iwona Dombrowska
    4 lat temu

    Czytałam ten tekst w dniu w którym powstał. no coz, musiałam wrocić. Moja historia zaczyna się od zdania : Wyprowadził się we wtorek... Gdzie ta ręka..
    A jeszcze dwa dni temu wpadł mi w ręce pewien cytat. "Wyciągnęła do mnie rękę, nie wiedziałem co mam zrobić, wiec połamałem jej palce swoim milczeniem".

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Iwona Dombrowska
    4 lat temu

    W razie czego, jakbyś się gorzej czuła, pisz, nawet jeśli nie odpiszę od razu, to na pewno przeczytam, a ty będziesz miała gdzie z siebie wyrzucić, co będziesz chciała wyrzucić 🙂

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official