Sprawdzam Panią Gadżet i polecany przez nią odkurzacz BISSELL CrossWave

Joanna Jaskółka
15 listopada 2018

Udostępnij wpis

Jestem weteranką odkurzaczy. W domu z psem, trójką kotów, chomikiem oraz modrzewiami przed domem, których igły potrafią zamkniętym oknem wlecieć do pokoju, przez ostatnich sześć lat przetestowałam ich z dwadzieścia i za każdym razem, kiedy ktoś mi poleca znakomity odkurzacz, kręcę brwiami w niedowierzaniu. Nawet wtedy, kiedy poleca go Pani Gadżet.

 

Swoją drogą odkurzacz, który ona poleca, a raczej odkurzacz tego typu, chodził mi po głowie od kilku miesięcy. Tak jak mi zresztą pisałyście – kupno dużego odkurzacza może mi wyjść nosem. Nie narzekam, wiedziałam, na co się piszę, ale dojrzałam, żeby sprawdzić coś, co nie będzie takie duże, co będzie bardziej poręczne i przede wszystkim łatwe w obsłudze i porządnie czyszczące. W wakacje testowałam dla siebie dwa takie odkurzacze, oba nie przeżyły dwóch tygodni. Poległy chyba na zalanej przez chłopców łazience… albo na moim przesadzaniu kwiatków… nie pamiętam. W każdym razie szukałam takiego idealnego odkurzacza, który ogarnie mi chatę i nie umrze.

Mówisz odkurzacz idealny? Sprawdzam!

Odezwała się do mnie firma BISSELL, która stwierdziła, że fajnie, fajnie, masz dobry odkurzacz, ale nasz odkurzacz testowała Pani Gadżet i jesteśmy pewni, że tobie również się spodoba.

 

Standardowo zakręciłam brwiami w niedowierzaniu, ale ok, dajcie go. Już chłopcy sobie go tak przetestują, że wam ta myjąca szczotka w stopie odkurzacza się przekręci. I dali. Jakiś miesiąc temu. Kto ogląda moje insta, ostatnio widział jak Chłop nim jeździ po pokoju, a ja przewalam się z Dasiem na łóżku. Odkurzacza używałam trochę dłużej niż Pani Gadżet, czyli codziennie przez miesiąc. Dosłownie codziennie, a więc raz lub dwa razy dziennie [z tego miejsca pozdrawiam modrzewie przed domem, mojego psa oraz syna, który wciąż jeszcze biega na bosaka po podwórku]. Ale nie była to miłość od pierwszego wejrzenia.

 

Nie muszę prosić dzieci, żeby pomogły mi zepsuć odkurzacz...

W pierwszym momencie wydawał mi się ciut za ciężki i ciut za głośny. Postawiłam go obok kanapy i poszłam po mój planer…

 

Kiedy już z nim usiadłam i odebrałam ważny telefon, mój syn stwierdził, że standardowo wykorzysta ten moment na właściwe sobie psoty.

BISSELL CrossWave
BISSELL CrossWave

Żeby nie było, kiedy Chłop przyjechał z poligonu na kilka dni do domu, odtworzyliśmy tę scenę jeszcze raz, żeby mógł zrobić zdjęcia. Na powyższych obrazkach pięknie pozujemy, choć ja faktycznie gadam przez telefon, a Adasio niesamowicie ucieszył się, że znowu nie schowałam mąki... Niemniej tak to wyglądało. Ja gadałam, a on dorwał się do mąki. I do tego najgorzej, rozmowa była na tyle ważna, że ciężko mi było ją przerwać, a jeszcze syn wpadł na pomysł, żeby tę mąkę polać wodą. Na zdjęciach wody nie ma, ale w obu przypadkach — i z wodą, i bez — odkurzacz BISSELL CrossWave dał sobie radę.

To znaczy czujesz ten ból? Mąka plus woda? Byłam przekonana, że lepka breja zatka tę wesołą kręcącą szczotkę i odkurzacz padnie na pierwszym zakręcie. Przeżył...  Sprzątnął też modrzewie, ziemię z doniczki, wodę wylaną przez Pita [który wciąż wpada na swoją miskę], piasek kinetyczny oraz czyszczenie dywanu.

BISSELL CrossWave
BISSELL CrossWave

 

 

Odkurzacz 3w1 BISSELL CrossWave – o co chodzi?

O co chodzi w wyjątkowości tego odkurzacza? No dokładnie o to: on odkurza, myje podłogi, a jednocześnie wciąga wodę, która została przez kogoś rozlana. Można nim myć podłogi wszelkiego typu: i te panelowe, i te gresowe, i linoleum, i wykładziny, i dywany. Pojedzie po wszystkim i faktycznie – wciąga wodę o wiele lepiej niż mój Karcher. Serio. Pewnie dlatego, że Karcher psika na podłogę, a potem zbiera, a Bissell po prostu zwilża myjącą szczotkę, która kręci się, polerując podłogę [polerując, nie rozlewając] i jednocześnie wciąga brudy do pojemniczka.

 

Halo, halo, mówisz, że to odkurzacz do wszystkiego?

Nie. Raczej nie. Wiadomo, że nie odkurzysz nim zakamarków, czy wąskich kątów. Ciężko też będzie ściągnąć nim pajęczynę ze ściany czy wjechać pod niską szafkę. Ale to nieważne, bo takich rzeczy nie robi się na co dzień [ja przynajmniej nie]. Na co dzień potrzebuję odkurzacza, który szybko i bez zbędnych ceregieli odkurzy i wymyje mi podłogi, na których się najbardziej brudzi i plami, czyli w kuchni, na werandzie, na dywanie u chłopców i w pokoju blisko stołu. Z tym odkurzaczem jestem w stanie zrobić to w 15 minut i co najlepsze – nie muszę zmieniać worka na filtr myjący, nie muszę wyciągać wielkiego sprzętu, a po wszystkim myć przez godzinę samego odkurzacza.

BISSELL CrossWave ma mały pojemnik na brudy, który łatwo się wyciąga i opłukuje razem z malutkim filtrem, raz na jakiś czas trzeba wyjąć i opłukać szczotkę, ale można to robić tuż po sprzątaniu, nalewając do podstawki odkurzacza trochę czystej wody i włączając zasysanie.

 

BISSELL CrossWave - dobry odkurzacz, czy nie?

Podsumowując - na szybkie, uniwersalne i porządne sprzątanie, myślę, że w tej chwili lepszego nie znajdę. Jego plusy to przede wszystkim fakt mycia każdych powierzchni, czas mycia samego odkurzacza po odkurzaniu [około dwóch minut], zdecydowana łatwość obsługi i siła wciągania brudów. Minusy to przede wszystkim fakt, że wszędzie nim się nie odkurzy i trochę mnie to denerwowało na początku, ale ten odkurzacz jest do codziennego dopieszczania podłogi, do szybkiego doprowadzenia jej do błysku i w tym jest po prostu fenomenalny. Chyba pierwszy raz mam poczucie, że jeśli umrze, to będzie mi autentycznie przykro. A czegoś takiego nie czułam od czasu kupienia sobie suszarki do ubrań.

 

Masz w swoim domu takie przedmioty, których nie oddałabyś za żadne skarby? Napisz mi o nich!

 

Udostępnij wpis

A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ
Obserwuj nas też na Instagramie
Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku
16 września 2020
Ten dzień, gdy po ośmiu latach zostałam w domu sama

Wstaję z krzesła, odwracam się i jakoś dziwnie zaczepiam nogą o krawędź krzesła, że lecę twarzą na podłogę i dziękuję w duchu za duże cycki amortyzujące upadek. Leżę na ziemi i analizuję, co się stało. W domu jest cicho. Nikt nie słyszał mojego upadku, nikt nie widzi mojej rozplaskanej na podłodze dupy. W domu jestem […]

6 sierpnia 2020
17 zabaw, które pomogą ci pracować bez problemu i zawracania gitary

No i jest. E-book o 150 darmowych zabawach dla dzieci już wylądował w sklepie i wzruszam się każdego dnia, gdy czytam pozytywne recenzje i podziękowania. Więc ja też chcę podziękować. Mój e-book by nie powstał, gdybym nie ogarnęła swojego domowego biura i gdyby dzieci skakały nade mną bez zajęcia. Zajęcie udało mi się znaleźć  - […]

29 lipca 2020
Ile tracą nasze dzieci, gdy przeprowadzamy się z miasta na wieś, na zad*pie? [podkast]

Pytań od rodzin, które rozważają opuszczenie miasta i przeniesienie się na wieś, dostaję miesięcznie kilka. Coraz więcej tych rodzin, których kierunek z miasta na wieś bardzo interesuje. Co ciekawe na Mazurach, do szkoły mojego dziecka, dołączy w przyszłym roku kilkoro dzieci, których rodzice schronili się przed pandemią w swoim letnim domku i postanowili zostać tu […]

22 lipca 2020
Do kogo krzyczą rodzice i czemu robię ludzi w ch*ja [podkast]

Otóż i jest. Pierwszy odcinek podkastu. Nigdy nie sądziłam, że zacznę znowu gadać do mikrofonu, ale od kiedy pogadałam  kilka razy z Kamilem Nowakiem, wspomnienia ze stażu w radiu wróciły i idea prowadzenia nowego kanału gdzieś indziej niż tylko na fejsie czy instagramie coraz bardziej mi się zaczęła podobać.  

3 czerwca 2020
7 zdań, które nie działają, a wciąż je dzieciom powtarzamy

Są takie zdania, które wypowiadamy z nadzieją, że w czymś one pomogą. Powtarzamy je, wierząc, że coś one przekażą. I faktycznie - przekazują. To, że nie działają albo to, że potrzebujemy zwyczajnie coś z siebie wyrzucić. Bo na tym polega magia części z tych powszechnych tekstów - służą temu, żebyśmy sami wyrzucili z siebie emocje. […]

1 czerwca 2020
Zobacz, jak ten kącik przemienił się w domowe biuro oraz jak wygląda moja praca z dziećmi w domu.

Osiem lat piszę tego bloga i piszę [a raczej pisałam] go zawsze na kolanie. Pamiętam, że kiedy otworzyłam firmę i postawiłam na internetową działalność, obiecywałam sobie, że za zarobione na blogu pieniądze zrobię sobie wreszcie prawdziwe biuro. Niestety, wszystkie zarobione na blogu pieniądze wydawałam zawsze na jakieś głupoty: jedzenie, rachunki albo drzwi do domu.  

Obserwuj nas na Instagramie

instagramfacebook-official