Sok z aronii z nutą wiśni

Joanna Jaskółka
2 września 2014

Udostępnij wpis

Sok aroniowy po raz pierwszy i całkowicie własnoręcznie zrobiłam po raz pierwszy trzy lata temu, kiedy byłam w ciąży z Kosmykiem. Owoce aronii rosły sobie przy domu, a ja, przyszła matka, szukałam sposobów, żeby zabrać ze sobą do Warszawy trochę mazurskich witamin w pigułce. Sok, robiony całkowicie bez pomocy sokownika, wyszedł przepyszny, posilałam się nim calutką ciążę i wierzę, że to zbawcza i silna moc aronii [pełnej niesamowitej ilości witamin] pozwoliła mi donosić zagrożoną ciążę i urodzić zdrowe i silne dziecko [każdy przecież musi w coś wierzyć, podobno].

Kilka pomysłów na to, co zrobić z aronii, parę informacji o tym, jakie ten owoc ma zbawienne składniki oraz cała sesja z niesamowitej pomocy Kosmyka przy przebieraniu owoców, znajdziecie TUTAJ. A w tym roku miałam zrobić zwykły sok, taki, jak trzy lata, dwa lata i rok temu. Ale na nieszczęście, gdy wyjmowałam aronię z lodówki [warto ją przed przetwarzaniem przemrozić, żeby straciła gorzkawy posmak], moje oko spoczęło na sporej paczce zamrożonych wiśni... postanowiłam więc przełamać monotonię pospolitego aroniowego soczku 🙂

sok z aronii
sok aroniowo wisniowy

Przy czym, zapewniam, następnym moim zakupem będzie z całą pewnością sokownik. Nie powiem, z jednej strony fajnie wspólnie, rodzinnie, przecierać owoce przez sito, wyciskać przez pieluchę i te sprawy... z drugiej - powstaje właśnie taki, jak niżej, rozgardiasz, a paznokcie po takiej kuracji nie chcą się zmyć przez tydzień, a dodatkowo, od silnego wyciskania i zbyt długiego obcowania z cieczą, choćby nie wiem, jak szalenie odżywczą, zwyczajnie łamliwe. No way!

aronia wisnia

Następny zakup - sokownik. Jeszcze was tylko niedługo uraczę szybkim przepisem na sok aroniowo-jabłkowy i powalczę z czarnym bzem i koniec. W przyszłym roku jedziemy z sokownikiem. A dziś - sok aroniowo-wiśniowy. Przepyszny!

Przy czym, warto zauważyć, mój sok robiłam niemalże w hurtowych ilościach. Wiedziałam, że część rozdam znajomym, rodzinie, przyjaciołom i nie skąpiłam aronii, tym bardziej że w tym roku wyjątkowo obrodziła. Proporcje możecie spokojnie podzielić na pół. Jeśli, oczywiście, wasze krzaki nie były tak szczodre.

Składniki:

2,5 kg aronii

0,5 kg wiśni

4 l wody [jeśli chcecie, by sok był gęściejszy spokojnie możecie dać 3 litry, a jeśli zamierzacie zmniejszyć wagę owoców o połowę, dodajcie wody w proporcji 1:1]

garść liści wiśni [20, 30, 50 - ile wam się urwie. Liście wiśni niwelują cierpkość aronii i im ich więcej, tym mniej czuć jej w soku. Ja tym razem użyłam minimalnej ilości, bodajże 30 liści, nie chciałam mieć słodkiego soku, wolałam postawić na orzeźwiającą gorzkawość].

2 kg cukru [jeśli podczas smakowania sok wyda wam się zbyt kwaśny, możecie jeszcze dosłodzić miodem albo dodać cukru w proporcji 1:1].

sok z 1 kg cytryn

Aronię i wiśnie [pozbawione pestek] wraz z liśćmi zalewamy wodą i gotujemy przez 15-20 minut. Odstawiamy do ostygnięcia i odcedzamy sok od owoców [owoce możemy dodać do przygotowanej wcześniej nalewki!]. Do czystego napoju wlewamy sok z cytryn, wsypujemy cukier i gotujemy aż ten się całkiem rozpuści.

Gorący sok przelewamy do czystych słoików i pasteryzujemy w garnku z wodą przez 15 minut.

I gotowe!

przepis
co zrobic
Sok, który wyszedł mi z tego przepisu, nie jest zbyt słodki, jest idealnie cierpkawy, orzeźwiający, ale nadal nadaje się do wymieszania z wodą i poczęstowania dziecka albo do dodania do herbaty.

Mam spory zapas [ponad 10 słoików i to dużych, jak na zdjęciach], ale nie powstrzymało mnie to przed zrobieniem soku z kompletnie inną nutą. Przepis na słodki sok aroniowo-jabłkowy wkrótce!

A na razie penetruję okolice kompletnie inne od moich. Jak wiecie, oprócz remontu domu [klik], dziecka, sezonu, bloga i wesela, mam ostatnio bardzo mało na głowie, więc co mi szkodzić pojechać odwiedzić rodzinę chłopa w Bytomiu? Raz się żyje - tak mówią 🙂

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
16 września 2020
Ten dzień, gdy po ośmiu latach zostałam w domu sama

Wstaję z krzesła, odwracam się i jakoś dziwnie zaczepiam nogą o krawędź krzesła, że lecę twarzą na podłogę i dziękuję w duchu za duże cycki amortyzujące upadek. Leżę na ziemi i analizuję, co się stało. W domu jest cicho. Nikt nie słyszał mojego upadku, nikt nie widzi mojej rozplaskanej na podłodze dupy. W domu jestem […]

6 sierpnia 2020
17 zabaw, które pomogą ci pracować bez problemu i zawracania gitary

No i jest. E-book o 150 darmowych zabawach dla dzieci już wylądował w sklepie i wzruszam się każdego dnia, gdy czytam pozytywne recenzje i podziękowania. Więc ja też chcę podziękować. Mój e-book by nie powstał, gdybym nie ogarnęła swojego domowego biura i gdyby dzieci skakały nade mną bez zajęcia. Zajęcie udało mi się znaleźć  - […]

29 lipca 2020
Ile tracą nasze dzieci, gdy przeprowadzamy się z miasta na wieś, na zad*pie? [podkast]

Pytań od rodzin, które rozważają opuszczenie miasta i przeniesienie się na wieś, dostaję miesięcznie kilka. Coraz więcej tych rodzin, których kierunek z miasta na wieś bardzo interesuje. Co ciekawe na Mazurach, do szkoły mojego dziecka, dołączy w przyszłym roku kilkoro dzieci, których rodzice schronili się przed pandemią w swoim letnim domku i postanowili zostać tu […]

22 lipca 2020
Do kogo krzyczą rodzice i czemu robię ludzi w ch*ja [podkast]

Otóż i jest. Pierwszy odcinek podkastu. Nigdy nie sądziłam, że zacznę znowu gadać do mikrofonu, ale od kiedy pogadałam  kilka razy z Kamilem Nowakiem, wspomnienia ze stażu w radiu wróciły i idea prowadzenia nowego kanału gdzieś indziej niż tylko na fejsie czy instagramie coraz bardziej mi się zaczęła podobać.  

3 czerwca 2020
7 zdań, które nie działają, a wciąż je dzieciom powtarzamy

Są takie zdania, które wypowiadamy z nadzieją, że w czymś one pomogą. Powtarzamy je, wierząc, że coś one przekażą. I faktycznie - przekazują. To, że nie działają albo to, że potrzebujemy zwyczajnie coś z siebie wyrzucić. Bo na tym polega magia części z tych powszechnych tekstów - służą temu, żebyśmy sami wyrzucili z siebie emocje. […]

1 czerwca 2020
Zobacz, jak ten kącik przemienił się w domowe biuro oraz jak wygląda moja praca z dziećmi w domu.

Osiem lat piszę tego bloga i piszę [a raczej pisałam] go zawsze na kolanie. Pamiętam, że kiedy otworzyłam firmę i postawiłam na internetową działalność, obiecywałam sobie, że za zarobione na blogu pieniądze zrobię sobie wreszcie prawdziwe biuro. Niestety, wszystkie zarobione na blogu pieniądze wydawałam zawsze na jakieś głupoty: jedzenie, rachunki albo drzwi do domu.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official