Sama w domu w środku lasu

Joanna Jaskółka
23 września 2013

Udostępnij wpis

przystan jaskolka

Nie chciałam wam się zwierzać z tej informacji, bo dbam o jakieś tam moje bezpieczeństwo, ale teraz już mogę coś wyznać. Otóż chłop w zeszłą niedzielę znów wyjechał na poligon, a w zesżły poniedziałek na Cypr polecieli też dziadkowie, z którymi jak wiecie mieszkam. Zostałam na siedem dni całkiem sama w środku lasu i okazało się to tak ciekawe, że muszę się podzielić tym, co przez te dni robiłam...

Poniedziałek
Po pierwszym wybuchu radości, że wreszcie nikt mi na głowie nie siedzi, przeżyłam wybuch radości numer dwa, trzy i cztery. Wieczorem, zamiast słuchać, że już 23 i powinnam iść spać, do pół do drugiej w nocy segregowałam stare zdjęcia mojej okolicy. A do trzeciej zamykałam wszystkie okna, żeby potencjalny złodziej i zabójca nie wtargnął sprytnie do chałupy.
Wtorek
Łaskawy Kosmyk obudził się dość późno i spędziliśmy miły dzień, mając w nosie wszystkie reguły, jakie obowiązują ludzi dorosłych i ciesząc się, że nie słyszymy żadnych pouczeń i stękań. Wieczorem do godziny pół do drugiej segregowałam stare zdjęcia Kosmyka. Do drugiej szukałam klucza do swojego pokoju, żeby urozmaicić potencjalnemu włamywaczowi i zabójcy dostanie się do naszej kryjówki.
Kosmyk, sześć miesięcy
Środa
Płaczące z głodu koty przypomniały mi, że wczoraj zachowywałam się trochę nieodpowiedzialnie, a jedynymi zwierzętami, jakie nakarmiłam poprzedniego dnia, były kaczki. Błąd naprawiłam, a dodatkowo podlałam kwiaty, wstawiłam pranie i odkurzyłam, odgruzowanie kuchni zostawiając sobie na dzień następny. Wieczorem za to miałam już dość wszelkich zdjęć i pozamykawszy wszelkie okna, drzwi, lufciki i pokoje, położyłam się spać. Do pierwszej w nocy układałam plan ucieczki przed mordercą/potworem/złodziejem lub kimkolwiek, kto włamuje się nocą do mieszkań i zabija samotną matkę i jej dziecko podczas snu. Wyobraziłam sobie, że ów złoczyńca poinformuje mnie o swojej obecności subtelnym waleniem siekierą w drzwi, więc o pierwszej wyszłam przed dom i podstawiłam pod okno pokoju rower, którym moglibyśmy czmychnąć przed wariatem [a w piątek mówiłam, że jeszcze zajrzycie do tego tekstu - chcecie wiedzieć, gdzie moje okno? KLIK]. Żeby umożliwić wyjście przez okno, przesunęłam łóżeczko Kosmyka bliżej mojego łóżka. Kosmyk się podczas przesuwania obudził. Wzięłam go do łóżka i do pół do czwartej opowiadałam bajeczki. O tym, jak to rozpoczniemy nowe życie, kiedy już uciekniemy przed włamującym się do domu złodziejem z siekierą. Jak tak sobie teraz to kalkuluję, to w sumie się nie dziwię, że nie chciał zasnąć.

Czwartek
Po radosnym i pełnym wrażeń dniu w zaciszu salonu [non stop lało jak z cebra], mój dom zwariował. Najpierw padł prąd w jednym obiegu, potem padł w drugim obiegu, a wrócił w pierwszy, i znów padł w pierwszym, a pojawił się w drugim. I tak do godziny 23 wieczorem. Kosmyk, znudzony widokiem matki latającej jak głupia z przedłużaczem po pokoju, zasnął na dywanie, a kiedy prąd się ustabilizował i znużona padłam na kanapę, dzieć się obudził z wrzaskiem, bo jakim prawem nie przyszło mi do głowy przenieść go do łóżeczka? Sama się zastanawiam - jakim? Ale dobrą stroną tych całych perypetii było to, że kiedy już Smyka uspokoiłam i przeczytałam trzy rozdziały "Muminków" na kolejne "dobranoc", dochodziła trzecia w nocy i padłam jak trup, nie myśląc o czyhających za oknem wariatach z siekierą.
wodny pedzelek
Zajęcie Kosmyka "Wodnym pędzelkiem" okazało się kiepskim pomysłem. Kosmyk jest chyba jeszcze za mały na takie zabawy. Albo za mądry. Bo on po prostu wylał wodę na obrazek i czekał aż się samo pomaluje...
Piątek
Dzień równie mroczny, co deszczowy, ale jak zwykle niebanalny. Zaczęło się od tego, że Kosmyk zatrzasnął mnie na tarasie. Pół godziny stałam w mżawce, usiłując przekonać dziecko, żeby zrobiło to samo, co zrobiło wcześniej, tylko w odwrotną stronę. Udało się. Okazało się też, że próby dostania się do domu inną drogą niż drzwiami na taras jest praktycznie niemożliwe. Tej nocy spałam spokojnie, szczerze żałując wszystkich włamywaczy z siekierą, usiłujących dostać się do mojej twierdzy.
Sobota
Wreszcie przestało padać i wygoniłam dziecia na cały dzień na dwór. A że na dworze inwencja skończyła mi się po trzech godzinach, pojechałam poodwiedzać znajomych. Wróciłam zmachana, ale trud mój został wynagrodzony - cudowne chwile z kochanym maleństwem od godziny drugiej w nocy do piątej nad ranem. Tej nocy w sumie nawet czekałam na jakiegoś włamywacza, który przynajmniej przerwałby moje rytualne tańce mające spuścić na dziecko zasłonę błogiego snu.
Niedziela
Kosmyk był tego dnia bardzo upierdliwy. Próba ugotowania czegokolwiek kończyła się fiaskiem. Żeby sprecyzować, przytoczę dialog:
 - Mama!

- Tak?

- Mama!

- Tak?

- Mama!

- Tak, Kosmyku?

- Mama! Hehe.

- Tak?

- Hehe. Mama!

- Tak, Kosmyku?

- Hehe. Hehe. Mama!

- O co chodzi, Kosmyku?

- Mama!

- Pokaż, o co ci chodzi!

- Mama!

- Yhy.

- Mama!

- No.

- Mama! 

- ...

- Mama!

- Tak?

- Kupa!
Wieczór spędziłam na przeganianiu spod płota ryczącego jelenia. Świeciłam na niego latarką i wołałam "a kysz! a kysz!" do około pierwszej w nocy.
[każdy, kto ma rykowisko pod domem, wie, jak trudno jest ponownie uśpić dziecko obudzone rykiem toczonego chucią jeleniowatego czy innej łajzy]
Poniedziałek
To dziś! Dziś! Dziś wracają rodzice, a za tydzień - chłop. Szczerze wam powiem, że pomimo wszystkich przeciwności losu, zostałabym sama z Kosmykiem jeszcze kilka dni - fajnie było! No ale co zrobić - rodziców na Cyprze wieczność nie zatrzymam, a zapasy żywności są już powoli na wykończeniu. Miałam ambitny plan zajęcia czymś Kosmyka i posprzątania chałupy. Jednak Kosmyk wykazał się sporą asertywnością:
- Kosmyku, chodź się przebrać...
- Nie.
- Kosmyku chodź zjeść śniadanie...
- Nie.
- Chodź poczytamy książeczkę.
- Nie.
- Chcesz pobawić się piłeczką?
- Nie.
- Ułożyć puzzle?
- Nie.
- Mógłbyś choć raz powiedzieć "tak"?
- Nie.
Podsumowując krótko: szczerze podziwiam wszystkie samotne matki, które bez żadnej pomocy radzą sobie z nie tylko z jednym, ale czasem z dwójką, trójką małych dzieci. Szacun dziewczyny! Mnie przez tydzień było całkiem fajnie - zawsze to jakieś doświadczenie i wiedziałam, że nie będzie to trwało wiecznie. Co prawda, odkurzanie z małym dzieckiem trzymającym uparcie rurę od odkurzacza i próbującym wyczyścić w ten sposób kota, podkładanie do pieca z wyrywającym się ze strachu szkrabem, wreszcie - gotowanie, które sprowadzało się do szybkiego podgrzania strawy i odganiania wspinającego się po nogach Kosmyka, usiłującego szybko włożyć łapska w podgrzewany posiłek...  Na dłuższą metę - przeraźliwie męczące, ale jako swoisty projekt wynikający z konieczności losu - bardzo pouczające i pozwalające docenić chłopa, babcię, dziadka nawet i ogólnie - wszelką pomoc od rodziny, jaką do tej pory miałam na co dzień.

Chcielibyście spędzić weekend samotnie w lesie? Tylko weekend? Co byście ze sobą zabrali, żeby nie zwariować z nudów?

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
Jestem Asia.
Piszę o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej siebie.

Naszą historię znajdziesz Tutaj

Ale ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:


    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    35 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Matka MiM
    9 lat temu

    Ja bym nie chciała być sama w lesie!<br />Ja się panicznie boję lasów.<br />Bym nic nie zabrała bo by nie miało to miejsca :)<br /><br />A Ciebie podziwiam 🙂

    Edyta Farjan
    9 lat temu

    Półroczny Kosmyk....słodko-boski :)<br />no cóż Asik - chyba wiem, co przeżywałaś.............:) a nawet na pewno wiem :)<br />ale....doświadczenie całkiem nowe &quot;samotnościowe&quot; jest!<br /> <br />niemniej jednak SZACUN! dla Ciebie i Kosmyka za ten tydzień w głuszy - dla rogatego drącego mordę mniej...:)

    MiFufu
    9 lat temu

    Chciałabym. Potrzebowałam internet i mojego ipada. :). Matko miła, jesteś dzielna babka, mnie wyobraźnia by rozjechała. Bez sensu, że człowiek, kiedyś z własnej woli horory oglądał i jeszcze to lubił.

    Życie codzienne pi
    9 lat temu

    Oj ja tez nie chciałabym być sama w lesie i jeszcze z dzieckiem. Nie wiem Ty spałaś w nocy a ja pewnie nie zmruzyłabym oka i miała telefon pod ręką. Podziwiam 🙂 I jak czytałam tak czytałam to tylko jedno słowo mi przychodziło do głowy na przemian ze śmiechem: Jesteś szalona :):):)

    limonka
    9 lat temu

    Obsrałabym się po pachy siedzeniem w lesie SAMOTNIE. <br /><br />Ale tego jelenia to możesz ubić, bo za parę dni sezon łowiecki, a ja bardzo lubię dziczyznę 😀

    Joanna Jaskółka
    Reply to  limonka
    9 lat temu

    Ja go nie ubiję, ale jak wróci chłop z poligonu, to pewnie z dziadkiem się na jelenia zaczają 😀

    iwona borys
    9 lat temu

    ooo <br />a ja wiem coś wiem więcej na ten temat<br />http://4-udlaciebie.blogspot.com/2013/01/gdy-budzi-sie-wyobraznia.html<br />przeczytaj jakie cienie przemykają w moim domu 😉 kiedy jestem sama

    Alicja Wegner
    9 lat temu

    Brzydko mówiąc byłabym posrana ze strachu 😀

    lucy - and in between
    9 lat temu

    Medal za odwagę i puchar i owacje na stojąco.

    Anna Pacek
    9 lat temu

    Podobie jak przedmówczyni nie wiem czy nie skończyłoby się to tygodniową obstrukcją! Byłam z Lidką na wsi,bez męża-przez kilka pierwszych nocy nie mogłam spać. Ta cisza przeplatana szczekaniem psów,kumkaniem żab....oj to nie na moje nerwy! <br />Podziwiam cię Matko!!! <br />A korzyść widzę ewidentną-porządek w zdjęciach;-)<br />Na samotny weekend zabrałabym mój ukochany czytnik ebooków:-) i pudło

    Matka Prezesa
    9 lat temu

    Ja dziękuję. :D<br />Boję się u nas w środku miasta na noc zostać, a w lesie? <br />Uciekłabym stamtąd gdzie pieprz rośnie.

    Anonymous
    Anonymous
    9 lat temu

    A ja zazdroszczę... :)<br />Mieszkałam w lesie od urodzenia do ślubu, czyli prawie 22 lata. Było super - wszędzie daleko, ludzi wkoło brak, można robić na podwórku co Ci się podoba i nikt nie zwraca na to uwagi, nikomu nie przeszkadzasz...<br />Teraz mieszkam w środku wsi - za oknem ruchliwa droga, sklep, przystanek, sąsiedzi wkoło... Przez pierwsze pół roku miałam problem z wyjściem na podwórko,

    www.parentingowy.com
    9 lat temu

    O nie! Samotnosc w lesie? O nie nie! Kosmyk na zdjeciu boski!

    Niciutka
    9 lat temu

    Odważna jesteś matko! 😉

    Violianka
    9 lat temu

    Oj strachy by mnie zjadły...

    Anonymous
    Anonymous
    9 lat temu

    Mam tak codziennie ,mieszkam prawie w lesie 🙂 Dlatego &quot;prawie&quot; ze las jest tuz obok. Z Mala jestem codziennie sama, co prawda rodzice mieszkaja niedaleko,ale maja swoje sprawy na glowie. Maz wraca z pracy o godz 17 -18 , wiec sprzatam, piore, odkurzam, gotuje obiad itd. z Mala przy nodze. Jak maz jezdzi do lasu, bo jest mysliwym to tez zamykam drzwi iokna przed wlamywaczem! Hehe

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Anonymous
    9 lat temu

    Czemu te chłopy, co mieszkają w lesie, zawsze muszą być myśliwymi? U mnie też - i dziadek, i chłop - ale przeważnie, jak jadą na polowanie, to zostaję w domu z babcią i jest jakoś raźniej...

    Emma
    9 lat temu

    Ja nawet w bloku sama nie zostanę 😛 Ostatnio mąż szedł na wieczór kawalerski, to ja pojechałam spać do mamy z młodym, bo bym umarła z nerwów 😛

    Skrajna75
    9 lat temu

    Jeny...ja tak mam w bloku jak zostawałam sama z synem, jak bym młodszy..Na twoim miejscu pewnie od razu bym miała zawał... A jak chłopa nie było dłużej, nauczyłam, wprawdzie wtedy 3 latka obsługiwac telefon, jak wybrac numer do taty i babci w razie gdyby co....

    Joanna Jaskółka
    Reply to  Skrajna75
    9 lat temu

    Musze pamiętać, żeby nauczyć Kosmyka korzystania z telefonu!

    patita
    9 lat temu

    podziwiam za odwagę. Tak z miasta na weekend do lasu sama? Nie wiem. Zabrałabym męża i dzieci. O tak!

    igmu
    9 lat temu

    Kiedyś też się bałam, ale w tym roku kilka razy byłam sama z Córą w nadjeziornym domku, też w lesie... najgorsze te noce, szczególnie, że nasz doem, w porównaniu z twoją twierdzą, to chatka ze słomy 😉 I ci wariaci z siekierą... te same myśli miałam w głowie 😀 Ale dałam radę! I wypoczełam, szczerze mówiąc. A co wzięłam? Jako że TV tam nie mamy, to pozostały książki i laptop - puszczałam filmy na

    Joanna Jaskółka
    Reply to  igmu
    9 lat temu

    Wariaci z siekierą to chyba są bardzo popularni w wyobraźni 🙂

    Dziecinna rewolucja
    9 lat temu

    Super!! Dzielna z Ciebie mama:D Super zdjęcia, fajny post :)) Pozdrawiam

    matka_de
    9 lat temu

    Ja to jednak podziękuję za taką atrakcję. Strachliwa jestem, za dużo się horrorów naoglądałam, spać bym nie mogła, a każdy cień na ścianie zwiastowałby dla mnie mordercę/gwałciciela/złodzieja - niepotrzebne skreślić. <br />Co bym wzięła na samotny weekend nie w lesie? Pewnie laptop z serialami, może jakąś książkę i telefon z ładowarką, zapas przeniezdrowych przekąsek i szczoteczkę do zębów, by

    martas
    9 lat temu

    U mnie na pewno rachunek za prąd wzrósł by drastycznie! Zawsze gdy zostaję sama w domu to zapalam światła gdzie się da. I na zmianę- tu gaszę, tam zapalam (żeby potencjalny złodziej obserwujący dom myślał, że dużo nas jest i się ciągle przemieszczamy :P).

    Jadalna
    9 lat temu

    Od razu bym poszła! Nie tylko na wekkend, ja chcę tak żyć! Jak to co bym zabrała, żeby się nie nudzić - JUNIORY!! 😉

    Nessie
    9 lat temu

    Umarłabym ze strachu sama w ncy w lesie 😉

    lavinka
    9 lat temu

    Sama w lesie! Z dzikimi zwierzętami atakującymi namiot? Noł łej!<br />No chyba że z Kluską, ona mnie na pewno obroni. Już na sam jej widok wszystkie gadziny uciekną w popłochu 😉

    Anonymous
    Anonymous
    9 lat temu

    Co do tej wodnej malowanki to mój już 2,5 latek od roku takowej używa. Pędzla bądź pisaka wodnego używa dopóki nie dorwie jakiegoś kubeczka z woda. Raz nawet herbatke wylał na malowanke

    Anonymous
    Anonymous
    9 lat temu

    uwielbiam twój blog 🙂 w sumie jedyny jakie czytam 😉 <br />ja nie wiem co bym zrobiła sama w lesie, ale w sumie to nie pogardziłabym takim weekendem z dala od wszystkich i wszystkiego 😉

    Anonymous
    Anonymous
    9 lat temu

    Z jednej strony kuszące - rzucić wszystko i tak się zaszyć samotnie w domu w środku lasu. Potrzebowałabym tylko trochę książek i muzykę. Z drugiej jednak strony zbyt wiele naoglądałam się w młodości horrorów i thrillerów, więc wyobraźnia niezdrowo by mi pracowała 😉 Aga

    aga
    aga
    9 lat temu

    dzielna jesteś,ja chyba bym padła na serce!

    Anna Sądaj
    9 lat temu

    No i już jasne, skąd te cztery koty 😛 <br /><br />Ja bym sie zapewne wyniosła z domu na ten czas. Chyba bym miała pełne porty ze strachu. W dodatku przez tak długi czas.

    farellka
    9 lat temu

    Nic bym nie zabrała. Tak dawno nie miałam czasu żeby się ponudzić, że już zapomniałam jak to jest... Akurat bym sobie przypomniała 😀

    14 listopada 2022
    O chłopcu, który przestał biegać

      Biegł przez las na bosaka. Nie widział swoich stóp uderzających miarowo o ziemię, nie czuł muskających jego skórę traw, których dywan rozdzielał dwa pasma rozjeżdżonej leśnej drogi. Było ciepło, to w końcu początek wakacji. Był w spodenkach i koszulce, przygotowany na wyjście nad rzekę, ale nie zdążył nad tę rzekę iść. Teraz musiał zdążyć, […]

    3 listopada 2022
    Jak fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając na to majątku?

    Kiedy to piszę, mam do spakowania dwie paczki ciuchów, które jeszcze dziś pójdą w świat. Planuję kupić sobie i chłopcom nowe kurtki zimowe i nie chcę wydać na nie grosza z pieniędzy odłożonych na życie. Jak to zrobię? Wykorzystując idealnie to, co mam.  Od lat udaje mi się fajnie ubrać siebie i dzieci, nie wydając […]

    31 października 2022
    Chcesz mieć kury? Ja chciałam i mam [krótki poradnik, jak założyć kurnik]

    Jednym z największych pragnień albo przynajmniej pomysłów do rozważenia każdego mieszczucha przeprowadzającego się na wieś jest to, żeby mieć kury. Ja co prawda ze wsi wyszłam do miasta, a potem wróciłam, ale moja wieś to było turystyczne zagłębie, które krowę widziało w moim wczesnym dzieciństwie. Potem już tylko kajaki i pokoje do wynajęcia. Zaczynałam od […]

    13 października 2022
    Czy warto było zakupić pralko-suszarkę HAIER - fakty i mity po pół roku używania

    W wakacje często rozwieszałam ubrania na dworze. Kiedy tylko widzieliście je w tle, wysyłaliście mi masę dobrych rad, by zainwestować w suszarkę bębnową. Czytając je, uśmiechałam się pod nosem, bo ja przecież już mam pralko-suszarkę, z której jestem szalenie zadowolona! Na dworze po prostu dosuszam rzeczy znad jeziora lub te, które nie zmieściły się w […]

    4 października 2022
    Meltdown, shutdown, ASD i inne dziwne słowa w spektrum autyzmu [część 1]

    Kiedy opowiadam o byciu w spektrum na moich relacjach facebookowych i instagramowych, często używam określeń, które dla mnie są już od lat oczywiste, ale dla moich odbiorców są całkowitą zagadką. Postanowiłam więc troszeczkę rozjaśnić chociażby część określeń, takich jak meltdown, shoutdown czy inne. Znasz już te określenia?     Postanowiłam zrobić mały cykl o spektrum, […]

    5 sierpnia 2022
    Łódź i Druskienniki - nasze budżetowe wakacje i wspaniała lekcja oszczędzania dla dzieci.

      Kiedy kończył się rok szkolny, ostatnią rzeczą, jaką chciałam, to gdziekolwiek z dziećmi wyjeżdżać. Czułam, że nie podołam ani finansowo, ani psychicznie. Jednak przyjazd mojej koleżanki z Norwegii i jej energia do działania sprawiły, że usiadłam i zaczęłam liczyć. Nasze  budżetowe wyjazdy zaplanowałyśmy w ciągu dwóch dni.  

    Obserwuj nas na Instagramie

    instagramfacebook-official